Afera bankowa z kredytami w CHF

 

Uwaga!
Najnowsze informacje w tej zakładce są na jej końcu
.

 

Dość lichwy i oszustwa przez obce banki !

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Do:

Prezes Rady Ministrów RP Ewa Kopacz

Przewodniczący Komisji Nadzoru Bankowego
  Andrzej Jakubiak

P.O. Przewodniczącego „Platformy Obywatelskiej”
  Ewa Kopacz

Prezes „Polskiego Stronnictwa Ludowego”
  Janusz Piechociński

 

Data: 16 stycznia 2015
Nasz znak: AR-9202
(proszę podawać przy wszelkiej korespondencji w tej sprawie)

 

List otwarty w sprawie lichwy i oszustwa bankowego w Polsce

 

Szanowni Państwo !

Działając, jako organizacja pozarządowa, statutowo zajmująca się dochodzeniem praw mieszkańców na terenie całej RP, również przed organami administracji państwowej, na podstawie art. 71 ust. 1 w powiązaniu z art. 4 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, wzywamy Państwa do natychmiastowego podjęcia odpowiednich kroków mających na celu skuteczną ochronę polskich rodzin przed lichwą i oszustwem banków znajdujących się w obcych rękach, co dotyczy wszystkich większych banków działających w Polsce, poza SKOK-ami.

Chodzi przede wszystkim o długoterminowe kredyty hipoteczne, oferowane i udzielane przez te banki po przejęciu władzy w Polsce przez koalicję PO-PSL. Banki, działające najwyraźniej w zmowie i za aprobatą rządu oraz Komisji Nadzoru Finansowego, oferowały Polakom kredyty hipoteczne na zakup mieszkań i domów, albo z w miarę normalnymi odsetkami, ale w obcych walutach, głównie w CHF, albo w złotówkach, ale z odsetkami rzędu 10% i więcej. Jedno i drugie, to ordynarna lichwa, a innego wyboru Polacy nie mieli.

Jednocześnie, zrujnowanie polskiej gospodarki przez rząd PO-PSL doprowadziło do dużego osłabienia złotego w stosunku do innych liczących się walut, czyli do dolara, euro, franka szwajcarskiego, funta brytyjskiego itp.

W efekcie, Polacy, zamiast spłacać kwoty faktycznie pożyczone od banków i odsetki typowe w normalnych krajach dla długoterminowych kredytów hipotecznych, czyli rzędu 2 - 3% w skali rocznej, zostali zmuszeni do spłacania kwot o wiele wyższych, lub odsetek typowych dla krótkoterminowych kredytów konsumenckich, a to już jest karalna w Polsce lichwa.

Najbardziej perfidnym rodzajem lichwy okazały się długoterminowe kredyty hipoteczne w walutach obcych, przy czym de facto nie były one wypłacane w walutach obcych, lecz w złotówkach, a w umowach kredytowych lichwiarze bankowi nazwali je indeksowanymi do walut obcych.

Pierwszym lichwiarskim oszustwem banków było ustalenie ich własnych kursów tych walut dla spłacanych rat, o wiele wyższych od średnich kursów rynkowych, np. średniego kursu NBP. Lichwiarze i oszuści bankowi dodali do tych kursów tzw. spread, czyli różnicę ceny zakupu i sprzedaży waluty, chociaż tych walut ani nie kupowali, ani nie sprzedawali, bo i wypłaty kredytów i spłaty ratalne odbywały się w złotówkach – dlatego oszuści.

Nałożony w ten sposób na klientów lichwiarski haracz sięgał ostatnio już prawie 10% wartości kursu CHF do PLN, czyli praktycznie prawie 10% wysokości każdej należnej raty. Ani rząd PO-PSL, ani KNF, ani UOKiK nie kiwnęli nawet palcem w bucie, żeby to oszustwo ukrócić. Ostatnio bardzo niewielka część kredytobiorców kupowała franki w kantorach i wpłacała raty we frankach (spread w kantorach jest przynajmniej o połowę niższy, niż ten narzucony przez bankowych lichwiarzy). Ta możliwość otworzyła się jednak dopiero niedawno, po wygranych przez kredytobiorców procesach sądowych przeciwko bankom. Wcześniej banki nie zgadzały się na spłaty rat we frankach, a później dopuszczały taką możliwość jedynie za uiszczeniem bardzo wysokiej opłaty za aneks do umowy kredytowej.

Po uwolnieniu kursu CHF od powiązania z EUR i gwałtownym wzrostem kursu franka w stosunku do złotówki, bankowi lichwiarze rozpoczęli w mediach oszczerczą kampanię przeciwko tzw. frankowiczom, czyli polskim rodzinom korzystającym z kredytów hipotecznych indeksowanych do franka szwajcarskiego. Oszczerstwo polega na twierdzeniach, że „frankowicze”, domagając się interwencji rządu, chcą rzekomo uzyskać wsparcie finansowe kosztem podatników, co jest oczywistym i bezczelnym kłamstwem. Kredytobiorców nazywa się spekulantami, cwaniakami, a nawet zarzuca się im niemoralność (Leszek Balcerowicz).

„Frankowicze” chcą jedynie zastopowania bankowej lichwy. Chcą, aby jedynie spłacać to, co od banków pożyczyli, z normalnymi odsetkami, a nie dwa razy tyle. Bankom państwo też nie musi pomagać finansowo, jeśli będą musiały zrezygnować z lichwy i z okradania kredytobiorców i zadowolić się normalnym zyskiem z umiarkowanych odsetek. To samo dotyczy tych kredytobiorców, którzy mają kredyty hipoteczne w złotówkach, ale na lichwiarskim procencie.

Zatem, twierdzenia w mediach, że banki będą rzekomo upadać przez „frankowiczów”, są zakłamaną propagandą nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością.

Jeśli Państwo nie wiedzą, jak szybko i skutecznie ukrócić lichwiarstwo i oszustwo obcych banków, to proszę zobaczyć, jak to zrobili np. Hiszpanie albo Węgrzy. Jak to nie wystarczy, to polecamy pięciopunktowy projekt Senatora Grzegorza Biereckiego http://wpolityce.pl/gospodarka/229783-z-pulapki-toksycznych-kredytow-we-frankach-mozna-wyjsc-senator-grzegorz-bierecki-przedstawia-precyzyjny-plan-nasz-wywiad

albo konsultacje u innych specjalistów skupionych wokół Prawa i Sprawiedliwości.

 

W ciągu najbliższego tygodnia

oczekujemy publicznej informacji w mediach o skutecznym programie kończącym siedmioletnią erę lichwy i oszustwa w Polsce przez zagraniczne banki. Po bezowocnym upływie tego terminu muszą się Państwo liczyć z

gniewem i buntem Narodu,

bowiem problem dotyczy kilkunastu milionów Polaków, w tym co najmniej pięciu milionów „frankowiczów” (700 tys. rodzin – w dwóch pokoleniach, bo są to kredyty rozłożone najczęściej na 25-30 lat).

Oczekujemy, że odpowiednia ustawa regulująca zmianę lichwiarskich umów kredytowych, zarówno w obcych walutach, jak i w złotówkach, zostanie uchwalona w czasie nie dłuższym, niż dzisiejsza ustawa o zamknięciu kilku kopalni węgla.

 

                                                                                  Z poważaniem

                                                                                  PREZES ZARZĄDU
                                                                       Dr.-Ing.h.c. (UK) Rolf Michałowski

 

Do wiadomości:

Prezes „Prawa i Sprawiedliwości” dr Jarosław Kaczyński

Media

 

****************************

 

I już jest odpowiedź !

Oto relacja Janusza Szewczaka - Głównego Ekonomisty Spóldzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych - jedynej
w Polsce sieci prawdziwie polskich banków:

 

 

Cud nawrócenia w KNF, wątpliwy profesjonalizm, czy też chęć uniknięcia odpowiedzialności, za coraz szerzej rozkręcającą się historią z frankowo - kredytową pułapką?


Kreujący się na finansowego profesjonalistę, przewodniczący KNF A. Jakubiak, który ostatnio zajmował się krucjatą przeciwko polskim SKOK-om doznał oto, prawdziwego olśnienia i ogłosił, że „osoby, które mają kredyty we franku szwajcarskim mogłyby je przewalutować na polskie złote, nawet po kursie z dnia wzięcia kredytu”. Powinny jedynie pokryć różnice między poniesionym przez nich kosztem spłaty kredytu we FCH, a kosztem takim, jaki ponieśliby mając kredyt złotowy. Przewodniczący KNF proponuje to dziś, gdy kurs FCH wynosi 4,30 zł i gdy wykluczyć nie można, że jeszcze wzrośnie.

Co zdumiewające i wskazujące albo na niezwykłą spolegliwość albo zlekceważenie poważnego problemu, gdy 20 lutego 2014 r. zwołano na wniosek senatorów PIS G. Biereckiego, H. Ciocha i B. Pęka specjalną debatę na temat zagrożeń dla kredytobiorców frankowych, gdzie padła propozycja przewalutowania kredytów frankowych i to wówczas, gdy kurs wynosił 3,42 zł, przewodniczący KNF był temu zdecydowanie przeciwny, uważał to za szkodliwe działanie i straszył, że łączna strata z tego tytułu dla sektora bankowego wniosłaby ok. 40 mld zł. Uważał on też blisko rok temu, i to wówczas gdy frank był znacznie słabszy, że postulaty zgłaszane przez senatorów PIS, pomocy dla kredytobiorców, mających kredyt walutowy w FCH, polegającej właśnie na przewalutowaniu kredytu według kursu z dnia udzielenia kredytu na polskie złote są nieuzasadnione, ze względu na świadomość kredytobiorców podejmowanego ryzyka walutowego na korzyści finansowe wobec posiadaczy kredytów w złotych, nierówne traktowanie klientów banku oraz konsekwencje finansowe, zarówno dla samych banków jak i stabilności rynku finansowego w Polsce.

Teraz okazuje się, że najwyraźniej tych zagrożeń nie ma, a to co postulowali blisko rok temu senatorowie PIS na czele z senatorem G. Biereckim, wówczas tak niedopuszczalne i szkodliwe, dziś jest możliwe i pożyteczne. W swym wystąpieniu przed rokiem przewodniczący KNF w Senacie RP zapewniał też niezwykle stanowczo, że polskie banki mają się świetnie, są dobrze dokapitalizowane i nie powinno się przewalutowywać kredytów mieszkaniowych w FCH, bo banki mogłyby ponieść z tego tytułu gigantyczne straty, rzędu blisko 40 mld zł. To, co teraz przy przewalutowniu kredytów w FCH, gdy kurs franka wynosi na razie 4,30 zł, a nie 3,42 zł tych strat już nie będzie? A, może nigdy ich w rzeczywistości nie było, tylko same banki tak na oko powpisywały te wielkości do ankiet wysyłanych do KNF-u?

Dziś przewodniczący KNF w ramach swojej sensacyjnej propozycji przewalutowania kredytów na złote po kursie z dnia umowy, której jeszcze rok temu był tak stanowczo przeciwny, chce znowu sprawdzać w jaki sposób wpłynie to na bilanse banków. To, co w ubiegłym roku, gdy grzmiał na senatorów opozycji z senackiej mównicy i twierdził, że przewalutowanie grozi ogromnymi stratami dla banków, a nawet destabilizacją rynku finansowego w Polsce nie miał wiedzy na ten temat ? Przecież premier E. Kopacz jeszcze w październiku 2014 r. nakazała KNF-owi ponoć dogłębne zbadanie tematu kredytów frankowych.

A, może owa rewolucyjna propozycja przewodniczącego KNF A. Jakubiaka ma za zadanie wyciszenie coraz bardziej rozkręcającej się i coraz bardziej dwuznacznej historii z kredytami hipotecznymi we franku szwajcarskim w Polsce? Może jest drugie dno całej tej historii polegające na tym, że banki w Polsce masowo udzielały kredytów we frankach, same nie posiadając tej waluty, ani nie mając wystarczających zabezpieczeń walutowych? Jednocześnie spekulując przy tym na kursach walutowych. Przypominałoby to nieco historię z toksycznymi produktami kredytowymi wciskanymi klientom banków w USA i manipulacje wokół stopy LIBOR. Tyle, że amerykańskie banki chcąc uniknąć śledztwa i procesów sądowych, same dobrowolnie płacą wielomiliardowe odszkodowania na rzecz swoich klientów.

Niektóre banki działające w Polsce w ostatnich dniach uzupełniały gwałtownie swoje depozyty walutowe w obcych walutach, w tym zwłaszcza we franku. Prezes Getin - Noble Bank ze szwajcarskiego Davos L. Czarnecki sam przyznał że jego bank kosztowało to już 2 mld zł. Jeśli miałoby się okazać prawdą, że nadzór finansowy w Polsce miał świadomość lub tylko nie zauważył, że banki zagraniczne jak i polskie udzielające przez lata kredytów walutowych na mieszkania, w tym zwłaszcza we FCH nie posiadały odpowiedniej ilości walut i zabezpieczeń tego typu i spekulowały na kursie złotego i franka, mielibyśmy do czynienia z nie byle jaką aferą finansową. A, jej konsekwencją powinny być nie tylko dymisje i utrata stołków, ale i procesy sadowe i odszkodowawcze na rzecz klientów banków, jak i polskiego państwa. Za całkowitą, zadziwiającą i nagłą zmianą stanowiska przewodniczącego KNF A. Jakubiaka w kwestii przewalutowania kredytów we franku szwajcarskim na polskie złote musi kryć się coś znacznie poważniejszego niż tylko nadchodzące wybory.

Zdjęcie Janusz Szewczak

autor: Janusz Szewczak

Główny Ekonomista SKOK

 

*********************************

 

O czym wiedzą tylko nieliczni:

 

Wyrok Sądu Okęgowego w Warszawie, Sąd Ochrony Konkurencji o Konsumentów, Wydział XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów,  z dnia 14 grudnia 2010 , sygn. akt: XVII AmC 426/09

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, XVII Wydział Ochrony Konkurencji i Konsumentów na rozprawie sprawy z powództwa Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeciwko Bankowi Millennium Spółce Akcyjnej w Warszawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone.

I. Uznaje za niedozwolone i zakazuje wykorzystywania w obrocie z konsumentami Bankowi Millennium Spółce Akcyjnej w Warszawie postanowień wzorca umowy o treści:

a) „Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.”,

b) „W przypadku kredytu indeksowanego kursem waluty obcej kwota raty spłaty obliczona jest według kursu sprzedaży dewiz, obowiązującego w Banku na podstawie obowiązującej w Banku Tabeli Kursów Walut Obcych z dnia spłaty.”,

c) „Bank zastrzega sobie prawo do zmiany Regulaminu, w szczególności w przypadku wprowadzania nowych przepisów prawnych lub ich zmiany oraz dostosowania do koniecznych zmian wprowadzonych w obowiązującym w Banku systemie informatycznym”,

d) „Bank zastrzega sobie prawo do zmiany cennika w okresie obowiązywania umowy kredytu, jeżeli wystąpi przynajmniej jedna z poniższych przyczyn:

1) zmiana parametrów rynkowych, środowiska konkurencji, przepisów prawa, w szczególności przepisów podatkowych i rachunkowych, stosowanych w sektorze bankowym,

2) zmiana poziomu inflacji bądź innych warunków makroekonomicznych,

3) zmiana zakresu lub formy świadczonych usług.”,

e) „W przypadku, gdy w okresie obowiązywania umowy kredytu zwiększeniu ulegnie stosunek aktualnej wysokości salda zadłużenia kredytu wyrażonego w PLN do aktualnej wartości ustanowionych prawnie zabezpieczeń i/lub nastąpi zmiana wartości ustanowionych prawnie zabezpieczeń i/lub zagrożenie terminowej spłaty kredytu, i/lub pogorszenie się sytuacji finansowej Kredytobiorcy, Bank może zażądać ustanowienia dodatkowego prawnego zabezpieczenia kredytu i/lub zlecić zbadanie stanu prawnego i technicznego oraz określenia wartości rynkowej nieruchomości stanowiącej przedmiot zabezpieczenia na koszt Kredytobiorcy.”,

f) „Ostatni miesiąc ochrony ubezpieczeniowej, za który pobierana jest opłata z tytułu ubezpieczenia przypada w miesiącu, w którym do Banku wpłynie dostarczony przez Kredytobiorcę odpis z księgi wieczystej nieruchomości, o której mowa w § 2 ust. 5, z prawomocnym wpisem hipoteki/hipotek na rzecz Banku”.

 

I do tego fragmenty komentarza
Macieja Pawlickiego:

 

Oszukani przez banki mają zaakceptować fakt, że ich okradziono? A dlaczego?

 

(…)

A istota sprawy leży w fakcie, że na kredytach frankowych banki oszukały 700.000 Polaków wpisując do umów niedozwoloną klauzulę przeliczania złotówek na franki. Bezprawną. Najkrócej mówiąc umożliwia ona praktycznie dowolne naliczanie przez bank nielegalnych „zysków” kosztem kredytobiorcy. Stwierdził to oficjalnie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kilka lat temu nakazując wykreślenie jej z umów. A to w praktyce oznacza, że umowy w tym kształcie są nieważne w części dotyczącej przelicznika na franki i mogą być traktowane jedynie jako umowy zawarte w złotych. I to jest JEDYNA sprawa, której domagać się powinni oszukani kredytobiorcy. Wielu z nich wytoczyło bankom procesy właśnie o ten jeden fakt. Chodzi o to, by przed sądem zmusić banki do przestrzegania polskiego (i europejskiego) prawa. O nic innego. Bo dotychczas banki całkowicie ignorują obowiązujące prawo i decyzję UOKiK. Owszem, w nowych umowach tej klauzuli nie stosują, niektórym klientom podsuwają aneksy, by zamaskować swoje złodziejstwo, ale nadal łopatami ładują gigantyczne zyski ze swego gangsterskiego zapisu w 700.000 umów kredytowych. Bo widzą bierność Rzeczpospolitej i bezradność jej obywateli.

 

Frankowicze nie domagają się żadnej pomocy finansowej ze strony innych podatników (czyli budżetu). Frankowicze nie lamentują bezradnie, ale masowo składają pozwy do sądu.

Domagają się jedynie od swego państwa, by zmusiło banksterów do PRZESTRZEGANIA OBOWIĄZUJACEGO PRAWA. Zaprzestania okradania i zwrócenia ukradzionego.

 

Złożona przez Prawo i Sprawiedliwość propozycja czasowego zamrożenia kredytów na poziomie 3,6 zł za franka jest ciekawa i należy docenić troskę opozycji o los rabowanych, ale ma ona sens tylko jako zapobieżenie dalszemu okradaniu kredytobiorców przez banki. Aż do czasu uzyskania wyroków sądowych, co niestety w III RP trwa długo. Absolutnie natomiast nie może być wstępem do trwałego przeliczenia kredytów po tym kursie, bo byłoby to zaakceptowaniem złodziejstwa. Dokładnie: byłoby to wymuszeniem na okradzionych zgody na bycie okradzionymi w zamian za zaprzestanie dalszego okradania. A to jest w interesie okradających banków, a nie okradanych Polaków. Niby dlaczego okradani mają się na to zgodzić?

Owszem – po sprawiedliwych wyrokach sadów - banki dostaną mniej. Ale nie „stracą”, tylko będą musiały oddać to, co zostało ukradzione, a nie uczciwie zarobione. Nawet jeśli któryś z nich z tego powodu upadnie, to znaczyć będzie, że zbudowany jest na złodziejstwie i – dla dobra Rzeczpospolitej i jej obywateli - powinien upaść jak najszybciej.

Źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/230452-oszukani-przez-banki-maja-zaakceptowac-fakt-ze-ich-okradziono-a-dlaczego

 

 

 

I jeszcze jeden aktualny komentarz:

 

NIE MA kredytów we frankach. To kredyty w złotych z klauzulą indeksacyjną prawomocnie zakazaną przez polski sąd

 

23 stycznia 2015

 

Bankowi lobbyści dwoją się i troją, by utrzymać izolację opinii publicznej od bankowego procederu rabunkowego. W mediach wciąż powtarzana jest teza jakoby frankowi kredytobiorcy domagali się budżetowej pomocy od innych podatników. To brednia uparcie podsuwana właśnie przez nich, bankowych lobbystów. Uparcie i wciąż skutecznie, bo już obowiązująca do niedawna opowiastka o „stratach” banków ma mniejsze branie, media zaczęły wyczuwać, że dalszy, tak bezczelny rabunek trudno będzie obronić.

Protest rabowanych narasta, władza zaczyna drapać się po głowie. Dwa dni temu wreszcie ludzkim głosem przemówił szef Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak składając rozsądną propozycję, a teraz dotychczasowy twardy protektor banków, minister finansów Mateusz Szczurek właśnie przyznał, że jednak banki muszą trochę ustąpić…

Więc jeszcze raz: frankowi kredytybiorcy nie chcą żadnej pomocy finansowej od państwa. Nie chcą żadnego „ratowania”. Odwrotnie: to oni chcą ratować polskie państwo. Pomóc mu, żeby nie było „kamieni kupą”, ale istniało, tzn. żeby było w nim przestrzegane prawo. Także przez wielkie, międzynarodowe korporacje, także przez zagraniczne banki. Oczywiście zasadnicze zmiany (proponowane przez prof. Modzelwskiego, sen. Biereckiego czy posła Jasińskiego) w polskim prawie skandalicznie faworyzującym banki wobec klientów – są konieczne. Ale to kolejny krok. I nic on nie da, jeśli także to nowe prawo będzie przez banki tak samo ignorowane. Na razie więc - wyegzekwujmy prawo istniejące.

Czy polscy dziennikarze i ci wciąż niedoinformowani politycy są w stanie zrozumieć ten prosty fakt, że od kilku lat banki w biały dzień okradają kilka milionów Polaków stosując w 700.000 umów złodziejską klauzulę prawomocnie zakazaną przez polski Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów?

Jest to klauzula indeksacyjna dająca bankowi nieograniczone możliwości naliczania kursu kompletnie wedle własnego widzimisię, bez obiektywnych kryteriów. Kredyty te nie są wcale kredytami frankowymi, ale kredytami w złotych, które cwanie próbowano zamienić w instrument spekulacyjny indeksując do kursu franka. Ale takie indeksowanie jest nielegalne. Klauzuli tej NIE WOLNO w Polsce stosować. Kto ją nadal stosuje wiedząc o wyroku sądu i nakazie wykreślenia jej z umów – ostentacyjnie łamie polskie prawo. Kto mataczy na rzecz przestępcy – uczestniczy w jego przestępstwie.

autor: Maciej Pawlicki

Źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/230961-nie-ma-kredytow-we-frankach-to-kredyty-w-zlotych-z-klauzula-indeksacyjna-prawomocnie-zakazana-przez-polski-sad

 

 

 

A co na to fachowcy od finansów, niezależni od obcych banków żerujących w Polsce?


23 stycznia 2015


Chyba mamy potężny problem w systemie bankowym. Czeka nas kolejna afera?

 

Czy już wkrótce możemy być świadkami nowej „afery finansowej” związanej z kredytami mieszkaniowymi we franku szwajcarskim? I czy wówczas nie należałoby powołać komisji śledczej w tej sprawie?

Skoro dzisiaj fundusze własne wszystkich banków działających w Polsce to aktualnie około 150 mld złotych, zaś zobowiązania w związku z kredytami mieszkaniowymi w FCH to równowartość 162 mld złotych, które właśnie podskoczyły od 15 stycznia o 30 mld złotych, to chyba mamy potężny problem w systemie bankowym w Polsce. Zwłaszcza jeśliby się potwierdziły obawy, że co najmniej kilka dużych banków działających w Polsce nie miało pełnego zabezpieczenia w walutach obcych.

Skoro po stronie „ma” widnieją w tych bankach zapisy obecnie na poziomie ok. 40 mld franków szwajcarskich w udzielonych kredytach, to pytanie czy może im realnie brakować blisko połowy tej kwoty, czyli od 15 do nawet 20 mld FCH? Czy może to rodzić obawy o wypłacalność co najmniej kilku dużych banków i czy w tej sytuacji nie zajdzie potrzeba ratowania ich dziesiątkami miliardów złotych z publicznych pieniędzy. Słuszne wątpliwości co do toksyczności tego typu aktywów i kredytów, które publicznie przedstawił wybitny prawnik prof. Modzelewski, wydają się w pełni uzasadnione, również gwałtowna decyzja Przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka o możliwości przewalutowania tych kredytów po kursie z dnia zawarcia umowy mogą wskazywać na tzw. drugie dno.

W tej sprawie pojawia się coraz więcej pytań i coraz więcej zasadniczych wątpliwości i to natury prawnej. Sprawa może mieć fundamentalne znaczenie dla stabilności systemu finansowego i bankowego w Polsce na straży, której powinna stać Komisja Nadzoru Finansowego w Polsce.

Polacy powinni wiedzieć czy w tej sprawie nie mamy do czynienia z wielką mistyfikacją i możliwością wprowadzenia w błąd polskich kredytobiorców.

autor: Janusz Szewczak - Główny Ekonomista SKOK

Źródło: http://wpolityce.pl/polityka/230943-chyba-mamy-potezny-problem-w-systemie-bankowym-czeka-nas-kolejna-afera

 

 

Inna opinia:

 

Finansowe niewolnictwo. „Tańszy kredyt we frankach był pułapką”

fot. FreeImages
fot. FreeImages

Niespodziewany skokowy wzrost kursu franka uderzył najbardziej w Polskę i 700 tys. kredytobiorców. Jak dziś już wiemy, spekulacyjny produkt banków w postaci tańszego kredytu we frankach na mieszkania był pułapką zastawioną przez banki, aby wyciągnąć z tzw. polskiej klasy średniej na dorobku znaczącą część ich dochodów. Ten problem dotyczy na ogół ludzi młodych i w średnim wieku oraz ich rodzin. Oni uwierzyli, że po wejściu do Unii Europejskiej Polska będzie normalnym krajem i instytucje państwa zaczną działać w interesie swoich obywateli.

Niestety instytucje finansowe państwa, de facto kierowane od 8 lat przez rząd PO-PSL zawiodły na całej linii. Rzeczywiście dbają, ale o interes banków, w naszym kraju w przeważającej mierze zagranicznych. Tak należy też ocenić ostatnie deklaracje szefa nadzoru finansowego, NBP czy ministra finansów. Oczywiście można przyjąć taką postawę, że ten, kto brał kredyt we frankach, zdawał sobie sprawę z ryzyka zmiany kursu, ale chyba czymś innym są normalne wahania kursu obcej waluty, a czym innym toksyczny produkt, jakim był tylko frank (żadna inna waluta) najwyraźniej zaplanowany w tej ofercie jako pułapka przez spekulacyjne banki. Powstrzymywanie się przez rząd PO-PSL od interwencji w tej sprawie przez ostatnie lata skutkuje już nie tylko gigantycznym problemem przeciętnego Kowalskiego, który wziął taki toksyczny kredyt.

To zaważy na rozwoju znaczącej część polskich rodzin, które stały się niewolnikami finansowymi banków na dziesiątki lat. Kiedyś w Polsce przypisywano chłopa pańszczyźnianego do roli, dziś ludzi przypisuje się do kredytu we frankach.

Źródło: http://wpolityce.pl/polityka/230913-finansowe-niewolnictwo-tanszy-kredyt-we-frankach-byl-pulapka

 

*************************

 

Idziemy demonstrować

 

Frankowicze mają dość i chcą wsparcia rządu. W sobotę wyjdą na ulice

 23 stycznia 2015

 

Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Szczecin, Łódź, Białystok – na ulice m.in. tych miast wyjdą w sobotę frankowicze, czyli te osoby, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich. Protestujący mają długą listę żądań, jednak głównym jest natychmiastowe wstrzymanie wszelkich egzekucji wobec osób, które mają trudności ze spłacaniem kredytów.

Za zorganizowaniem akcji, która odbędzie się w sobotę o godz. 14.00, stoi Pro Futuris, organizacja poszkodowanych kredytobiorców we frankach szwajcarskich. To nie jedyne działania Pro Futuris – organizacja szykuje się też do pozwu przeciwko Komisji Nadzoru Finansowego. Zarzuca jej, że mimo ustawowego obowiązku nie ostrzegła klientów przed toksycznymi kredytami. Sobotnia akcja to kolejny krok.

Nie chcemy żadnych pieniędzy, żadnej pomocy od rządu, wręcz przeciwnie. Rząd może na nas i na bankach jeszcze zarobić, karząc poprzez UOKiK banki za ich praktyki. I jedyne, czego oczekujemy, to wsparcia technicznego i prawnego ze strony rządu, czyli zorganizowania rozmów z bankami – mówił RMF FM Tomasz Sadlik, inicjator Pro Futuris.

Zadłużeni we frankach chcą przede wszystkim natychmiastowego wstrzymania wszelkich egzekucji wobec osób, które mają trudności ze spłacaniem kredytów, ale nie tylko. Na liście jest też usunięcie bankowego tytułu egzekucyjnego, przewalutowanie kredytów na złotówki po kursie z dnia zaciągnięcia wszystkich umów, renegocjacja wszystkich umów, usunięcie wszystkich punktów i klauzul abuzywnych oraz rozliczenie tychże i ukaranie winnych.

To jest nasz sprawa z bankami, nasz problem i my chcemy sobie siąść i powiedzieć tym panom, że mamy dość strzyżenia, naciągania i oszustw. Trzeba wyczyścić wszystkie umowy z klauzul abuzywnych, trzeba dogadać się na przewalutowanie po jakiś godziwych stawkach, tyle – tłumaczy Sadlik.

Dodaje też, że ze strony Platformy Obywatelskiej frankowicze „nie liczą na nic”, a opozycja nie ma w Sejmie takiej siły, aby swoje pomysły przegłosować.

 

Źródło: http://niezalezna.pl/63513-frankowicze-maja-dosc-i-chca-wsparcia-rzadu-w-sobote-wyjda-na-ulice

 

*********************

 

Co zrobić z „frankowiczami”?
O odpowiedzialności państwa,
czyli zjeść ciastko i mieć ciastko


Przy okazji problemu kredytów denominowanych w szwajcarskich frankach na nowo ostrości nabrało pytanie o zakres odpowiedzialności państwa. Niektórzy - nazwałbym ich pozornymi liberałami - dowodzą, że państwo żadnej odpowiedzialności nie ponosi, a chcącemu krzywda się nie dzieje. Co szczególnie ciekawe, duża grupa owych „pozornych liberałów” objawiła się niespodziewanie wśród osób z poglądami dotąd skrajnie etatystycznymi.

Problem wykracza dalece poza kwestię frankowych kredytów, tak jak kontrola państwa dalece wykracza poza to, co naprawdę niezbędne. Jest to jednak dobry przykład swoistego dwójmyślenia: najpierw państwo gwarantuje sobie kontrolę nad daną dziedziną (ogólna polityka banków, w tym kredytowa), a następnie, gdy obywatele wierząc w jakość tej kontroli, podejmują, jak się potem okazuje, błędne decyzje - odpowiedzialność ma spaść wyłącznie na nich. To całkowite nieporozumienie.

Jedną sprawą jest bowiem to, jakiego zakresu interwencji i kontroli państwa sobie życzymy, a całkiem inną - jaka jest zależność pomiędzy kontrolą a odpowiedzialnością państwa. Ta zależność powinna być jasna: jeśli już w jakiejś sprawie państwo kontrolę sprawuje, ogranicza wolność (w założeniu - w imię wspólnego dobra) oraz tworzy reguły, to jednocześnie ponosi za tę dziedzinę odpowiedzialność. I dlatego jeśli w tej dziedzinie obywatele czują się pokrzywdzeni właśnie przez brak należytej kontroli państwa - mają prawo domagać się od niego naprawienia problemu w jakiejś formie.

Jeśli zaś w jakiejś sprawie państwo nie ma ochoty brać na siebie odpowiedzialności, nie powinno rościć sobie prawa do jej kontrolowania i limitowania. Państwo nie kontroluje na przykład instytucji parabankowych, udzielających pożyczek, poza najbardziej ogólnymi przepisami prawa. Można więc uznać, że jego odpowiedzialność za to, co się w tej sferze dzieje, jest bardzo ograniczona, a na pewno znacznie mniejsza niż odpowiedzialność za działania banków. Tutaj faktycznie „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Chyba że dochodzi do złamania ogólnych przepisów prawa.

Całkiem inną kwestią jest odpowiedź na pytanie, jak daleko posuniętej kontroli państwa nad poszczególnymi dziedzinami życia byśmy sobie życzyli. I tutaj dopiero możemy mówić o liberalizmie, jeśli uznajemy, że ta kontrola powinna być bardzo ograniczona. Ale też wówczas sytuacja jest czytelna: państwo sygnalizuje obywatelom jasno - ta dziedzina nas nie interesuje, jeśli w niej działacie, robicie to całkowicie na własną odpowiedzialność.

Sytuacja, w której państwo z jednej strony kontroluje banki - i to dość ściśle - a z drugiej twierdzi, że obywatele mają ponosić wyłączną odpowiedzialność za podjęte wobec nich, budzące wątpliwości zobowiązania, to próba zjedzenia ciastka i zachowania go w stanie nienaruszonym. Albo jedno, albo drugie.

******************************

 

Trzeba samemu podjąć odpowiednie działanie

 

24 stycznia 2015

 

Niestety „frankowicze” nie mogą liczyć na wystarczającą pomoc rządu i instytucji rządowych, jak np. Komisja Nadzoru Bankowego, czy nawet Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ponieważ, ani rząd, ani te instytucje, nie są stroną w umowie między bankiem a kredytobiorcą, a na ustawę nakazującą zmiany w umowach kredytowych, jak na Węgrzech, w Hiszpanii, czy ostatnio Chorwacji, Polacy raczej liczyć nie mogą.

Konieczne jest zatem natychmiastowe wystąpienie do banku z żądaniem dokonania odpowiednich zmian w umowie, co może uczynić tylko strona umowy, a na taką inicjatywę banku też raczej nie możemy liczyć.

Poniżej przedstawiamy wzór pisma do banku dla „frankowiczów”.

Przy kredycie w innej obcej walucie, np. EUR, można posłużyć się tym samym wzorem, zamieniając jedynie CHF na EUR lub oznaczenie innej obcej waluty.

Warunkiem zastosowania tego wzoru jest zapis w umowie, że bank udziela kredytu w PLN z indeksowaniem do innej waluty. Np. „Bank udziela Kredytobiorcy kredytu w kwocie (…) złotych polskich indeksowanych kursem CHF.”

 

 

WZÓR

Imię i nazwisko,                                                                      Miejscowość, data …….
dokładny adres

 

 

                                                                                  Bank XXXXXXXX
                                                                                  Oddział XXXXXXX

                                                                                  Adres pocztowy

 

Dot. umowy kredytowej nr ….. z dnia …….

Wniosek o docelową zmianę niezgodnych z obowiązującym prawem regulacji zawartych w umowie.

 

Szanowni Państwo !

Wnoszę o bezzwłoczną zmianę niezgodnych z obowiązującym prawem regulacji zawartych w ww. umowie.

Wnoszę o usunięcie z umowy wszystkich regulacji, które wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie, Sąd Ochrony Konkurencji o Konsumentów, Wydział XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów, z dnia 14 grudnia 2010 roku, sygn. akt: XVII AmC 426/09, zostały uznane za niezgodne z obowiązującym prawem, a nawet zdefiniowane, jako tzw. klauzule zakazane.

Są to wszystkie regulacje ww. umowy, które dotyczą przeliczania na walutę CHF kwoty i rat kredytu udzielonego faktycznie w PLN, jak również te regulacje umowy, które dotyczą ryzyka zmian kursu CHF/PLN, które ma ponosić kredytobiorca, a w szczególności:

(tu należy wymienić wszystkie punkty umowy, w których jest mowa o CHF, o kursie walutowym, o ryzyku kursowym, o przewalutowaniu - np. w wypadku wypowiedzenia umowy itp. oraz te punkty umowy, w których wymieniony jest indeks CHF, jako podstawa do obliczania zmiennej stopy procentowej (np. w Getin Banku, dawniej Dom Banku: indeks DBCHD) i  zażądać w to miejsce odpowiedniego indeksu NBP dla PLN.

Poza zastosowaniem w umowie przez Bank klauzul naruszających przepisy prawa obowiązującego w dniu zawarcia umowy, okoliczności, które nastąpiły po zawarciu umowy kredytowej, a których przy zawieraniu umowy nie można było przewidzieć, spowodowały, że wykonanie tej umowy z mojej strony może stać się nie tylko nadmiernie trudne, ale wręcz niemożliwe, a także utrzymanie stosunku zobowiązaniowego nie będzie możliwe. Okoliczności, jakie nastąpiły po zawarciu umowy, spowodowały, że ta umowa, w tej formie, straciła swój cel i sens gospodarczy i dlatego musi zostać zmieniona tak, żeby, po pierwsze była zgodna z obowiązującym prawem, a po drugie, odzyskała swój zamierzony cel i sens gospodarczy, czyli spłatę kredytu w faktycznie zaciągniętej wysokości i zapłatę odsetek w umiarkowanej wysokości, czyli, w wypadku długoterminowego kredytu hipotecznego, nie wyższej niż ok. 4% w skali roku.

Co do ryzyka kursowego, tu kredytu w PLN indeksowanego do CHF, ze znacznie niższymi odsetkami, niż oferowany przez Bank kredyt w PLN, to przy zawieraniu umowy Bank nie poinformował mnie o ryzyku, tak nieprawdopodobnych dla normalnego konsumenta spekulacji bankowych. Wręcz przeciwnie, zarówno banki, jak i najważniejsze media, zapewniały o wyjątkowej stabilności CHF, co potwierdzały notowania kursowe na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat przed zawarciem ww. umowy.

Oczekuję przedłożenia mi projektu umowy zmienionej wg powyższych kryteriów

do dnia …………… (wyznaczyć datę np. za dwa tygodnie)

Niedotrzymanie tego terminu przez Bank spowoduje moje natychmiastowe wstąpienie na drogę sądową.

Wobec zawinionego przez Bank sporządzenia umowy kredytowej niezgodnej z obowiązującym prawem, wszelkie koszty zmiany umowy ponosi Bank.

 

                                                                                              Z poważaniem
                                                                                              (podpis)

Koniec wzoru

 

Jak widać, nie występujemy z wnioskiem o przewalutowanie kredytu, a jedynie o zlikwidowanie niezgodnej z prawem indeksacji kursem obcej waluty. O przewalutowanie powinni wystąpić ci, którzy otrzymali kredyt w obcej walucie, a nie w złotych polskich.

Regulacje dotyczące odsetek mają w umowie pozostać niezmienione, poza przestawieniem indeksu służącego do obliczania zmiany stopy procentowej, z indeksu własnego banku udzielającego kredyt, na indeks NBP dla PLN. To zabezpieczy nas przed manipulacjami tym indeksem, tak jak manipulowano własnym kursem franka.

Wobec mnogości tekstów umów kredytowych w różnych bankach, należy upewnić się, czy powyższy wzór pisma do banku pokrywa się z tekstem umowy.

 

****************************

 

Banki nie miały franków na długoterminowe kredyty hipoteczne, lecz pożyczały "frankowiczom" złotówki
z lokat i oszczędności Polaków

 

Czy frankowa pułapka może okazać się groźna dla depozytów i lokat złotowych Polaków?

·2015

 

Fot. PAP/Bednarczyk
Fot. PAP/Bednarczyk

Depozyty i lokaty polskich ciułaczy w bankach, które udzielały na wielką skalę hipotecznych kredytów we franku szwajcarskim, stały się dziś zakładnikiem tego franka.

Faktycznie i realnie to nasze złotowe oszczędności - depozyty i lokaty - są na obecną chwilę, tym skutecznym zabezpieczeniem kredytów frankowych. Może więc rodzić się całkiem uzasadnione pytanie, zwłaszcza w świetle nowych informacji, w tej tzw. aferze frankowej, dotyczących faktu, że owe banki żadnych franków nie kupowały, nie pożyczały, a nawet manipulowały tą niewielką posiadaną ilością szwajcarskiej waluty. Pytanie czy aby na pewno nasze złotowe depozyty i lokaty są w pełni bezpieczne?

Jest bezspornym faktem, że kilka dużych banków działających w Polsce, zarówno polskich, jak i zagranicznych, które uczestniczyły w procederze udzielania kredytów mieszkaniowych we CHF, na kwotę blisko 40 mld CHF czyli dzisiaj równowartości ok. 160 mld zł, w ogóle franków nie posiadały, nie pożyczały lub miały wyłącznie śladowe zabezpieczenia w tej walucie. Zabezpieczenia często poza oficjalnym bilansem bądź w dość wątpliwych tzw. instrumentach pochodnych czyli de facto trudno lub w ogóle nie weryfikowalne.

Ponoć dość częstym zjawiskiem w minionych latach, jak twierdzi jeden ze znanych bankowców J. K. Bielecki był fakt, że

Dochodziło do tego, że banki kupowały franki na jeden dzień rano, by sprzedać je jeszcze tego samego dnia. Czyli kredyt walutowy udzielony na 30 lat przez bank był zabezpieczony jednodniowym zabiegiem, w gruncie rzeczy trikiem. Codziennie dług był rolowany, krocząco.

Regułą wręcz jest, że w bilansach tych banków po stronie pasywów nie było widać jednoznacznych, znaczących pozycji w szwajcarskiej walucie, zwłaszcza gdy wielkość udzielonych kredytów walutowych we CHF dla jednego banku sięgała często od 15 do nawet 30mld zł. Można więc sądzić, że zdecydowana większość tzw. kredytów walutowych we CHF była i jest finansowana głównie zobowiązaniami wobec klientów tych banków czyli depozytami i lokatami w złotych. Istnieją też podejrzenia, że banki pożyczały tak naprawdę frankowiczom polskie złote uzyskane w ramach naszych depozytów złotowych, a jedynie w umowie z klientami zapisywały równowartość we CHF. Czyli banki wykorzystywały nasze złotówki, by pożyczyć te złotówki kredytobiorcom frankowym, zapisując w swych umowach kredyt frankowy, a później nawet przyjmując do kasy prawdziwe franki. Istnieje również opinia, którą jednak należałoby sprawdzić, funkcjonowania pomiędzy bankami udzielającymi kredytów we franku tzw. „oscylatora frankowego” czyli wzajemnego, ciągłego pożyczania i odstępowania sobie zabezpieczenia frankowego, co przecież nie jest całkiem nowym zjawiskiem w Polsce.

Swoją drogą kredyt walutowy na mieszkanie we franku w pewnych sytuacjach stosowany w Polsce bardziej przypomina swoistą opcję walutową niż normalny kredyt, na których to opcjach walutowych, tak wiele polskich firm, w tym również wielkie spółki górnicze poniosły tak gigantyczne straty i o które procesy toczą się do dnia dzisiejszego. Skoro może być tak, że owe banki nie kupowały, ani nie sprzedawały żadnych franków, to wydaje się, że główną pozycją finansującą ten proceder były i są nadal depozyty polskich ciułaczy. Ma więc całkowitą rację i sporą przenikliwość bloger Karioka z Salon 24, który stwierdza, że „system bankowy III RP wali się wraz z III RP”. W pełni uzasadnione wydaje się być jego stwierdzenie, że „Chciwość kredytobiorców i banków połączona z brakiem efektywnego nadzoru KNF oraz katastrofalnymi skutkami rządów PO-PSL powoduje, że dziś faktycznym problemem jest dalsze, normalne funkcjonowanie systemu bankowego w Polsce.

Kredyty hipoteczne, denominowane we frankach szwajcarskich, zaciągane masowo przez Polaków, mających limitowaną zdolność kredytową, to dziś problem, nie tylko ich, ale także wszystkich Polaków, którzy trzymają swoje oszczędności w bankach”. A, to może oznaczać, że możemy mieć całkiem poważny problem, nie tylko z płynnością, ale i wypłacalnością kilku dużych, zarówno zagranicznych, jak i polskich banków, a co za tym idzie ze stabilnością polskiego sektora bankowego, który według zaklęć, zarówno przewodniczącego KNF A.Jakubiaka, jak i prezesa NBP M.Belki miał być wręcz teflonowo „odporny i stabilny na wszelkie zawirowania”. W te zapewnienia z pewnością nie uwierzyli międzynarodowi spekulanci walutowi, którzy z pewnością przetestują w najbliższym czasie, zarówno polskiego złotego, jak i nasze rezerwy walutowe. Mimo, że od 2006r. do 2014r. banki działające w Polsce, dzięki niezwykle życzliwej nad Wisłą władzy i instytucjom nadzoru miały prawdziwe Eldorado, a ich zyski netto przekroczyły 100mld zł, to najwyraźniej było im tego za mało i postanowiły w ramach wielce toksycznego produktu pospekulować jeszcze na FX CHF. Jeśli to się potwierdzi, mielibyśmy do czynienia z olbrzymią aferą, podobną do tych, które miały miejsce w USA w latach 2007- 2008, które stały się początkiem wielkiego kryzysu finansowego i w wyniku którego wielkie amerykańskie banki płacą dziś wielomiliardowe odszkodowania swym oszukanym i wprowadzonym w błąd klientom. Co prawda z odsieczą bankom już idzie wybitny specjalista od finansów red. GW M.Samcik, który robi przysłowiowy szpagat na dwunastnicy, udowadniając na siłę, że banki, które udzielały kredytów bankowych, jakieś jednak zabezpieczenia w CHF mają, bo mogły pożyczać na rynku walutowym od swych central zagranicznych, czy korzystać z tzw. swapów walutowych. Wydaje się jednak wielce wątpliwe, by 20-30-letnie kredyty walutowe we franku szwajcarskim były finansowane krótkoterminowymi pożyczkami na 3 czy 6 miesięcy.

Małe dzieci mogą wierzyć w Mikołaja, a duże dzieci w zapewnienia red. M. Samcika. Co by nie mówić - w bilansach banków, które tak zaszalały z kredytami walutowymi w CHF dla blisko 600 tysięcy Polaków pozycje denominowane w obcych walutach w tym we franku, nie są widoczne. Zaś ze sprawozdań bankowych wynika, że bank finansuje udzielone kredyty, głównie w oparciu o depozyty klientów. Dopiero dogłębne śledztwo i to dopiero w nowym składzie KNF-u mogłoby dać odpowiedź czy mieliśmy do czynienia z dobrze zaplanowaną akcją i tzw. „skokiem na kasę”, co bardziej naiwnych Polaków. Rządowy zaś pomysł v-ce premiera J.Piechocińskiego, iż w ramach pomocy frankowiczom zaproponuje on im tanie pożyczki w złotych, można uznać, albo za kabaret, albo za naigrywanie się z ich trudnej sytuacji.

Niewątpliwie skala zagrożeń, jakimi są dziś kredyty hipoteczne denominowane we frankach szwajcarskich i brak zabezpieczeń walutowych lub ich niewystarczający poziom ze strony banków, które je udzielały, jest niesłychanie poważna. Może ona bowiem uderzyć niezwykle destrukcyjnie, w tak chwalony przez obecne władze system bankowy III RP, ale przede wszystkim w miliony Polaków lokujących swoje ponad 560 mld zł swoich oszczędności w bankach działających nad Wisłą.

*********************************

 

Cytujemy za portalem "wpolityce.pl"

Dyrektywa UE ws. kredytów hipotecznych zignorowana przez PO-PSL. Czy rząd dostosuje się do wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości?


Kredyt hipoteczny indeksowany do franka to nie kredyt, to instrument pochodny, którego banki nie powinny udostępniać klientom indywidualnym, bowiem ma charakter czysto spekulacyjny.

Tak już wkrótce może orzec Europejski Trybunał Sprawiedliwości (patrz Referencje 7). Również w prawie polskim obowiązuje od 2010 roku orzeczenie UOKiK (Ref. 5) unieważniające zapisy o kredycie indeksowanym jako abuzywne (niedozwolone), a przecież znakomita większość tak zwanych „kredytów walutowych”, które zagraniczne banki wepchnęły „Frankowiczom”, to właśnie kredyty indeksowane.

Wreszcie „Dyrektywy UE w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi” (Ref. 2, 4) nakazuje między innymi:

Państwa członkowskie nie powinny uniemożliwiać stronom umowy o kredyt wyraźnego uzgadniania, że przeniesienie zabezpieczenia na kredytodawcę wystarczy do spłaty kredytu.

Trudno o bardziej jasne stanowisko!

Niewątpliwie, w praworządnym państwie nie bez znaczenia powinien być niedawny wyrok sądu szczecińskiego, który przed kilku tygodniami wstrzymał egzekucję z mieszkania na podstawie Bankowego Tytułu Egzekucyjnego (BTE), podważając wyliczoną przez pozwany bank wysokość zadłużenia powódki i właścicielki nieruchomości.

Jak długo koalicja PO-PSL może ignorować wymogi prawa unijnego i prawomocne rozstrzygnięcia polskich sądów oraz obowiązujący rejestr klauzul abuzywnych? Bez końca?! Zagraniczne banki, działając na polskim rynku, zachowują się za przyzwoleniem rządu, NBP i KNF jak szatniarz z kultowego filmu Barei, który kpi z klienta: „nie mamy twojego palta i co nam pan zrobisz”. Niestety, „w głupa gra” i wicepremier - szatniarz Janusz Piechociński, gdy przedstawia propozycje rządu dla „Frankowiczów”, które nie odbiegają od tego, za czym lobbowały banki i ZBP (Ref. 6). A przecież nie inaczej było, kiedy PSL zajął się zapisami BTE przed kilku miesiącami - wtedy Krajowa Rada Sądownictwa nie pozostawiła na PSL-owskiej inicjatywie suchej nitki potępiając nieuprawniony przywilej banków (Ref. 3).

Rząd PO-PSL chroni interesy sektora bankowego kosztem nie tylko „Frankowiczów”. Obarczył ukrytym podatkiem na rzecz banków również polskich przedsiębiorców oraz „Złotówkowiczów”, którzy wzięli kredyty w złotych. A to dlatego, że podstawowa stopa procentowa NBP mogłaby być,  w naszej ocenie, o 0,5 do 1 punktu procentowego niższa (n/p zamiast dwóch jeden proc.), gdyby nie „tykająca bomba” w postaci kredytów hipotecznych w obcych walutach w portfelach banków. Szef NBP, Marek Belka i Rada Polityki Pieniężnej trzymają realne stopy procentowe na jednym z najwyższych poziomów w Europie, gdyż nie mogą dopuścić do osłabienia złotego. Spośród naszych bezpośrednich sąsiadów tylko Białoruś i Ukrainę pozostają przed nami, jeśli chodzi o koszt pieniądza…

Wreszcie za bierność i spolegliwość rządu PO-PSL wobec banków mogą zapłacić wszyscy Polacy, jeśli dojdzie do ataku spekulacyjnego na polską złotówkę, przed czym przestrzegaliśmy w zeszłym tygodniu (Ref. 1). Taka właśnie jest cena rządów PO-PSL wyznaczana nam przez lobby bankowe.

Konferencja prasowa Prawa i Sprawiedliwości

Ryszard Czarnecki, Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego,

Jerzy Bielewicz, prezes, Stowarzyszenie Sprawiedliwe Państwo Przejrzysty Rynek

Referencje:

1. Frankowicze „nic się nie stało”‒ bezsilny rząd wystawia złotego na atak spekulacyjny

2. Notatka z konferencji - Kredyt hipoteczny spłacany do śmierci czyli Targ Niewolników. Propozycje rządu kontra propozycje UE

3. PSL w butach lobby bankowego

4. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/17/UE z dnia 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi

5. Pełne uzasadnienie wyroku UOKiK wobec Banku Millennium

6. Góra urodziła mysz? Piechociński proponuje frankowiczom… wakacje

7. Frankowicze mogą wygrać, banki się mylą

8. Frankowicze jak powodzianie?

9. Poland Rules Out Exchange Rate Relief on Swiss Franc Loans

*********************************

Korespondencja z mieszkańcami


02 lutego 2015


Otrzymaliśmy dziś poniższego e-maila:

 

Szanowni Państwo,

Jestem jednym z wielu którzy na skutek braku zdolności kredytowej w złotówkach zmuszony byłem wziąć kredyt w złotych indeksowany do franka szwajcarskiego. Data zawarcia umowy kredytowej to 28 sierpień 2007.

O ile pamięć mnie nie myli to rządziła wówczas egzotyczna  koalicja: PiS, LPR oraz Samoobrona, która podniosła larum gdy chciano zabronić udzielania kredytów indeksowanych do franka. Jeżeli macie Państwo szczere intencje to proszę nie nazywać innych oszustami skoro samemu jest sie oszustem. Chyb że to ja nie mam racji. Ale chętnie podeślę skan „Umowy o kredyt”

 

z poważaniem

(Nazwisko i imię znane Zarządowi SMSM)

 

A to nasza odpowiedź:

 

Szanowny Panie!


Bardzo uprzejmie dziękujemy za Pańską informację. Jest ona jednak dla nas niezupełnie zrozumiała. Umowę kredytową zawarł Pan z bankiem, a nie z ówczesnym rządem koalicji Prawa i Sprawiedliwości z LPR i Samoobroną, więc ewentualne pretensje do tego rządu są chyba jednak bezzasadne.


Ówczesny rząd, a właściwie tylko Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, zareagował już w roku 2006 na to, co banki wyprawiały na rynku kredytów konsumenckich. To, przez Szanownego Pana określone „larum”, dotyczyło wielu aspektów zawartych w tzw. „Rekomendacji S” Komisji Nadzoru Bankowego, jednak główny kierunek starań KP PiS dotyczył ochrony konsumentów, co zostało wyraźnie powiedziane w punktach 7 i 8 Komunikatu KP PiS z dnia 01.07.2006 r. i tak:


7 .Klub Parlamentarny PiS chroniąc interesy szerokich grup społecznych zainteresowanych uzyskaniem dostępu do taniego kredytu uważa, że w obecnej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej powinna obniżyć zbyt wysokie stopy procentowe. Postulat PiS znajduje uzasadnienie w raporcie OECD, która w swym najnowszym opracowaniu ogłoszonym 28 czerwca 2006 roku krytykuje NBP za zbyt restrykcyjną politykę pieniężną, w sytuacji, gdy inflacja należy do najniższych w Europie (0,9 proc w maju) i nawołuje do obniżki stóp procentowych. Tak stanowcze stanowisko OECD wzmacnia naszą argumentacje i postulaty


8 .Po tym niezrozumiałym z wielu względów zalecaniu KNB Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość może jedynie apelować do Rady Polityki Pieniężnej o obniżenie stop procentowych. Zdajemy sobie sprawę, że w chwili obecnej może to być jedyna szansa na obniżenie kosztów kredytu, co da szansę tysiącom Polaków na nabycie względnie tanio własnego mieszkania.  


/-/ Przemysław Gosiewski
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego
Prawo i Sprawiedliwość


Całość tego komunikatu jest dostępna pod linkiem: http://www.pis.org.pl/article.php?id=4415


Kredyty indeksowane do walut obcych były wówczas jedynymi kredytami hipotecznymi z normalnymi odsetkami, czyli rzędu 4% w skali rocznej. Kredyty bez tej indeksacji były tak drogie (efektywna stopa oprocentowania rzędu kilkunastu % w skali rocznej), że nikt normalny (lub niewtajemniczony w spekulacyjne zamiary banków) nie brał ich pod uwagę. Kredyty indeksowane były jedyną alternatywą, a frank szwajcarski był wówczas walutą stabilną do złotego i do innych walut, od już kilkunastu lat.


Do znacznej utraty kursu złotego w stosunku do innych walut, w tym do CHF, doprowadził rząd PO-PSL po przejęciu władzy pod koniec roku 2007. Rząd ten zrujnował polską gospodarkę przez te ostatnie osiem lat do tego stopnia, że nawet jeden z ministrów tego rządu powiedział, że to już tylko ch.. d… i kamieni kupa. Nie słyszał Pan o tym? Reszty dokonały spekulacje finansowe banków, tolerowane przez rządy wielu krajów.


Jako osobie poszkodowanej przez bank, polecamy Panu wystąpienie do tego banku z żądaniem usunięcia z Pańskiej umowy klauzul niedozwolonych, wg wzoru podanego na naszej stronie internetowej i jeśli bank się do tego nie zastosuje, powinien Pan wystąpić do właściwego sądu z pozwem przeciwko bankowi o usunięcie zakazanych klauzul z Pańskiej umowy. Na aktualny rząd niech Pan nie liczy.


Jeśli prześle Pan nam skan swojej umowy, chętnie wskażemy Panu miejsca, gdzie są regulacje niezgodne z prawem, ostatnio znane, jako klauzule abuzywne (niedozwolone), a nasi specjaliści pomogą Panu sformułować pismo do Pańskiego banku. Wszystko za darmo, ponieważ jesteśmy organizacją o charakterze pożytku publicznego (non profit).


Z wyrazami szacunku


Rolf Michałowski
Prezes Zarządu

 

*********************************

 

 

Niezależni specjaliści potwierdzają nasze wnioski i proponowany przez nas sposób wyjścia z pułapki kredytów „frakowych”, czyli indeksowanych do waluty CHF


„Frankowcy mają wadliwe umowy. W interesie banków leży, aby porozumiały się z posiadaczami kredytów hipotecznych w CHF, bo w sądach stracą znacznie więcej.”


Tak twierdzi Barbara Garlacz, radca prawny w kancelarii Harvest Legal House (specjalizującej się w prawie rynków kapitałowych i finansowych). Jej zdaniem podstawowym argumentem dla frankowiczów jest wadliwa konstrukcja umowy kredytowej w świetle przepisów prawa polskiego oraz wspólnotowego. Dlaczego?


Dokładnie dlatego, jak to definiuje analiza naszych specjalistów i zaproponowany przez nas wzór pisma do banku.


Cały komentarz Mec. Barbary Garłacz jest tutaj:


http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/710044,1176588-Frankowcy-maja-wadliwe-umowy-.html?p=2


Polecamy również pozostałe informacje na portalu „Pro Futuris”, który nawiązał kontakt z naszym Stowarzyszeniem:


Witam Państwa,
poszkodowanych przez kredyty w CHF zapraszam na FB na profil:


https://www.facebook.com/pages/Pro-Futuris-Wroc%C5%82aw/842088619184594

Tam skrzykujemy się do kolejnych akcji i inicjatyw w naszej sprawie.


Pozdrawiam,
Anna Brzozowska
Pro Futuris Wrocław

 

*******************************

 

autor: Łukasz Warzecha

Banki chcą być wzięte za twarz. Wobec ich arogancji klienci coraz częściej będą sięgać
po rozwiązanie sądowe


Jeśli ktokolwiek miał jeszcze złudzenia, jakie jest obecnie (słowo „obecnie” ma tu spore znaczenie, o czym niżej) stanowisko banków w sprawie kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, powinien je stracić po wczorajszym spotkaniu w Sejmie, na którym głos zabrał prezes Związku Banków Polski Krzysztof Pietraszkiewicz.

Organizatorzy – klub parlamentarny Sprawiedliwa Polska – przewidzieli dla każdego z uczestników dyskusji pięć minut na wstępne wystąpienie. Pan Pietraszkiewicz mówił 40 minut, a jego wypowiedź była wielką apologią Dobrych i Łaskawych Banków Polskich.

Można było odnieść wrażenie, że banki w Polsce to właściwie instytucje charytatywne, które troszczą się bardziej o swoich klientów niż o własne zyski oraz podtrzymują na swoich barkach całość polskich finansów.

Według słów Pietraszkiewicza, banki zrobiły już mnóstwo, aby ulżyć kredytobiorcom w CHF: obniżyły spready, wprowadziły ujemne stawki LIBOR i w ogóle idą na rękę klientom, jak tylko mogą. Pojawiające się koncepcje przewalutowania kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia, zdaniem pana Pietraszkiewicza grożą finansowym armagedonem, zaś każdy klient, który kredyt walutowy zaciągał, musiał podpisywać oświadczenie o tym, że jest świadom ryzyka kursowego.

No, a skoro podpisał… Oczywiście były pojedyncze przypadki (zdaniem szefa ZBP), w których może klienci takich oświadczeń nie podpisywali. Wtedy sprawą mogą się zająć „uprawnione instytucje” (w domyśle – sądy). Poza tym banki płacą w naszym kraju wielkie podatki, gwarantują płynne działanie gospodarki dzięki akcji kredytowej i w ogóle są dobrymi Samarytanami.

Gdy idzie o wspomniane oświadczenie o świadomości ryzyka walutowego, prawda jest taka, że pierwsze takie dokumenty, wpychane zresztą chyłkiem między papier numer 25 a 27, pojawiły się dopiero w drugiej połowie 2007 r.

Pan Pietraszkiewicz świetnie o tym wie, podobnie zresztą jak świetnie wie, że jego wystąpienie było – mówiąc delikatnie – groteskowe. Rozumiem, że szefowi ZBP płacą za bronienie interesów banków. Taka praca. Ale taką pracę można wykonywać rozsądnie albo żenująco.

Prezentacja Krzysztofa Pietraszkiewicza była żenująca, ale też stanowiła bardzo wyraźny sygnał. Jej przesłanie było czytelne: i tak już daliśmy wam dużo kosztem naszych miliardowych zysków, więc przestańcie się burzyć i siedźcie cicho, bo sprzedamy wasze wierzytelności firmom windykacyjnym albo przyjrzymy się od nowa waszym zabezpieczeniom. Ani grosza więcej!

Wnioski są równie czytelne: albo ktoś (rząd lub sądy, nie ma trzeciej siły) weźmie banki, mówiąc brutalnie, za mordę, albo po dobroci, przynajmniej na razie, nie da się z nimi wynegocjować żadnego systemowego rozwiązania, które można by potraktować poważnie. Banki nie są tym najwyraźniej zainteresowane, wolą robić propagandę, do tego dość prymitywną.

Pan Pietraszkiewicz nie był bowiem uprzejmy odnieść się do dwóch kluczowych aspektów konfliktu kredytobiorców z bankami. Pierwszy z nich to kwestia rzetelnego informowania klientów o znaczeniu ryzyka walutowego. Pietraszkiewicz jedynie o tym wspomniał, w dodatku mówiąc nieprawdę, gdy stwierdził, że oświadczenia o znajomości ryzyka były podsuwane każdemu klientowi od początku boomu na kredyty walutowe.

Nie odniósł się natomiast ani słowem do tego, jaka była nieoficjalna polityka banków, o której media pisały od dawna, a w ostatnim czasie piszą szczególnie często. W skrócie sprowadzała się ona do nacisków na doradców bankowych, aby wszelkimi sposobami zachęcali klientów do kredytów we frankach.

Od tego zależały premie i zyski. Nie wiem, czy mocodawcy pana Pietraszkiewicza i on sam zdają sobie z tego sprawę, ale jest tylko kwestią czasu, aż w którymś z procesów na świadka zostaną powołani urzędnicy bankowi wysokiej rangi, a także sami doradcy, którzy będą zmuszeni zeznawać pod przysięgą o szczegółach swojego postępowania.

Dla banków oznaczałoby to wizerunkową katastrofę. Drugi aspekt, na temat którego szef ZBP milczał już całkowicie, to pytanie, czy w ogóle coś takiego jak kredyt złotówkowy denominowany w obcej walucie jest dozwolone z punktu widzenia polskiego prawa. Nie dziwi mnie, że o tym się pan Pietraszkiewicz nie zająknął, bo to jest dla banków największy problem.

Obecny na spotkaniu mój redakcyjny kolega Maciej Pawlicki przywołał wyrok z 2010 r., dotyczący umów Banku Millenium, który to wyrok uznaje klauzule dotyczące denominacji kredytu we frankach za niedozwolone. Bank idzie jednak na rympał, bo nadal pobiera raty od swoich kredytobiorców z uwzględnieniem owej klauzuli, tłumacząc się absurdalnie, że prawo nie działa wstecz. Tyle że wyrok żadnego prawa nie tworzy. On jedynie interpretuje prawo istniejące już w momencie podpisywania umów przez klientów.

Szczególnie interesujące było wystąpienie dr. Jacka Czabańskiego, prawnika, który podsumował działania prawne kredytobiorców. Procesów na różnym etapie jest sporo, w tym zbiorowych, a z nich wyłoni się określona linia orzecznictwa. Według niektórych ona już istnieje i nie jest bynajmniej korzystna dla banków.

Sądy mogą zakwestionować - i to się zapewne w końcu stanie - czy produkt, który wciskały klientom, to w ogóle kredyt w rozumieniu polskiego prawa. Mogą zacząć badać szczegóły polityki marketingowej banków i powoływać na świadków najwyższych bankowych urzędników. Mogą wreszcie zacząć unieważniać te punkty umów kredytowych, które mówią o denominacji kredytów w obcej walucie, a wówczas umowy te staną się faktycznie umowami o kredyt w złotówkach, tyle że z niższą od początku stopą LIBOR zamiast WIBOR. Mało tego, klienci mogą wystąpić o zwrot nadpłaconych dotąd z powodu spreadów walutowych kwot.

To oczywiście nie stanie się zaraz. Przejście całej drogi sądowej, z apelacją, a zapewne i kasacją włącznie, to kwestia paru lat. Nie mam jednak wątpliwości, że wobec aroganckiego stanowiska banków klienci coraz częściej będą sięgać właśnie po rozwiązanie sądowe.

Im więcej zaś będzie wyroków, tym łatwiej kolejne będą podążać tą samą drogą. Jeśli sprawa trafi w końcu do Sądu Najwyższego, jego orzeczenie stanie się formalnym wskazaniem dla wszystkich sędziów w Polsce. A wtedy banki - co do tego zgodzili się wszyscy dyskutanci (poza panem Pietaszkiewiczem) - znajdą się w sytuacji znacznie gorszej niż gdyby potraktowały problem poważnie z własnej woli.

Możliwe zatem - i tu wraca użyte na początku słowo „obecnie” - że banki, rozumiejąc to niebezpieczeństwo, z czasem zmienią swoje stanowisko i zaproponują rozwiązania korzystniejsze niż rzucane dziś klientom ochłapy. Dla członków ZBP mam zaś dobrą radę: wymieńcie Państwo pana Pietraszkiewicza na kogoś sprawniejszego intelektualnie, bo propaganda nie może być podawana jak łomem. Staje się wówczas przeciwskuteczna.

*******************************

 

Przedruk z Portalu wpolityce.pl

06 lutego 2015

 

Prezes Związku Banków Polskich skłamał w Sejmie RP. Żądam jego natychmiastowej dymisji

fot. PAP/Radek Pietruszka. Krzysztof Pietraszkiewicz - pierwszy z prawej
fot. PAP/Radek Pietruszka. Krzysztof Pietraszkiewicz - pierwszy z prawej

Wczoraj, 5 lutego, odbyła się w Sejmie zorganizowana przez kluby Solidarnej Polski i Polski razem debata na temat tzw kredytów walutowych. Dyskusję rozpoczął Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Oto link do pełnego zapisu debaty.

http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=664E11565D1AAA45C1257DE2005115BB#

W swym 40 minutowym wystąpieniu, ilustrowanym wyświetlaną na ekranie prezentacją, prezes Pietraszkiewicz stwierdził m.in.

Banki działają w ekstra reżimie prawnym, podatkowym i ostrożnościowym

A potem:

(20 minuta 30 sekunda nagrania)

Pojawiają się informacje, że umowa kredytu walutowego jest niezgodna z prawem . Otóż pragnę powiedzieć państwu, że wszystkie kontrole jakie zostały wykonane w ostatnich kilkunastu latach od 2001 roku i wszystkie orzeczenia sądowe, jakie są nam znane, nie kwestionując legalności umów.

Słowa prezesa Związku Banków Polskich nie mogły być przejęzyczeniem w chwili częściowego zamroczenia, bo ten sam tekst posłowie i goście spotkania zobaczyli na wyświetlanej na wielkim ekranie prezentacji.

Tymczasem:

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, XVII Wydział Ochrony Konkurencji i Konsumentów na rozprawie sprawy z powództwa Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeciwko Bankowi Millennium Spółce Akcyjnej w Warszawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone.

I. Uznaje za niedozwolone i zakazuje wykorzystywania w obrocie z konsumentami Bankowi Millennium Spółce Akcyjnej w Warszawie postanowień wzorca umowy o treści:

a) „Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.”…

Panie Prezesie Związku Banków Polskich!

Nie uwierzę, iż jest Pan aż tak niekompetentny, że nie wiedział Pan o prawomocnym wyroku Sądu wydanym w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej z powództwa Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w dniu 14 grudnia 2010 wobec jednego z największych banków, uznającym kluczowe klauzule umów tzw. kredytów walutowych tegoż banku za niedozwolone i zakazującym bankowi  ich stosowania w obrocie z konsumentami.

Banki winny działać w – jak sam Pan to ujął – „ekstra reżimie prawnym, podatkowym i ostrożnościowym”. Banki są instytucjami zaufania publicznego, działającymi na mocy koncesji Rzeczpospolitej Polskiej i pod kontrolą jej organów.

Bank Millenium wyroku sądu RP od ponad 4 lat nie wykonuje i zakazane mu klauzule  w obrotach z klientami stosuje do dzisiaj – w kilkudziesięciu tysiącach umów. Między innymi dzięki Panu.

Ale czas skutecznych kłamstw mija. Wobec faktu, że w tak ważnej sprawie i tak jednoznacznie skłamał Pan na spotkaniu w Sejmie Rzeczpospolitej wzywam Pana, by w trybie natychmiastowym podał się Pan do dymisji.

 

 

 

 

***********************************

 

 

07 lutego 2015

Kto ma kredyt hipoteczny
indeksowany do obcej waluty
w Banku Millennium S.A.

i bank ten nie usunął jeszcze z jego umowy klauzul:

  • regulujących indeksację kwoty kredytu u rat do obcej waluty,
  • nakładających na kredytobiorcę ryzyko zmian kursu walut,
  • uprawniających bank do jednostronnej zmiany regulaminu w czasie trwania umowy,
  • uprawniających bank do jednostronnej zmiany cennika w czasie trwania umowy,
  • uprawniających bank do żądania ustanowienia dodatkowego prawnego zabezpieczenia udzielonego wcześniej kredytu,

powinien nie tylko upomnieć się o

natychmiastowe usunięcie tych klauzul z umowy,

ale także (na poparcie swoich żądań, bo banki mają je … gdzieś) wystąpić do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

z wnioskiem o nałożenie kary pieniężnej

na wszystkich członków zarządu tego banku i osób odpowiedzialnych za niewykonanie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie Sąd Ochrony Konkurencji o Konsumentów, Wydział XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów,  z dnia 14 grudnia 2010 , sygn. akt: XVII AmC 426/09. We wniosku o nałożenie takiej kary należy powołać się na art. 108 ust. 1 w powiązaniu z art. 107 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz. U. 2007 r. Nr 50, poz. 331 ze zm.).

czyli:

 

Art. 107.

Prezes Urzędu może nałożyć na przedsiębiorców, w drodze decyzji, karę pieniężną w

wysokości stanowiącej równowartość do 10.000 euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu

decyzji wydanych na podstawie art. 10, art. 12 ust. 1, art. 19 ust. 1, art. 20

ust. 1, art. 21 ust. 2 i 4, art. 26, art. 28 ust. 1 oraz art. 89 ust. 1 i 3, postanowień wydanych

na podstawie art. 105g ust. 1 lub wyroków sądowych w sprawach z zakresu

praktyk ograniczających konkurencję, praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów

oraz koncentracji; karę pieniężną nakłada się, licząc od daty wskazanej

w decyzji.

 

Art. 108.

1. Prezes Urzędu może, w drodze decyzji, nałożyć na osobę pełniącą funkcję kierowniczą

lub wchodzącą w skład organu zarządzającego przedsiębiorcy karę

pieniężną w wysokości do pięćdziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia,

jeżeli osoba ta umyślnie albo nieumyślnie:

1) nie wykonała decyzji, postanowień lub wyroków, o których mowa w art.

107;

 

Nasza nowa inicjatywa

 

Dla „frankowych“ kredytobiorców innych banków niż Millennium S.A. przygotowujemy aktualnie

inicjatywę wystąpienia z pozwami zbiorowymi,

w celu uzyskania podobnych indywidualnych wyroków przeciwko innym bankom, jak ww. wyrok przeciwko Bankowi Millennium S.A. Mieszkańcy z terenu Powiatu Oławskiego (w tym miast Oławy i Jelcza-Laskowic) poszkodowani przez banki, mogą już zgłaszać swoje zainteresowanie na nasz adres e-mailowy: stanowice-marcinkowice@hotmail.com. Dokładne dane osobowe nie są przy tym potrzebne, a jedynie dane kontaktowe.

Naszym celem jest nie tylko profesjonalna obsługa prawna pozwów zbiorowych, ale przede wszystkim przeprowadzenie postępowań sądowych bez żadnych kosztów dla pokrzywdzonych kredytobiorców, albo kosztów jedynie symbolicznych.


Przestrzegamy przed inicjatywami różnych kancelarii prawnych w zakresie pozwów zbiorowych o przewalutowanie, ustalenie stałego kursu waluty, do której indeksowany jest kredyt, ustalanie odsetek i o inne zmiany w umowie, niż pozwy wyłącznie o zmiany wynikające z ww. wyroku.


Przestrzegamy też przed proponowanymi przez banki aneksami do umowy, przewalutowaniem, wydłużeniem okresu spłaty, tzw. wakacji w spłacie rat itp. Tylko usunięcie z umów klauzul niezgodnych z prawem obowiązującym w dniu zawarcia umowy kredytowej ma sens i ochroni Państwa przed dalszym oszustwem i lichwą.


Banki rozprzestrzeniają propagandę, iż, na zasadzie, że prawo nie działa wstecz, wyrok z 2010 roku nie dotyczy umów zawartych wcześniej. Jest to wierutne kłamstwo, bowiem wyrok sądu nie jest prawem stanowionym, lecz wiążącą interpretacją prawa już obowiązującego. Wymieniony wyżej wyrok interpretuje prawo obowiązujące dużo wcześniej i dlatego dotyczy umów kredytowych zawartych wcześniej.

 

*********************************

 

Bankom i Komisji Nadzoru finansowego mięknie rura

 

Szef nadzoru finansowego boi się rozstrzygnięć sądów w sprawie kredytów frakowych…

10 lutego 2015

 

sxc
sxc

We wczorajszym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej” znalazł się zapis dyskusji dotyczącej obecnej sytuacji zarówno banków, które udzieliły kredytów frankowych jak i kredytobiorców, którzy zdecydowali się na ten rodzaj kredytu.

W dyskusji wzięli udział: Andrzej Jakubiak szef Komisji Nadzoru Finansowego, Bogusław Grabowski - członek Rady Gospodarczej premiera, Józef Wancer - prezes BGŻ, wreszcie Leszek Pawłowicz dyrektor Gdańskiej Akademii Bankowej.

Bardzo interesująca jest wypowiedź szefa KNF Andrzeja Jakubiaka, który bez żadnego zażenowania mówi dlaczego zmienił swoje stanowisko w sprawie kredytów frankowych i teraz sugeruje ich przewalutowanie (wprawdzie takie, które nie obciąża specjalnie banków).

Szef KNF mówi wprost, że coraz większa liczba pozwów zbiorowych, które składają tzw. kredytobiorcy frankowi, może być poważnym zagrożeniem dla banków, ponieważ pozwy podważają podstawy umów dotyczących kredytów frankowych.

Przypomnijmy tylko, że w ostatnich tygodniach ukazało się kilka ważnych tekstów dotyczących kredytów opiewających na franki, które dobitnie pokazują istotę tego produktu finansowego (np. opracowania prof. Witolda Modzelewskiego czy dr Janusza Szewczaka).

Profesor Modzelewski na przykład w swoim opracowaniu pisze, że istotą kredytu jest to, iż „kredytobiorca ma zwrócić tylko tyle, ile mu pożyczono oraz zapłacić za to odsetki i ewentualną prowizję” i że w umowie kredytowej odsetki mogą być elementem zmiennym w czasie, natomiast dług nie” (w kredytach opiewających na franki zmienne są nie tylko odsetki ale i wielkość długu).

Według prof. Modzelewskiego (ale także wielu innych poważnych ekspertów prawników i bankowców) tzw. kredyty frankowe nie były więc żadnym kredytem ale toksycznym instrumentem inwestycyjnym, którym banki - wprowadzając w błąd swoich klientów, oferowały im jako kredyt.

O tym wszystkim oczywiście wiedzą prawnicy banków, które tych kredytów udzielały, Związek Banków Polskich, a także przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i pewnie minister finansów ale do tej pory udawano, że problemu nie ma.

Pierwsze rozstrzygnięcia sądowe na korzyść kredytobiorców tzw. kredytów frankowych (rozstrzygnięcie sądu w Szczecinie), kolejne pozwy zbiorowe przeciwko poszczególnym bankom prowadzone przez czołowe kancelarie prawnicze, powodują, że pomysłodawcom tego toksycznego instrumentu inwestycyjnego, zaczynają puszczać nerwy.

Podczas procesów sądowych coraz częściej okazuje się, że banki udzielając tzw. kredytów frankowych, nie miały w swoich zasobach odpowiednich zasobów tej waluty, co więcej nie miały także wykupionych zabezpieczeń, które pozwoliłyby im się wywiązać z podpisanych umów kredytowych.

Były więc to umowy pozorne i w takim razie kredytobiorcy mają prawo do przewalutowania kredytu frankowego na złote po kursie z dnia jego udzielenia, być może do uzgodnienia pomiędzy bankiem i kredytobiorcą, będzie wtedy tylko wysokość jego oprocentowania i ewentualnej prowizji.

Szef KNF bardzo boi się takiego rozwoju sytuacji i dlatego sugeruje bankom udzielającym kredytów frankowych aby przystąpiły do realizacji jego rozwiązania, to będzie je to kosztowało tylko 25 mld zł i to w długim przynajmniej 20-letnim okresie.

Jeżeli tego nie zrobią coraz częstsze rozstrzygnięcia sądów na korzyść kredytobiorców frankowych, mogą doprowadzić do unieważnienia tych umów kredytowych i obciążenia banków pełnym ryzykiem kursowym.

A to jego zdaniem może zachwiać bilansami banków mających w swych portfelach dużo tzw. kredytów frankowych.

Zdjęcie Zbigniew Kuźmiuk

autor: Zbigniew Kuźmiuk

Dr nauk ekonomicznych, poseł na sejm RP obecnej kadencji, poseł do PE w latach 2004-2009, wcześniej marszałek województwa mazowieckiego, radny województwa mazowieckiego, minister-szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, wojewoda radomski, nauczyciel akademicki Politechniki Radomskiej, promotor wielu prac magisterskich i licencjackich

 

Źródło: wpolityce.pl

 

**************************

Wystąpiliśmy do naszego Powiatowego Rzecznika Praw Konsumentów:

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Starostwo Powiatowe
Powiatowy Rzecznik Praw Konsumentów
Sz. Pani Barbara Wojtasik

ul. 3 Maja 1

55-200 Oława

 

 

Data: 08 lutego 2015 r.
Nasz znak: AS – 7110
(proszę podawać przy wszelkiej korespondencji w tej sprawie)

 

Dot. ochrony konsumentów

 

Szanowna Pani Rzecznik !


Zwracamy się do Pani z bardzo uprzejmą prośbą o wystąpienie do właściwych sądów, jako publiczny powód w kilku pozwach zbiorowych kredytobiorców pokrzywdzonych przez banki.

Chodzi o kredytobiorców z terenu Powiatu Oławskiego, którzy zawarli z bankami hipoteczne długoterminowe umowy kredytowe indeksowane do walut obcych, głównie do franka szwajcarskiego. Jak Pani zapewne słyszała, jest to temat spędzający sen z powiek nie tylko poszkodowanym kredytobiorcom, ale również bankom, rządowi a nawet Sejmowi, przy czym dotychczasowe propozycje banków, Komisji Nadzoru Bankowego, a nawet Wicepremiera Piechocińskiego, chronią jedynie banki, a nie oszukanych przez nie konsumentów i nie zanosi się na to, żeby to się zmieniło.

Jak Pani też zapewne słyszała, w 2009 roku Prezes UOKiK zaskarżył przed sądem umowy zawierane z konsumentami przez Bank Millennium S.A., co zakończyło się prawomocnym już od prawie czterech lat wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Wydział XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów,  z dnia 14 grudnia 2010, sygn. akt: XVII AmC 426/09, potwierdzonym Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 21 października 2011 r. (VI Wydział Cywilny - sygn. akt VI Ca 420/11).

Sąd uznał w tym wyroku cały szereg regulacji wzoru umów kredytowych Banku Millenium S.A. za naruszające prawo obowiązujące w roku 2009, a więc również w latach wcześniejszych, o ile w międzyczasie nie było zmian prawa istotnych dla przedmiotowych regulacji. Zaskarżone przez Prezesa UOKiK regulacje zostały również sklasyfikowane jako klauzule abuzywne i zostały umieszczone w Rejestrze Klauzul Niedozwolonych.

Banki twierdzą, iż na zasadzie niedziałania prawa wstecz, przedmiotowy wyrok nie znajduje zastosowania dla umów kredytowych zawartych przed uprawomocnieniem się tego wyroku, co oczywiście nie jest prawdą, ponieważ wyrok sądu nie jest prawem, lecz wiążącą interpretacją prawa obowiązującego w badanym przez sąd okresie.

Ta sytuacja zmusza poszkodowanych kredytobiorców do uzyskania podobnych wyroków sądowych przeciwko tym bankom, z którymi sami zawarli podobne umowy, zawierające regulacje sprzeczne z prawem obowiązującym w dniu ich zawarcia.

Indywidualne pozwy przeciwko bankom byłyby olbrzymim dodatkowym obciążeniem dla sądów i obciążeniem finansowym pokrzywdzonych przez banki konsumentów przekraczającym ich możliwości. Dlatego wskazane jest tu wykorzystanie prawnej możliwości wystąpienia z pozwami zbiorowymi przeciwko poszczególnym bankom, w której Powiatowy Rzecznik Konsumentów jest uprawniony do występowania w charakterze powoda, działając w imieniu grupy konsumentów (art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 17 grudnia 2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym – Dz.U. z 2009 r. nr 7, poz. 44).

Nasze Stowarzyszenie podejmie intensywne działania mające na celu dotarcie do jak największej liczby poszkodowanych konsumentów na terenie Powiatu Oławskiego i skierowania ich bezpośrednio do Pani Rzecznik. Służymy również bezpłatnym doradztwem naszych specjalistów.

                                                                                  Z wyrazami szacunku

                                                                        Dr.-Ing. h.c. (UK) Rolf Michałowski
                                                                                  PREZES ZARZĄDU

________________________________________________________________________________
Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców – organizacja o charakterze pożytku publicznego

Prezes Zarządu: Dr.-Ing. h.c. (UK) Rolf Michałowski
Siedziba: 55-200 Stanowice k/Oławy, ul. Słonecznikowa 5  *  KRS: 0000377608  *  REGON: 021744046 * NIP: 9121872637
Konto nr 49 2030 0045 1110 0000 0238 8430 Bank BGŻ SA Oddz. Oława
e-mail: stanowice-marcinkowice@hotmail.com
Strona internetowa: http://stanowice-marcinkowice.npage.de

 

 

*********************************

 

Różne rodzaje i wersje umów

 

15 lutego 2015

 

Szanowni Panstwo !


Przedstawiony powyżej wzór pisma do banku dotyczy tych z Państwa, którzy mają umowy na kredyt w kwocie wyrażonej w PLN, indeksowany walutą wymienialną, np. CHF.


Istnieją też takie umowy, w których kwota kredytu jest wyrażona w walucie obcej, przeliczonej na PLN i wypłaconej w PLN. Są to umowy nie zawierające bezpośrednio klauzul objętych wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów Wydział XVII Ochrony Konkurencji i Konsumentów, z dnia 14 grudnia 2010 , sygn. akt: XVII AmC 426/09, jednak zawierają regulacje wywołujące taki sam skutek, jak klauzule uznane ww. wyrokiem jako niezgodne z obowiązującym prawem. To powoduje zasadność zaskarżenia tych regulacji przed właściwym sądem.


W wypadku umów, których przedmiotem jest kredyt na zakup nieruchomości mieszkalnej, wyrażony w tekście umowy bezpośrednio w walucie obcej (np. CHF), ważne jest, w jakiej walucie bank faktycznie wypłacił kwotę kredytu konsumentowi. Jeśli wypłata nastąpiła w polskich złotych, to nie jest to kredyt w obcej walucie, lecz jedynie fikcyjnie oparty na obcej walucie i tym samym na ryzyku kursowym tej waluty. To powoduje, że skutki dla konsumenta są takie same, jak przy zastosowaniu klauzuli wymienionej w ww. wyroku pod I.a).


Regulacje takie, jak np: „Spłata kredytu następuje w złotych. Zmiana kursu waluty wpływa na wysokość salda kredytu oraz raty kapitałowo – odsetkowej”

powodują, że skutki dla konsumenta są takie same, jak przy zastosowaniu klauzuli wymienionej w ww. wyroku pod I.b), a ponadto powodują, że konsument zostaje dodatkowo narażony na zupełnie nieprzewidywalny wzrost salda, co jest niezgodne z obowiązującym prawem konsumenckim i cywilnym.


Również przy takich umowach, przed wystąpieniem z pozwem do sądu trzeba pisemnie wezwać bank do usunięcia z umowy regulacji niezgodnych z prawem obowiązujących w dniu zawarcia umowy i, jeśli to konieczne, zastąpienia ich regulacjami zgodnymi z prawem i potwierdzającymi faktycznie zrealizowane warunki umowy, jak np. zmiana zapisu o udzieleniu kredytu np. w walucie CHF, bowiem faktycznie kredyt został udzielony w złotych polskich. Jeśli harmonogram spłat, stanowiący integralną część umowy, został sporządzony w obcej walucie, która została przeliczona na polskie złote, to harmonogram ten musi zostać zastąpiony harmonogramem, w którym ani obca waluta, ani jej kurs w stosunku do złotego, w ogóle nie występują.


Pisemne wezwanie do banku powinno dokładnie wskazywać regulacje, które z umowy należy usunąć, jako niezgodne z prawem oraz propozycje nowych regulacji, które mają zastąpić te do usunięcia. Wezwanie powinno zawierać również wyraźnie określony termin, w jakim bank musi pisemnie odpowiedzieć na wezwanie, np. 2 tygodnie, ale nie więcej, niż 30 dni, od daty doręczenia wezwania oraz zagrożenie natychmiastowego skierowania sprawy na drogę sądową, jeśli wyznaczony termin nie zostanie dotrzymany lub odpowiedź będzie niezadowalająca. Wezwanie trzeba wysłać za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.


Uzasadnienie niezgodności z obowiązującym prawem, regulacji dotyczących zastosowania w umowie obcej waluty i ryzyka kursowego obciążającego konsumenta, można przejąć odpowiednio z uzasadnienia ww. wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie.


Pozostałe regulacje umowy, szczególnie te dotyczące oprocentowania kredytu, są najczęściej zgodne z obowiązującym prawem i nie ma żadnej podstawy, na której bank mógłby żądać ich zmiany (na lichwiarskie oprocentowanie), w wypadku usunięcia z umowy regulacji niezgodnych z prawem.


Odradzamy proponowane przez bank „przewalutowanie” lub całkowite unieważnienie umowy i zastąpienie jej nową, ponieważ w obu wypadkach unieważnieniu ulegną zawarte w umowie regulacje dotyczące normalnego oprocentowania, które bank będzie chciał zastąpić lichwiarskim oprocentowaniem stosowanym w Polsce dla kredytów złotówkowych nieindeksowanych walutami obcymi.


Ponadto „przewalutowanie” jest tu pojęciem nieadekwatnym do zmian, jakie powinny nastąpić w umowie. Kredyt został udzielony w polskich złotych, raty są spłacane w polskich złotych, zatem obca waluta jest tu jedynie pojęciem czysto spekulacyjnym, nie odpowiadającym faktom. Należy jedynie dostosować tekst umowy do umowy faktycznie zawartej (kredyt wypłacony w złotówkach i spłata w złotówkach), więc o żadnym „przewalutowaniu” nie może być mowy.


Odradzamy również podpisywanie proponowanych przez bank aneksów do zawartej już umowy, ustalających przeliczenie rat i salda zadłużenia według jakiegoś stałego kursu obcej waluty wymienionej w umowie. Pojęcie obcej waluty i kursów tej waluty powinno być z umowy wyrugowane całkowicie.



********************************

 

Nowy wyrok
Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

do wykorzystania przed polskimi sądami przeciwko bankom w sprawach kredytów „we frankach”


15 lutego 2015

Znowu Węgrzy pokazali Polakom, którędy droga i uzyskali już wyrok ETS podważający umowy kredytowe indeksowane frankiem szwajcarskim. Sprawa trafiła przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości w formie pytania prejudycjalnego węgierskiego sądu, który rozstrzygał spór węgierskiego małżeństwa „frankowiczów” z jednym z węgierskich banków.

Wyrokiem o sygnaturze C 26/19 ETS uznał, że przepisy prawa europejskiego dają możliwość podważenia zapisu w umowie, zgodnie z którym koszt waluty naliczany jest w momencie wymagalności raty. Wymaga to jednak wykazania, że nie był on głównym przedmiotem umowy tylko miał charakter posiłkowy, dodatkowy oraz, że zapisy te nie zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem.

ETS uznał także, że sposób i zasady ustalania wysokości spłaty kredytu w walucie powinny być określone w sposób jasny i zrozumiały, tak by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne. W innym wypadku postanowienia takie będzie można uznać za niezgodne z prawem i niewiążące klienta banku.

Obok opisanego w zaprezentowanych tu (powyżej) publikacjach, wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, ze skargi UOKiK, jest to kolejny żelazny argument do walki „frankowiczów” z bankami w Polsce.

Czekamy na zgłoszenia poszkodowanych „frankowiczów” z terenu Powiatu Oławskiego i Miast Oławy i Jelcza-Laskowic w celu zorganizowania pozwów zbiorowych, bez konieczności opłacania horrendalnych wpisów sądowych.

 

 

Ten wyrok ETS
to gigantyczna kompromitacja polskiego rządu PO-PSL, który nie chciał słyszeć o uchyleniu klauzul w umowach kredytowych o indeksowaniu kredytów frankiem szwajcarskim

 

„Piechociński zachował się jak rzecznik banków”
podały niedawno prawie wszystkie media

Wicepremier rządu RO - Minister Gospodarki Janusz Piechociński, zaprezentował rozwiązania dla „frankowiczów”: możliwość przewalutowania kredytu bez prowizji, wakacje kredytowe, limity rat.

To były propozycje cementujące dalsze nabijanie w butelkę konsumentów oszukanych przez banki. Czy wicepremier – minister gospodarki, kompletnie nie zna się na prawie konsumenckim? Czy nie ma do dyspozycji całego tabunu prawników sowicie opłacanych przez podatników?

W każdym normalnym demokratycznym kraju, po takiej spektakularnej wpadce tak ważnej osoby w państwie, cały rząd musiałby ustąpić. Najbliższe dni pokażą, czy Polska jest normalnym, demokratycznym krajem, czy, jak to określił Minister Spraw Wewnętrznych tego samego rządu – Bartłomiej Sienkiewicz, jest to już tylko „ch.. d..a i kamieni kupa” i krajem muszą rządzić sądy.

 

********************************

 

Portal „wGospodarce.pl” donosi:

Rusza proces
w sprawie z powództwa zbiorowego frankowiczów przeciwko Getin Noble Bank

17 lutego 2015

W dniu 24 lutego 2015 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbędzie się pierwsza rozprawa w sprawie z powództwa zbiorowego klientów banku Getin Noble Bank przeciwko temu bankowi z tytułu kredytów indeksowanych do franka szwajcarskiego.

Złożony 11 kwietnia 2014 roku pozew był pierwszym pozwem dotyczącym kredytów frankowych.

Podczas rozprawy sąd będzie rozstrzygał kwestię dopuszczalności pozwu zbiorowego.

Na rozprawie obecny będzie Marek Radwański, Powiatowy Rzecznik Konsumentów z Poznania oraz poszkodowani frankowicze.

Rozprawa odbędzie się 24.02.2015 (wtorek) w Sądzie Okręgowym przy Alejach Solidarności 127 o godz. 13:00 w sali 201.

Źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/18823-rusza-proces-w-sprawie-z-powodztwa-zbiorowego-frankowiczow-przeciwko-getin-noble-bank

 

Czekamy na odpowiedź naszego Powiatowego Rzecznika Konsumentów - Barbary Wojtasik i na dalsze zgłoszenia poszkodowanych frankowiczów Ziemi Oławskiej.

 

*******************************

 

Nie jesteśmy sami! 
Mamy poparcie PRO FUTURIS:


Pan dr R.Michałowski

PRO FUTURIS WROCŁAW (profuturiswroclaw@gmail.com)
2015-02-21
Do: stanowice-marcinkowice@hotmail.com
profuturiswroclaw@gmail.com
 
Niektóre elementy tej wiadomości zostały zablokowane dla Twojego bezpieczeństwa.
 
 
Szanowny Panie,
szanowni Państwo,
 
z uznaniem obserwujemy Państwa działalność, zwłaszcza w zakresie rzetelnego informowania mieszkańców o oszustwach związanych z kredytami w CHF.
 
Zapraszam serdecznie na stronę Pro Futuris Wrocław, gdzie na bieżąco publikowane są aktualne informacje związane z tą sprawą, a także informujemy o podejmowanych działaniach i zwołujemy się na pikiety i manifestacje.
 
 
Ważne inicjatywy:
  • Jutro o 14.00  (niedziela) spotykamy się POD FREDRĄ na Rynku we Wrocławiu!

Spotkania takie organizowane są jutro w w dużych miastach.

Prosimy o przybycie - będą rozdawane ulotki [zwłaszcza z informacją o proteście 28.02) w większej ilości celem ich zabrania i rozprowadzenia w swoim najbliższym otoczeniu . Można się także zapisać bezpośrednio na autokar 28.02 do Warszawy (55 zł).

  • 28.02 o 14,00 odbędzie się wielki protest kredytobiorców pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Zabieramy budziki. Z Wrocławia organizujemy autokar. Info: Pan Andrzej tel. 733-850-933
UDOSTĘPNIAC można następujące materiały:
>video promo: https://www.youtube.com/watch?v=rzopanCVkLM
>profil manifestacji: https://www.facebook.com/events/704638802983346/
 
Tylko w grupie siła!
 
Pozdrawiamy
Pro Futuris
Anna Brzozowska, koordynator Wrocław

 

*************************************

 

Otrzymaliśmy odpowiedź z Urzędu KNF
na nasze pismo z dnia 16 stycznia 2015 pokazane na początku tej zakładki:

 

Departament DOK (DOK@knf.gov.pl)

2015-02-20
Do: stanowice-marcinkowice@hotmail.com

 
W odpowiedzi na korespondencję przesłaną do Urzędu Komisji Nadzoru
 Finansowego pragnę poinformować jak poniżej.
 W ostatnim czasie do Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego wpływa bardzo
 liczna korespondencja od odbiorców usług finansowych, zawierająca
 zastrzeżenia oraz przedstawiająca różnego rodzaju problemy związane z
 kredytami denominowanymi/indeksowanymi do waluty CHF. Urząd Komisji Nadzoru
 Finansowego dziękuje za przekazane sygnały, zapewniając przy tym, że
 wszystkie one zostaną wykorzystane w toku prowadzenia bieżącego nadzoru nad
 rynkiem finansowym w ramach posiadanych kompetencji. Z uwagi na napływ
 skarg, zawierających bardzo szczegółowe sygnały i zapytania w tym obszarze,
 często o charakterze indywidualnym, nie jest możliwe odniesienie się w
 sposób szczegółowy do wszystkich poruszonych kwestii.
 
 Odnosząc się do zagadnień poruszanych w ww. korespondencji, wskazać
 należy, że Komisja Nadzoru Finansowego dostrzega problemy kredytobiorców
 związane m.in. z zaistniałym wzrostem kursu franka szwajcarskiego oraz
 wynikającymi z tego negatywnymi konsekwencjami i na bieżąco prowadzi
 analizy oraz podejmuje działania, które mają na celu wypracowanie rozwiązań
 zaistniałego problemu, uwzględniających interesy wszystkich interesariuszy
 (kredytobiorców, banków oraz posiadaczy depozytów zgromadzonych w bankach).
 
 Na wstępie należy podkreślić, iż udzielanie kredytów denominowanych
 lub indeksowanych do walut obcych nie jest zabronione przez obowiązujące
 przepisy prawa. Szczegółowe regulacje praw i obowiązków stron takiej umowy
 kredytu winny być określone w umowie, z zastrzeżeniem bezwzględnie
 obowiązujących przepisów prawa. Podkreślenia również wymaga, iż organ
 nadzoru nie posiada uprawnień do władczego zakazywania oferowania
 jakichkolwiek produktów i usług finansowych. Niemniej jednak organ nadzoru
 zidentyfikował pewne czynniki ryzyka związane z udzielaniem tego typów
 kredytów oferowanych szerokiemu kręgowi potencjalnych kredytobiorców, w
 szczególności tych, którzy posiadają status konsumentów. Efektem
 prowadzonych prac analitycznych było wydanie przez Komisję Nadzoru
 Bankowego (poprzednika Komisji Nadzoru Finansowego) już w 2006 r.
 Rekomendacji S dotyczącej dobrych praktyk w zakresie ekspozycji kredytowych
 zabezpieczonych hipotecznie. Zgodnie z tym dokumentem ówczesny organ
 nadzoru nad sektorem bankowym rekomendował, aby banki w pierwszej
 kolejności oferowały klientom kredyty, pożyczki lub inne produkty w
 złotych. Bank mógł złożyć klientowi ofertę kredytu, pożyczki lub innego
 produktu w walucie obcej lub indeksowanego do waluty obcej dopiero po
 uzyskaniu od klienta banku pisemnego oświadczenia, potwierdzającego, że
 dokonał on wyboru oferty w walucie obcej lub indeksowanej do waluty obcej,
 mając pełną świadomość ryzyka związanego z kredytami, pożyczkami i innymi
 produktami zaciąganymi w walucie obcej lub indeksowanymi do waluty obcej.
 Dodatkowo rekomendowano, aby bank w przypadku udzielania kredytów w
 walutach obcych analizował zdolność kredytową klienta przy założeniu, że
 stopa procentowa dla kredytu walutowego jest równa co najmniej stopie
 procentowej dla kredytu złotowego, a kapitał kredytu jest większy o 20%. W
 reakcji na obserwowane zjawiska oraz działania banków, KNF kilkukrotnie
 modyfikowała ww. rekomendację w celu ograniczenia ryzyka występującego w
 bankach a także dla poprawy sytuacji kredytobiorców. Ostania nowelizacja
 Rekomendacji S miała miejsce w 2013 r. Pełna treść tych rekomendacji
 dostępna jest pod adresem:
 www.knf.gov.pl/regulacje/praktyka/rekomendacje/rekomendacje.html.
 
 Należy jednocześnie zauważyć, iż wydawane przez organ nadzoru
 rekomendacje nie mają mocy powszechnie obowiązujących przepisów prawa.
 Rekomendacje stanowią instrument niewładczego oddziaływania organu nadzoru
 na podmioty nadzorowane, a nieprzestrzeganie ich postanowień może skutkować
 negatywnymi ocenami podejmowanymi w ramach nadzoru następczego.
 Rekomendacje zawierają normy zalecanego, rekomendowanego przez organ
 nadzoru bankowego postępowania, których przestrzeganie nie może być jednak
 egzekwowane poprzez zastosowanie przymusu państwowego. Adresaci
 rekomendacji powinni się jednak zachowywać w sposób zapewniający ostrożne i
 stabilne zarządzanie bankiem co najmniej w takim samym stopniu, jak
 zalecane w rekomendacjach. Banki zobowiązane są do należytej oceny ryzyka,
 które wiąże się z zawieraniem przez bank poszczególnych rodzajów umów, i
 zarządzania tym ryzykiem.
 
 Dodatkowo wypada przypomnieć, iż wprowadzana przez organ nadzoru
 Rekomendacja S spotkała się w czasie jej wdrożenia z dużym oporem części
 opinii publicznej. Argumentowano wówczas, że organ nadzoru bezprawnie
 ogranicza społeczeństwu możliwość pozyskiwania tańszego finansowania zakupu
 nieruchomości mieszkalnych.
 
 W kontekście podnoszonych zarzutów dotyczących treści zawieranych
 przez banki umów należy podkreślić, iż uprawnienia organu nadzoru w
 przedmiotowym obszarze są istotnie ograniczone. Zgodnie z art. 138 ust. 7
 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (tekst jednolity Dz. U. z
 2012 r. poz. 1376 z późn. zm.) jakiekolwiek środki podejmowane w ramach
 nadzoru przez Komisję Nadzoru Finansowego nie mogą naruszać umów zawartych
 przez bank z nieprofesjonalnymi odbiorcami usług finansowych, w tym również
 umów kredytu zawartych z odbiorcami posiadającymi status konsumentów.
 Komisja Nadzoru Finansowego nie jest organem właściwym do wydawania
 wiążącej interpretacji zawartych umów, czy opinii prawnych w zakresie
 prawidłowości konstruowania, czy wykonywania umów na potrzeby odbiorców
 usług finansowych. Komisja Nadzoru Finansowego nie jest również organem
 uprawnionym do dokonywania oceny zgodności z prawem i ważności umów
 kredytu, jak i poszczególnych ich postanowień. Spory w tym zakresie mają
 charakter cywilnoprawny, a organami właściwymi do ich rozstrzygania są sądy
 powszechne. Komisja Nadzoru Finansowego stworzyła natomiast warunki dla
 polubownego rozwiązywania sporów. Istnieje zatem również możliwość (za
 zgodą obu stron sporu) skorzystania z alternatywnych metod rozwiązywania
 sporów cywilnoprawnych (np. mediacji lub arbitrażu) w ramach Sądu
 Polubownego przy Komisji Nadzoru Finansowego - szczegółowe informacje na
 temat funkcjonowania tego sądu dostępne są pod adresem internetowym:
 www.knf.gov.pl/regulacje/Sad_Polubowny/index.jsp.
 
 Niezależnie od tego, mając na uwadze prawidłowe funkcjonowanie rynku
 finansowego, Komisja Nadzoru Finansowego przekazywała do Prezesa UOKiK
 m.in. informacje o budzących wątpliwości praktykach niektórych banków,
 związanych z oferowaniem tego typu kredytów. Przykładem tego było
 wystosowanie w 2008 roku pisma do Prezesa UOKiK, w którym zwrócono uwagę na
 praktyki niektórych banków w zakresie zamieszczania w umowach kredytu
 postanowień regulujących zasady ustalania przez bank kursów walut oraz
 przeliczania według tych kursów kwoty wypłacanego kredytu i wysokości rat
 kredytu. Efektem dalszych działań było skierowanie przez Prezesa UOKiK
 pozwu do sądu ochrony konkurencji i konsumentów o uznanie postanowienia
 jednego z banków za niedozwolone postanowienie umowne. Postępowanie
 zakończyło się wydaniem prawomocnego wyroku sądu uznającego postanowienie
 za niedozwolone i wpisem do prowadzonego przez Prezesa UOKiK rejestru
 niedozwolonych postanowień umownych pod pozycją 3178. W późniejszym okresie
 do rejestru wpisano kolejne analogicznej treści postanowienia. Należy
 zwrócić uwagę, iż zgodnie z art. 24 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 16 lutego
 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. Nr 50, poz. 331 z późn.
 zm.) stosowanie postanowień wzorców umów, które zostały wpisane do rejestru
 postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone, może stanowić przejaw
 praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów. Organem uprawnionym do
 prowadzenia postępowań w tego typu sprawach jest Prezes UOKiK.
 
 Jednym z zagadnień, jakie również pojawiło się w kierowanej do UKNF
 korespondencji jest kwestia praktyki niektórych banków związanej ze
 sposobem obliczania oprocentowania przy ustaleniu ujemnych stawek
 referencyjnych LIBOR. Jest to nowe zjawisko na polskim rynku finansowym i
 wywołuje ono niespotykane dotąd konsekwencje.
 
 Z opublikowanych informacji wynika, iż w dniu 20 stycznia 2015 r.
 Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie wstępnego
 ustalenia czy działania banków związane ze sposobem uwzględniania ujemnych
 wartości stawek bazowych LIBOR w wysokości oprocentowania kredytów mogły
 naruszyć przepisy uzasadniające wszczęcie postępowania w sprawie stosowania
 praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów lub naruszyć chronione
 prawem interesy konsumentów uzasadniające podjęcie działań określonych w
 odrębnych ustawach. Postępowanie to dotyczy m.in. kwestii jednostronnej
 zmiany przez banki treści wzorca umowy w zakresie odmiennego traktowania
 ujemnych wartości stawek LIBOR (np. uznawania ich za równe zero). W
 przypadku stwierdzenia zaistnienia ustawowych przesłanek, Prezes UOKiK
 wydaje decyzję o uznaniu praktyki za naruszającą zbiorowe interesy
 konsumentów i nakazującą zaniechanie jej stosowania. Jeżeli w związku z
 prowadzonym postępowaniem Prezes UOKiK wyrazi wolę współpracy z Komisją
 Nadzoru Finansowego, organ nadzoru przedstawi stanowisko w sprawie i
 udzieli wsparcia w zakresie posiadanych kompetencji.
 
 Jednocześnie należy wskazać, iż w dniu 20 stycznia 2015 r. na
 posiedzeniu Komitetu Stabilności Finansowej (KSF) w skład którego wchodzą:
 Minister Finansów, Prezes Narodowego Banku Polskiego, Prezes Bankowego
 Funduszu Gwarancyjnego oraz Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego
 (przy czym w posiedzeniu tym uczestniczył również Prezes Urzędu Ochrony
 Konkurencji i Konsumentów), KSF rekomendował bankom stosowanie rozwiązań
 restrukturyzacyjnych dostosowanych do indywidualnych potrzeb i możliwości
 każdego klienta oraz ich dopasowanie do aktualnych warunków rynkowych.
 Wskazano na konieczność utrzymywania kontaktu z klientami posiadającymi
 walutowe kredyty hipoteczne, zwłaszcza tymi, którzy mają trudności z ich
 spłatą. Członkowie KSF zwrócili uwagę, że banki powinny uwzględniać złożoną
 sytuację związaną z kredytami denominowanymi lub indeksowanymi we frankach
 szwajcarskich, w tym obniżkę stóp procentowych w Szwajcarii. KSF podkreślił
 konieczność symetrycznego podejścia do ryzyka rynkowego, zarówno w
 odniesieniu do banków, jak i ich klientów. W związku z tym KSF przyjął
 deklaracje obecnych na spotkaniu przedstawicieli banków, że ujemne stawki
 LIBOR będą przez nie konsekwentnie stosowane. Jednocześnie zalecono
 rozważenie przez banki niewprowadzania ograniczeń do formuły odsetkowej
 stosowanej w umowach kredytowych. Członkowie KSF zadeklarowali, iż w ramach
 swoich kompetencji będą monitorować sytuację na rynku kredytów
 hipotecznych. Komisja Nadzoru Finansowego ze swojej strony będzie
 monitorowała realizację przez banki ustaleń jakie zapadły na posiedzeniu
 KSF, a w stosownych przypadkach będzie podejmowała działania nadzorcze
 określone w przepisach ustawy Prawo bankowe.
 
 W odniesieniu do składanych przez banki niewiążących prawnie
 deklaracji co do stosowania ujemnych stawek LIBOR należy mieć na uwadze, że
 realizacja tej deklaracji, w zależności od podejścia banku, może mieć
 charakter natychmiastowy, ale też może nastąpić zgodnie z zawartymi w
 umowach zasadami aktualizacji stawek oprocentowania.
 
 Jak już można zauważyć na podstawie publikowanych informacji
 większość banków podjęła pewne działania, mające na celu zmniejszenie
 negatywnych skutków ostatnich wydarzeń dla kredytobiorców.
 
 Podsumowując, należy podkreślić, iż jak już wspomniano na wstępie, z
 uwagi na złożoność poruszonego problemu, Urząd Komisji Nadzoru Finansowego
 aktualnie gromadzi stosowne informacje, bada analogiczne praktyki w innych
 krajach i prowadzi stałą, pogłębioną analizę zarówno o charakterze prawnym,
 jak i ekonomicznym. Poszukiwane są adekwatne do zaistniałej sytuacji
 rozwiązania pojawiających się problemów w tym zakresie.
 
 W dniu 3 lutego 2015 r. Przewodniczący KNF przedstawił na posiedzeniu
 Komisji Finansów Publicznych Sejmu RP propozycję, dotyczącą ewentualnej
 restrukturyzacji kredytów udzielonych w CHF. Treść tejże propozycji
 dostępna jest pod adresem:
 www.knf.gov.pl/Images/Komunikat_propozycja_przewalutowania_tcm75-40406.pdf.
 Podkreślić jednak należy, iż ostateczna decyzja co do dalszego sposobu
 realizacji zawartej umowy należy do jej stron, tj. kredytobiorców
 (klientów) oraz kredytodawców (banków).
 
 Departament Ochrony Klientów
 URZĄD KOMISJI NADZORU FINANSOWEGO
 Pl. Powstańców Warszawy 1
 00 - 950 Warszawa
 Tel. 22 262 40 54
 Fax. 22 262 40 74
 Email dok@knf.gov.plPowyższa wiadomość wraz z ewentualnymi załącznikami jest przeznaczona wyłącznie do wiadomości osób lub podmiotów, do których jest w sposób zamierzony zaadresowana. W przypadku otrzymania powyższej wiadomości w wyniku pomyłki, prosimy o pilne powiadomienie o tym fakcie nadawcy oraz o usunięcie wiadomości z systemu, a także o nie rozpowszechnianie treści w niej zawartych. Otrzymanie powyższej wiadomości nie może stanowić podstawy do jakichkolwiek zobowiązań nadawcy tej wiadomości wobec osób nie będących jej zamierzonymi adresatami. This e-mail message and any attachments is intended solely for the use of the persons or entities to whom it is intentionally addressed. If you have received this message in error, please notify the sender about this fact immediately and delete it completely from your computer system. Please do not disseminate this message unless you are the intended recipient of it. This e-mail message shall not create any legal obligation on the part of the sender to persons who are not intended recipients of it.
 

 

Odpowiedź na to może być tylko jedna:

 

Nasze pismo do Prezesa Rady Ministrów:

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Prezes Rady Ministrów
Sz. Pani Ewa Kopacz – osobiście
Al. Ujazdowskie 1/3

00-583 Warszawa

 

 

Data: 21 lutego 2015r.
Nasz znak:
(proszę podawać przy wszelkiej korespondencji w tej sprawie)

Dot. Komisji Nadzoru Finansowego i afery bankowej

 

 

Szanowna Pani Premier !

 

W związku z naszym pismem z dnia 16 stycznia 2015, skierowanym do Pani Premier, do Przewodniczącego KNF i do szefów partii rządzącej koalicji, otrzymaliśmy odpowiedź z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, z dnia 20 lutego 2015 – pełen tekst tej odpowiedzi załączamy.

Odpowiedź ta potwierdziła zaprezentowane ostatnio w Sejmie RP, zupełny brak woli, brak kompetencji, ale także brak możliwości prawnych KNF, do pełnienia tak ważnej funkcji w państwie, jaką jest skuteczny nadzór finansowy w gospodarce, a szczególnie w sektorze konsumenckim, bo w końcu za wszystko w gospodarce płacą konsumenci.

Aby zaoszczędzić Pani czytania całej tej bardzo obszernej odpowiedzi, wskażemy tutaj na jej najważniejsze sformułowania, dokumentujące faktyczny brak skutecznego nadzoru finansowego.

Urząd KFN pisze, że dostrzega problemy kredytobiorców i na bieżąco prowadzi analizy oraz podejmuje działania, które mają na celu wypracowanie rozwiązań zaistniałego problemu, uwzględniających interesy wszystkich interesariuszy (kredytobiorców, banków oraz posiadaczy depozytów zgromadzonych w bankach)”.

Prawdziwy nadzór finansowy w państwie nie ma ani reprezentować, ani uwzględniać niczyich interesów, a już najmniej banków, co niestety ma dziś miejsce. Zadaniem państwowego nadzoru finansowego jest stanie na straży bezwzględnego przestrzegania prawa przez wszystkie podmioty i instytucje biorące udział w obrocie finansowym. Do tego „zaistniałego problemu”, dla którego Urząd KNF próbuje „wypracować” jakieś mgliste rozwiązania, w ogóle nie powinno było dojść, gdyby państwowy nadzór finansowy pilnował, żeby banki przestrzegały przepisów obowiązującego prawa.

Urząd KNF nie tylko tego nie pilnował, ale wręcz twierdzi, że należy podkreślić, iż udzielanie kredytów denominowanych lub indeksowanych do walut obcych nie jest zabronione przez obowiązujące przepisy prawa”, co jest oczywistą nieprawdą. W tej samej odpowiedzi Urząd KNF powołuje się na prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie (notabene utrzymany w mocy przez właściwy Sąd Apelacyjny), który jednoznacznie stwierdza, że indeksowanie kwoty i rat kredytu hipotecznego obcą walutą jest niezgodne z prawem i klasyfikuje takie klauzule w umowach konsumenckich jako zakazane. Niedawno podobny wyrok wydał Europejski Trybunał Sprawiedliwości (C 26/19). Takie klauzule w umowach łamią obowiązujące prawo, a Urząd KNF publicznie twierdzi, że nie są one zabronione.

Trudno się zresztą dziwić takiemu stanowisku państwowej instytucji, skoro jedna i ta sama osoba (Katarzyna Skowrońska), będąca posłanką partii rządzącej, jest jednocześnie szefową Komisji Finansów Publicznych Sejmu i prezesem komercyjnego banku, i z tytułu pełnienia obu tych funkcji pobiera równolegle dwie pensje. Jest to sytuacja nie do wyobrażenia w żadnym innym, cywilizowanym kraju.

Nie do wyobrażenia jest również fakt, że centralny organ państwowego nadzoru finansowego, jak KNF sam o sobie pisze, „nie posiada uprawnień do władczego zakazywania oferowania jakichkolwiek produktów i usług finansowych”.

Organ ten może co najwyżej wydać tzw. „Rekomendacje S”, które, jak Urząd KNF sam pisze: „zawierają normy zalecanego, rekomendowanego przez organ nadzoru bankowego postępowania, których przestrzeganie nie może być jednak. egzekwowane poprzez zastosowanie przymusu państwowego.” I dodaje do tego: „uprawnienia organu nadzoru w
przedmiotowym obszarze są istotnie ograniczone”
oraz: „Komisja Nadzoru Finansowego nie jest również organem uprawnionym do dokonywania oceny zgodności z prawem i ważności umów kredytu, jak i poszczególnych ich postanowień.”

Co robi zatem Urząd Komisji Nadzoru Finansowego? Jak sam pisze: „aktualnie gromadzi stosowne informacje, bada analogiczne praktyki w innych krajach i prowadzi stałą, pogłębioną analizę zarówno o charakterze prawnym, jak i ekonomicznym. Poszukiwane są adekwatne do zaistniałej sytuacji rozwiązania pojawiających się problemów w tym zakresie.”

I jeśli nawet Urząd KNF znajdzie takie adekwatne rozwiązania, to nie może ich wdrożyć, bo nie posiada to tego żadnych uprawnień ani odpowiednich narzędzi prawnych.

Z wyżej wymienionych powodów, w imieniu Mieszkańców,

wzywamy Panią Premier

do podjęcia właściwych kroków administracyjnych i legislacyjnych (wobec zdecydowanej większości w Sejmie koalicji rządzącej nie stanowi to żadnego problemu) mających na celu

natychmiastowe rozwiązanie Komisji Nadzoru Finansowego

i bezzwłoczne uchylenie przepisów ustawowych regulujących istnienie KNF w jej obecnej formie oraz zastąpienie ich przepisami ustawowymi powołującymi państwowy organ nadzoru finansowego z prawdziwego zdarzenia, wyposażony w instrumenty i narzędzia prawne pozwalające skutecznie sprawować taki nadzór.

KNF w jej obecnej formie prawnej i obecnej obsadzie personalnej nie spełnia elementarnych warunków, jakie powinien spełniać państwowy nadzór finansowy. Efektem są takie afery, jak np. Amber Gold, masowe oszustwa konsumentów w wykonaniu tzw. parabanków, prześladowania rdzennie polskich Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, stanowiących konkurencję dla lichwiarskich banków zagranicznych, czy aktualna afera konsumenckich kredytów hipotecznych indeksowanych obcymi walutami, albo nieindeksowanych, ale na lichwiarskim oprocentowaniu. Do tych afer, przy efektywnie i skutecznie działającym państwowym nadzorze finansowym, nigdy by nie doszło.

Znając wysoką sprawność Pani rządu i Sejmu w procedowaniu aktów legislacyjnych, np. ostatnio w sprawie restrukturyzacji polskich kopalni węgla, najdalej za dwa, góra trzy miesiące, powinniśmy mieć nowy państwowy organ nadzoru finansowego, niezależny od banków, ani w ogóle od nikogo, z kompletnie nową obsadą personalną i wyposażony w instrumenty prawne, pozwalające na egzekwowanie prawa w gospodarce finansowej przy zastosowaniu przymusu państwowego wobec wszystkich.

W sprawie afery kredytów „frankowych” wszystkie dotychczasowe propozycje, zarówno Pani rządu, KNF, jak i banków, są nie do przyjęcia, bo jedynie nieco zmniejszają wymiar bankowego oszustwa i lichwy. Wystąpienie wicepremiera Piechocińskiego w tej sprawie spowodowało, że wiele mediów potraktowało je jako wystąpienie rzecznika banków (!). Docelowo nie wchodzą tu w grę żadne manipulacje przy kursie CHF, żadne przewalutowania, żadne zmniejszanie spreadu ani żadne inne rozwiązania sankcjonujące indeksację kredytów de facto złotówkowych do obcych walut.

Jedynym możliwym wyjściem jest nowa ustawa zmuszająca banki do bezwzględnego i natychmiastowego usunięcia ze wszystkich konsumenckich długoterminowych hipotecznych umów kredytowych wszelkich regulacji (klauzul) niezgodnych z prawem, czyli przede wszystkim dotyczących indeksacji kwot i rat kredytów obcymi walutami, ale nie tylko oraz nakładająca wysokie kary finansowe na banki, które się do tego nie zastosują.

Jeśli problem „frankowiczów” nie zostanie w ten sposób załatwiony, polskie sądy zostaną zalane olbrzymią falą pozwów, zarówno zbiorowych, jak i indywidualnych. Nie wolno Pani dopuścić do tego, żeby wobec indolencji organów państwowych Polską musiały rządzić sądy, bo od tego jest rząd i Sejm.

 

                                                              Z wyrazami szacunku

                                                          Stanowicko-Marcinkowickie
                                                         Stowarzyszenie Mieszkańców
                                                                    w Stanowicach


                                                      Dr.-Ing.h.c.(UK) Rolf Michałowski
                                                                   PREZES ZARZĄDU

Do wiadomości:

  1. Prezes „Prawo i Sprawiedliwość” dr Jarosław Kaczyński
  2. Klub Parlamentarny „Prawo i Sprawiedliwość”
  3. Klub Parlamentarny „Platforma Obywatelska”
  4. Klub Parlamentarny „Polskie Stronnictwo Ludowe”
  5. PRO FUTURIS
  6. Redakcja „wGospodarce.pl”
  7. Redakcja „Polityce.pl”
  8. Redakcja „niezalezna.pl”
  9. Redakcja „Telewizja Republika”
  10. Redakcja „Gazeta Polska” i „Gazeta Polska Codziennie”
  11. Redakcja „Dziennik Gazeta Prawna”
  12. Reakcja „wSieci”
  13. Redakcja „do Rzeczy”

 

_____________________________________________________________________________________
Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców – organizacja o charakterze pożytku publicznego

Prezes Zarządu: Dr.-Ing. h.c. (UK) Rolf Michałowski
Siedziba: 55-200 Stanowice k/Oławy, ul. Słonecznikowa 5  *  KRS: 0000377608   
REGON: 021744046 * NIP: 9121872637
Konto nr 49 2030 0045 1110 0000 0238 8430 Bank BGŻ SA Oddz. Oława
e-mail: stanowice-marcinkowice@hotmail.com
Strona internetowa: http://stanowice-marcinkowice.npage.de

 

***********************************

 

Rząd szykuje ustawę, by zablokować wyroki sądów nakazujące bankom zaprzestania okradania Polaków

Przedruk z portalu "wPolityce.pl"· 

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

W bankach panika. Banksterzy nie przewidzieli, że zarzynani jak spętana nierogacizna klienci zaczną rozumieć co się stało, co się właśnie z nimi dzieje, zaczną się organizować  i działać w swej obronie.

Banksterzy widzą, że „nie dopilnowali” poprzedniej prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, która zaskarżyła skandaliczne klauzule w bankowych umowach o tzw. kredyty hipoteczne. Donald Tusk posłusznie wykonał polecenie banksterów i wyrzucił prezes Krasnodębską-Tomkiel, ale zbyt późno. Zdążyła włożyć bankowym złodziejom odbezpieczony granat do kieszeni.

Banksterzy widzą, że „nie dopilnowali” sądów, które przyznały prezes UOKiK rację i nakazały bankom wykreślenie nielegalnych klauzul. Od kilku lat banki ostentacyjnie ulewają wyroki polskich sądów, ale styczniowe załamanie kursu zmobilizowało cicho zarzynanych klientów, by zaczęli walczyć o życie. Sporo zamieszania już narobili, a największe dopiero nadchodzi.

Banksterzty widzą już, że nie powstrzymają fali sprawiedliwych wyroków sądów nakazujących bankom usuwanie z umów zakazanych klauzul. Ich zagraniczne banki-matki widzą już, że nadchodzi w Polsce ciężki czas dla bankowych złodziei, wycofują więc aktywa, odsprzedają pakiety „kredytów hipotecznych”, zwiewają z tonącego okrętu.

Ale tutejsi banksterzy sądzą, że będą nadal rządzić, jak rządzili dotąd. Na ich polecenie, rząd PO-PSL (Ministerstwo Sprawiedlwiości) wraz z nowym, już bankom całkowicie posłusznym prezesem UOKIK, pospiesznie przygotowują nową ustawę, która ma zablokować polskim sądom możliwość uwalniania klientów z bankowej niewoli, ma pozwolić zatrzymać bankom bezprawnie zagarnięte klientom miliardy, pozwolić im kraść nadal.

Pod pozorem uproszczenia umów i usunięcia niejasnych zapisów rząd - pod dyktando banków - szykuje ustawę radykalnie ograniczającą działanie rejestru klauzul niedozwolonych. „Koniec gwiazdek i regulaminów zapisanych drobnym drukiem” - dymią zasłonowo usłużni bankowi lobbyści na etatach dziennikarzy. I dodają z minami niewiniątek: „Co ciekawe, to sami bankowcy chcą takich korzystnych dla klientów zmian.”

Rejestr klauzul zakazanych rzekomo „zatracił swoją wartość dla przedsiębiorców, ponieważ klauzul dotyczących umów bankowych ok. 500 i są one skrajnie nieprzejrzyste, brakuje także komentarzy ułatwiających interpretację.”

Najbliższe tygodnie zdecydują czy baksterzy zdołają zablokować polskie prawo chroniące Polaków przed bankowymi złodziejstwami. Jeśli to się im uda, a potem PO-PSL znowu wygra wybory – będzie to gigantyczne zaproszenie do całkiem już otwartego rabunku, bo Polacy chcą być zarzynaną nierogacizną.

Czy może jednak dojrzeli już, by myśleć? By zacząć łączyć skutek z przyczyną? Poszukać tej przyczyny? Może jednak chcą mieć „jakie prawo żyć”?

Ciekawe też  jak odniesie się do sprawy opozycja? Czy zrozumie co się właśnie w Polsce dzieje?

W najbliższą sobotę 28 lutego o godz 14.00 wielki, ogólnopolski marsz „STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU”. Ruszy spod Pałacu Prezydenckiego by – przez Ministerstwo Finansów – dojść pod siedziby UOKIK i Komisji Nadzoru Finansowego. Od tego ilu oszukanych przyjdzie - zależy ich siła.

 

********************************

 

My się zastraszyć nie damy !

Portal "wPolityce.pl" informuje:

Czy w „aferze frankowej” przyszedł czas na zastraszanie i groźby? To klimaty sycylijskie!

25 lutego 2015

 

fot. PAP/Radek Pietruszka
fot. PAP/Radek Pietruszka

Informacja, jaką ujawnił publicznie prof. Witold Modzelewski, szef Instytutu Studiów Podatkowych, o tym, że wicepremier urzędującego rządu, Janusz Piechociński groził mu publicznie i to w obecności innych osób w związku z wypełnianiem przez profesora swej zawodowej, publicznej i patriotycznej roli i postawy, polegającej na krytyce działań władz, a zwłaszcza banków w związku z tzw. kredytami frankowymi, to skandal na skalę światową.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prof. Modzelewski ujawnia: Piechociński mi groził! „Powiedział, że jak będę występował przeciwko bankom, to mnie oskarży”

Także od strony konsekwencji prawnych ta historia ma niebagatelny wymiar, ale wydaje się doskonale odzwierciedlać stosunek rządu do tych publicystów, prawników i osób publicznych, które wskazują na potężne nieprawidłowości i aferalny wymiar w sferze udzielania kredytów frankowych na mieszkania. We frankach, których kredytobiorcy nie widzieli na oczy. W każdym cywilizowanym kraju tego typu groźby wygłoszone publicznie skutkowałyby natychmiastową dymisją urzędnika państwowego.

Potwierdza to też tezę, którą postawiłem w ostatnich tygodniach w portalu wPolityce, że Polską rządzi lobby bankowe, a wysocy urzędnicy państwowi bardzo często występują jedynie w roli marionetek.

Niebezpieczne uwagi skierowane pod adresem wybitnego polskiego prawnika, prof. W. Modzelewskiego, a dotyczące jego publicznej działalności w tematyce tzw. kredytów frankowych, przez prezesa koalicyjnego PSL mogą być potraktowane jako próba zastraszenia wszystkich tych, którzy walczą z patologiami i lichwą w sektorze bankowym, na dodatek zdominowanym w Polsce przez kapitał zagraniczny.

Ta skandaliczna historia może również oddziaływać na cały polski wymiar sprawiedliwości i toczące się w coraz większej skali procesy sądowe dotyczące tzw. kredytów frankowych.

To bardziej przypomina klimaty sycylijskie lub zdarzenia zza naszej wschodniej granicy, niż europejskie standardy. To groźne memento dla polskiej demokracji, pokazujące tak naprawdę czyje interesy są chronione przez przedstawicieli najwyższych władz.

Jak widać, bezkarność rządzących elit w Polsce przybiera nowe, niebezpieczne rozmiary.

CZYTAJ TEŻ: „W naszym kraju rządzi lobby bankowe!” Ważna dyskusja w „Bliżej” o problemach „frankowiczów”

***********************************

 

Kolejny wysokiej klasy specjalista
Senator RP, prof. Henryk Cioch
potwierdza słuszność naszego stanowiska

 

Tylko na drodze sądowej możemy zmusić bank do wykreślenia z umowy kredytowej regulacji sprzecznych z prawem !

 

Polacy nie mogą liczyć na polski rząd !

 

25 lutego 2015

Przedruk z portalu „wPolityce.pl”:

 

Sytuacja procesowa polskich „frankowiczów” w świetle wyroku ETS wydaje się być dla nich korzystna

25 lutego 2015


 

Fot. wPolityce.pl

Fot. wPolityce.pl

Europejski Trybunał Sprawiedliwości (czwarta izba) w dniu 30 kwietnia 2014 r. orzekł w sprawie (C-26/13) wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym dotyczącego wykładni art. 4 ust. 2 i art. 6 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. L 95. S. 29), co następuje:

1) Artykuł 4 ust. 2 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że:

— wyrażenie „określenie głównego przedmiotu umowy” obejmuje wprowadzony do zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem umowy kredytu denominowanego w walucie warunek, który nie był przedmiotem indywidualnych negocjacji, taki jak ten rozpatrywany w postępowaniu głównym, zgodnie z którym to warunkiem do celów obliczenia rat kredytu stosowany jest kurs sprzedaży wspomnianej waluty, jedynie pod warunkiem, że zostanie ustalone, iż wspomniany warunek określa podstawowe świadczenie w ramach danej umowy, które jako takie charakteryzuje tę umowę, przy czym ustalenia tego powinien dokonać sąd odsyłający, biorąc pod uwagę charakter , ogólną systematykę i postanowienia rozpatrywanej umowy, a także jej kontekst prawny i faktyczny;

— tego rodzaju warunku – w zakresie, w jakim przewiduje on po stronie konsumenta zobowiązanie pieniężne w postaci obowiązku zapłaty w ramach rat kredytu kwot wynikających z różnicy między kursem sprzedaży a kursem kupna danej waluty obcej – nie można uznać za określający „wynagrodzenie”, którego stosunek jako świadczenia wzajemnego do dostarczonej przez kredytodawcę usługi nie może być przedmiotem oceny nieuczciwego charakteru na podstawie art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13.

2) Artykuł 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że w przypadku warunku umownego takiego jak ten rozpatrywany w postępowaniu głównym wymóg, zgodnie z którym warunek umowny musi być wyrażony prostym i zrozumiałym językiem, powinien być rozumiany jako nakazujący nie tylko, by dany warunek był zrozumiały dla konsumenta z gramatycznego punktu widzenia, ale także, by umowa przedstawiała w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu wymiany waluty obcej, do którego odnosi się ów warunek, a także związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach dotyczących uruchomienia kredytu, tak by rzeczony konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wpływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne.

3) Artykuł 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że w sytuacji takiej jak rozpatrywana w postępowaniu głównym, w której umowa zawarta między przedsiębiorcą a konsumentem nie może dalej obowiązywać po wyłączeniu z niej nieuczciwego warunku, przepis ten nie sprzeciwia się uregulowaniu krajowemu, które pozwala sądowi krajowemu zaradzić skutkom nieważności tego warunku poprzez zastąpienie go przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym.

Nie wyobrażam sobie aby sądy polskie nie uwzględniały tego wyroku ze względu na jego prejudycjalny charakter przy rozpoznawaniu pozwów zbiorowych „frankowiczów” przeciwko bankom, które udzielały tego rodzaju kredytów (denominowanych w walutach obcych).

Wyrok ten jest korzystny dla „frankowiczów” i wpłynie na linię orzecznictwa sądów polskich.

Podtrzymuję w pełni swoje stanowisko wyrażone w ostatnim wpisie poświęconym kredytom denominowanym w walucie obcej (głównie we frankach szwajcarskich).

Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (czwarta izba) z dnia 30 kwietnia 2014 r. w sprawie C-26/13 jest dostępny na stronie: http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=bank%2Bchf&docid=151524&pageIndex=0&doclang=PL&mode=req&dir&occ=first&part=1&cid=204665#ctx1

Ma on charakter prejudycjalny. Dotyczy wykładni art. 4 ust. 2 i art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. L 95. S. 29). Został on wydany w ramach sporu między Á. Káslerem i H. Káslerné Rábai a OTP Jelzálogbank Zrt.

Odsyłam też zainteresowanych do debaty w Senacie poświęconej „frankowiczom” (http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,271,2.html). W debacie tej ówczesny Wiceminister Finansów Wojciech Kowalczyk uczciwie przyznał, że 98 % kredytów walutowych to były kredyty denominowane we frankach szwajcarskich, czyli były to kredyty złotówkowe. Inne stanowisko prezentował Przewodniczący KNF A. Jakubiak. Kto zatem mijał się z prawdą?

Odsyłam także do swoich wszystkich wcześniejszych wpisów na blogu (http://henrykcioch.pl/category/blog/) poświęconych „frankowiczom”. Bomba frankowa tyka i trzeba ją rozbroić. Bez interwencji ustawodawczej nie jest to jednak możliwe. Zdenerwowanie czołowych polityków PO i PSL jest zrozumiałe i uzasadnione. Sprawy tej nie da się zasłonić ani zamieść pod dywan. Jest to po prostu niemożliwe. Wypowiedzi czołowych polskich polityków świadczą, że sprawa jest poważna.

 

********************************

 

 

STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU:
zobaczcie jak wyglądał naprawdę bunt tysięcy Polaków
(RELACJA WIDEO)

 

http://wgospodarce.pl/opinie/18979-stop-bankowemu-bezprawiu-zobaczcie-jak-wygladal-naprawde-bunt-tysiecy-polakow-relacja-wideo?c=39637#last-comment

 

Relacja wideo pod ww. linkiem zawiera przemówienie prof. dr. hab. Witolda Modzelewskiego, jednego z czołowych polskich prawników, który jeszcze raz potwierdził słuszność naszych rad dla „frankowiczów”.

 

TVN i Polsat kłamią i oszukują,

a TVP 1 w „Wiadomociach”poświęciła pięciotysięcznej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim CAŁE 2 SEKUNDY, i było to wyłącznie ujęciem roześmianej Anny Grodzkiej defilującej w marszu. Potem nastąpiła 4-minutowa opowieść czy sukienka jest biało-złota czy niebiesko-czarna i skąd wynikają różnice w postrzeganiu kolorów. To obraz zakłamanych głównych polskich mediów.

 

Media mówiące prawdę, jak np. niniejsza strona internetowa SMSM, są prześladowane i szykanowane przez władze.

 

A oto jeden z komentarzy do informacji o sobotniej demonstracji na portalu „wGospodarce”:

 

"Leon 1 marca 2015 roku
11:23

Demonstrować trzeba. Skorumpowana władza boi się ulicy. To jednak nie wystarczy. Trzeba iść z banksterami do sądu, najlepiej w pozwach zbiorowych, z lokalnymi rzecznikami praw konsumentów, jako przedstawicielami grup, wtedy koszty są znikome. Najpierw jednak trzeba wystąpić indywidualnie do banku z pismem wzywającym bank do usunięcia z umowy zapisów niezgodnych prawem. Jak to zrobić, włącznie z wzorem pisma do banku, pokazuje, współpracujące z organizacją Pro Futuris, Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkanców z Dolnego Śląska: http://stanowice-marcinkowice.npage.de/afera-bankowa-z-kredytami-w-chf.html    Polecam lekturę całej strony tego stowarzyszenia, czyta się jak kryminał. Takich stowarzyszeń trzeba w Polsce więcej. Skorumpowaną władzę trzeba zwalczać od lokalnych sitw począwszy, a na tuSSko-komoruskich, eseldupkach i Palantów Sitwy Ludowej skończywszy. WSZYSCY IDZIEMY NA WYBORY I WSZYSCY GŁOSUJEMY NA PIS !!!"

 

********************

 

Pod poniższym linkiem jest film z manifestacji konsumentów oszukanych przez banki:

 

http://wpolityce.pl/gospodarka/235664-powstaje-spoleczna-lista-bankow-najgorszych-banki-ktore-zwabily-w-pulapke-najwiecej-polakow-beda-na-jej-szczycie

A państwo kryminalne PO-PSL (III RP, czyli PRL-bis) milczy.

 

***************************

 

 

Prezes Prawa i Sprawiedliwości  
dr Jarosław Kaczyński
jest po stronie frankowiczów

 

2 marca 2015

 

Kredyty we frankach były pomysłem na to, jak ściągnąć skórę z polskich obywateli

– uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński.

 

W tych operacjach żadnych franków nie było

– powiedział lider opozycji.

Dodał, że w tej sytuacji nie ma powodu, by państwo polskie uznawało jakiekolwiek inne zobowiązania, niż te, które powstały w momencie zawarcia umowy.

Kaczyński zapowiedział również, że jeśli jego partia dojdzie do władzy, to frankowicze, którzy zapłacili więcej, niż powinni, dostaną zwrot pieniędzy.

Ci którzy zapłacili tyle ile się należało pierwotnie, już nie mają żadnych długów. A ci, którzy jeszcze nie zapłacili, będą płacić według pierwotnej umowy
 

- stwierdził lider opozycji.

 

Źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/235220-kaczynski-o-frankowych-kredytach-pomysl-na-to-jak-sciagnac-skore-z-obywateli

 

*******************

 

Stowarzyszenie PRO FUTURIS chce postawić banki nie tylko przed sądami cywilnymi,
ale również przed sądami karnymi

W końcu bank, to nie budynek, tylko ludzie, którzy naciągnęli innych ludzi (konsumentów) na lichwiarskie kredyty

3 marca 2015

Tak, jak my podajemy powyżej wzór przesądowego pisma do banku, tak PRO FUTUTURIS podaje wzór pisma do prokuratury – zobacz tutaj:

http://wgospodarce.pl/opinie/19008-uwaga-frankowiczu-czujesz-sie-oszukany-zglos-to-wzor-zawiadomienia-do-prokuratury

Jak do Prokuratora Generalnego wpłynie kilkaset tysięcy zawiadomień o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników i przez zarządy banków, to może prokuratura zajmie się tym rzetelnie, a nie tak, jak naszymi zawiadomieniami w sprawie wielomilionowych afer w naszych samorządach, czy narażania mieszkańców na utratę zdrowia i życia przez nasze samorządy.

 

Polecamy też praktyczne uwagi do tej inicjatywy, które znajdą Państwo tutaj:

http://frankowicze.org/czy-popelniono-przestepstwo/

 

 

********************************

 

Stowarzyszenie „Pro Futuris”
prosi mieszkańców Ziemi Oławskiej o wsparcie w doprowadzeniu do powołania tzw. Komisji Trójstronnej.

7 marca 2015

Poniżej treść e-maila skierowanego do Zarządu SMSM w dniu 5 marca b.r.:

 

Musimy jak najszybciej zebrać 10 000 podpisów pod formularzem do KNF, wówczas utworzą z naszym udziałem Komisję Trójstronną.

Mamy na chwilę obecną 4200 podpisów.

Bardzo prosimy o rozpropagowanie tej inicjatywy.

 

Tu wniosek do automatycznego wysłania (można też pocztą lub mailem)

http://www.profuturis.org.pl/formularz-do-knf/

 

Z góry dziękujemy za wsparcie!!!

Pro Futuris Wrocław

 

*****************************

 

Komisja Nadzoru Finansowego
świadomie tolerowała nie tylko oszustwa banków w formie kredytów „we frankach”, ale też nie reagowała na zgłoszenie Kasy Krajowej (SKOK) o oszustwach w SKOK w Wołominie.

 

8 marca 2015

 

Portal „wPolityce.pl” informuje:

SKOK Wołomin: trop prowadzi do WSI.
„Na wystawnych przyjęciach organizowanych przez SKOK Wołomin gościli m.in. D. Rosati oraz L. Wałęsa”

W 2012 roku Kasa Krajowa poinformowała Komisję Nadzoru Finansowego o możliwych nieprawidłowościach, jakie mają miejsce w SKOK-u Wołomin. Dwa lata zajęło Komisji ustalenie faktów i dojście do tych samych wniosków – w SKOK-u Wołomin mają miejsce naruszenia prawa. Opieszałość Komisji pozwoliła ludziom z Wołomina, dziś będącym w rękach wymiaru sprawiedliwości, prowadzić i rozwijać swój proceder. Dopiero w 2014 roku członkom zarządu SKOK Wołomin, z prezesem Mariuszem G. na czele, zarzucono wyłudzanie ze spółdzielczej kasy kredytów na ogromną skalę za pomocą podstawionych „słupów”.

Trop prowadzi do WSI

Kasa Krajowa, poza uchybieniami finansowymi w SKOK-u Wołomin, informowała także, że we władzach tej instytucji zasiadał Piotr P. – były agent WSI i prezes Fundacji Pro Civili, której poświęcone były obszerne fragmenty Raportu z Weryfikacji WSI.

Za sprawą Pro Civili – jak stwierdza Raport – doszło do bezprawnej wyprzedaży mienia wojskowego. Proceder polegał na podpisywaniu przez Centrum Usługowo-Produkcyjne Wojskowej Akademii Technicznej fikcyjnych umów na dostawę towarów bądź świadczeń usług na rzecz WAT z różnymi, podstawionymi, spółkami. Wzmożoną aktywność Fundacja Pro Civili wykazywała w czasie, kiedy Ministrem Obrony Narodowej był obecny prezydent Bronisław Komorowski.

Dziś rodzi się pytanie – gdzie od 2012 roku była Komisja Nadzoru Finansowego, która powiadomiona przez Kasę Krajową miała czas na podjęcie stosownych działań? Dlaczego mając szerokie kompetencje, KNF nie ukróciła w porę procederu wyprowadzania pieniędzy przez Mariusza G. i Piotra P? I wreszcie – skupiając się na tych najbardziej poszkodowanych, na konsumentach – dlaczego ustanowiony przez KNF zarządca komisaryczny do ostatniej chwili zapewniał w kierowanych do członków SKOK listach, że wołomińska kasa będzie funkcjonować?

Źrodło: http://wpolityce.pl/gospodarka/236315-skok-wolomin-trop-prowadzi-do-wsi-na-wystawnych-przyjeciach-organizowanych-przez-skok-wolomin-goscili-min-d-rosati-oraz-l-walesa

 

Zobacz też:  KNF do likwidacji !

 

********************************

 

Tak kończą się pozwy zbiorowe przygotowane przez pazerne kancelarie prawne:


9 marca 2015

Portal „wPolityce” informuje:


Sąd stanął po stronie banków? Pozew zbiorowy frankowiczów - oddalony!


Pozew przeciw Getin Noble Bank złożyła grupa ponad 90 osób, posiadających kredyt we frankach. Argumentowano w nim, że wszyscy sygnatariusze pozwu mają podobną sytuację i uważają, iż nie zostali przez bank odpowiednio poinformowani o szczegółowych zasadach indeksacji kredytu.


Podczas lutowej rozprawy pełnomocnicy Getin Noble Bank wnieśli o odrzucenie pozwu, argumentując, że obarczony jest on zasadniczą wadą prawną. Jak mówił reprezentujący bank mec. Tomasz Połetek, „nieprawdopodobieństwem jest, by członkowie grupy mieli jednakową sytuację”. Wskazywał, że wśród sygnatariuszy pozwu są nie tylko osoby fizyczne, ale np. także osoby prowadzące działalność gospodarczą, które wzięły kredyty związane z tą działalnością.

Pełnomocnicy banku argumentowali, że w ogóle brak podstaw, by wniosek móc potraktować jako zbiorowy; poza tym - podkreślali - właściwie „nie zawiera on dowodów, nad którymi sąd mógłby się pochylić”.


Źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/236516-sad-stanal-po-stronie-bankow-pozew-zbiorowy-frankowiczow-oddalony


Pozwy zbiorowe powinni składać tylko i wyłącznie rzecznicy praw konsumenta, którzy nie są nastawieni na zbicie kasy na, jak w tym wypadku aż 90 osobach i przygotują pozwy bez „zasadniczych wad prawnych” polegających na wrzuceniu do jednego worka różnych sytuacji prawnych sygnatariuszy pozwów zbiorowych.

 

*************************************

 

 

PO-PSL chce wprowadzić prawo pięści,
czyli bezprawie w sektorze banków,
internetowych firm handlowych, turystycznych
i na rynku nieruchomości

 

Banki będą sobie same sądami wszystkich instancji

 

11 marca 2015

Rząd Ewy Kopacz (PO-PSL) pracuje nad projektem ustawy, która uniemożliwi zwykłym Polakom występowanie na drogę sądową przeciwko bankom stosującym w umowach tzw. klauzule niedozwolone.

Uderzy to szczególnie w osoby, które zostały oszukane przez banki podczas brania kredytów we frankach szwajcarskich - pisze „Gazeta Polska”.

„Projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw” został zgłoszony 23 maja 2014 r. przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Jak sprawdziła „Gazeta Polska”, dokument przeszedł już przez trzy etapy rządowej legislacji: konsultacje, uzgodnienia i opiniowanie. Wkrótce trafi zatem pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów.

Więcej: http://niezalezna.pl/64975-rzad-chce-dobic-frankowiczow-banki-wazniejsze-niz-pokrzywdzeni-polacy

 

Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie przejmie władzy w najbliższych wyborach, to Polska stanie się prawdziwym eldorado dla oszustów i złodziei.

 

Prawo nie działa wstecz, więc ta nowa ustawa nie będzie obejmowała postępowań z pozwów przeciwko bankom złożonych przed wejściem jej w życie. Dlatego „frankowicze” powinni natychmiast zgłosić się do swoich regionalnych Rzeczników Praw Konsumenta i nakłonić ich do szybkiego złożenia pozwów zbiorowych, jako przestawiciele grup poszkodowanych konsumentów.

 

*********************************

Portal „wPolityce.pl” informuje:

Polski rząd walczy w Strasburgu,
by bankierzy nie „stracili” tego,
co bezprawnie zagarnęli milionom Polaków

 

26 marca 2015

Miliony obywateli wielu krajów Europy czekają na wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości zainicjowaną przez Sąd Najwyższy Węgier (sygn. C-312/14),  w sprawie pułapki toksycznych kredytów, w jaką złapali ich bankierzy. Wyrok ETS może mieć kluczowe znaczenie dla orzecznictwa sądów krajów Unii Europejskiej, a wręcz zatrzymać proceder grabieży dokonywanej przez bankierów wykorzystujących niejasności zapisów prawa i bierność rządów.

Polski rząd pod przewodnictwem Ewy Kopacz i Janusza Piechocińskiego jednak bierny nie jest. Aktywnie zabiega w Strasbourgu, by wpuszczeni w toksyczne kredyty Polacy…  nie odzyskali swych pieniędzy zagarniętych przez im bankierów wbrew prawu i wyrokom polskich sądów.

Rząd koalicji PO-PSL przyjął i przesłał do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości takie oto stanowisko:

Rzeczpospolita Polska sygnalizuje, że stwierdzenie nieważności postanowień walutowych zawartych w umowach kredytów denominowanych a w konsekwencji orzeczenie obowiązku przewalutowania takich kredytów, mogłoby spowodować daleko idące negatywne konsekwencje dla rynku finansowego.Przykładowo, w przypadku Polski, przewalutowanie kredytów walutowych według kursu z dnia ich udzielenia mogłoby się wiązać z obniżeniem wyceny większości takich kredytów o około 30%-40% i mogłaby wygenerować po stronie banków straty w wysokości nawet kilkudziesięciu miliardów złotych.

Więc jeszcze raz: kilka lat temu polskie sądy, na wniosek prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wydały „w imieniu Rzeczpospolitej” wyroki, w których zapisy stosowane przez banki uznają za nielegalne i zakazują bankom stosowania ich w obrocie z klientami. Ale banki stosują te zapisy nadal, praktycznie – i to jest właściwe słowo - rabując mienie obywateli Rzeczpospolitej, często przy pomocy komorników sądowych, gdyż pozwala im na to obecny tylko w Polsce, stalinowski Bankowy Tytuł Egzekucyjny. A tymczasem polski rząd zabiega, by bankierzy portugalscy (Millenium), niemieccy (mBank, Deutsche Bank), francuscy (Paris Bas, Credit Agricole), austriaccy (Raiffeisen), włoscy (Pekao SA), hiszpańscy (Santander), szwedzcy (Nordea), amerykańscy (BPH-GE, mBank), rosyjscy (Getin-Noble) czy polscy (PKO BP) działający wbrew polskiemu prawu nie ponieśli „strat” polegających na konieczności zwrotu bezprawnie zagrabionego.

Grozi nam destabilizacja finansów państwa, ale tylko dlatego, że rząd i jego agendy (Komisja Nadzoru Finansowego, UOKiK po zwolnieniu przez premiera Tuska prezes Krasnodębskiej) nie wykonują swoich zadań nadzoru i pozwalają bankierom na masowy rabunek klientów działających w Polsce banków. Dlatego, że polski rząd nie staje po stronie dobra polskich obywateli i dobra polskiej gospodarki, przyjmuje punkt wiedzenia rabujących ją bankierów.

Trwają naciski na Narodowy Bank Polski, by wszyscy polscy podatnicy zapłacili za „straty” banków wynikające ze zbliżającej się konieczności zaprzestania przez nie rabunku. Wzmagają się naciski na polskich sędziów, by odwracali dotychczasową, zgodną z duchem i literą prawa linię orzecznictwa i wykorzystywali wszelkie formalne preteksty, by nie zmuszać bankierów do oddania zagrabionych Polakom pieniędzy. Zaczęła się bitwa o zrabowane miliardy, ale przede wszystkim o to czy naprawdę jesteśmy u siebie.

autor: Maciej Pawlicki - publicysta tygodnika "wSieci", reżyser, producent.

Źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/238687-polski-rzad-walczy-w-starsburgu-by-bankierzy-nie-stracili-tego-co-bezprawnie-zagarneli-milionom-polakow

 

*****************************

Pisanina, ble-ble, gra pozorów, a działań Premier w tak ważnej dla Polski sprawie brak.

 

Odpowiedź KPRM na nasze pismo w sprawie likwidacji KNF i powołania nowego skutecznego państwowego organu nadzoru finansowego:

 

********************************

 

Wojciech Wójcik radzi

30 marca 2015

Wojciech Wójcik - mieszkaniec Wrocławia, „frankowicz”. Założyciel i redaktor serwisu Frankowicze.org, robi pewne podsumowanie „afery frankowej” i udziela rad.

 

http://wgospodarce.pl/opinie/19340-afera-frankowa-co-moga-zrobic-frankowicze-cz1

 

http://wgospodarce.pl/opinie/19346-afera-frankowa-co-moga-zrobic-frankowicze-cz-2

 

Wojciech Wójcik nie wspomina nic o roli Powiatowego/Miejskiego Rzecznika Konsumenta, a to bardzo ważne, o czym mówiliśmy już w poprzednich publikacjach powyżej.

 

Powiatowy/Miejski Rzecznik Praw Konsumenta może występować w zbiorowych pozwach sądowych jako przedstawiciel grupy poszkodowanych konsumentów. Dla konsumentów oznacza to bardzo poważne zredukowanie kosztów procesowych i fachową pomoc prawną przy tworzeniu grup do pozwów zbiorowych według wymagań ustawowych.

 

*****************************

Frankowicze z Chorwacji zwyciężyli z bankami - po stronie obywateli stanął rząd

 

09 kwietnia 2015

 

Poszkodowani przez banki i kredyty we frankach w Polsce muszą toczyć swoją walkę samotnie, tymczasem Chorwacja wyciągnęła rękę do swoich obywateli.

 

Chorwaci, którzy zaciągnęli kredyty we frankach teraz otrzymali od swojego rządu ogromną pomoc.

Chorwackie banki udzielające tego rodzaju kredytów zgodziły się na propozycję rządu aby przekonwertować kredyty denominowane we frankach szwajcarskich w kredyty denominowane w euro. Kredyt ma zostać przeliczony po kursie z dnia jego zawarcia.

Choć minister finansów Borys Lalovac przyznał, iż rozmowy na ten temat potrwają jeszcze około miesiąca, w celu dokładnego wyliczenia kwot, sama decyzja jest ostateczna.

Chorwacja była krajem najmocniej poszkodowanym przez kredyty frankowe w Europie. Po odejściu od sztywnego kursu franka przez szwajcarski bank centralny rząd Chorwacji podjął zdecydowane wysiłki na rzecz swoich obywateli, stawiając bankom twarde warunki. Teraz obywatele poszkodowani przez kredyty mogą odczuwać satysfakcję i spać spokojnie.

Kiedy po stronie obywateli Polski stanie polski rząd?

Źródło: „wGospodarce.pl”

 

******************************

 

 

Jasne światło w tunelu dla frankowiczów
i nie tylko

15 kwietnia 2015

Przełomowy werdykt Trybunału Konstytucyjnego: Bankowy Tytuł Egzekucyjny niezgodny z ustawą zasadniczą!

Koniec z dyktatem banków!
Ekspert o przełomowej decyzji TK: „Bankowy tytuł egzekucyjny był aberracją i reliktem PRL”

W demokratycznym państwie i rynkowej gospodarce BTE nie ma prawa istnieć. Egzekucja na podstawie ksiąg banku, automatycznie przyklepywana dla pozornej poprawności przez sąd, to aberracja

mówi w „Dzienniku Gazeta Prawna” Paweł Dobrowolski, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Jak podkreśla, BTE jest reliktem z czasów PRL.

25 lat demokracji i wolnego rynku to najwyższy czas, by ustanowić równość stron obrotu i rozstrzyganie sporów przekazać niezawisłym sędziom

BTE stawia bank na pozycji sędziego we własnej sprawie, podczas gdy bank i klient powinni być równymi stronami stosunku prawnego

— ocenił Trybunał.

Pozycję dłużnika przy wystawianiu BTE TK ocenił jako bardzo słabą, bo przepisy prawa nie nakazują nawet bankowi powiadamiania klienta, że wystąpiono do sądu o BTE wobec niego, zaś klient - chcąc otrzymać kredyt - musi dobrowolnie wyrazić zgodę na poddanie się egzekucji, gdy nie będzie spłacał swych zobowiązań.

Pięcioosobowy skład TK uznał, że dwa przepisy - art 96 ust. 1 i 97 ust. 1 Prawa bankowego BTE naruszają zasadę równości. TK nie uchylił całego BTE i dał ustawodawcy czas do 1 sierpnia 2016 r. na uchwalenie nowych przepisów.

Źrodła: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/240885-przelomowy-werdykt-trybunalu-konstytucyjnego-bankowy-tytul-egzekucyjny-niezgodny-z-ustawa-zasadnicza

 

http://wpolityce.pl/gospodarka/241000-koniec-z-dyktatem-bankow-ekspert-o-przelomowej-decyzji-tk-bankowy-tytul-egzekucyjny-byl-aberracja-i-reliktem-prl

 

http://wgospodarce.pl/informacje/19509-rewolucja-bankowy-tytul-egzekucyjny-narusza-konstytucyjna-zasade-rownosci-uznal-trybunal-konstytucyjny

 

*******************************

 

Kredyty we frankach to nie wewnętrzna sprawa Polski, lecz kwestia wiarygodności Unii Europejskiej!

4 czerwca 2015

Problem kredytów hipotecznych indeksowanych do franka szwajcarskiego należy postawić na forum międzynarodowym, gdyż swą skalą daleko wykracza za granicę Polski – uważa Jerzy Bielewicz, finansista, prezes stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", absolwent IP Business School na Uniwersytecie Western Ontario, były doradca Goldman Sachs i Royal Bank of Kanada, specjalista w dziedzinie negocjacji z bankami w imieniu przedsiębiorstw, doradca ekonomiczny wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego.

Prezydent elekt Andrzej Duda popiera żądania frankowiczów przewalutowania kredytów po kursie z dnia podpisania umów. Takie rozwiązanie wymaga dokapitalizowania banków przez ich właścicieli. To nie stanie się samo z siebie bez szeroko zakrojonej ofensywy na arenie międzynarodowej, bowiem kredyty indeksowane do franka szwajcarskiego, to nie polska wewnętrzna sprawa, a kwestia wiarygodności i uczciwości systemu finansowego UE i strefy euro.

Źródło: polityce.pl

Zobacz też:

1) Frankowicze/Ta ostatnia niedziela… Obywatele przeciw (nie)porządkom w państwie

2) Kredytobiorcy głosują na Dudę. Urzędujący prezydent jawi się bowiem jako namiestnik banksterów

3) „Stanowisko RP” w sprawie frankowiczów

4) Analitycy: Propozycja ZBP w sprawie frankowiczów niewystarczająca: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Analitycy-Propozycja-ZBP-w-sprawie-frankowiczow-niewystarczajaca-3350835.html

5) Rząd opóźnia się z dyrektywą, a Związek Banków Polskich sięga do kieszeni podatników

6) Rząd nie wdraża praw UE – kosztem obywateli

7) Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/17/UE z dnia 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi

8) KE wzywa Polskę do wdrożenia dyrektywy o upadłości banków: http://www.lex.pl/czytaj/-/artykul/ke-wzywa-polske-do-wdrozenia-dyrektywy-o-upadlosci-bankow

9) Niezbędna repolonizacja banków w świetle prawa UE. Czy w Polsce zagraniczne banki pozostaną niczym święte krowy?

 

Pamiętajmy o tym wszystkim przy najbliższych wyborach do Sejmu. Chodzi nie tylko o”frankowiczów” ale również o lichwę na kredytach złotówkowych.

Idźmy wszyscy na te wybory i zagłosujmy jak trzeba! Zagłosujmy za uczciwym i sprawiedliwym państwem. Zagłosujmy na Prawo i Sprawiedliwość!

 

*************************

 

Ryszard Petru długo zapewniał,
że kredyty we frankach są bezpieczne,
ale swój własny przewalutował już w 2008 r.

 

10 czerwcza 2015 (miesięcznica zbrodni smoleńskiej)

 

Ekonomista Ryszard Petru, lider Nowoczesna PL, przed wybuchem kryzysu finansowego, zapewniał w mediach, że zadłużanie się w szwajcarskiej walucie jest idealnym rozwiązaniem. – Mogę pospekulować, że branie kredytów we frankach jest dobrym pomysłem – przekonywał m.in. na antenie TOK FM. Ale swój kredyt we frankach jakoś szybko przewalutował - przypomina Fakt.pl.

 

Co Petru mówił w mediach?
– Mogę pospekulować, że branie kredytów we frankach jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza że inflacja w Szwajcarii spada i nie ma oczekiwań, by stopy w Szwajcarii mogły wzrosnąć, w związku z czym oprocentowanie kredytów w tej walucie nie wzrośnie – przekonywał wtedy w Radiu TOK FM.

Jednak sprytny Petru już kilka miesięcy później w pośpiechu przewalutował na złote swój własny kredyt we frankach - zwraca uwagę fakt.pl

Nawet, gdy wybuchła awantura, Petru dalej uwiarygadniał kredyty w szwajcarskiej walucie. Kiedy frankowicze płacili już w 2014 r. ogromne raty, Petru twierdził, że frank nie przekroczy bariery 4 zł, że takie prognozy są oderwane od rzeczywistości. 

Niestety, jak wiemy były to błędne spekulacje.

 

Źródło: http://niezalezna.pl

 

Nie dajmy się nabrać na kłamstwa i oszustwa
ani rządu III. RP, ani PO/PSL,
ani Petru i jego „Nowczesnej PL”. 

 

Tylko gremialne głosowanie na Prawo i Sprawiedliwość uratuje zarówno frankowiczów,
jak i poddanych lichwie złotówkowiczów przed ruiną bardzo wielu polskich rodzin.

 

*************************

"Polskie banki"
już straszą prezydenta elekta.
Andrzej Duda potwierdził deklarację złożoną frankowiczom

23 czerwca 2015

Źródło:  http://wpolityce.pl/polityka/256944-polskie-banki-juz-strasza-prezydenta-elekta-andrzej-duda-potwierdzil-deklaracje-zlozona-frankowiczom


Teraz trzeba jeszcze tylko gremialnie zagłosować na Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych, żeby nowy Prezydent RP miał odpowiednie zaplecze polityczne do realizacji swoich zamierzeń, a te są dla Polski i Polaków bardzo korzystne.

 

*********************************

 

 

 

„Tzw. kredyty frankowe okazały się ruletką, banki - kasynem, a domy kupione za ten kredyt - więzieniem”.
Panel o ochronie klientów banków
na konwencji „Myśląc Polska”

5 lipca 2015

Bardzo ciekawa relacja z istotnymi fragmentami wystąpień wybitnych specjalistów i dziennikarzy. Warto przeczytać – tutaj:

http://wpolityce.pl/gospodarka/258235-tzw-kredyty-frankowe-okazaly-sie-ruletka-banki-kasynem-a-domy-kupione-za-ten-kredyt-wiezieniem-panel-o-ochronie-klientow-bankow-na-konwencji-myslac-polska-nasza-relacja?strona=1

 

Konkluzja: w sprawie kredytów tzw. walutowych i paru innych „produktów” bankowych, PO z PSL wsadziły nas na zatrute drzewo, a PiS nas z tego drzewa zdejmie, a potem zatrute drzewo wyrwie z korzeniami i podda utylizacji.

PO z PSL od ośmiu lat pchają nas na siłę w kierunku Grecji, zadłużając ponad wszelką miarę państwo i rodziny. Prawo i Sprawiedliwość ma pomysł i narzędzia ekonomiczno-polityczne do zawrócenia tego zgubnego dla Polski i Polaków procesu i do odwrócenia go w kierunku odbudowy państwa i zrujnowanego budżetu.

Dziś w Polsce władzę sprawują obce banki poprzez skorumpowanych polityków PO i PSL i nabijają swoje kabzy naszymi ciężko wypracowanymi pieniędzmi. Od jesieni to się zmieni. Władzę w Polsce będzie sprawował Polski Naród, poprzez fachowców Prawa i Sprawiedliwości.

 

*************************************

 

KPINY Z FRANKOWICZÓW

PO spieszy na ratunek banksterom-lichwiarzom

 

Rząd PO proponuje frankowiczom przewalutowanie ich kredytów na złotówki. Ale tylko niektórym i w połowie na koszt kredytobiorców!

8 lipca 2015

Projekt przewidujący możliwość przewalutowania kredytu hipotecznego wziętego w walucie na złotówki po kursie z dnia przewalutowania przedstawiła w środę PO. Różnica w wartości kredytu ma zostać podzielona między bank i klienta - poinformowali posłowie PO.

Źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/258622-rzad-proponuje-frankowiczom-przewalutowanie-kredytow-na-zlotowki-ale-tylko-niektorym

Już samo powiedzenie, że są to kredyty „wzięte w walucie”, jest obrzydliwym kłamstwem, które ŁŻE-PO tak uwielbia. Ani nikt z kredytobiorców nie widział żadnej „waluty”, ani banki nie kupowały żadnych „walut”, bo wypłacały te kredyty w złotówkach.

Program miałby objąć osoby posiadające mieszkania nie większe niż 75 m kw. i domy do 100 m kw. Warunkiem jest, by mieszkania było użytkowane na własne potrzeby, a wartość kredytu znacznie przekraczała wartość zabezpieczenie, czyli zakupionej nieruchomości. Te ograniczenia nie dotyczą osób z trójką dzieci lub więcej.

Innymi słowy PO chce załatwić banksterom zmniejszenie ich zysków pochodzących z oszustwa z szacunkowo 100% na 95%, oczywiście nie licząc normalnego zysku wynoszącego szacunkowo dodatkowe przynajmniej 50% od kwot wypłaconych kredytów, licząc przez cały okres spłaty.

Frankowicze mówią: NA DRZEWO!

Jak Prawo i Sprawiedliwość przejmie władzę, to doprowadzi do przewalutowania WSZYSTKICH kredytów „indeksowanych do walut obcych”, WYŁĄCZNIE na koszt banków. Po tym przewalutowaniu zysk banków z takich kredytów wróci do normy, a wszystko, co zostało klientom ukradzione, czyli różnice kursowe i nielegalne spready, zostanie zwrócone klientom w formie odpowiedniego obniżenia zadłużenia pozostałego jeszcze do spłaty.

I tak banksterzy wyjdą na tym bardzo dobrze, bo odsetki od kredytów hipotecznych stosowane w Polsce są trzykrotnie wyższe, niż w innych normalnych krajach, których rządy nie pozwalają banksterom okradać swoich obywateli.

 

******************************

 

Ukraina pomogła frankowiczom

17 lipca 2015

Ukraina przewalutowała kredyty hipoteczne w walutach obcych na hrywnę. Zgodnie z ustawą banki mają obowiązek przewalutowania kredytów walutowych na hrywnę w ciągu miesiąca od czasu otrzymania wniosku kredytobiorcy. Żadne inne dokumenty nie są do tego wymagane. Co więcej, banki nie mogą także pobierać za tę usługę opłat - informuje TygodnikSolidarnosc.pl.

W wielu krajach problem frankowiczów został już dawno temu rozwiązany. Tak stało się w Hiszpanii, Chorwacji, na Węgrzech czy w Rumunii.

2 lipca ukraińska Duma zrobiła to samo, przyjmując ustawę o restrukturyzacji kredytów dolarowych i przewalutowaniu ich na hrywny według kursu z okresu zaciągania pożyczkiOd razu rozpoczął się także kontratak banksterów.  Pojawiły się informacje, że głosowanie zostało sfałszowane, a niektórzy posłowie oświadczyli, że nie wiedzieli, o jaką ustawę chodzi. Kilku zapowiedziało, że wycofa swoje głosy. 

 

Źródło: tygodniksolidarnosc.pl, niezalezna.pl

 

Czekamy na przejęcie władzy
przez Prawo i Sprawiedliwość i na wywalenie z Sejmu posłów PO-PSL-SLD – pachołków banksterów i mafii postkomunistycznej.

 

**********************************

 

 

Bankstersko-peowska mafia
chce dalej okradać frankowiczów

17 lipca 2015

Portal wPolityce.pl informuje:

Propozycja PO dla frankowiczów
łamie prawo UE. Co więcej: naraża frankowiczów na dalsze straty

Najważniejsze fragmenty wypowiedzi Jerzego Bielewicza:

Propozycja PO przewalutowania „walutowych kredytów mieszkaniowych bezczelnie łamie prawo UE (Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/17/UE z dnia 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi), stanowiąc próbę jego obejścia, przerzuca przy tym koszty przewalutowania na frankowiczów zgodnie z interesem banków, które zachowałyby dotychczasowe nieuprawnione zyski i osiągnęłyby jeszcze dodatkowe nadzwyczajne i nieuprawnione zyski. Propozycja Platformy, mówiąc kolokwialnie i bez ogródek, jest oszukańcza i stanowi dowód zblatowania polityków PO z lobby bankowym.

Propozycja Platformy Obywatelskiej ma na celu „zalegalizowanie” zysków jakie osiągnęły banki stosując klauzule niedozwolone dotyczące spreadów walutowych oraz iście bandyckich kursów walutowych.

A więc wyroków polskich sądów dotyczących spreadów walutowych nie było, zaś klauzule niedozwolone pozostają dozwolone, a frankowicze mają podpisać cyrograf i przyzwolenie na to, że ich oszukano. Przypomnijmy, że banki przeliczały franki przy naliczaniu rat kapitałowo-odsetkowych według własnych tabel kursu kupna franka, który był wyższy od kursu NBP nawet o 10 proc!

Olbrzymie zastrzeżenia budzą też definicje sformułowane na potrzebę projektu ustawy w Artykule 2, Ust. 1 do 3 i dowolność ich interpretacji.   Jeśliby „walutowy kredyt mieszkaniowy” uznać za akt oszustwa, to posłowie PO przedkładający projekt winni zostać potraktowani jako współwinni oszustwa, którego dalszy ciąg żyrują i nakręcają. Czy wszyscy posłowie PO podpisaliby się wtedy pod tym projektem?

Pełen tekst jest pod linkiem: http://wpolityce.pl/gospodarka/259527-propozycja-po-dla-frankowiczow-lamie-prawo-ue-co-wiecej-naraza-frankowiczow-na-dalsze-straty

 

Jerzy Bielewicz - finansista, prezes stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Absolwent IP Business School na Uniwersytecie Western Ontario, były doradca Goldman Sachs i Royal Bank of Kanada, specjalista w dziedzinie negocjacji z bankami w imieniu przedsiębiorstw. Doradca ekonomiczny wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego

 

Posłowie i rząd PO-PSL stanowią państwo kryminalne niszczące Polskę i Polaków. Gwarancją zmiany państwa kryminalnego na państwo prawa jest tylko Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

 

Po przejęciu władzy w państwie przez PiS, również ci, którzy wzięli kredyty hipoteczne w złotówkach, będą mogli liczyć na pomoc państwa w obniżeniu lichwiarskich odsetek, które są w Polce czterokrotnie wyższe, niż w innych krajach nie rządzonych przez mafie.

 

************************************

 

 

 

Wypowiedź prezesa NBP Marka Belki
w Sejmie oburzyła frankowiczów

25 lipca 2015

Niezalezna.pl informuje:

Belka stwierdził w Sejmie, że pomysły przewalutowania kredytów mogą destabilizować banki, bo „mamy na franku bańkę spekulacyjną”.

– Ta bańka może kiedyś pęknąć, frank się osłabi. Wtedy ci kredytobiorcy, którym dzisiaj nakażemy przewalutować kredyt na złote, przyjdą i powiedzą: znowu żeście nas oszukali. Raz, jak żeście nas wpuścili we franki i drugi, jak żeście nas wpuścili w złotówki – powiedział Belka.

Ta wypowiedź rozzłościła kredytobiorców frankowych. – Nie można destabilizować banków? A czy banki mogą destabilizować nam życie? – pyta Tomasz Sadlik, prezes Stowarzyszenia Pro Futuris, skupiającego osoby poszkodowane przez banki. Frankowicze oczekują ustawy, która rozwiąże ich problem, ukarze winnych nadużyć, które polegały na oferowaniu produktów w sposób wprowadzający w błąd, a także produktu niedostosowanego do możliwości lub potrzeb klienta. – Koszty tych rozwiązań mają ponieść te banki, które podjęły ryzyko spekulacyjne. Czekamy na projekt ustawy autorstwa zespołu pana prezydenta elekta Andrzeja Dudy. Przedstawiliśmy też własny projekt ustawy – poinformował Tomasz Sadlik.

Szef stowarzyszenia uważa, że Prokuratura Generalna powinna się zająć zgłoszeniami frankowiczów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na masową skalę przez zarządy banków, sprzedających kredyty we frankach. Pierwszy projekt ustawy frankowej wniósł do Sejmu rząd. Zakłada ona przewalutowanie kredytu po bieżącym kursie, umorzenie części zadłużenia i rozłożenie na raty pozostałej części (liczonej już w złotówkach). Ustawa miałaby objąć 20 proc. kredytów frankowych.

Więcej pod linkiem: http://niezalezna.pl/69300-wypowiedz-belki-oburzyla-frankowiczow-prezes-nbp-martwi-sie-o-finanse-bankow

Gorąco polecamy lekturę komentarzy pod tym artykułem.

 

Nasz komentarz:

Kiedy wreszcie skończą się rządy państwa kryminalnego? Kiedy wreszcie skończą się wierutne kłamstwa i oszustwa głoszone z mównicy sejmowej, najczęściej przez byłych agentów SB, dziś w roli posłów PO, PSL i SLD?

Przewalutowanie na złotówki po kursie z dnia zawarcia umowy, kredytów indeksowanych do obcych walut, głównie do franka szwajcarskiego, nie spowoduje absolutnie żadnych strat w bankach, a jedynie pozbawi banki części bezprawnie osiągniętych horrendalnych zysków.

Właściwie nie powinno się w ogóle mówić o żadnym przewalutowaniu, bo kredyty te zostały udzielone w złotówkach i są spłacane w złotówkach. Powinno się mówić jedynie o usunięciu z takich umów wszelkich klauzul dotyczących indeksowania do obcych walut i spreadu – notabene klauzul już dawno zakazanych.

Po takim wyczyszczeniu umów z klauzul zakazanych, banki będą nadal miały solidne zyski z odsetek i różnych opłat. Banki będą musiały jedynie zrezygnować z dodatkowych nielegalnych zysków budowanych na zwykłym oszustwie. Jeśli jednak banki żyją tylko dzięki temu oszustwu, bo z normalnych zysków nie potrafią się utrzymać, to niech je szlag trafi! Takich pasożytów w Polsce nie potrzebujemy!

Kolejnym problemem, niestety zbyt rzadko poruszanym, jest sprawa lichwiarskich odsetek przy hipotecznych kredytach czysto złotówkowych, bez indeksacji do obcych walut. Banki grasujące w Polsce naliczają na takich kredytach odsetki czterokrotnie wyższe, niż w innych, normalnych krajach. To było głównym powodem wpychania Polaków w kredyty indeksowane do obcych walut, bo te mają normalne odsetki. To powodowało, że olbrzymia większość kredytobiorców nie miała wystarczającej zdolności kredytowej na kredyty złotówkowe, co przy takiej bezczelnej lichwie dziwić nie powinno. Dlatego decydowali się na kredyty „we frankach”, bo te kredyty były dużo tańsze, choć franków nie widziały ani banki ani kredytobiorcy. Jakie były przy tym zamiary banków, dziś już wszyscy wiemy.

Efekt jest taki, że przeciętny kredytobiorca, który kupił mały domek za miastem za np. 350.000 zł w roku 2007, użył do tego 100.000 zł własnego wkładu i wziął 250.000 zł kredytu indeksowanego do CHF na 30 lat, miał płacić miesięczną ratę w wysokości 1.100 zł. Dziś płaci ratę w wysokości 1.800 zł, ale to jeszcze jest pikuś, bo mimo, że spłaca ten kredyt już przez osiem lat, jego dzisiejsze zadłużenie wynosi 500.000 zł, czyli prawie dwukrotnie przekracza wartość zakupionej nieruchomości, mimo wysokiego własnego wkładu i mimo ośmioletniej już spłaty!

Państwo kryminalne pod rządami PO-PSL i banków okrada nas i oszukuje na każdym kroku. Aktualnie zadłużenie Polski rośnie w tempie 273 mln zł DZIENNIE, co w skali roku wynosi ok. 100 mld zł – SAM ROCZNY WZROST!  Po ośmiu latach rządzenia tej koalicji Polska jest już faktycznie zadłużona na 3 biliony zł, czyli, w stosunku do produktu krajowego brutto, dwukrotnie więcej, niż Grecja!

Polska gospodarka jest rozkradziona i zrujnowana. Korupcja szaleje i to od najwyższych szczytów do najniższych szczebli tej władzy. Nawet oficjalne dane są porażające: 2,8 mln Polaków nie ma pieniędzy na jedzenie, 6,5 mln Polaków żyje za mniej niż 700 zł miesięcznie, a 12 mln nie posiada jakichkolwiek oszczędności. 3 mln Polaków musiało emigrować z kraju za chlebem!

Co w tej sytuacji robi PO tuż przed wyborami? Straszy PiS-em. Bo wiadomo, że PiS to wszystko ukróci. Wszystko się zmieni. Padnie korupcja, banksterzy zostaną przywołani do porządku, skończy się kłamstwo, obłuda i oszustwo, zacznie się odbudowa gospodarki i budżetu i to nie kosztem społeczeństwa, bo społeczeństwo już żadnych dalszych kosztów nie udźwignie. Po prostu, pieniądze, które od ośmiu lat „wyciekają” z budżetu całymi setkami miliardów, zostaną w budżecie. Powstaną nowe miejsca pracy, nie będzie żadnych umów śmieciowych, tylko przyzwoite długoterminowe umowy o pracę na godziwych warunkach, policja, prokuratury i sądy zaczną ścigać przestępców, a nie ich chronić przed wymiarem sprawiedliwości – tego wszystkiego boi się PO/PSL i dlatego posunie się do każdego draństwa i świństwa, żeby przeszkodzić PiS-owi w przejęciu władzy.

Jesienią mamy szanse zapoczątkować dobre zmiany na olbrzymią skalę. Skorzystajmy z tego.

 

********************************

 

 

 

Najnowsza ustawa Sejmu RP 
o kredytach „walutowych“ 
jest przestępstwem

 

9 sierpnia 2015

 

Portal „wPolityce“ informuje:

 

"Przyjęta 5 sierpnia ustawa – już w samym tytule – sankcjonuje nieprawdę. Bo nie dotyczy ona kredytów walutowych, ale kredytów w złotych polskich, jedynie waloryzowanych do kursów walut. Już sam jej tytuł rozpowszechnia więc fałsz o udzielaniu tych kredytów w walutach obcych, co jest socjotechniczną operacją banksterów."

 

"Bankierzy – chcąc zwiększyć liczbę sprzedawanych kredytów i swoje zyski - świadomie więc sporządzili dla polskich klientów umowy sprzeczne z obowiązującym w Polsce prawem bankowym, nie bacząc, że tym samym prowadzą nieświadomych tej operacji klientów do „ubojni”, bo właśnie „ubojnią” nazywali między sobą bankowi sprzedawcy sale, gdzie podpisywano owe umowy."

 

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu pisze między innymi:

 

„Przyjęta w tej formie ustawa nie zmienia istoty problemu trwania deprawacji państwa  i relacji handlowych oraz sankcjonuje przemoc finansową wobec obywateli.“

 

„Przyjęta ustawa niestety w żadnej sposób nie odnosi się do podstawowego faktu, iż banki w dalszym ciągu zmuszają setki tysięcy obywateli RP do wykonywania umów, w których nadal tkwią klauzule zakazane prawomocnymi wyrokami polskich sądów, a organa polskiego państwa nie potrafią lub nie chcą od banków tych prawomocnych wyroków wyegzekwować.”

 

Ekspert w sprawach bankowości, mecenas Ewa Midura wyjaśnia:

 

„skutki takich umów okazały się kuriozalne i absurdalne. W świadomości klientów banków, zgodnej z obowiązującym w Polsce prawem, żądanie zwrotu długu większego, czasem dwukrotnie, niż udostępniony kapitał - występuje w działalności przestępczej. W żadnej mierze taka sytuacja nie może być skutkiem działalności kredytowej banków”.

 

Maciej Pawlicki  - publicysta tygodnika "wSieci", reżyser, producent, pisze:

 

"Wmówiono wielu z nas, żeśmy sami sobie winni, że wolny rynek i kapitalizm dopuszcza wszelkie finansowe operacje, także diametralnie zmieniające charakter transakcji, bez wiedzy jednej z jej stron. Jak już podpisałeś umowę - toś złapany w pułapkę i nic nie poradzisz. Otóż jest to wierutna bzdura, szkodliwa, stanowiąca narzędzie wspomagania finansowej przemocy wobec nas."

 

Źródło: http://wpolityce.pl/polityka/261807-przyjeta-ustawa-o-kredytach-walutowych-lagodzi-ale-i-sankcjonuje-bezprawie-a-bezprawie-trzeba-skonczyc

 

 

Nasz komentarz:

 

To wszystko potwierdza, że od początku zajęcia się przez SMSM tym tematem mieliśmy i nadal mamy rację w 100 procentach. Rząd i Sejm RP, oba zdominowane przez PO, reprezentują w tej sprawie wyłącznie interes zagranicznych banków-lichwiarzy i oszustów.

 

Trzeba wreszcie doprowadzić do tego, żeby polski Sejm reprezentował interesy Polaków i Polski, a nie złodziei, lichwiarzy, oszustów, kłamców i skorumpowanych do szpiku kościu polityków PO, PSL i SLD.  Jest to możliwe tylko poprzez masowe pójście na najbliższe wybory parlamentarne i oddanie głosów na Prawo i Sprawiedliwość. Mamy już naszego polskiego Prezydenta, teraz pilnie potrzebujemy polskiego Sejmu i polskiego rządu w miejsce obcej agentury okupującej te gremia. Idźmy wszyscy na te wybory. Ruch Kontroli Wyborów tym razem już dokładnie przypilnuje, żeby kolejne wybory nie zostały sfałszowane.

 

********************************

 

Premier Ewa Kopacz (PO)
nie pomoże „frankowiczom”
a o pomocy równie oszukanym przez banki „złotówkowiczom” w ogóle nie ma mowy.

Prezydent RP Andrzej Duda ma na ten temat skrajnie inne zdanie.

20 sierpnia 2015

Portal „niezalezna.pl” informuje:

„Ewa Kopacz uważa, że koszty restrukturyzacji walutowych pożyczek hipotecznych muszą podzielić między siebie kredytobiorcy i banki. Nie zamierza więc pomagać Polakom wrobionym przez banki w toksyczne kredyty. – Ja mam stać na straży stabilności polskiego systemu finansowego, a ustawa o frankowiczach w obecnym kształcie zdestabilizuje system – twierdzi premier.

W sprawie walutowych kredytów hipotecznych premier Ewa Kopacz i prezydent Andrzej Duda stoją po przeciwnych stronach. Wczoraj "Gazeta Polska Codziennie” pisała, że zdaniem głowy państwa banki powinny być odpowiedzialne za rozwiązanie tej kwestii, ponieważ nie informowały odpowiednio swoich klientów o ryzyku związanym z pożyczkami udzielanymi we frankach, na dodatek na tych kredytach zarobiły ogromne pieniądze. Dlatego, według prezydenta, nie można frankowiczów obciążać dodatkowymi kosztami, a wręcz przeciwnie – należy im pomóc.”

Źródło: http://niezalezna.pl/70098-ratuja-banki-ludzi-olewaja-premier-kopacz-nie-pomoze-frankowiczom

 

Nasz komentarz:

Trwanie rządu PO u władzy oznaczałoby legalizowanie okradania społeczeństwa przez obce banki, które rozpanoszyły się w Polsce
i uprawiają lichwę i oszustwo na potęgę, bo nie tylko o „frankowiczów” chodzi, ale również o kredyty czysto złotówkowe, bo są na lichwiarskich warunkach. Trwanie tej władzy oznaczałoby również rzucanie przez ten rząd nowo wybranemu Prezydentowi RP kłód pod nogi w tej i w wielu innych sprawach niesłychanie ważnych dla Polski i dla Polaków.

Dlatego trzeba w najbliższy wyborach pójść masowo do urn, WSZYSCY,      i zagłosować na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Innej opcji nie ma. Ruch Kontroli Wyborów zapewni, że wygra ta partia, na którą zagłosuje większość Polaków, a nie ta partia, której funkcjonariusze będą liczyć głosy.

************************

 

Banki zastawiają perfidne pułapki
na „frankowiczów”


Podejrzewa się, że banki chcą podstępem przejąć zabezpieczenia kredytów, czyli zastawione mieszkania
i domy, korzystając z istniejącej jeszcze możliwości wystawienia Bankowego Tytułu Egzekucyjnego, zanim
zostaną ustawowo zmuszone do przewalutowania kredytów na złotówki


Informujemy, jak można się przed tym bronić

 

27 lipca 2015

Wobec zbliżającego się niechybnie ustawowego przymusu przewalutowania na złotówki kredytów hipotecznych indeksowanych do obcych walut, banki zamierzają „uratować” ze swoich banksterskich łupów, co się da. Perfidnym trikiem chcą spreparować rzekome niewywiązywanie się z umów kredytowych i wypowiedzieć te umowy, co dla kredytobiorców skończy się utratą nieruchomości finansowanych z tych umów i kompletną ruiną finansową.

 

Jaki to trik? Niektóre banki wysyłają do swoich kredytobiorców windykacyjne zawiadomienia o rzekomym wystąpieniu niedopłaty i w związku z tym rzekomej zaległości w spłacie, chociaż ci kredytobiorcy płacą swoje raty punktualnie, w pełnej wysokości i nie mają żadnych zaległości.

Takie zawiadomienie, wysyłane przez dział windykacji banku, zawiera wezwanie do zapłaty całej powstałej zaległości, która w przeliczeniu na PLN wynosi zaledwie kilka złotych. Zawiadomienie zawiera też pouczenie, że nawet drobne niedopłaty mają negatywny wpływ na ocenę historii kredytowej kredytobiorcy i zawiera wezwanie do terminowego regulowania zobowiązań wynikających z umowy.

Skąd bierze się taka rzekoma niedopłata, skoro kredytobiorca płaci swoje raty zawsze punktualnie i w pełnej wysokości ustalonej umową i harmonogramem spłaty? Ano stąd, że banki celowo zwlekają z księgowaniem dokonanej już wpłaty raty w złotówkach, co powoduje, że w chwili księgowania wpłaty przez banki, zastosowane przy księgowaniu przez nie kursy walutowe są już inne, niż te, po których kredytobiorca przeliczał wysokość swojej raty na złotówki.

W jednym z tych banków kursy walut przeznaczone do przeliczania rat wyrażonych w walutach obcych na złotówki, są ustalane codziennie i ogłaszane o godz. 16:00. Ustalony kurs obowiązuje przez cały następny dzień roboczy. Kredytobiorca tego banku musi więc do przeliczenia wysokości jego raty zastosować kurs ogłoszony po godz. 16:00 i albo natychmiast elektronicznie wysłać dyspozycję przelewu do swojego „domowego” banku, żeby przelew został zrealizowany następnego dnia, co się z reguły dzieje w godzinach przedpołudniowych, albo następnego dnia gonić w wywieszonym językiem do banku kredytującego i wpłacić tam tę ratę w godzinach pracy, czyli zwalniając się z pracy, żeby rata została zaksięgowana po tym samym kursie, po jakim kredytobiorca przeliczał ją na złotówki.

Przy takim, wymuszonym przez banki na kredytobiorcach wariackim układzie wystarczy, że ten przykładowy bank kredytujący zaksięguje wpływ raty następnego dnia po godz. 16.00, po nowym już kursie, żeby powstała niedopłata lub nadpłata. Jeśli zmiana kursu w stosunku do dnia poprzedniego jest dla kredytobiorcy niekorzystna, to już mamy niedopłatę, groszową, ale niedopłatę, co bank natychmiast wykorzystuje do zarzucenia kredytobiorcy niewywiązywanie się z umowy i do skierowania kilkuzłotowej niedopłaty do windykacji (co samo w sobie jest już szczytem bezczelności, bo wystarczy przecież poprosić klienta, żeby przy następnej racie wyrównał tę kilkuzłotową niedopłatę spowodowaną przez bank), a to z kolei, powtórzone kilka razy, może być już podstawą do wypowiedzenia umowy kredytowej przez bank i do żądania natychmiastowego zwrotu całego zadłużenia.

Co to oznacza dla „frankowicza”? Kompletną katastrofę dla przynajmniej dwóch pokoleń. Przykład: pan Kowalski wziął w 2007 roku kredyt „we frankach”, bo, zdaniem doradcy bankowego z tzw. ubojni, na kredyt w złotówkach pan Kowalski miał niewystarczającą zdolność kredytową, która jednak wystarczała na kredyt „indeksowany do franka szwajcarskiego”. Pan Kowalski miał 150 tysięcy złotych wkładu własnego i wziął kredyt „we frankach” na 250 tysięcy złotych, wypłacony mu w złotówkach. Kupił więc mieszkanie za 400 tys. złotych i zamieszkał w nim wraz z żoną, dwójką dzieci i ze swoimi rodzicami, opiekującymi się dziećmi (wnukami) w czasie, kiedy pan Kowalski wraz z żoną harują na raty spłaty lichwiarskiego kredytu.

Po gigantycznych spekulacjach walutowych, kiedy kurs franka szwajcarskiego do złotówki nagle wzrósł prawie dwukrotnie, mimo spłacania kredytu przez już prawie 9 lat, zadłużenie pana Kowalskiego w banku nie zmalało, lecz wzrosło do kwoty blisko 500 tys. złotych, nie mówiąc już w ogóle o tym, że rata płacona w złotówkach też wzrosła z początkowo 1200 zł do prawie 2 tys. zł miesięcznie.

Jeśli teraz bank wypowie panu Kowalskiemu umowę kredytową i zażąda natychmiastowego zwrotu całego zadłużenia, bo pan Kowalski kilka razy nie wywiązał się ze swoich zobowiązań wobec banku wynikających z umowy (omówione powyżej „niedopłaty”) i bank „musiał” prowadzić postępowania windykacyjne, to pan Kowalski oczywiście nie będzie w stanie natychmiast zapłacić bankowi 500 tys. zł., co z kolei bank wykorzysta do wystawienia Bankowego Tytułu Egzekucyjnego, na mocy którego bank wywali pana Kowalskiego z jego mieszkania razem z całą rodziną na bruk, wystawi mieszkanie na licytacji i sprzeda je za najwyżej połowę wartości, czyli za ok. 200 tys. zł.

Pan Kowalski, poza tym, że straci mieszkanie i razem z całą rodziną (trzy pokolenia) wyląduje na bruku, straci również swój wkład własny w wysokości 150 tys. zł. i, mimo prawie 9 lat spłacania kredytu, nadal będzie winien bankowi 300 tys. zł, które bank będzie ściągał z niego i z jego spadkobierców, doliczając do tego jeszcze rosnące odsetki.

Oczywiście pan Kowalski może zaskarżyć bank przed sądem o to, że kilka groszowych i niezawinionych przez pana Kowalskiego niedopłat nie może stanowić powodu do wypowiedzenia umowy kredytowej. Jednak taki pozew jest związany z olbrzymimi kosztami sądowymi (100 tys. zł samego wpisowego) i adwokackimi, bo bez dobrego adwokata lub radcy prawnego pan Kowalski nie poradzi sobie w sądzie z adwokatami banku. Poza tym, takie procesy trwają w Polsce wiele lat, a mleko jest już rozlane.

Co zyska na tym bank kosztem pana Kowalskiego? Ok. 140 tys. zł, które pan Kowalski spłacił już przez te prawie 9 lat, 200 tys. zł ze sprzedaży mieszkania pana Kowalskiego, 300 tys. zł, które pan Kowalski i jego potomni będą winni bankowi i szacunkowo 200 tys. odsetek od tych 300 tys. długu, który rodzina pana Kowalskiego będzie spłacać przez kolejne dwa lub trzy pokolenia. Razem ok. 840 tys. zł.

Jeśli jednak pan Kowalski nie da się wprowadzić w tę pułapkę, a jak się nie dać, wyjaśniam poniżej, to już niedługo bank zostanie ustawowo zmuszony do przewalutowania jego kredytu i to po kursie franka do złotówki z dnia zawarcia umowy, bo takie plany ma Prawo i Sprawiedliwość i takie plany ma nowy Prezydent RP, a w to, że PiS wygra najbliższe wybory i będzie miało samodzielną większość w Sejmie i w Senacie, chyba już nikt nie wątpi. Właśnie dlatego banki wpadły w panikę i szukają sposobu na ratowanie swoich dotychczasowych i przyszłych banksterskich łupów.

Oczywiście, po ustawowym przewalutowaniu kredytów i dopasowaniu pozostałych jeszcze do spłaty zadłużeń „frankowiczów” do wynikającego z przewalutowania normalnego poziomu, banki nie poniosą żadnych strat, jak usiłują nam wmówić nie tylko banki, ale też ta najważniejsza w dzisiejszym rządzie pani - nazywa się chyba Ewa Kłamacz, czy jakoś tak. Banki będą tylko musiały zrezygnować z nielegalnych zysków, czyli banksterskich łupów, częściowo już zrabowanych, a częściowo planowanych na najbliższe 20 lat, za pomocą sprzecznych z obowiązującym prawem warunków umów kredytowych (klauzule abuzywne, czyli prawnie zakazane regulacje w umowach).

Właściwie nie będzie to przewalutowanie, tylko ustawowo wymuszone na bankach usunięcie z umów prawnie zakazanych klauzul, czyli całej tzw. indeksacji do walut obcych kredytów zawartych, wypłaconych i spłacanych w złotych polskich. Faktycznemu przewalutowaniu ulegną jedynie kredyty rzeczywiście zawarte w walutach obcych, ale to już zupełnie inna historia.

A teraz najważniejsze. Jak obronić się przed tą perfidną pułapką banków. Dotyczy to oczywiście tych kredytobiorców, którzy w złotówkach spłacają raty wyliczone przez bank we frankach szwajcarskich lub innej walucie obcej, czyli olbrzymiej większości „frankowiczów”.

Zakładając, że robi się to przelewem elektronicznym z domowego komputera, trzeba przy każdej racie:

  1. W dniu zlecenia przelewu raty wydrukować tabelę kursów sprzedaży i kupna waluty indeksacyjnej ze strony internetowej banku kredytującego, zawsze po godzinie ustalonej przez bank na ogłaszanie kursów walut dla kredytów dewizowych i indeksowanych kursem walut obcych. Data i godzina pobrania wydruku musi być podana na tym wydruku.
  2. Jeśli bank powiadamia kredytobiorcę co miesiąc e-mailem lub wiadomością SMS o wysokości i terminie raty, sporządzić wydruk z tego e-maila lub wiadomości SMS. Jeśli nie, trzeba koniecznie zachować wszystkie kolejne harmonogramy spłat.
  3. Wyliczyć wysokość raty w złotówkach (dane i wyliczenie sprawdzić dwa razy!) i natychmiast dokonać przelewu internetowego oraz wydrukować bankowe potwierdzenie dyspozycji przelewu, koniecznie z datą i godziną dyspozycji przelewu na wydruku.
  4. Następnego dnia sprawdzić, czy konto zostało obciążone zleconym przelewem i sporządzić wydruk bankowego potwierdzenia przelewu, z datą księgowania i datą waluty.
  5. Jeśli przelew został zrealizowany później niż następnego dnia po jego zleceniu, interweniować w banku, z którego przelewamy ratę i powtórzyć odpytanie kursu ze strony internetowej banku kredytującego, znowu po godzinie ustalonej przez bank na ogłaszanie dziennych kursów i, jeśli ponowne przeliczenie raty na złotówki wykaże, że wpłata była za niska, zlecić przelew uzupełniający różnicę, powtarzając punkty 3 i 4.
  6. Po każdym zawiadomieniu przez bank o rzekomej niedopłacie wystosować do banku pismo wyjaśniające, że rata została przelana w terminie w pełnej wysokości, załączając kopie wydruków z punktów 1, 2, 3 i 4 i żądające udokumentowania przez bank, kiedy, o której godzinie i po jakim kursie bank zaksięgował wpływ raty. Na przedłożenie odpowiedniego dokumentu księgowego należy wyznaczyć bankowi termin, najlepiej 7-dniowy i w wypadku jego niedotrzymania zagrozić bankowi krokami cywilnoprawnymi i karnoprawnymi. Trzeba też zażądać „wyczyszczenia” historii kredytowej w banku i pisemnego powiadomienia o tym, że historia ta nie zawiera żadnych niedopłat ani opóźnień w spłatach rat. Można, a nawet trzeba, zagrozić bankowi potraktowaniem zbyt późnego zaksięgowania wpływu raty, jako próby oszustwa (preparowania powodu do wypowiedzenia umowy kredytu z zamiarem podstępnego przejęcia zabezpieczenia kredytu, czyli nieruchomości, w której się mieszka) i zagrozić skierowaniem do prokuratury odpowiedniego zawiadomienia.
  7. Aby jednak radykalnie zapobiec wszelkim możliwościom manipulacji księgowych banku lub skutkom opóźnień w realizacji przelewów przez banki przelewające raty, wystarczy do każdej raty dodać np. 10 zł, czyli przelać zawsze o te 10 zł więcej, niż się wyliczyło wg kursu z tabeli banku. Te dodatkowe „dychy” nie przepadną, bo będą stanowiły nadpłatę, albo właśnie bufor na pokrycie ewentualnych „niedopłat”. Stanowi to „koszt” jednego piwa tygodniowo, choć, jak już wyżej powiedziano, te „dychy” wejdą do spłaty kredytu. Trzeba też zlecić przelew zawsze przynajmniej na trzy dni przed terminem zapłaty raty.

Warto zatem robić te wydruki i je skrzętnie przechowywać aż do zakończenia spłaty kredytu i pisemnego potwierdzenia przez bank, że kredyt został spłacony w całości. Warto też dorzucić co miesiąc tę „dyszkę” oraz przelewać ratę zawsze trzy dni przed terminem i w ten sposób skutecznie popsuć bankowi jego perfidną pułapkę raz na zawsze. W wypadku pana Kowalskiego ma to wartość 840 tys. zł i uratowania przed utratą własnego dachu nad głową.

                                                                                  Rolf d. Zbigniew Michałowski
                                                                                 
                                                                                 

Dr.-Ing.h.c.(UK) Rolf d. Zbigniew Michałowski prowadzi w Niemczech kancelarię konsultingową dla polskich podmiotów gospodarczych i osób prywatnych, jest poza tym społecznikiem i publicystą.

 

*****************************

 

Etapowe zwycięstwo „frankowiczów”
przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie
w postępowaniu przeciwko banksterom

23 września 2015

Jak donosi portal bankier.pl, Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił postanowienia niższej instancji o odrzuceniu pozwów zbiorowych przeciwko bankom Millenium i Getin Noble Bank.

Zgodnie z tą informacją, już tydzień temu Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał postanowienie o uchyleniu postanowienia niższej instancji o odrzuceniu pozwu zbiorowego przeciwko Getin Noble Bank, a dziś wydał takie samo postanowienie w postępowaniu przeciwko Bankowi Millenium.

Sąd niższej instancji musi zatem przeprowadzić postępowanie z pozwu zbiorowego o wyrzucenie z umów kredytowych klauzul zakazanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), wcześniej uznanych jako klauzule bezprawne przez różne sądy, a dotyczących przeliczania kwot kredytów i rat na waluty obce.

Jak pisze analityk dr Michał Kisiel, taki kredyt automatycznie powinien stać się kredytem złotówkowym z oprocentowaniem ustalanym zgodnie z zapisami widniejącymi w umowie (LIBOR 3M plus marża). Spowoduje to również, że wysokość rat spłacanych do tej pory przez kredytobiorców będzie zawyżona, a zatem będą oni uprawnieni do zwrotu nadpłat lub zaliczenia ich na poczet spłaty długu.

Oznacza to, że wszelkie próby rządu PO/PSL ustawowego obciążenia kredytobiorców taką, czy inną częścią banksterskiego łupu, wezmą w łeb. Po wygraniu tych procesów przez klientów banki będą musiały zwrócić tym klientom absolutnie wszystko, co zapłacili za dużo, płacąc raty przeliczane na franki, czy inne obce waluty.

Oczywiście o żadnych stratach banków nie może być mowy. Banki pozostawią sobie swój normalny zysk z odsetek i z prowizji, a oddać będą musiały tylko lichwę. Z tego widać wyraźnie, że Naród Polski jest w tej materii bezczelnie oszukiwany nie tylko przez rząd PO-PSL, który ciągle trąbi o rzekomych miliardowych stratach banków i straszy rzekomymi negatywnymi skutkami dla całej gospodarki, ale też przez Sejm i Senat RP, zdominowane przez PO-PSL. Czas wymienić to towarzystwo oszustów i kłamców na uczciwych i kompetentnych polityków i specjalistów z Prawa i Sprawiedliwości. Czas najwyższy!

25 października WSZYSCY idziemy do urn wyborczych i oddajemy głosy TYLKO na PiS.

 

*******************************

 

List otwarty Stowarzyszenia
do Prezydenta RP

 

 

***************************

 

Wielkie kłamstwo banków
i możliwa dywersja w Kancelarii Prezydenta RP


10 listopada 2015

Korespondencja z Warszawy

Wbrew propagandzie banków, a także pozostających pod ich wpływem niektórych polityków, urzędników i specjalistów,

banki nie będą musiały nic nikomu zwracać

w wypadku nowych regulacji ustawowych likwidujących w umowach kredytowych niezgodne z prawem zapisy o indeksowaniu złotówkowych kwot kredytów do obcych walut, głównie franka szwajcarskiego.

Banki będą musiały jedynie zmniejszyć frankowiczom sztucznie napompowane raty i zmniejszyć tak samo sztucznie napompowane zadłużenie pozostałe do spłaty, do wartości obowiązujących w chwili zawierania umowy, tak jakby nie było w umowach sądownie zakazanych klauzul indeksacyjnych.

To, co frankowicze wpłacili do banków za dużo, na skutek dwukrotnego wzrostu kursu franka, spowoduje, że, po wejściu w życie nowej ustawy, będą mieli teraz mniej do spłacenia, niż bankierzy wyliczają po zawyżonym kursie franka i że raty spadną z powrotem do wartości określonej w chwili zawierania umowy.

Efekt będzie taki, że frankowicze szybciej spłacą swoje kredyty, ponieważ przez wiele lat płacili znacznie wyższe raty, niż określone w umowach. Banki nie stracą absolutnie nic i nic nikomu nie będą musiały zwracać. Wszelkie wrzaski i krzyki bankierów i służących im  polityków i urzędników, o miliardowych stratach, jakie rzekomo poniosą banki, są zwykłym bezczelnym kłamstwem.

Wręcz przeciwnie, banki zyskają na kredytach frankowych, mimo nowej ustawy, ponieważ, wobec szybszego spłacania kredytów, niż przewidywały umowy (wykluczając sądownie zakazane klauzule o indeksacji kredytu i rat do franka), banki szybciej uzyskały swoje zyski z odsetek, bo kredytobiorcy płacili znacznie wyższe raty, niż założono w umowach.

W wielkim uproszczeniu, bo chodzi o pokazanie mechanizmu, a nie o wyliczenia, zyski, które banki miały wygospodarować systematycznie w ciągu np. 20 lat, zostały uzyskane przez nie już w ciągu 10 lat i tych, wcześniej zgarniętych zysków, banki nie będą musiały nikomu zwracać.

Ustawowe usunięcie z umów sądownie zakazanych klauzul o indeksacji kwot kredytów i kwot rat do obcych walut, spowoduje jedynie zablokowanie bankom uzyskania dodatkowych zysków pochodzących z oszustwa.

Faktem jest jednak, że bankierzy odpowiedzialni za ulokowanie w umowach kredytowych zakazanych klauzul, a także ci, którzy w słynnych już bankowych „ubojniach” negowali klientom ich zdolność kredytową dla normalnych kredytów w złotówkach i wciskali im kredyty „we frankach”, dla których wyliczali tymże klientom zdolność kredytową, powinni stanąć przed sądami karnymi i, jak znamy żelazną konsekwencję i uczciwość nowego Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobro, sprawiedliwości stanie się zadość i to bardzo szybko.

Dajmy więc Prezydentowi RP dr. Anrzejowi Dudzie spokojnie przygotować odpowiednią ustawę, bo w końcu nie On sam tę ustawę pisze i negocjuje z różnymi środowiskami, lecz urzędnicy Kancelarii Prezydenta, na których banki wywierają teraz gigantyczne naciski, a do jakich metod banksterzy są zdolni, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Żaden gangster, o przepraszam, bankster, nie rezygnuje tak łatwo z łupów, które sobie zaplanował.

Dlatego musimy żądać od Naszego Prezydenta, żeby błyskawicznie rozprawiał się z urzędnikami Jego Kancelarii, którzy chociaż słówkiem pisną o jakichkolwiek negocjacjach z banksterami, bo z przestępcami się nie negocjuje. Jedyne negocjacje z przestępcami, jakie czasami prowadzą organy ścigania, to zmniejszenie wymiaru kary za współpracę, czyli za odsłonięcie kulis przestępstwa i wskazanie osób biorących w nim udział.

Kto mówi dziś o stratach lub kosztach banków, spowodowanych usunięciem sądownie zakazanych klauzul z umów kredytowych, łże, jak smoleńska kopaczka na metr.

Urzędnicy w dzisiejszej Kancelarii Prezydenta RP, mianowani przez dr. Andrzeja Dudę, to wysokiej klasy fachowcy i ludzie na wskroś uczciwi. Jednak, jak poufnie sugerują dobrze poinformowane źródła, banksterzy (czyli niektórzy bankierzy) podobno uciekają się nie tylko do prób korumpowania urzędników państwowych gigantycznymi łapówkami, ale podobno potrafią też posunąć się do szantażu, podobno także w stosunku do rodzin urzędników, więc wskazana jest najwyższa czujność Prezydenta i zero zaufania w tej szczególnej sprawie, do nawet najbardziej dotychczas zaufanych urzędników. Trzeba też pamiętać o tym, że w Kancelarii Prezydenta RP pokutują jeszcze urzędnicy poprzedniego Prezydenta RP, których ten nie zabrał ze sobą razem z meblami, żyrandolem i dziełami sztuki. To mogą być dywersanci.

Wyżej opisane sugestie informatorów redakcji naszej strony internetowej, pragnących zachować anonimowość, zdaje się potwierdzać zachowanie dotychczasowego rządu PO-PSL, który przyzwolił na frankowe oszustwo i nawet Komisja Nadzoru Finansowego nie uczyniła nic, by te oszustwa zatrzymać, mimo wyroków sądów i mimo właściwych działań Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, za które zresztą ówczesna szefowa tego urzędu, Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, została zdymisjonowana przez samego premiera, bez podania przyczyn.

Co do samej ustawy, to pojawiły się wątpliwości, czy uchronić przed skutkami bankowego oszustwa jedynie zwykłych konsumentów, którzy przeznaczyli te kredyty na zakup mieszkań i domów, w których sami mieszkają, czy również przedsiębiorców, którzy przeznaczyli te kredyty na finansowanie działalności gospodarczej, np. na budowę lub zakup większej ilości mieszkań pod wynajem, lub sprzedaż.

Pytanie jest czysto retoryczne. Wobec Konstytucji wszyscy są równi i nie powinno tu być najmniejszych nawet wątpliwości, czy chronić wszystkich, czy tylko wybranych.

Jest to również kwestia ochrony polskich przedsiębiorców przed skutkami tego wielkiego oszustwa bankowego, chyba, że ktoś myśli kategoriami PRL i ówczesnego Władysława Gomułki i traktuje deweloperów jak „kułaków” szkodliwych dla społeczeństwa. Starsi z nas pamiętają to doskonale i wiedzą, że mentalność i moralność niektórych dzisiejszych polityków i urzędników jest dokładnie taka sama, jak ówczesnych władców.

Jak już jesteśmy przy równości, to trzeba też koniecznie podjąć działania legislacyjne mające na celu ukrócenie bankowej lichwy na kredytach „czysto złotówkowych”. Kilkunastoprocentowa stopa odsetek dla długoterminowego kredytu hipotecznego, to lichwa, niespotykana w innych krajach Europy i świata, w których panują normalne stosunki gospodarcze. Poza tym, ochrona frankowiczów przed skutkami oszustwa banków, bez jednoczesnej ochrony złotówkowiczów przed skutkami banksterskiej lichwy, spowoduje kolejny sztuczny podział polskiego społeczeństwa, do którego nie wolno dopuścić.

 

**********************************

 

4 grudnia 2015

Kancelaria Prezydenta RP
i przedstawiciele kredytobiorców walutowych  wydali wspólne oświadczenie:

 

"Kancelaria Prezydenta RP kontynuuje prace nad regulacją mającą na celu systemowe rozwiązanie problemu tzw. kredytów indeksowanych i denominowanych do walut obcych. Analizy pokazują, że ryzyka te obciążają zarówno indywidualnych klientów, jak i cały system finansowy. Dlatego przygotowywane rozwiązanie musi być wypracowane odpowiedzialnie i z troską tak o obywateli borykających się z problemami w spłacie kredytów, jak i o stabilność finansową w Polsce.

Zespół utworzony w Kancelarii Prezydenta RP, którego zadaniem jest praca nad regulacją, został poszerzony o przedstawicieli rządu. Przedstawiciele kredytobiorców w zespole przedstawiają uwagi do projektu oraz własne propozycje rozwiązań.

Stronom pracującym nad koncepcją regulacji zależy na szybkiej jej finalizacji. Zgadzają się one jednak, że nadmierny nacisk na szybkość pracy może mieć negatywny wpływ na jakość unormowań. Projekt zostanie poddany całościowej ocenie tak opinii publicznej, rynku finansowego, jak i właściwych instytucji państwa. Kluczowe jest pozyskanie pełnego obrazu skutków regulacji. Zatem dalsze prace zespołu będą prowadzone z uwzględnieniem potrzeby pilności działań, ale również odpowiedzialności za konsekwencje społeczno-gospodarcze wprowadzenia w życie ustawy."

 

W aglomeracji Stanowice-Marcinkowice kilkaset rodzin ma kredyty indeksowane lub denominowane do CHF, za które rodziny te nabyły swoje domy. Dlatego SMSM angażuje się w tę sprawę już od dłuższego czasu. W ramach społecznej dyskusji na ten temat wystosowaliśmy poniższe pismo do Zespołu w Kancelarii Prezydenta zajmującego się wypracowaniem dobrego rozwiązania tego bardzo ważnego problemu:

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
- Zespół ds. kredytów indeksowanych do CHF -
Krakowskie Przedmieście 48/50

00-071 Warszawa

 

Data: 4 grudnia 2015

Głos w dyskusji

 

Szanowni Państwo !

 

W związku z pracami Zespołu przy Prezydencie RP i z histerycznymi wrzaskami banków, że ustawowe usunięcie klauzul abuzywnych z umów o kredytach indeksowanych lub denominowanych do CHF, zrujnuje banki i tym samym gospodarkę, pragniemy w ramach konsultacji społecznych przedstawić Państwu nasze stanowisko.

Jedynym skutkiem takiej ustawy dla banków będzie fakt, że będą musiały przestać transferować do swoich zagranicznych central gigantyczne zyski uzyskane z naruszeniem prawa i będą się musiały zadowolić normalnymi zyskami, jak wszystkie banki, które nie nabijały swoich klientów w butelkę.

Wbrew propagandzie banków, a także pozostających pod ich wpływem niektórych polityków, urzędników i specjalistów, w wypadku nowych regulacji ustawowych likwidujących w umowach kredytowych niezgodne z prawem zapisy o indeksowaniu złotówkowych kwot kredytów do obcych walut, głównie franka szwajcarskiego,

banki nie będą musiały nic nikomu zwracać

Banki będą musiały jedynie zmniejszyć frankowiczom spekulatywnie napompowane raty i zmniejszyć tak samo spekulatywnie napompowane zadłużenie pozostałe do spłaty, do wartości obowiązujących w chwili zawierania umowy, tak jakby nie było w umowach sądownie zakazanych klauzul indeksacyjnych.

To, co frankowicze wpłacili do banków za dużo, na skutek dwukrotnego wzrostu kursu franka od momentu zawarcia umowy, spowoduje, że, po wejściu w życie nowej ustawy, będą mieli teraz mniej do spłacenia, niż bankierzy wyliczają po zawyżonym kursie franka i że raty spadną z powrotem do wartości określonej w chwili zawierania umowy.

Efekt będzie taki, że frankowicze szybciej spłacą swoje kredyty, ponieważ przez wiele lat płacili znacznie wyższe raty, niż określone w umowach. Banki nie stracą absolutnie nic i nic nikomu nie będą musiały zwracać, jedynie zmniejszą się ich gigantyczne zyski, do wartości normalnych. Wszelkie wrzaski i krzyki bankierów i służących im polityków i urzędników, o miliardowych stratach, jakie rzekomo poniosą banki, są zwykłym bezczelnym kłamstwem.

Wręcz przeciwnie, banki zyskają na kredytach frankowych, mimo nowej ustawy, ponieważ, wobec szybszego spłacania kredytów, niż przewidywały umowy (wykluczając sądownie zakazane klauzule o indeksacji kredytu i rat do franka), banki szybciej uzyskały swoje zyski z odsetek, bo kredytobiorcy płacili znacznie wyższe raty, niż założono w umowach.

W wielkim uproszczeniu, bo chodzi o pokazanie mechanizmu, a nie o wyliczenia, zyski, które banki miały wygospodarować systematycznie w ciągu np. 20 lat, zostały uzyskane przez nie już w ciągu 10 lat i tych, wcześniej zgarniętych zysków, banki nie będą musiały nikomu zwracać. Banki uzyskały również wcześniejszą spłatę pożyczonego kapitału.

Ustawowe usunięcie z umów sądownie zakazanych klauzul o indeksacji kwot kredytów i kwot rat do obcych walut, spowoduje jedynie zablokowanie bankom uzyskania dodatkowych zysków pochodzących z oszustwa.

Kto mówi dziś o stratach lub kosztach banków, spowodowanych usunięciem sądownie zakazanych klauzul z umów kredytowych, łże, jak smoleńska kopaczka na metr.

Co do samej planowanej ustawy, to pojawiły się wątpliwości, czy uchronić przed skutkami bankowego oszustwa jedynie zwykłych konsumentów, którzy przeznaczyli te kredyty na zakup mieszkań i domów, w których sami mieszkają, czy również przedsiębiorców, którzy przeznaczyli te kredyty na finansowanie działalności gospodarczej, np. na budowę lub zakup większej ilości mieszkań pod wynajem, lub sprzedaż.

Pytanie jest czysto retoryczne. Wobec Konstytucji wszyscy są równi i nie powinno tu być najmniejszych nawet wątpliwości, czy chronić wszystkich, czy tylko wybranych.

Jest to również kwestia ochrony polskich przedsiębiorców przed skutkami tego wielkiego oszustwa bankowego, chyba, że ktoś myśli kategoriami PRL i ówczesnego Władysława Gomułki i traktuje deweloperów jak „kułaków” szkodliwych dla społeczeństwa. Starsi z nas pamiętają to doskonale i wiedzą, że mentalność i moralność niektórych dzisiejszych polityków i urzędników jest dokładnie taka sama, jak ówczesnych władców.

Jak już jesteśmy przy równości, to trzeba też koniecznie podjąć działania legislacyjne mające na celu ukrócenie bankowej lichwy na kredytach „czysto złotówkowych”.

Kilkunastoprocentowa stopa odsetek dla długoterminowego kredytu hipotecznego, to lichwa, niespotykana w innych krajach Europy i świata, w których panują normalne stosunki gospodarcze. Poza tym, ochrona frankowiczów przed skutkami oszustwa banków, bez jednoczesnej ochrony złotówkowiczów przed skutkami banksterskiej lichwy, spowoduje kolejny sztuczny podział polskiego społeczeństwa, do którego nie wolno dopuścić.

Na zakończenie naszego głosu w dyskusji apelujemy do Państwa, aby wynegocjowane warunki załatwienia problemu frankowiczów nie naruszały obowiązującego prawa, a w szczególności nie legalizowały stosowania przez banki klauzul abuzywnych, czyli indeksowania wysokości kredytów i wysokości rat do walut obcych, szczególnie do CHF.

Życzymy Państwu owocnych obrad, tak Wam dopomóż Bóg.

                                                   Z wyrazami głębokiego szacunku

                                                   Stanowicko-Marcinkowickie
                                                   Stowarzyszenie Mieszkańców
                                                   w Stanowicach

                                                   Dr.-Ing.h.c. Rolf Michałowski
                                                   PEŁNOMOCNIK

 

_____________________________________________________________________________________
Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców – organizacja o charakterze pożytku publicznego

Pełnomocnik: Dr.-Ing.h.c. (UK) Rolf Michałowski
Tymczasowy kurator: r. pr. Paweł Kolak
Siedziba: 55-200 Stanowice k/Oławy, ul. Słonecznikowa 5  *  KRS: 0000377608  *  REGON: 021744046 * NIP: 9121872637
Konto nr 49 2030 0045 1110 0000 0238 8430 Bank BGŻ SA Oddz. Oława
e-mail: stanowice-marcinkowice@hotmail.com
Strona internetowa: http://stanowice-marcinkowice.npage.de

 

Odpowiedź Kancelarii Prezydenta:

 

Nasz kolejny głos w dyskusji:

 

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej                    Wstępnie faksen na:
- Zespół ds. kredytów indeksowanych do CHF -               22 695 22 38
ul. Wiejska 10

00-902 Warszawa

 

Data: 13 stycznia 2016

Głos w dyskusji

 

Szanowni Panstwo!

 

W ślad za naszym pismem z dnia 4 grudnia 2015 i wobec wyciągania się w czasie przygotowań projektu ustawy w sprawie kredytów indeksowanych i denominowanych do walut obcych, pragniemy zabrać jeszcze raz głos w dyskusji i wyrazić nasze głębokie zaniepokojenie niektórymi doniesieniami medialnymi w tej sprawie.

Chodzi o wypowiedzi, w tym również administracji Kancelarii Prezydenta RP, że w sprawie ww. kredytów musi zostać uwzględniony wpływ nowych regulacji ustawowych, na polską gospodarkę oraz o wypowiedzi polityków opozycji (PO-PSL-Nowoczesna) grożące wstrzymaniem przez banki kredytowania naszej gospodarki.

Naszym zdaniem, takie groźby banków są zwykłym chamskim szantażem, pozbawionym wszelkich podstaw ekonomicznych i prawnych. Ustawowe usunięcie z umów kredytowych klauzul niedozwolonych i niezgodnych z obowiązującym prawem, w żaden sposób nie godzi w normalne i legalne interesy banków. Będzie to jedynie pozbawienie niektórych banków nielegalnie osiąganych zysków, przy czym, jak już podnosiliśmy i uzasadniliśmy w naszym piśmie z dnia 4 grudnia 2015 r., banki te nic nikomu nie będą musiały zwracać, a jedynie obniżyć sztucznie i nielegalnie nadmuchane zadłużenie tzw. frankowiczów.

Groźby wycofania kapitału z Polski przez w sumie pięć obcych banków, które dopuściły się frankowego oszustwa, nie powinny stanowić żadnego zagrożenia dla polskiej gospodarki, ponieważ wszystkie pozostałe banki nie udzielały masowo konsumentom kredytów indeksowanych do obcych walut.

Ponadto świat kapitału jest tak wielki, że nie jesteśmy w żaden sposób skazani na kapitał niemiecki, czy hiszpański. Stany Zjednoczone bardzo chętnie ulokują kapitał w Polsce, nie wspominając o Chinach, które bardzo chcą wejść z kapitałem do Polski. Wobec aktualnej sytuacji politycznej, uzależnianie polskiej gospodarki od niemieckiego kapitału jest dla Polski wręcz szkodliwe a nawet niebezpieczne.

Tajemnicą poliszynela jest, że banki uwikłane we frankowe przekręty i stosujące w Polsce lichwę, weszły na polski rynek i wyciągnęły z niego gigantyczne nielegalne zyski tylko dzięki korupcji polityków PO-PSL, którzy świadomie tolerowali kryminalną działalność tych banków, wbrew postanowień UOKiK a nawet wbrew wyrokom sądów.

Nie może być absolutnie żadnej współodpowiedzialności konsumentów za przekręty tych pięciu banków. Zdecydowanie przeciwstawiamy się takiemu rozwiązaniu i uleganiu szantażowi obcych bankierów. Budżet państwa nie może finansować części nielegalnych zysków. Nielegalne zyski banków muszą zostać całkowicie zniwelowane poprzez obniżenie sztucznie napompowanego przez nie zadłużenia i sztucznie napompowanych przez nie rat. Frankowicze nie żądają żadnych odszkodowań, lecz jedynie sprowadzenia ich fikcyjnego zadłużenia do prawdziwych wartości, czyli spłacania tylko tego, co pożyczyli od banków wraz z umiarkowanymi odsetkami i prowizjami. Nic poza tym.

Wszelkie komplikowanie tej bardzo prostej zależności jest zwykłą dywersją banków i skorumpowanych polityków poprzedniego rządu, a także przedstawicieli nowopowstałego ugrupowania „Nowoczesna”, które jest tubą propagandową banków nieuczciwych w stosunku do Państwa Polskiego i w stosunku do Polaków oszukanych przez te banki i przez poprzedni rząd.

Państwo Polskie, czyli budżet złożony z naszych podatków, nie może ponosić żadnej odpowiedzialności materialnej za przekręty kilku banków. To jest niedopuszczalne.

Po zablokowaniu łupienia Polaków przez te pięć banków i rozliczeniu ich nielegalnych zysków z fikcyjnym zadłużeniem kredytobiorców, przyjdzie kolej na odpowiedzialność karną bankierów, którzy uruchomili i wykorzystali ten proceder. Ta odpowiedzialność powinna nastąpić bezpośrednio po wejściu w życie nowej ustawy o prokuraturze.

 

                                                         Z wyrazami szacunku

                                                             Stanowicko-Marcinkowickie
                                                            Stowarzyszenie Mieszkańców
                                                                        w Stanowicach

                                                             Dr.-Ing.h.c. Rolf Michałowski

                                                                          PEŁNOMOCNIK

Do wiadomości:

Telewizja Republika, e-mail: biuro@telewizjarepublika.pl
Gazeta Polska, fax 22 825 12 25
wSieci, e-mail: redakcja@fratria.pl
TVP Info, Sp. Pan red. Michał Rachoń, e-mail: twoje@tvp.info
niezalezna.pl, e-mail: redakcja@gazetapolska.pl
wGospodarce.pl, e-mail: redakcja@wgospodarce.pl

 

*********************************

 

Frankowicze wzywają Premier do odwołania przewodniczącego KNF z zajmowanej funkcji

 

25 marca 2016

Po skandalicznej odpowiedzi KNF na zapytania Prezydenta RP w sprawie tworzonej ustawy o kredytach indeksowanych lub denominowanych do franka szwajcarskiego, Stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu” wysłało list do Premier Beaty Szydło, który jest do wglądu pod poniższym linkiem:

https://www.bankowebezprawie.pl/wp-content/uploads/2016/03/Pismo_do_Premier.pdf

Pismo to potwierdza wszystkie nasze dotychczasowe wnioski i zarzuty w całej rozciągłości.

 

 

Frankowicze tracą cierpliwość

List do wicepremiera Morawieckiego

 

18 maja 2016

 

W imieniu frankowiczów Maciej Pawlicki napisał list do wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który trzeba koniecznie przeczytać, bo zawiera ważne informacje:

 

 

Panie Premierze Morawiecki!
Upolowani nie chcą żadnej „pomocy”.
Chcą prawa i sprawiedliwości

Półrocze rządu premier Beaty Szydło podsumuję tak: w większości spraw bardzo dobry kierunek i wiele przełomowych, pozytywnych decyzji. Ale jest jedna płonąca społecznym ogniem sfera, w której stoimy w miejscu, a może nawet cofamy się w coraz większe płomienie. W coraz większą udrękę tysięcy ludzi, coraz większe systemowe zagrożenie dla wszystkich nas, dla całej polskiej gospodarki, coraz większą deprawację (odchodzenie od prawa) oraz dewastację moralną.

Tą sferą są toksyczne kredyty niby-frankowe, które tykają jak bomba i – przez rynkową panikę - mogą wysadzić w powietrze rząd Prawa i Sprawiedliwości. A to dlatego, że korporacje bankowe nadal są całkowicie zwycięskie w wojnie z polskimi klientami, których upolowały. Dlatego, że niektóre banki, czyli nie żadne „instytucje”, ale drapieżne firmy produkujące toksyczne pułapki dla niepoznaki nazwane kredytami – wbrew prawu, wyrokom polskich sądów i etyce kupieckiej – każdego dnia pozbawiają miliony Polaków ich własności. A polskie państwo nadal się przygląda, bezradnie drapie po głowie, waha. Zatrzymać bankowe bezprawie, czy może go jednak nie zatrzymywać, bo paru bardzo tłustych misiów będzie smutnych i może nam trochę zaszkodzić?

W Kancelarii Prezydenta wciąż trwają prace nad projektem ustawy. Już 9 miesięcy mija, czas na rozwiązanie. Ma ono nastąpić w końcu maja lub na początku czerwca, wtedy prezydencki projekt ustawy ma być wreszcie gotowy. 11 czerwca kolejna ogólnopolska manifestacja Oszukanych, wierzę, że do tego czasu prezydencki projekt trafi do Sejmu i wraz z będącym tam już projektem klubu Kukiz 15 stanie się przedmiotem otwartej, poważnej debaty w jakiej chcemy żyć Rzeczpospolitej: Polskiej czy banksterskiej. Bo ciągle wierzę w obietnicę Prezydenta Dudy, Premier Szydło, Ministra Szałamachy i Prezesa Kaczyńskiego. Ale w środowisku Upolowanych na toksycznych kredytach – które w wyborach poparło kandydata Andrzeja Dudę oraz Prawo i Sprawiedliwość - ta wiara słabnie, chyba zaczynam być w mniejszości. Narasta rozpacz i wściekłość.

Zwłaszcza po tak niefortunnych wypowiedziach jak wczorajsza ministra/wicepremiera Mateusza Morawieckiego gdy – na spotkaniu w klubie Ronina – pytano go o toksyczne kredyty. Premier Morawiecki przez trzy godziny mówił wiele pięknych i słusznych rzeczy o rozwoju polskiej gospodarki, o zagrożeniach, o szansach. Ale na pytanie o „frankowy” mega-przekręt powiedział, że owszem, „trzeba udzielić pomocy najbardziej potrzebującym”.
Panie Premierze Morawiecki! Nie chcemy żadnej pomocy. Kategorycznie nie zgadzamy się na żadną „pomoc”. Chcemy jedynie sprawiedliwości i chcemy wyegzekwowania prawa. Opowieść o łaskawej jałmużnie w postaci „pomocy najbardziej potrzebującym” to jest dokładnie narracja nieuczciwych bankierów, niech Pan jej więcej nie stosuje.

„Kredyty frankowe” - gdy były udzielane - nie miały żadnego oparcia w prawie, są wprost sprzeczne z prawem bankowym (art. 69. pkt. 1), są sprzeczne z prawną definicją waloryzacji, wręcz – stosując ten termin - stanowią jej zaprzeczenie. Są sprzeczne z dyrektywą Unii o wprowadzeniu procedur informowania o stopniu ryzyka (MIFID), które rząd pana Tuska celowo opóźnił o dwa lata umożliwiając zastawienie banksterskich pułapek. A wszyscy w ten sposób oszukani przez polski rząd mogą zaskarżyć skarb państwa. Skandaliczny brak nadzoru Komisji Nadzoru Finansowego to kolejny powód, dla którego Polacy mogą polskiemu państwu wtoczyć procesy o wielo- wielo-miliardowe odszkodowania. Dlatego, że, wynagradzane z ich podatków i zobowiązane do nadzoru nad sektorem finansowym, pozwoliło – i niestety pozwala nadal – rabować ich z ich własności w biały dzień. Wiec nie o żadną „pomoc dla najbardziej potrzebujących” chodzi, ale o przywrócenie prawa i sprawiedliwości.

Jedno mnie w Pańskiej wczorajszej wypowiedzi na ten temat ucieszyło: że nie chce się Pan i nie będzie się tą sprawą zajmować, ze względu na Pańską niedawną przeszłość jako prezesa jednego z wielkich banków. Dodam z przykrością – niestety toksycznego banku, który nadal nie chce się wycofać z umów sprzecznych z polskim i europejskim prawem, a także dobrym obyczajem kupieckim i prostą uczciwością. Cieszę się, że rozumie Pan tu swój konflikt interesów. Cieszę się, że zaprzeczył Pan wczoraj, że deprecjonuje prezydencki projekt ustawy mającej rozwiązać ten problem.

Bomba tych toksycznych instrumentów jest piekielnie niebezpieczna także dla Pańskiego „Planu Morawieckiego”. Jak Polacy mieliby uwierzyć nowej władzy, gdyby były bankier na funkcji wicepremiera blokował przywrócenie równowagi w relacji bank – klient i zakończenie skandalicznej nierównowagi, z której banki (także Santander i BZ  WBK) dotychczas korzystają, sprawiając, że Polska pozostaje bankową wyspą bezprawia na mapie Europy i świata? Bardzo proszę niech Pan znajdzie dziś wieczór 50 minut i obejrzy film dokumentalny „Upolowani” Magdaleny Pawlickiej (godz. 22.50, TVP2).

Zobaczy Pan tam także klientów swojego niedawnego pracodawcy. Zobaczy Pan losy ludzi, których życie zmieniło się w koszmar przez łamanie prawa i bierność polskiego państwa, a nawet sprzyjanie owemu rabunkowi.

Niedawny sprawiedliwy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie usuwający zakazane klauzule z umowy z hiper-toksycznym mBankiem i zachowujący przy tym oprocentowanie Libor, oznacza, że polskie sądy wreszcie przeglądają na oczy. Zrozumiały istotę szwindla, albo przestają się bać. Wyroki takie będą dla nieuczciwych bankierów o wiele bardziej bolesne niż ustawa prezydencka. Czas banksterów się w Polsce kończy. Tyle Pan mówi, Panie Premierze Morawiecki, o swoim patriotyzmie, przywiązaniu do wartości, o repolonizacji banków, o radykalnym ożywieniu polskiej gospodarki i przywróceniu równych szans. Bez przywrócenia etyki, prawa i sprawiedliwości między klientami banków, a agresywnymi bankierami to się nie uda.

A przecież się nam uda, Panie Premierze, prawda?

PS. Pozwoli Pan, że  przypomnę, iż 8 listopada 2015 zadałem w tym miejscu Panu, jeszcze jako kandydatowi na ministra, 12 pytań, na które dotąd nie otrzymałem odpowiedzi. Mimo, że mi ją Pan obiecał. Pamięta Pan? Zatem przypomnę owe 12 pytań, wierząc, że odpowiedzi się doczekam, bo Premier mojego Rządu słowa dotrzymuje:

1) Polska jest krajem o fatalnej, być może najgorszej w Europie ochronie klienta przed przemocą instytucji finansowych. W ostatniej dekadzie afery opcji walutowych, poliso-lokat czy toksycznych kredytów pozbawiły miliony Polaków wielu miliardów złotych. Komisja Nadzoru Finansowego ani Urząd Ochrony Konsumenta i Konkurencji nie wypełniają swych zadań. Co należy w tej sprawie zrobić?

2) Zagraniczne korporacje bankowe sprzedają Polakom „produkty bankowe”, których nie wolno im sprzedawać klientom w swych macierzystych krajach. Jak Pan ocenia ten proceder i co należy w tej sprawie zrobić?

3) Polacy płacą za usługi bankowe relatywnie najwyższe opłaty w całej Unii Europejskiej. Dlaczego tak się dzieje i co nowy rząd powinien w tej sprawie zrobić?

4) W minionych 8 latach banki oficjalnie zarobiły na Polakach ponad 100 miliardów złotych, w roku ubiegłym rekordowe 16,2 miliarda. Polska jest dla korporacji bankowych „bardzo rentownym rynkiem”, rodzajem eldorada. Dlaczego tak się dzieje i czy ocenia Pan to jako sukces polskiej gospodarki?

5) W raporcie Komisji Nadzoru Finansowego czytamy: „cechą szczególną bilansu polskiego sektora bankowego jest wyższa wartość papierów wartościowych będących w portfelach banków niż wartość zadłużeń przedsiębiorstw”. Innymi słowy: łatwiej zarabiać na zadłużającym się państwie niż współdzielić ryzyko z przedsiębiorcami. Jak ocenia Pan tę specyfikę polskiego rynku?

6) Polskie sądy prawomocnymi wyrokami uznały niektóre klauzule bankowych umów za nielegalne i zakazały owym bankom (np. bankowi Millenium) stosowania ich w obrocie z klientami. Mimo upływu kilku lat od tych wyroków, owe banki stosują te klauzule nadal wobec tysięcy swych klientów. Jak Pan ocenia to zjawisko?

7) W powszechnej opinii niektóre korporacje bankowe stosują mechanizmy sztucznego zawyżania kosztów, co pozwala im transferować nieopodatkowane zyski do swych spółek-matek, faktycznie pozbawiając polskie państwo należnych wpływów. Jak Pan ocenia ten proceder?

8) W liście do Ruchu Obywateli STOP BANKOWEMU BEZPRAWIU 25 kwietnia tego roku Andrzej Duda napisał: „Uważam, że instytucje państwa polskiego wykazując całkowitą bierność wobec podnoszonych przez Was problemów stają faktycznie po stronie lobby bankowego. Sytuacja kredytobiorców frankowych w wyraźny sposób obrazuje stosunek państwa do jego obywateli. Dobre państwo bowiem to takie, w którym przedstawiciel władzy doskonale wiedzą, że instytucje państwa mają obowiązek nieść pomoc obywatelom w sytuacji zagrożenia o charakterze systemowym. Niezwykle trudna sytuacja kredytobiorców frankowych bez wątpienia jest takim zagrożeniem. Mówimy przecież o ponad półmilionowej rzeszy kredytobiorców – osobach w wieku produkcyjnym, które powinny wytwarzać dochód narodowy, a nie być więźniami niesprawiedliwych warunków finansowych. Kapitał ma narodowość, a system bankowy jest krwioobiegiem gospodarki. Władze każdego demokratycznego, niepodległego i dobrze zarządzanego państwa muszą rozumieć, że powinien on służyć przede wszystkim własnym obywatelom. Zagraniczny kapitał jest w Polsce mile widziany, ale dokładnie na tych samych warunkach co kapitał polski. A jeśli łamie polskie prawo – musi natychmiast ponosić konsekwencje tego faktu”.

Tymczasem Pan rok wcześniej mówił: Problem kredytów we frankach sam się rozwiązuje. Te kredyty spłacają się lepiej niż kredyty złotowe. Dlaczego wzbudzać te wody, skoro one są w miarę spokojne? Za 5 lat tego problemu nie będzie.

Czy uważa Pan, że Prezydent Duda się w swej ocenie myli? Jeśli nie, to znaczy, że mylił się Pan. Jaki jest obecnie Pański pogląd w tej sprawie? Jeśli dzisiaj zgadza się Pan z poglądem Andrzeja Dudy – jak należy ten kryzys rozwiązać?

9) W społecznym projekcie ustawy mającej zlikwidować problem toksycznych kredytów istnieje zapis o możliwości spłacenia długu przez przekazanie bankowi kredytowanej nieruchomości. Czy popiera Pan takie rozwiązanie?

10) Problem „frankowy” dotyczy w istocie tylko 5 banków. Bank Zachodni WBK należy do tej piątki banków nazywanych przez nasze środowisko „toksycznymi”, gdyż 13% portfela kredytowego Pańskiego banku, to – w naszym przekonaniu - pochodne instrumenty finansowe nielegalnie sprzedane klientom jako „kredyty walutowe”. Wiem, że ma Pan w tej sprawie inne zdanie, ale nasze środowisko sądzi, że – wobec poważnych wątpliwości prawnych co do charakteru tych operacji oraz tysięcy toczących się postępowań sądowych - nie powinien się Pan angażować w rozwiązanie tego problemu, ze względu na konflikt interesów. Czy z tego względu jest Pan gotów wyłączyć się z jakiegokolwiek działania w tej sprawie, ograniczając się do roli doradczej?

11) Andrzej Duda powiedział:

Te kredyty powinny być spłacane po kursie według którego były brane. I to też powinno być ryzyko banków

— (30 stycznia br. Żyrardów)

Dziś nieruchomości, które kiedyś kupili, z uwagi na zmiany kursowe są wielokrotnie mniej warte niż kredyt, który mają do spłacenia. To sytuacja kuriozalna. Uważam, że te kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu po jakim były brane

— (15 maja br. Warszawa).

Obecnie Prezydent Duda i jego zespół przygotowuje ustawę mającą rozwiązać problem toksycznych „kredytów frankowych”. Komisja Nadzoru Finansowego nadal posługuje się jedynie danymi szacunkowymi (z dokładnością do kilkudziesięciu miliardów) opartymi na… ankietach nadesłanych przez banki. Czy podziela Pan nasze zdanie, że absolutnie niezbędne jest, by Prezydent uzyskał za pośrednictwem Komisji Nadzoru Finansowego precyzyjne dane, per kredyt, o prawdziwych kosztach owych kredytów, bo dopiero to pozwoli Prezydentowi poznać prawdę o stanie obecnym i odpowiedzialnie ocenić konsekwencje planowanej zmiany?

12) Jak Pan ocenia pomysł, by państwo polskie zobowiązało każdy działający na terenie Rzeczpospolitej bank do przedstawiania każdemu swemu klientowi rocznych raportów ile na nim w danym roku ów bank zarobił?

Czekam z nadzieją.

 

Źródło:

http://wpolityce.pl/polityka/293259-panie-premierze-morawiecki-upolowani-nie-chca-zadnej-pomocy-chca-prawa-i-sprawiedliwosci

 

Jeśli w najbliższym czasie nie nastąpi zablokowanie banksterskich praktyk przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, to Polska przeżyje manifestacje uliczne, jakich jeszcze u nas nie było. Rząd Prawa i Sprawiedliwości ma bardzo wiele bardzo pilnych spraw do załatwienia, po tym co zastał po rządach PO-PSL, jednak ze sprawą bezczelnego łamania prawa przez banki i tolerowania tego przez najwyraźniej skorumpowaną przez banki Komisję Nadzoru Finansowego, nie wolno już czekać ani chwili dłużej.

 

****************************************

 

Kto blokuje wolę Prezydenta,
Premier i Prezesa Kaczyńskiego?
Dlaczego toksyczne „kredyty” nadal zatruwają polską gospodarkę?

6 lipca 2016

To pytanie, stawiane przez 700.000 polskich rodzin bezczelnie oszukanych przez banki, sformułował publicznie Maciej Pawlicki - prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, a jednocześnie znany publicysta tygodnika "wSieci", reżyser i producent.

Źródło: wpolityce.pl

http://wpolityce.pl/polityka/299679-kto-blokuje-wole-prezydenta-premier-i-prezesa-kaczynskiego-dlaczego-toksyczne-kredyty-nadal-zatruwaja-polska-gospodarke

 

Chcemy wiedzieć, kto broni przestępców żerujących na polskim społeczeństwie. Ci przestępcy, to nie tylko banksterzy. To również politycy i urzędnicy byłego rządu PO-PSL, którzy za gigantyczne łapówki pozwolili banksterom na działania poza prawem i pilnowali, żeby banksterom włos z głowy nie spadł.

 

*************************************

 

Nareszcie czytelny i jasny przekaz wicepremiera Morawieckiego
w sprawie kredytów walutowych.

Polski rząd chyba jednak nie uległ szantażowi przestępczych banków

 

23 października 2016

Podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej Komisji Gospodarki, zapytany o egzekwowanie przestrzegania sądowych wyroków przez banki, premier Morawiecki powiedział:

„…O tych niezgodnych z prawem zapisach, które zostały zakwestionowane przez sądy… Ja uważam, że natychmiast we wszystkich takich przypadkach, gdzie sądy zakwestionowały jakiekolwiek klauzule w tych umowach kredytowych, one nie powinny być stosowane przez wszelkie banki, mało tego, uważam, że w takich przypadkach powinien nastąpić tez zwrot środków – w zależności od  tej klauzuli, która została uznana przez sąd za niedopuszczalną – powinien nastąpić zwrot kosztów dla obywatela, dla kredytobiorcy, jeżeli jakakolwiek taka klauzula jest.”

Źródło:

http://wpolityce.pl/polityka/312624-nareszcie-morawiecki-banki-powinny-natychmiast-zaprzestac-stosowania-klauzul-sadownie-uznanych-za-niedopuszczalne-i-oddac-pieniadze

 

Piszczało w trawie, że przestępcze banki, czyli te, które naciągnęły kredytobiorców hipotecznych na kredyty denominowane lub indeksowane frankiem szwajcarskim, na wieść o zamiarze ukrócenia ich przestępczego procederu i zmuszenia ich do zwrotu zagrabionych Polakom pieniędzy, posługując się m.in. Komisją Nadzoru Finansowego, zaczęły szantażować Państwo Polskie tym, że przestaną finansować rozwój polskiej gospodarki, jeśli te plany wejdą w życie w formie ustawy.

Groźba rzeczywiście poważna, bo po rozgrabianiu i niszczeniu polskiej gospodarki przez rządy PO/PSL a wcześniej SLD przez ponad dwadzieścia lat, trzeba tę gospodarkę teraz odbudować i zapewnić jej dynamiczny rozwój, na co potrzebny jest kapitał i to duży.

Oczywiście banki zarabiają na lokowaniu kapitału w gospodarce, bo to przynosi zyski. Jednak przestępcze banki wyliczyły, że zatrzymanie zysków z kredytów frankowych, zapewnionych umowami z nielegalnymi klauzulami, na co najmniej najbliższe 20 lat, bardziej im się opłaca niż inwestowanie w zdewastowaną polską gospodarkę.

Działania nowego polskiego rządu ożywiające i rozwijające polską gospodarkę, a w szczególności Plan Morawieckiego, a także seria wyroków sądowych w sprawach frankowiczów, widać zmieniły podejście przestępczych banków do tego problemu i chyba są już gotowe oddać przynajmniej jakąś część łupów zdobytych na przestępczych umowach kredytowych, w zamian za możliwość inwestowania w dynamicznie rozwijającą się polską gospodarkę, bo jak wiemy, Prezydent Andrzej Duda, z poparcien rządu zjednoczonej prawicy, nawiązał już bardzo mocne kontakty gospodarcze z Chinami, które bardzo chętnie zainwestują w polską gospodarkę i zarobią solidnie na jej dynamicznym rozwoju.

Krótko mówiąc, przestępczym bankom grasującym w Polsce najwyraźniej mięknie rura, bo widzą, że polska gospodarka już ostro ruszyła z kopyta, a Plan Morawieckiego daje olbrzymie nadzieje na jej długotrwały galop, co oznacza duże zyski dla inwestorów.

Z drugiej strony jest coraz więcej wyroków polskich sądów unieważniających przestępcze zapisy w umowach kredytowych i zasądzających zwrot zagrabionych pieniędzy na rzecz oszukanych kredytobiorców.

Frankowiczom można więc zalecić, aby wytrzymali jeszcze kilka, może kilkanaście miesięcy i płacili zawyżone raty, bowiem coraz bliżej jest do ustawy unieważniającej przestępcze klauzule w umowach kredytowych wszystkich banków, które je stosowały i do przewalutowania wszystkich kredytów frankowych, z następującym po tym zwrotem pieniędzy zagrabionych w wyniku przestępczych klauzul.

Istnieje tu jednak duże niebezpieczeństwo, że roszczenia kredytobiorców frankowych w stosunku do banków mogą się przedawnić, zanim taka ustawa wejdzie w życie, jeśli w ogóle wejdzie, bo macki przestępczych banków są bardzo, bardzo długie i nic jeszcze nie jest przesądzone.

W tym wypadku okres przedawnienia wynosi 10 lat od daty zawarcia takiej przestępczej umowy. Zatem, komu te dziesięć lat może w najbliższym czasie minąć, powinien koniecznie wystąpić z pozwem do sądu o uznanie klauzul frankowych w jego umowie za nieskuteczne i o zasądzenie odpowiedniego odszkodowania, powołując się na wyroki, które już w takich sprawach zapadły.

Wysokość odszkodowania trzeba sobie wyliczyć i wziąć pod uwagę, że koszty sądowe, to 5% wysokości tego odszkodowania, czyli przy np. kwocie 100.000 zł wyliczonego odszkodowania, na koszty sądowe trzeba wyłożyć 5.000 zł. Jeśli skorzysta się przy tym z usług kancelarii prawniczej, to trzeba na to przeznaczyć przynajmniej drugie tyle, bo w Polsce żaden prawnik nie podejmie się reprezentacji za aktualną ustawową minimalną opłatą, czyli w tym wypadku 3.600 zł, a od przyszłego roku ustawowe stawki wynagrodzenia prawników rosną o 100 %, czyli w naszym wypadku będzie to już 7.200 zł.

Warto zatem wystąpić z takim pozwem jeszcze w tym roku.

 

 

******************************

 

 

Stowarzyszenie
Stop Bankowemu Bezprawiu

radzi:

30 listopada 2016

Cytujemy krótką i prostą „Instrukcję obsługi bankstera” przekazaną nam przez Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu:

Jak zacząć walkę z bankiem o odfrankowienie. Krótka instrukcja.

"Mamy kredyt we frankach. Nic jeszcze nie robiliśmy.
Grzecznie płacimy raty. Nie wiemy, jak walczyć z bankiem.
Prosimy - poradźcie coś".

Mniej więcej tak zaczyna się większość listów z prośbą o pomoc, które otrzymujemy.

Więc radzimy. Krócej już się chyba nie da. :)

Przede wszystkim, to nie kredyt "we frankach". Kredyt "we frankach" byłby wtedy, gdyby bank wypłacił Ci franki na konto walutowe w walucie CHF.

A teraz po kolei:

1. Zaczynasz od złożenia w banku trzech reklamacji:

Nie wiesz, czy masz umowę denominowaną czy indeksowaną? Sprawdź TUTAJ.

Dodatkowo, jeśli w umowie masz wpisany całkowity koszt kredytu wyliczony przez bank w złotówkach, to być może ten koszt został przez bank zaniżony. Przykładową reklamację CKK znajdziesz TUTAJ.

Powyższe reklamacje składaj w odstępie np. 5-10 dni. Jest szansa, że na którąś z nich bank nie odpowie w ciągu 30 dni. Będzie to oznaczało, że bank tym samym rozpatrzył reklamację z wolą klienta (art. 8 ustawy z dnia 5 sierpnia 2015 r. o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym).

2. O ile Bank odpowie, to na pewno wszystkie te reklamacje uzna za bezzasadne.

3. Odrzucenie reklamacji przez bank daje Ci prawo do skierowania WNIOSKU do Rzecznika Finansowego. Złóż wniosek o mediację - płatny 50zł opłaty administracyjnej. Nawet jeśli mediacja z bankiem zakończy się fiaskiem (a najprawdopodobniej tak się zakończy) to w efekcie tego postępowania otrzymasz od Rzecznika Finansowego obszerną analizę wad prawnych Twojej umowy. Wniosek o mediację złóż po 10 stycznia 2017. Dlaczego? Bo wszczęcie postępowania przed Rzecznikiem przerwie bieg przedawnienia Twoich roszczeń wobec banku

4. Z dokumentacją zyskaną w wyniku zapewne nieudanej mediacji z bankiem przed Rzecznikiem Finansowym idziesz do swojego prawnika i albo składasz pozew przeciw bankowi albo przestajesz płacić raty i czekasz, aż bank Cię pozwie.

Prawnik wskaże Ci, która ścieżka jest wg niego właściwa. O ile jednak nie masz w umowie weksla, to pamiętaj, że o wiele łatwiej jest się w sądzie bronić przed idiotycznym pozwem banku, niż samemu atakować bank własnym pozwem.

Jeśli bank Cię pozwie, to bank będzie musiał udowodnić, że w Twojej umowie były jakieś franki i że ma prawo liczyć Twój dług wg dzisiejszej wartości tych franków. Udowodnienie tego jest w praktyce niemożliwe i jedyna szansa banku, to Twoja ewentualna nieudolna odpowiedź na pozew (jeśli Twój prawnik będzie nieporadny i niezorientowany w temacie, to może przegrać nawet oczywistą i wygraną sprawę o kredyt denominowany lub indeksowany).

5. Złóż zawiadomienie do UOKiK, że Twój bank stosuje praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów.

6. Złóż zawiadomienie do UOKiK, że Twój bank stosuje nieuczciwe praktyki rynkowe.

7. Obecnie innej drogi nie ma. Nie licz na żadne ustawy. Politycy Ci nie pomogą. Zapomnij o politykach. Musisz wziąć sprawy we własne ręce i zacząć działać. Samo się nie zrobi.

Nie stać Cię na prawnika? Jeśli stać Cię na pseudoraty pseudokredytu płacone do pseudobanku, to na pewno stać Cię także na prawnika. Wystarczy raty przeznaczyć na ten cel, zamiast wpłacać je do banku.

Oczywiście prawnika można włączyć w działania choćby poczynając od punktu nr 1, jednak pamiętaj o tym, że reklamacja podpisana przez prawnika trafi prawdopodobnie do działu prawnego i odpowiedź będzie wówczas bardziej przemyślana niż sporządzona przez studenta na umowie zleceniu w dziale reklamacji. Niech prawnik napisze Twoją reklamację, ale wyślij ją samodzielnie. Nie odbieraj bankowi szansy na "samozaoranie". 

Jeśli prawnik odradza drogę reklamacyjną i skorzystanie z Rzecznika Finansowego, tylko od razu koniecznie chce pisać pozew - zmień prawnika. 

Powodzenia! :)


Również redakcja naszej strony internetowej i Zarząd SMSM życzą Państwu POWODZENIA!


Poniżej podajemy dodatkowo link do bazy orzecznictwa sądowego w sprawach kredytów indeksowanych lub denominowanych do waluty CHF, prowadzonych przez kredytobiorców przeciwko bankom:

https://www.bankowebezprawie.pl/baza-wyrokow/

 

Źródło: https://www.bankowebezprawie.pl/

 

*********************************

 

 

Dobra wiadomość dla frankowiczów

czyli

czego Prezydent RP nie może, stowarzyszenie SBB uzyska

18 stycznia 2017

Kolejny wyrok sądu na korzyść frankowiczów zmusza Komisję Nadzoru Finansowego do wyłożenia kart na stół.

Jak informuje portal wpolityce.pl, stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu przyciska Komisję Nadzoru Finansowego do muru, co nie udało się Prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie

http://wpolityce.pl/gospodarka/323845-dobra-wiadomosc-dla-frankowiczow-knf-bedzie-musiala-okreslic-sprawiedliwy-kurs-franka

Jak pamiętamy, KNF przedstawiła jakieś kosmiczne wyliczenia, ile to banki stracą na przewalutowaniu kredytów indeksowanych do walut obcych, gdyby projekt ustawy w tej sprawie przedłożony przez Prezydenta Dudę wszedł w życie.

Jest to ta sama KNF, pod której czujnym okiem kwitła złodziejska działalność Amber Gold a banki zupełnie bezkarnie wpuściły w maliny 700 tysięcy polskich rodzin, oferując im kredyty złotówkowe na tak lichwiarski procent, że nikt nie miał takiej zdolności kredytowej, albo indeksowane do obcych walut, na normalny procent.

Dziś, krytyka przeciwko Prezydentowi RP A. Dudzie, podsycana przez postkomunistyczną opozycję, zarzucająca mu niewywiązanie się z obietnicy wyborczej, jest tylko w części zasadna. Mianowicie, w kampanii wyborczej Prezydent Duda źle ocenił przestępczą wolę zagranicznych banków i ich gotowość do gigantycznej dywersji gospodarczej dla ratowania zagarniętych łupów.

Po przejęciu urzędu Prezydent A. Duda najwyraźniej ugiął się pod szantażem zagranicznym banków, które rozpanoszyły się w Polsce pod rządami postkomunistycznej mafii. Widząc żelazną konsekwencję w innych działaniach Prezydenta A. Dudy i jego uczciwość, a także głęboki patriotyzm, trzeba dojść do wniosku, że szantaż banksterów był tak wielki, że poważnie zagrażał całej polskiej gospodarce. Wystarczy zobaczyć, co bankowa mafia wyprawia z Unią Europejską i jak zniszczyła wiele gospodarek, jak np. Grecji.


Myślę, że działanie Prezydenta A. Dudy w sprawie tych kredytów frankowych jest racjonalne i gwarantujące bezpieczeństwo gospodarcze Polski. Składając obietnice wyborcze w sprawie tych kredytów zapewne nie wiedział jeszcze, do czego banksterska mafia jest zdolna i jaką ma realną władzę, nie tylko w Polsce, ale na świecie w ogóle. Po prostu nie docenił ich niewiarygodnej energii kryminalnej i gotowości do zniszczenia każdego państwa dla własnych zysków.


Rząd to teraz naprawia, polonizując banki działające w Polsce i jest to chyba jedyna droga do ukrócenia bezbrzeżnej władzy obcych banków w naszym kraju.


Frankowicze jednak nie są przegrani, bo sądy zaczynają uznawać kredyty denominowane do CHF lub indeksowane CHF jako bankowe oszustwa i zasądzają unieważnienie odpowiednich klauzul w umowach kredytowych. Informuje o tym już nie tylko Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu, ale także telewizja publiczna i wiele innych mediów. To jest nasza droga do wyrwania bankom ich zbójeckich łupów, bez szkodzenia polskiej gospodarce, bo wyrywać będziemy po kawałku i to nie na mocy ustawy sejmowej, którą bankowa mafia zaraz nazwałaby niedemokratyczną, dyktatorską, a nawet faszystowską, lecz na mocy pojedynczych wyroków sądowych, dla każdego kredytu oddzielnie.

                                                                                         Rolf Michałowski