Fikcja absolutorium Kownackiego

 

W "Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie, nr 25/2013" ukazał się artykuł Wioletty Kamińskiej p.t. "Absolutowium dla Wójta" 

Artykuł ten można przeczytać również na stronie internetowej "Powiatowej" w rubryce "Samorząd lokalny". 

Czytając ten lakoniczny artykuł odnosi się wrażenie, że wójt Kownacki i jego urzędnicy tak wspaniale gospodarowali w ubiegłym roku, że tylko im ordery za to dać. To tylko Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców (SMSM) bezzasadnie podważa rzetelną pracę ludzi Kownackiego – mówi sam Kownacki i nawet się przy tym nie zająknie, że prokuratury prowadzą pięć różnych śledztw w związku z poważnymi nieprawidłowościami w gminie, że w Urzędzie Gminy od pół roku NIK nie może zakończyć kontroli, bo ciągle odkrywa nowe nieprawidłowości, że CBA prowadzi śledztwo w sprawie budowy kanalizacji i że Rzecznik Praw Obywatelskich siedzi wójtowi na karku.

Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie oceniła sprawozdanie finansowe i realizację budżetu gminy za miniony rok, czytamy w artykule opatrzonym zdjęciem bardzo zadowolonego z siebie i bardzo dobrze odżywionego Kownackiego.

Autorka tego artykułu nie napisała jednak ani jednego słowa o tym, co właściwie ustawowo ocenia RIO w zakresie sprawozdania finansowego i realizacji budżetu gminy. A czytelnicy nie wiedzą i myślą, że RIO dokładnie kontroluje wszystko, co ma związek ze sprawozdaniem finansowym i z realizacją budżetu gminy. Otóż nie, nie i jeszcze raz nie!

 

Co kontroluje RIO?

RIO kontroluje tylko i wyłącznie przestrzeganie procedur formalno-prawnych. RIO nie interesują w ogóle kwestie najważniejsze w zakresie gospodarowania majątkiem gminy, czyli gospodarność, zasadność zadłużenia, podział i celowość wydatków itd. Ani Regionalna Izba Obrachunkowa, ani Samorządowe Kolegium Odwoławcze, ani nawet sądy administracyjne nie sprawdzają i nie badają, ile, na co i dlaczego wójt, za „błogosławieństwem” rady gminy, wydaje z pieniędzy będących własnością mieszkańców gminy, a także z pieniędzy pożyczonych od banków, które mieszkańcy będą musieli spłacać.

Nie badają, czy nie ma marnotrawstwa, nie badają czy nie ma niesprawiedliwości w podziale budżetu na poszczególne cele. Nie badają, za jakie pieniądze wyprzedawany jest majątek gminy. Nie badają, czy nie ma dewastacji środowiska. Badają tylko ramy formalne. Takie jest polskie prawo, czyniące z wójta i z rady gminy święte krowy, które, jeśli tylko trzymają się formalnych procedur, mogą zeżreć wszystko i nafajtolić na wszystko, zupełnie bezkarnie i zgodnie z prawem, jak to często podkreśla Kownacki.

 

Werdykt Rady Gminy

A co Rada Gminy, czyli radni? Czy radni będą kwestionować wykonanie budżetu, skoro sami przecież, pod dyktando wójta i jego urzędników, podejmowali kolejne uchwały budżetowe? Jeśli odmówią wójtowi udzielenia absolutorium, to odmówią tego absolutorium również samym sobie. Artykuł jest szumnie zatytułowany: Radni zaakceptowali działalność finansową wójta w ubiegłym roku, uznając ją za prawidłową, jakby to była jakaś ważna decyzja, której wszyscy oczekiwali z zapartym tchem – zaakceptują, czy nie? To tak, jakby napisać szumny artykuł o tym, że np. ekspedientka w sklepie sprzedała kilo jabłek za 5 złotych, które kosztują 5 złotych za kilo. Takie wydarzenie!

 

Co może Komisja Rewizyjna?

A cóż Komisja Rewizyjna, o której też jest mowa w artykule? Przecież to nie jest żaden zewnętrzny organ kontrolny, to jest Komisja Rewizyjna Rady Gminy, to są ci sami radni, którzy podnosili ręce za podjęciem kolejnych uchwał budżetowych!  Czytelnicy z pewnością pamiętają jeszcze, jak za poprzedniej kadencji samorządu, właśnie członek Komisji Rewizyjnej Rady Gminy Oława, Józef Witwicki, oficjalnie na publicznym posiedzeniu Rady oznajmił, że ta Komisja Rewizyjna jest tylko na papierze i złożył rezygnację z członkostwa w tej Komisji. W następnej kadencji już nie został radnym.

Trzeba do tego jeszcze dodać, że tak jak w RIO są fachowcy, którzy znają się na procedurach i sprawozdaniach finansowych, tak Komisja Rewizyjna Rady Gminy zna się na tym, jak wilk na gwiazdach.

 

Kto bada gospodarność?

Jak z tego widać, to jednogłośne absolutorium, to „pic na wodę i fotomontaż”, jak mówi znane porzekadło. Nikt nie bada gospodarności, choć ta jest najważniejsza, a nawet nie można niegospodarności wójta i rady zaskarżyć do Samorządowego Kolegium Odwoławczego ani do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, bo takiej skargi albo w ogóle nie rozpatrzą, albo oddalą z powodów czysto formalnych.

Jedyną instytucją polskiego wymiaru sprawiedliwości, która może i powinna badać i ścigać niegospodarność samorządowców, jest prokuratura i sądy karne. Tylko na tej drodze można egzekwować od wójta i od rady sprawiedliwe gospodarowanie a od wójtowych urzędników rzetelną pracę. Innej drogi w polskim prawie nie ma, wyjąwszy jedynie ewentualne bardzo kosztowne postępowania odszkodowawcze przed sądami cywilnymi.

Polskie prawo karne stanowi, że, tak niegospodarność, jak i niedopełnienie obowiązków służbowych przez urzędników, są przestępstwami zagrożonymi karą pozbawienia wolności. Jest to w tym kraju jedyny bat na nieuczciwych wójtów i urzędników. Dlatego też, na skutek zgłoszeń przez mieszkańców różnych nieprawidłowości i kompletnego zlekceważenia tych zgłoszeń przez wójta, przez jego urzędników i przez radę gminy, SMSM skierowało kilka już zawiadomień do prokuratury. Podobnie postąpiło Stowarzyszenie EKO-NATURA ze Stanowic. W wyniku tych zawiadomień w sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu majątkiem gminy i innych zaniedbań, różne prokuratury (w Oławie, w Oleśnicy i w Trzebnicy) prowadzą już pięć różnych śledztw, a kolejne zawiadomienia są właśnie przygotowywane. Dodatkowo jedno śledztwo jest prowadzone w sprawie zatrucia mieszkańców Stanowic przez sąsiadujące z ich domostwami zakłady przemysłowe. Szczegóły są na stronie internetowej SMSM (stanowice-marcinkowice.npage.de).

Radni, zamiast pomagać w ściganiu i naprawianiu tych nieprawidłowości, zarzucają mieszkańcom „kalanie własnego gniazda” (patrz publikacja w „Powiatowej” w wydaniu nr 13/2013) a sami tuszują rażącą niegospodarność wójta i własną.

Jedynym nadrzędnym organem kontrolnym, który bada gospodarność i celowość wydatków budżetowych, jest Najwyższa Izba Kontroli. Ta jednak, działając głównie na zlecenie Sejmu i kontrolując organy administracji państwowej, rzadko zajmuje się gminami. Mieszkańcom gminy Oława udało się jednak ściągnąć kontrolę NIK do gminy, a protokół pokontrolny ma być gotowy w najbliższych dniach. Zobaczymy, czy NIK potwierdzi to absolutorium Rady Gminy Oława i RIO.

Jednym z powodów, dla którego mieszkańcy zdecydowali się interweniować w NIK, była postawa dwóch prokuratur (miejscowej i oleśnickiej) faworyzujących odmowę wszczęcia śledztwa, notabene uchyloną przez sąd, albo jego umorzenie, zamiast zabrać się porządnie do roboty i zweryfikować dowody na niegospodarność i niedopełnienie obowiązków. NIK robi to teraz za te prokuratury i już nie będzie już miejsca na argument, że Stowarzyszenie nie przedstawiło dowodów.

 

Jak Rada Gminy Oława reprezentuje mieszkańców?

W ogóle nie reprezentuje, a jeśli już, to tylko bardzo wybranych mieszkańców i to niekoniecznie gminy Oława. Jeśli bowiem np. deweloper potrzebuje bardzo tanio kupić teren pod budowę domów wielorodzinnych, to wójt sprzedaje mu za grosze las (4 do 5 zł za mkw.), a rada, na wniosek wójta rozumie się, zmienia tak długo miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego a nawet studium uwarunkowań i ukierunkowań zagospodarowania przestrzennego, aż z lasu zrobi się teren budowlany, wart przynajmniej 70 zł za mkw. Któżby się tam przejmował paroma hektarami jakiegoś tam lasu, którego zresztą, według Kownackiego, wcale tam nie było. A że każda zmiana planu czy studium zagospodarowania przestrzennego kosztuje budżet gminy ciężkie pieniądze, to przecież nie wina rady, takie są przepisy.

Jeśli jednak inny (zwykły) mieszkaniec potrzebuje na własnej działce postawić drugi dom, albo nie zgadza się na przemysł za jego płotem, to jego uwagi i wnioski do zmienianego właśnie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rada gminy odrzuca. Tak np. do planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego dotyczącego wielu miejscowości w gminie, a przyjętego przez radę gminy jedną z ostatnich uchwał, mieszkańcy wielu różnych miejscowości złożyli oficjalnie, na piśmie w sumie aż 150 wniosków i uwag. Jeśli czytelnicy myślą, że choć połowa, czy może chociaż jedna czwarta tych wniosków została uwzględniona, to się mylą. Wszystkie 150 wniosków i uwag zostało odrzucone, jako rzekomo bezzasadne (patrz załącznik nr 2 do uchwały Rady Gminy Oława nr XXXVII/206/2012 z dnia 28 grudnia 2012 r.).

I taka rada gminy, w imieniu mieszkańców, udziela absolutorium wójtowi i sobie samej. Partner widelca się wyborcom tych radnych w kieszeni otwiera.

 

Czy wójt z absolutorium oszukał wyborców?

Najpierw trzeba zapytać, co Kownacki naobiecywał wyborcom dwa lata temu.

  • Obiecał solennie np. znacznie zmniejszyć ilość urzędników Urzędu Gminy. Nie zmniejszył, wręcz przeciwnie, zwiększył. Wynagrodzenia urzędników gminnych stanowią lwią część budżetu gminy. Oczywiście żadne RIO, ani SKO nie ma prawa zbadać, czy wójt nie zatrudnia darmozjadów, ale pozytywnie opiniuje działalność finansową i realizację budżetu. A rada gminy… no cóż, trudno, żeby marionetka pociągała za sznurki, na których sama wisi.
  • Obiecał zamienić bagniste bezdroża w Stanowicach i w Marcinkowicach w normalne ulice. Nie zamienił, tylko niektóre wybrane drogi prowizorycznie podreperował tłuczniem i oświetlił… kawał ugoru, zamiast ulic.
  • Obiecał zbudować przedszkole na terenie po byłej bazie Kółka Rolniczego przy ul. Słonecznej w Marcinkowicach. Przedszkola nie ma i o budowie w ogóle nie ma mowy.
  • Obiecał wykorzystać budynek po byłym gimnazjum w Siedlcach, np. jako filię szkoły. Budynek nadal stoi pusty i generuje wysokie koszty, bo jest ogrzewany, oświetlany i dozorowany, z koszeniem trawy włącznie.
  • Obiecał budowę chodników przy ul. Wrocławskiej w Marcinkowicach, Chodników nadal nie ma.
  • Obiecał likwidację kosztownego GCKSiR. Jednostka ta nadal funkcjonuje. Przegonił jedynie jej dotychczasową dyrektor, która najwyraźniej nie należy do grona jego kolesiów.
  • Obiecał poprawę jakości wody. Woda z gminnego wodociągu dalej zżera domowe armatury i zatyka rury, a do prania mieszkańcy muszą dawać podwójną ilość detergentów, które dodatkowo obciążają oczyszczalnię ścieków.
  • Obiecał zbudować parking przy Szkole Podstawowej w Marcinkowicach. Parkingu nadal nie ma.
  • Obiecał rozwiązać problem cmentarza w Marcinkowicach. Za poprzedniej kadencji został wydzielony i ogrodzony teren za Osiedlem Jankowickim. I tak zostało, a pochówki zmarłych odbywają się nadal na malutkim cmentarzu w środku wsi przy ul. Szkolnej. Zmarli są chowani wręcz "piętrowo" w rodzinnych grobach.
  • Obiecał rozwiązać problem przepełnienia szkoły w Marcinkowicach. Nic się nie zmieniło. Obecnie musiano wprowadzić dwuzmianowość dla klas młodszych, bo brak jest wystarczającej ilości sal lekcyjnych. Trzeba było nawet zająć pomieszczenia na piętrze hali sportowej i utworzyć tam, w miejscu siłowni, pracownię komputerową, a po sali fitness - salę lekcyjną dla klasy O.
  • Obiecał wymienić przestarzałe, nieefektywne i nieekonomiczne oświetlenie ulicy Piastowskiej w Marcinkowicach. Nic się nie zmieniło. Przestarzałe lampy świecą, jak kocie ślipki, na ulicy jest praktycznie ciemno, a zużycie prądu niewspółmiernie wysokie.
  • Obiecał pozyskiwać sukcesywnie środki z funduszy unijnych na niezbędne inwestycje (drogi, oświetlenie, budowa przedszkola itp.). Na obietnicach się skończyło.

Ale, bądźmy sprawiedliwi, niektóre obietnice Kownacki spełnił.

  • Obiecał, że tam, gdzie było ściernisko,
    będzie nowiutkie Orlik-boisko
    i jest.
  • Obiecał, że tam, gdzie było kretowisko,
    będzie hala sportowa jak w San Francisco
    i jest.

I elektorat Kownackiego po linii sportowej rośnie i sława gminy coraz większa, a że na zbudowanie normalnych ulic na osiedlach mieszkaniowych nie starcza, to przecież pryszcz, kto by się tam tym przejmował. Nocą, od nowego Orlika bije łuna światła widoczna na kilkanaście kilometrów, ale bardzo niebezpieczne skrzyżowanie w tychże Marcinkowicach, z przystankami autobusowymi, od lat tonie w ciemnościach.

Niech więc czytelnicy sami ocenią, czy czują się oszukani, czy nie. W końcu to wójt mający absolutorium Rady i RIO, nie można tego lekceważyć.