Kownacki odcina prąd mieszkańcom Stanowic

 

 

 

Polemika do listu Józefa Juszczaka z Bystrzycy „Gminna infrastruktura to żaden skarb i żadne srebro” (GP-WO nr 13/2014 z dnia 27 marca 2014)

 

30 marca 2014

 

Wójt Kownacki – cesarz czy może Bóg?

 

Po radnych Rady Gminy Oława mamy na łamach „Gazety Powiatowej” kolejnego obrońcę Jana Kownackiego z Gaci, wójta tej nieszczęsnej gminy. Ogólny tembr listu Józefa Juszczaka z Bystrzycy, bo o tego obrońcę chodzi, to: nie wolno ruszać wójta, bo to przecież wójt, a wójtowi wolno wszystko i trzeba go szanować za to, że mu wszystko wolno.

 

Z informacji o działalnościach gospodarczych można się dowiedzieć, że Józef Juszczak, to bystrzycki przedsiębiorca w branży elektrotechnicznej. Z jego listu wynika, że właśnie z tego i wyłącznie z tego punktu widzenia, ocenia on działania wójta i władz gminy w zakresie gospodarowania jej majątkiem, czyli z punku widzenia czystego zysku, bo jest to podstawowym naturalnym celem każdego przedsiębiorcy. Jednak gmina ma zupełnie inne cele i zadania, o czym Józef Juszczak z Bystrzycy najwyraźniej nie ma bladego pojęcia. Zadania własne gminy są uregulowane ustawowo i to kilkoma różnymi ustawami. Oczywiście, trudno wymagać od elektryka, żeby znał się na prawie i to tak specyficznym, jakim jest prawo samorządowe. Jeśli się jednak nie zna, to niech może nie wydaje w tej sprawie publicznych opinii.

 

Józef Juszczak z Bystrzycy nie dostał pisma od przedsiębiorstwa energetycznego informującego go o tym, że niebawem wyłączą mu prąd, bo wójt gminy, w której mieszka, wypowiedział umowę dzierżawy gminnej sieci elektroenergetycznej, więc nasz dzielny elektryk z Bystrzycy nie ma „żadnych przesłanek i powodów do niepokoju i rozpaczy”, jak to sformułował. Wielu mieszkańców Stanowic dostało jednak takie pisma od ich dostawcy energii elektrycznej i są z tego powodu przerażeni, bo wójt o niczym ich nie uprzedził, a na skierowane do niego zapytania mieszkańców odpowiedział, że miał takie prawo i koniec, co w wolnym tłumaczeniu na nasze oznacza: „pocałujcie mnie gdzieś, ja wójt wszystko mogę, a wy, ciemny lud, możecie mi naskoczyć”.

 

Skoro Józef Juszczak z Bystrzycy uważa, że każdy składnik majątku gminy, który nie przynosi gminie „znaczącego dochodu”, można po prostu sprzedać, to trzeba go zapytać, dlaczego w takim razie gmina nie sprzedaje szkół, świetlic, dróg gminnych, budynków Urzędu Gminy, boisk i hal sportowych itd.? Przecież te składniki majątku gminnego przynoszą czyste straty!

 

Nawet, jeśli wójt Kownacki ma jakąś inną, niż dotychczas, koncepcję zapewnienia mieszkańcom Stanowic dostawy energii elektrycznej po dotychczasowych lub niższych cenach, to jego ustawowym obowiązkiem było poinformowanie mieszkańców o takich zamiarach i poddanie nowej koncepcji konsultacjom społecznym i fachowym, a nie stawianie mieszkańców przed faktem dokonanym i w dodatku ignorowanie pytań mieszkańców, którym zagrożono już rychłym wyłączeniem prądu.

 

Okazuje się, że nasz elokwentny elektryk z Bystrzycy jest znawcą nie tylko prawa samorządowego, ale również publicystyki, bo twierdzi, że wszystkie wcześniejsze publikacje i listy w sprawie ESV przeczą rzekomo „obiektywnym faktom” (czy fakt może być obiektywny lub nieobiektywny?) i prawdzie, bo, zdaniem Józefa Juszczaka z Bystrzycy, „tworzone są (te publikacje i listy – przyp. autora) w celu osiągnięcia założonych celów, które dla przyzwoitego człowieka są niezrozumiałe”. Niestety nasz znawca publicystyki nie wyjaśnia czytelnikom, cóż to są za niecne cele, tych wcześniejszych publikacji i listów, zrozumiałe tylko dla nieprzyzwoitego człowieka. Swoją drogą, ciekawe, czy są one zrozumiałe dla wójta Kownackiego?

 

Zamiast rzetelnej analizy stanu faktycznego i prawnego, jak na dobrego elektryka przystało, na podstawie znanych autorowi dokumentów źródłowych, jak sam zapewnia, autor serwuje nam dwie półstronicowe szpalty gdybania i mglistego opisu interesów stron sporu (gmina vs ESV Siechnice), traktując oba podmioty, jako mające tylko jedno na celu – jak najwyższe zyski. Józef Juszczak z Bystrzycy usprawiedliwia przy tym podjęcie przez obie strony dużego ryzyka, najwyraźniej zupełnie zapominając o tym, że ryzyko prywatnego przedsiębiorcy, jakim jest ESV, jest jego prywatną sprawą i ewentualnie jego wspólników, a ryzyko gminy, jest ryzykiem wszystkich jej mieszkańców i tylko oni mogą decydować o podjęciu jakiegokolwiek ryzyka finansowego przez gminę. Równie dobrze wójt mógłby chcieć użyć kapitału gminy do spekulacji na giełdzie, albo do gry w kasynie, na co oczywiście żadnego przyzwolenia mieszkańców być nie może. Działalność gospodarcza jest tylko niewielkim fragmentem tzw. zadań własnych gminy i nie jest nastawiona na wyciąganie maksymalnych zysków, tylko na służenie mieszkańcom i na realizację innych zadań własnych gminy, które z osiąganiem zysków nie mają nic wspólnego, tym bardziej, że konsumentami działalności gospodarczej gminy są najczęściej jej mieszkańcy i nie może mieć miejsca zdzieranie z nich skóry przez gminne przedsiębiorstwa, żeby wypracowywały w ten sposób jak największe zyski.

 

Józef Juszczak z Bystrzycy twierdzi, że gmina rzekomo nie jest zobowiązana do inwestowania w miejscową sieć elektroenergetyczną, a nawet, biorąc pod uwagę interes gminy i ogółu jej mieszkańców, jest to ponoć niewskazane. Nieprawda. Przede wszystkim Józef Juszczak z Bystrzycy mówi tu o gminie i o ogóle mieszkańców, jak o dwóch różnych stronach, podczas gdy gmina, to właśnie mieszkańcy i teren, na którym mieszkają, a nie jakiś odrębny podmiot. Urząd gminy jest jedynie narzędziem służącym do sprawowania władzy przez mieszkańców, poprzez ich przedstawicieli, lub bezpośrednio, co gwarantuje mieszkańcom Konstytucja RP w art. 4 ust. 1 i 2. Zapewnienie zaopatrzenia mieszkańców w energię elektryczną i ochrona mieszkańców, jako konsumentów, przed monopolistycznymi działaniami przedsiębiorstw energetycznych, należą do ustawowych zadań własnych gminy, której przedstawicielami (wykonawcami woli ogółu mieszkańców) są wójt i rada gminy.

 

Skoro gmina zainwestowała w sieć kablową na jej terenie i wydzierżawiła tę sieć dostawcy energii elektrycznej po cenie jedynie pokrywającej koszty konserwacji tej sieci, to chroni w ten sposób konsumenta przed zawyżonymi cenami za przesył energii. Jeśli jednak wójt nagle wypowiada umowę dzierżawy gminnej sieci i sprzedaje ją w prywatne ręce, to jej nowy właściciel – prywatna firma – będzie chciał zarobić na przesyle energii do konsumentów jak najwięcej, co spowoduje gwałtowny wzrost cen dla konsumentów, czyli mieszkańców gminy. Kto, jak kto, ale elektryk-przedsiębiorca powinien to wiedzieć. Jeśli nie wie, to szkoda słów, a jeśli wie i celowo wprowadza czytelników w błąd to … też szkoda słów.

 

Mieszanie tej konkretnej sprawy z innymi umowami gminy Oława z ESV i wynikłymi z nich odszkodowaniami, które musi płacić gmina, jest zwykłą demagogią, mającą zaciemnić i rozmyć właściwy problem mieszkańców związany z wypowiedzeniem umowy dzierżawy i zamiarem sprzedaży gminnej lokalnej sieci kablowej w prywatne ręce. Umowa będąca podstawą milionowych odszkodowań, które corocznie musi płacić gmina, czyli mieszkańcy, dotyczy zupełnie czego innego, a mianowicie inwestycji ESV w jej własną sieć elektroenergetyczną, której wielkość została oparta na zobowiązaniach wójta (tego samego Jana Kownackiego z Gaci) do docelowego zapewnienia odbioru energii elektrycznej na określonym poziomie. Józef Juszczak z Bystrzycy pisze, że była to kwestia ryzyka po obu stronach, ESV i gminy. Nieprawda. ESV zabezpieczyła się w umowach tak, że jej ryzyko (nadmierna inwestycja) w efekcie ponosi gmina Oława, która teraz płaci co rok milionowe odszkodowania. Nawet, jeśli wójt Kownacki zawarł te umowy w dobrej wierze, jak pisze Józef Juszczak z Bystrzycy, to Kownacki nie reprezentował swojego prywatnego folwarku w Gaci, tylko gminę, która nie jest jego własnością. Jako osoba pełniąca funkcję publiczną z nadania i w służbie mieszkańców, Kownacki nie miał prawa narażać 15 tysięcy mieszkańców na żadne ryzyko, a jeśli planował jakieś duże przedsięwzięcie, to jego obowiązkiem było bardzo dokładne sprawdzenie warunków tego przedsięwzięcia przez fachowców z prawdziwego zdarzenia (nie pseudofachowców, jak np. grzejący w Urzędzie Gminy stołki inspektorów Artur Batór, czy Arkadiusz Grzesik,) i skonsultowanie projektu z mieszkańcami. Zamiast tego, Kownacki nakłonił radnych (z pewnością jego nieodpartym wdziękiem osobistym) do podjęcia uchwał szkodliwych dla gminy. Szczegółowe konsultacje były tym bardziej bezwzględnie konieczne, że, jak sam Józef Juszczak przyznaje, mamy tu do czynienia z trudną i skomplikowaną materią, której Jan Kownacki z Gaci najwyraźniej w ogóle nie ogarnia. Jak wiemy, to nie wyjątkowa fachowość i rozległa wiedza Kownackiego nakłoniły wielu wyborców do oddawania na niego głosów, tylko darmowa wódeczka.

 

Jak na dobrego obrońcę Kownackiego przystało, Józef Juszczak z Bystrzycy musiał oczywiście umieścić w swoim liście atak na Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców (SMSM). Zaczyna od tego, że podobno nieprawdą jest, iż Jan Kownacki z Gaci, jako wójt Gminy Oława, ma w nosie interesy mieszkańców. Pewnie Józef Juszczak z Bystrzycy nigdy nie gościł na stronie internetowej SMSM, na której aż roi się od przykładów kompletnego ignorowania interesów ogółu mieszkańców. Może dlatego Józef Juszczak napisał jedynie o „interesach mieszkańców”, które Kownacki ma w nosie, a nie o interesach ogółu mieszkańców, bo o interesy pewnych wybranych mieszkańców Kownacki dba bardzo dobrze, a czasami nawet jeszcze lepiej.

 

Zdaniem Józefa Juszczaka z Bystrzycy, listy SMSM w różnych sprawach „zawierają w wielu przypadkach chore treści”. Nie uchylił jednak ani nawet rąbka jego słodkiej tajemnicy, o jakież to „choroby” w treściach pism SMSM mu chodzi. Nie uchylił też rąbka tajemnicy, jak może szkodzić gminie i mieszkańcom działalność SMSM polegająca wyłącznie na obronie interesów ogółu mieszkańców i na piętnowaniu szkodliwych działań, tak wójta Kownackiego jak i jego bezradnych-radnych, działań ocenionych przez Najwyższą Izbę Kontroli, jako generujące „mechanizmy korupcyjne”. Pewnie, że wyciąganie na światło dzienne poważnych afer i różnych drobniejszych świństw i draństw tego wójta i tej rady, nie wystawia gminie Oława, jako takiej, zbyt pochlebnej opinii na zewnątrz, ale czy z tego powodu mamy godzić się z niegospodarnością, mechanizmami korupcyjnymi, niekompetencją i arogancją niektórych gminnych urzędasów? Czy, jeśli jakiś minister dopuści się korupcji, to nie wolno tego ścigać i o tym ani mówić ani pisać, bo to szkodzi Polsce?

 

Zdaniem Józefa Juszczaka z Bystrzycy najwyraźniej nie wolno. Jak napisał: „oddaj cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co boskie”. Zapomniał jednak przy tym zupełnie, że wójt to jednak nie cesarz ani żaden z bogów, tylko narzędzie Narodu służące do sprawowania władzy przez tenże Naród. Każdemu Kowalskiemu, a nawet Kownackiemu z Gaci, dopóki nie jest funkcjonariuszem publicznym, wolno jest wszystko, co nie jest prawem zabronione. Wójtowi wolno jest jednak tylko to, co nakłada na niego prawo i czego od niego wyraźnie wymaga. Ustawodawca daje jednocześnie Narodowi narzędzia do skutecznego kontrolowania tego, co robi wójt w imieniu miejscowej społeczności i za jej pieniądze, w tym prawo do piętnowania i ścigania czynów wójtowych niezgodnych z wolą ogółu miejscowej społeczności i z obowiązującym prawem.

 

Nie sposób jednak zrozumieć, o co chodzi Józefowi Juszczakowi z Bystrzycy, jak pisze, że „sarkastyczne i oszczercze” publikacje stanowią „bezinteresowną promocję wójta gminy”. SMSM jest jak najbardziej zainteresowane promocją gminy, a tym samym urzędu wójta tejże gminy i to zupełnie bezinteresownie, na mocy statutu organizacji o charakterze pożytku publicznego. Jak można jednak prowadzić taką promocję przy pomocy oszczerstw i sarkazmów, pozostanie tajemnicą Józefa Juszczaka z Bystrzycy.

 

Zagadką pozostanie też życzenie Józefa Juszczaka z Bystrzycy, żeby treści listów SMSM „budziły zaufanie, uznanie i szacunek”. Najwyraźniej nie zajrzał on w ogóle do statutu SMSM. Nic tam nie ma o zdobywaniu przez SMSM uznania, szacunku czy zaufania. Jest za to mowa wyłącznie o ochronie praw mieszkańców i egzekwowaniu tych praw od organów administracji samorządowej i państwowej, osób fizycznych i prawnych oraz innych organizacji gospodarczych i społecznych. Nie jest celem SMSM zdobywanie zaufania, czy szacunku wójta, czy radnych. Wręcz przeciwnie, to wójt i radni powinni zabiegać o uznanie, zaufanie i szacunek mieszkańców, a SMSM to nic innego tylko właśnie mieszkańcy, a mieszkańcy nie muszą zdobywać zaufania, uznania i szacunku w stosunku do samych siebie, bo szanują się i mają do siebie samych zaufanie od urodzenia.

 

Józef Juszczak z Bystrzycy pisze na koniec: „nie jestem szczególnie i żywotnie związany z gminą oraz jej społecznością”. Szanowny Panie, to widać, słychać i czuć. Jednocześnie wyraźnie widać, słychać i czuć, że jest Pan „szczególnie i żywotnie” związany z cesarzem, a może nawet bogiem, Janem Kownackim z Gaci, ale pewnie tylko tak długo, jak długo jeszcze jest wójtem, czyli już bardzo niedługo. A tak na marginesie, adwokat nigdy nie „pełni roli w sprawie”, tylko zawsze reprezentuje stronę. Chyba jednak zamiana śrubokrętu (cicho, wiem - wkrętaka) na pióro niezbyt Panu służy, a czytelnikom wcale. Są jednak w Polsce gazety, manipulujące opinią publiczną półprawdami i g…o-prawdami, w których pewnie mógłby Pan zrobić karierę, a nawet zostać „hieną roku”.

                                                                                                 

 

*************************

 

Wójt Kownacki chce wyprzedać
„srebra rodowe” gminy Oława

 

05 lutego 2014 r.

 

Wójt Gminy Oława chce sprzedać należącą do gminy potężną kablową sieć elektroenergetyczną niskiego napięcia w obrębie Stanowic, zasilającą całą kilkusethektarową strefę przemysłową i sporą część osiedla mieszkaniowego w zabudowie jednorodzinnej w Stanowicach. Sieć ta została w 2006 roku wydzierżawiona Przedsiębiorstwu Energetycznemu ESV w Siechnicach w celu przesyłu energii elektrycznej dla ww. odbiorców. Umowę najmu podpisał ówczesny wójt Jan Kownacki.

 

W lipcu ubiegłego roku tenże wójt Jan Kownacki wypowiedział tę umowę, bez podania uzasadnienia. Skutek jest taki, że z dniem 31 grudnia bieżącego roku firma ESV przestanie zasilać tę sieć, czyli odetnie prąd całej strefie gospodarczej i części domów mieszkalnych w Stanowicach, jeśli ci nie nabędą na czas nowych praw do korzystania z tej sieci. Mieszkańcy Stanowic zostali już o tym fakcie zawiadomieni przez firmę ESV pismami informującymi, że jeśli do tego czasu nie nabędą odpowiednich praw do eksploatacji tej sieci kablowej, to energia elektryczna będzie dostarczana tylko do złączy stanowiących własność ESV, a linia kablowa zostanie od tego zasilania odcięta.

Oczywiście Urząd Gminy Oława nie raczył wcześniej powiadomić mieszkańców o fakcie wypowiedzenia tej umowy przez wójta i o następstwach tego wypowiedzenia, ani o tym, jak mieszkańcy mają sobie z tym problemem poradzić, żeby nie zostać bez prądu.

Przerażeni mieszkańcy Stanowic zwrócili się w tej sprawie z pytaniami do Urzędu Gminy Oława, gdzie dowiedzieli się tylko, że gmina ma zamiar sprzedać całą tę sieć kablową i że mieszkańcy mogą się zwrócić do nowego właściciela tej sieci.

Wobec takiego stanowiska Urzędu Gminy mieszkańcy zwrócili się z prośbą o pomoc do Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców w Stanowicach (SMSM), które natychmiast wystąpiło z pismami do wójta i do Rady Gminy Oława, z prośbą (w ramach ustawowego udostępnienia informacji publicznej) o udostępnienie do wglądu, z możliwością sporządzenia fotokopii, ww. umowy w całości wraz ze wszystkimi załącznikami i aneksami oraz jej wypowiedzenia, a także z pytaniami, co było powodem wypowiedzenia ww. umowy i jakie będą tego skutki dla gminy i dla mieszkańców oraz jakie kroki podjął lub podejmie Wójt Gminy Oława i Rada Gminy w celu zabezpieczenia mieszkańców związanych umowami z ESV Siechnice przed odcięciem od dostawy energii elektrycznej lub przed znacznym wzrostem ceny przesyłu tej energii w związku ze zmianą właściciela infrastruktury przesyłowej.

Wójt nie udostępnił wglądu do wymienionych we wnioski dokumentów, lecz przysłał do SMSM ich kserokopie, a na postawione pytania nie odpowiedział, pisząc jedynie arogancko, że gmina, jako właściciel tej sieci, ma prawo o niej decydować. Ani słowa o przyczynach i skutkach decyzji o wypowiedzeniu umowy dzierżawy, ani słowa o powodach zamiaru sprzedaży tej sieci, ani słowa o skutkach tej decyzji dla mieszkańców i dla gminy, poza radą, że obrót energią jest dostępny w ramach wolnego rynku i że każdy mieszkaniec mógł sobie wybrać dowolnego sprzedawcę energii oraz że ceny i obrót energią elektryczną są przedmiotem regulacji Prezesa URE, oczywiście nie podając żadnej informacji o aktach prawnych, które to mają regulować.

Mimo bardzo uprzejmej formy pisma SMSM do wójta, nie zawierającego żadnych komentarzy, a jedynie uprzejmą prośbę o udostępnienie wglądu do dokumentów i udzielenie odpowiedzi na dwa proste pytania, Kownacki napisał, że pismo SMSM  „jest utrzymane w niewłaściwym tonie”.

Kownacki napisał też:

„Gmina Oława zamierza efektywniej zagospodarować wskazaną siecią, tym bardziej, że to PE ESV sp. z o.o. była i jest przedsiębiorstwem energetycznym, wobec czego brak jest podstaw do stawiania Gminie Oława jakichkolwiek zarzutów.”

Oczywiście w piśmie SMSM nie było żadnych zarzutów w stosunku do gminy, a jedynie, jak już wyżej zostało powiedziane, uprzejma prośba o przekazanie kopii dokumentów i o odpowiedź na dwa proste i jasno sformułowane pytania. Czyżby wójt Kownacki miał coś na sumieniu, skoro już mówi o zarzutach, które jeszcze w ogóle nie zostały sformułowane?

Arogancja wójta Kownackiego bije z każdego zdania jego pisma, poza jedynie pierwszym zdaniem informującym o przesłaniu zawnioskowanych kopii dokumentów, które zresztą nie odpowiada wnioskowi o udostępnienie oryginalnych dokumentów do wglądu. Ciekawe dlaczego.

Wygląda na to, że już trzy kolejne przegrane z mieszkańcami w sądzie administracyjnym sprawy o udzielenie informacji publicznej nie dały w wójtowi Kownackiemu wystarczającej nauczki i że nadal kpi sobie z mieszkańców i z obowiązującego prawa.

Wójt Kownacki zachowuje się tak, jakby majątek gminy Oława był jego prywatnym folwarkiem w Gaci, z którym może robić, co mu się podoba. To jest jednak majątek publiczny, czyli własność mieszkańców, bowiem „gmina”, to są mieszkańcy i teren, który zajmują, a nie Urząd Gminy i nie Wójt.

Na pismo SMSM skierowane równolegle do Rady Gminy Oława, która w końcu powinna zadbać o bezpieczeństwo energetyczne mieszkańców, przyszła odpowiedź podpisana przez Przewodniczącego Rady Gminy Oława mgr. Dariusza Witkowskiego, zawierająca jedynie ordynarnie zerżnięty, najbardziej arogancki fragment pisma wójta Kownackiego i wskazówkę, że:

„Rada Gminy nie jest władna w zakresie wypowiadania stosunków dzierżawy ani sprzedaży tego majątku, jak również w zakresie regulowania cen sprzedaży energii.”

Pan Przewodniczący Witkowski jakoś chyba zapomniał, że to przecież Rada Gminy uchwala cały budżet gminny, wszystkie przychody i wydatki i musiała zaakceptować fakt, że zabraknie wpływów z dzierżawy sieci elektroenergetycznej, nie wspominając już w ogóle o tym, że musiała zaakceptować pomniejszenie majątku gminy o pokaźny składnik i to o strategicznym dla gminy charakterze, jakim jest potężna kablowa sieć elektroenergetyczna.

Pan Przewodniczący Witkowski też chyba zapomniał, że to Rada Gminy udziela absolutorium wójtowi, po uprzednim sprawdzeniu, czy jego działania są zgodne z prawem i czy gospodarowanie przez wójta majątkiem gminy jest prawidłowe.

Po co komu taka rada, która jest zupełnie bezradna? Po co mieszkańcom aż piętnaścioro darmozjadów, których w ogóle nie interesuje, że nie tylko mieszkańcy, ale też potężna strefa przemysłowa w ich gminie staje przed takim problemem? Darmozjadów, których nie interesuje, jakie skutki dla mieszkańców i dla zakładów zlokalizowanych strefie przemysłowej w Stanowicach ma wypowiedzenie umowy o najmie elektroenergetycznej sieci przesyłowej i zamiar sprzedaży tej sieci niewiadomo komu, ani jakie ma to ekonomiczne i strategiczne znaczenie dla gminy Oława? Darmozjadów, którzy mimo wiedzy o stwierdzonym przez sądy i organy kontrolne łamaniu prawa przez Wójta Kownackiego, uważają, że nie ma powodów do odwołania tego wójta, a nawet udzielają mu absolutorium.

Mieszkańcy gminy, czyli część Narodu, który zgodnie z art. art. 4 ust. 1 i 2 Konstytucji RP stanowi „władzę zwierzchnią”, którą „sprawuje przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio” chcą wiedzieć, dlaczego wójt Kownacki podpisał tę umowę w roku 2006, skoro po prawie siedmiu latach postanowił ją wypowiedzieć. Jeśli była niekorzystna dla gminy, to dlaczego ją podpisał? Jeśli była korzystna, to dlaczego ją teraz wypowiedział? Jeśli była korzystna, a przez te lata stała się niekorzystna, to dlaczego?

Po co komu taka rada, która sama łamie prawo – Wojewoda Dolnośląski zaskarżył trzy uchwały Rady Gminy Oława w sprawie zmian miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dotyczących terenu całej gminy, z powodu rażącego naruszenia tak olbrzymiej ilości przepisów obowiązującego prawa przez te uchwały, że aż wierzyć się nie chce, że to jest w ogóle możliwe. Mieszkańcy znają nazwiska tych radnych i grupy interesów, które wystawiły tych radnych na listach swoich komitetów wyborczych i będą o tym pamiętać przy najbliższych wyborach. Oj będą.

Mieszkańcy chcą wiedzieć, dlaczego przed końcem kadencji wójt Kownacki chce sprzedać tak ważną ekonomicznie i strategicznie część majątku gminy. Mieszkańcy chcą wiedzieć, dlaczego wójt Kownacki nie sprzedał tej sieci właśnie firmie ESV, kiedy ta, ze zrozumiałych względów o to zabiegała.

Mieszkańcy chcą też wiedzieć, co będzie, jeśli z przyczyn od nich niezależnych nie nabędą na czas nowego tytułu prawnego do eksploatacji tej części sieci elektroenergetycznej, która stanowi ich linię przesyłową, lub jakie są gwarancje, że nabędą te prawa na czas i że nie spowoduje to dodatkowych kosztów. Czy wójt Kownacki i radni – bezradni uważają, że mieszkańcy mają nosić prąd we wiadrach z PE ESV do swoich domów, jak nowy właściciel sieci nie zawrze odpowiednich umów na czas? Fakt regulowania kwestii obrotu energią elektryczną zarządzeniem Prezesa URE absolutnie nie gwarantuje, że ani wójt Kownacki, ani ewentualny nabywca sieci nie złamie prawa, a że wójt Kownacki dopuścił się już wielokrotnie łamania prawa i ma w nosie interesy ogółu mieszkańców, to wszyscy wiemy.

SMSM zażądało od wójta Kownackiego wyczerpujących odpowiedzi na postawione w pierwszym piśmie pytania do dnia 10 lutego b.r. czyli w ciągu 30 dni od daty wpływu do Urzędu Gminy pierwszego pisma z wnioskiem o udzielenie informacji publicznej zawierającym te pytania i zagroziło kolejnym procesem przed sądem administracyjnym. Trzy takie procesy wójt Kownacki już przegrał, a podatnicy zapłacili koszty.

Ponadto SMSM zagroziło skierowaniem zawiadomienia do prokuratury z podejrzeniem możliwości popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych i nadużycia uprawnień na szkodę mieszkańców i interesu publicznego, bowiem zamiar sprzedaży tak strategicznie ważnego składnika majątku gminy pod koniec kadencji generuje poważne obawy, że może tu mieć miejsce sytuacja określona przez Najwyższą Izbę Kontroli w jej wystąpieniu pokontrolnym z kontroli przeprowadzonej w gminie Oława w pierwszej połowie ubiegłego roku, a dotycząca gospodarki gminnymi nieruchomościami: „Sposób realizacji tych zadań przez Urząd może rodzić okoliczności prowadzące do powstania mechanizmów korupcjogennych.”

W świetle tego ustalenia NIK i stwierdzonego przez sądy i inne organy kontrolne licznych wypadków łamania prawa przez wójta Kownackiego i przez Radę Gminy Oława, mieszkańcy chcą wiedzieć, co to wykonaniu Wójta Kownackiego (i za aprobatą Rady Gminy) znaczy „efektywniej zagospodarować” nieruchomością gminną.

To nie są pierwsze perypetie wójta Kownackiego i Rady Gminy Oława z firmą ESV w Siechnicach. Powstaje pytanie, na ile wcześniejsze spory, z fatalnym dla gminy finałem, są związane z tym wypowiedzeniem dzierżawy i zamiarem sprzedaży sieci. Czytelnikom polecamy informacje o tych wcześniejszych wyczynach wójta Kownackiego i Rady Gminy na polu współpracy z ESV Siechnice pod niżej podanymi linkami:

http://gazeta-olawa.pl/artykul-367-energetyczne-bankructwo.html

http://gazeta-olawa.pl/artykul-717-energetyczne-bankructwo-realne.html

Planowanie i organizacja zaopatrzenia w energię elektryczną należą, zgodnie z ustawą Prawo energetyczne, do zadań własnych gminy. Gmina powinna dbać o bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej współpracując w tym zakresie z przedsiębiorstwami energetycznymi oraz ułatwiać prowadzenie inwestycji, czy też samemu inwestować w różne projekty energetyczne.

Pozbywanie się przez gminę infrastruktury elektroenergetycznej i stawianie sprawy, że to mieszkańcy mają sami zadbać o zaopatrzenie w energię elektryczną, stanowi rażące naruszenie tej zasady i obowiązującego prawa.

 

*********************

Polemika do artykułu w tygodniku "Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie"

p.t. „ESV żąda kolejnego odszkodowania. Wójt zamierza sprzedać sieć" (GP-WO nr 8/20154 z 20 lutego 2014 r.).

 

„Dociekliwość” Pani red. Wioletty Kamińskiej

 

Artykuł Pani red. Wioletty Kamińskiej powstał na skutek wysłania do Redakcji GP-WO naszego listu pt. „Wójt Kownacki chce wyprzedać „srebra rodowe” gminy Oława”. List ten jest w całości dostępny pod zakładką "Kownacki odcina prąd mieszkańcom Stanowic".


Pani Redaktor w swoim artykule jednak „wycięła” z naszego listu najważniejsze, zawarte w nim bardzo ważne pytania mieszkańców, które były dla wójta Kownackiego niewygodne. Powtórzyła po łebkach wiele razy już publikowane i wszystkim znane informacje o rujnujących gminę perypetiach Kownackiego z Przedsiębiorstwem Energetycznym ESV w Siechnicach, czyli o milionowych odszkodowaniach, które gmina Oława musi corocznie płacić tej firmie, jednak nie zadając wójtowi Kownackiemu żadnych pytań, które wyjaśniłyby sprzeczności w jego wypowiedziach i zasadne obawy mieszkańców o przyszłość zaopatrzenia ich w energię elektryczną.


Czytelnikom zostało w ten sposób przekazane wrażenie, że Kownacki, który zawarł te fatalne dla gminy umowy z ESV, niczemu nie jest winien, bo zmieniły się przepisy prawa. Dopiero bardziej uważny czytelnik może się dopatrzyć, że najpierw zmieniły się przepisy (2002r.), a dopiero potem (2003r.) Kownacki podpisał tę drugą umowę o odszkodowaniach za niewywiązywanie się z zapewnienia w pierwszej umowie dotyczącego ilości odbioru energii elektrycznej. Wszystko to jest jednak tematem ubocznym. Głównym tematem naszego listu do Redakcji GP-WO jest sytuacja, w jakiej znaleźli się mieszkańcy, po wypowiedzeniu umowy dzierżawy elektroenergetycznej sieci kablowej i skandaliczna reakcja zarówno Kownackiego jak i Rady Gminy Oława na pisemne interwencje SMSM w tej sprawie. Na ten temat jednak Pani red. Wioletta Kamińska nie mogła jakoś z siebie wydobyć ani żadnego pytania ani żadnego komentarza. Wójt Kownacki skwitował wszystko jednym krótkim stwierdzeniem, że dla mieszkańców zmieni się jedynie dostawca prądu i że mogą sobie sami negocjować warunki dostawy, czyli ceny.


Jakoś nie przyszło też Pani Redaktor do głowy pytanie, jak to możliwe, że za wynajem środka trwałego wartego półtora miliona złotych gmina dostaje tylko dwa tysiące miesięcznie, które zresztą wydaje na konserwację tegoż środka trwałego, podczas gdy najemca kasuje od odbiorców opłaty za korzystanie z tegoż środka trwałego przynajmniej kilka razy większe, nie ponosząc żadnych kosztów konserwacji. Kto znowu, u licha, zawarł w imieniu gminy tak niekorzystną dla gminy umowę dzierżawy?


W artykule brak jest też informacji o jakimkolwiek związku między koniecznością płacenia przez gminę odszkodowań za skandaliczne umowy gminy (made in Kownacki) a zamiarem sprzedania sieci kablowej przez gminę. Czytelnikom pozostaje jednak wrażenie i to już po przeczytaniu samego tylko wstępu, że zamiar sprzedaży sieci jest jakimś lekarstwem na te odszkodowania, co chyba jednak nie jest prawdą.


Czytelnicy GP-WO są już przyzwyczajeni do pełnej i rzetelnej informacji w tym poczytnym tygodniku, a wręcz od niej uzależnieni. Czyżby Pani Redaktor chciałaby zaaplikować czytelnikom kurację odwykową? Do diabła z pełną informacją? Precz z takim nałogiem czytelników? Po co mają wszystko wiedzieć? Żeby się martwili? Co oczy nie widzą, tego sercu nie żal, jak mawiali starożytni Rzymianie.


Sugerujemy Pani Redaktor, żeby w ramach rzetelności dziennikarskiej podjęła ten temat jeszcze raz i wypolerowała brzydkie zadrapania na wizerunku Redakcji GP-WO, cieszącej się opinią gazety znanej z rzetelnego dziennikarstwa i informującej miejscową społeczność o wszystkim co ważne, nie pomijając kwestii niewygodnych dla miejscowych włodarzy.


Poza postawieniem wójtowi Kownackiemu pytań zadanych w naszym liście do Redakcji GP-WO i w pismach SMSM do wójta i do rady, byłoby chyba wskazane pofatygować się do szefostwa firmy ESV w Siechnicach i zapytać ich, co sądzą o wypowiedziach Kownackiego i o wypowiedzeniu przez niego umowy dzierżawy sieci przesyłowej, a przede wszystkim o skutkach tego wypowiedzenia dla (jeszcze) ich odbiorców energii elektrycznej. Nie, żeby tu zaraz uprawiać dziennikarstwo śledcze. Nie. O takie zapędy Pani Redaktor podejrzewać nie można. Tylko parę celnych pytań dodatkowych, które mają spowodować uściślenie pokrętnych i niepełnych odpowiedzi takich rozmówców, jak np. Kownacki. Tak zwyczajnie, Pani Redaktor, po reportersku. Prosimy! Naczelny GP-WO też będzie Pani wdzięczny, bo z pewnością nie zależy mu na tym, żeby w imię ochrony naszego wspaniałego wójta Kownackiego przed opinią publiczną, zrujnować wieloletnią ciężką pracę całego zespołu redakcyjnego.


Mieszkańcy chcą między innymi wiedzieć, co będzie, jeśli z przyczyn od nich niezależnych nie nabędą na czas nowego tytułu prawnego do eksploatacji tej części sieci elektroenergetycznej, która stanowi ich linię przesyłową, lub jakie są gwarancje, że nabędą te prawa na czas i że nie spowoduje to dodatkowych kosztów. Czy wójt Kownacki i radni – bezradni uważają, że mieszkańcy mają nosić prąd we wiadrach z PE ESV do swoich domów, jak nowy właściciel sieci nie zawrze odpowiednich umów na czas? Fakt regulowania kwestii obrotu energią elektryczną zarządzeniem Prezesa URE absolutnie nie gwarantuje, że ani wójt Kownacki, ani ewentualny nabywca sieci nie złamie prawa, a że wójt Kownacki dopuścił się już wielokrotnie łamania prawa i ma w nosie interesy ogółu mieszkańców, to wszyscy wiemy.


Mieszkańcy chcą też wiedzieć, czy wójt Kownacki może zapomniał o tym, że planowanie i organizacja zaopatrzenia mieszkańców w energię elektryczną należą, zgodnie z ustawą Prawo energetyczne, do zadań własnych gminy? Że gmina powinna dbać o bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej współpracując w tym zakresie z przedsiębiorstwami energetycznymi oraz ułatwiać prowadzenie inwestycji, czy też samemu inwestować w różne projekty energetyczne?

 

*******************