Oławska mafia niszczy Stowarzyszenie

 

 

Polemika do artykułu „Sąd zdecyduje o likwidacji SMSM” GW-PO nr 25/2015 z 18 czerwca 2015 r.

 

Dlaczego doszło do próby likwidacji SMSM?

 

25 czerwca 2015

 

Fragmenty, które z braku miejsca nie ukazały się w papierowym wydaniu GP-WO
(nr 26/2015 z 25 czerwca 2015) są zanaczone kolorem.

Może nie tyle polemika, co odpowiedź na postawione i pozostawione bez odpowiedzi pytanie: „dlaczego się nie udało”, pomimo tego, że taka organizacja, jak SMSM, która działa na rzecz Mieszkańców i ich potrzeb, jest Mieszkańcom potrzebna, a inicjatywa powołania takiego stowarzyszenia była słuszna? A poza odpowiedzią, inne pytanie: dlaczego doświadczona w końcu dziennikarka najlepszej w kraju gazety lokalnej, nie zdołała dotrzeć do odpowiedzi na swoje, tak ważne dla czytelników pytanie.

Dla pełnego zrozumienia przyczyny likwidacji stowarzyszenia potrzebne jest trochę historii. Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców (SMSM) powstało jesienią 2010 roku w wyniku zmasowanych protestów Mieszkańców tych miejscowości przeciwko kryminalnej wręcz samowoli wójta gminy Oława, bezradności radnych Rady Gminy Oława i rażącemu naruszaniu praw Mieszkańców przez samorząd gminy Oława. Członków założycieli SMSM było 26, choć do zarejestrowania stowarzyszenia posiadającego osobowość prawną wystarczyłoby 15. Na zebrania przychodziło po kilkadziesiąt osób.

W czasie prawie pięcioletniej, bardzo intensywnej działalności, ilość aktywnych członków SMSM doszła do prawie 50. Ponadto prawie 100 osób udzieliło SMSM pisemnego pełnomocnictwa do reprezentowania ich przed organami administracji i wymiaru sprawiedliwości w sprawach ich praw, jako Mieszkańców gminy Oława.

O tym, co SMSM robiło przez te prawie 5 lat i z jakim skutkiem, nie będę się tutaj rozpisywał, ponieważ jest tego bardzo dużo, a wszystko jest dokładnie opisane na stronie internetowej SMSM ( http://stanowice-marcinkowice.npage.de ). Stronę tę mogę polecić jako kryminał, który czyta się z zapartym tchem.

Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku, stowarzyszenie działa dynamicznie i skutecznie na rzecz mieszkańców, udaje się załatwiać sprawy, których wcześniej nie można było załatwić przez kilkanaście lat, a nawet wewnątrz stowarzyszenia nie ma żadnych zgrzytów, ani walki o prezesowanie, co w Polsce wcale nie jest takie oczywiste.

Wydawałoby się. Niestety, okazało się, że interesy Mieszkańców, nie tylko nie pokrywają się z interesami samorządu gminy Oława, ale wręcz szkodzą interesom wójta i radnych! Rzecz wprawdzie niepojęta, bo przecież i wójt i radni właśnie po to zostali wybrani przez Mieszkańców, żeby reprezentować interesy swoich wyborców, żeby zarządzać publicznym majątkiem w imieniu Mieszkańców i dla ich dobra, jednak, jak się okazało, nie w gminie Oława, choć nie tylko, o czym potem.

Na skutek podnoszenia i dochodzenia praw Mieszkańców, SMSM okazało się „wrogiem publicznym nr 1” wójta, radnych i niektórych oligarchów, bo ich interesy są zupełnie inne niż ogółu Mieszkańców. Mało tego, wobec ignorowania przez samorząd podnoszonych przez SMSM bardzo poważnych problemów (nielegalne wycinki lasów na terenie Stanowic, gigantyczne machloje przy budowie kanalizacji sanitarnej w Stanowicach i Marcinkowicach, korupcjogenne przekręty przy sprzedaży gruntów gminnych w prywatne ręce, skandaliczny stan dróg osiedlowych itd.), SMSM zmuszone było uruchomić organy kontrolne, sądy a nawet prokuratury, bo w grę wchodziło niedopełnienie obowiązków służbowych i nadużywanie uprawnień, nie wspominając już podejrzeń o korupcję.

Efektem była półroczna kontrola NIK w Urzędzie Gminy, której wynik był wręcz druzgocący, do zarzucenia wójtowi Janowi Kownackiemu, jego urzędnikom i radnym Rady Gminy Oława, wielokrotnego łamania prawa, w tym prawa zamówień publicznych, budowania mechanizmów korupcjogennych (!) a nawet oszustw podatkowych. Efektem było też wygranie przez SMSM kilku procesów przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA) przeciwko wójtowi Kownackiemu, a także doprowadzenie do zaskarżenia przez Wojewodę Dolnośląskiego aż czterech uchwał Rady Gminy Oława w sprawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, z których WSA całkowicie unieważnił trzy, a czwarta jest jeszcze w toku postępowania.

W związku z całym szeregiem wypadków rażącego łamania prawa przez samorząd, do deliktów kryminalnych włącznie, SMSM wystosowało do prokuratury w sumie ponad 20 zawiadomień o przestępstwie. Niestety, we wszystkich wypadkach postępowania prokuratorskie zostały umorzone, chociaż w kilku z nich, twardych dowodów dostarczyła NIK oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA), które prowadziło własne półroczne śledztwo w sprawie korupcji i machlojek przy budowie kanalizacji. W niektórych wypadkach, zaskarżone przez SMSM postanowienia prokuratury o umorzeniu śledztwa zostały uchylone przez sąd, jednak prokuratura zawsze wydawała kolejne postanowienia o umorzeniu i pozostawała jedynie droga prywatnego oskarżenia, do czego SMSM nie jest uprawnione (brak własnego interesu prawnego), a poszkodowanym Mieszkańcom jakoś zabrakło odwagi.

No właśnie! Skąd ten brak odwagi u pojedynczych Mieszkańców do wystąpienia przed sądem przeciwko wójtowi i radnym w sprawie karnej? Ano stąd, że zostali zastraszeni. Mieszkańcy byli zastraszani już na etapie pierwszych czynności w śledztwach, przy przesłuchaniach ich w charakterze świadków.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Zastraszaniu, szykanom i prześladowaniom zostali poddani wszyscy członkowie SMSM, a w szczególności członkowie Zarządu i Komisji Rewizyjnej. W miejscu zamieszkania, w miejscu pracy, przy załatwianiu spraw w Urzędzie Gminy itd. Wielu miało do wyboru, albo rezygnację z członkostwa w SMSM, albo utratę pracy. Jeden z członków Zarządu SMSM nie zrezygnował i został zwolniony z pracy (nauczyciel).

Jak członkowie SMSM doszli do wniosku, że trzeba odwołać wójta i radę w drodze referendum, przed upływem kadencji, a Zarząd SMSM uruchomił odpowiednie formalne procedury i w teren poszło grubo ponad dwadzieścia osób zbierać podpisy za przeprowadzeniem referendum, to na pełnomocnika SMSM jako inicjatora referendum (notabene członka Zarządu) nieznani sprawcy dokonali aktu fizycznego terroru na jego prywatnej posesji. Ponadto do Zarządu zaczęły trafiać informacje o tym, że „dobrzy ludzie” zaczęli „doradzać” Mieszkańcom, żeby nie podpisywali się na listach za przeprowadzeniem referendum, bo „mogą mieć kłopoty z władzą”. Wobec takiego stanu rzeczy, aby nie narażać Mieszkańców, Zarząd SMSM przerwał akcję referendum i wbrew żądaniom organów administracji, nie przekazał list z uzyskanymi już kilkuset podpisami, tylko je komisyjnie zniszczył.

W efekcie szykan, prześladowań i zastraszania członkowie zaczęli występować ze stowarzyszenia. Zrezygnowało również dwóch członków Zarządu i jeden członek Komisji Rewizyjnej. Niektóre pisemne rezygnacje członków zawierały uzasadnienie - obawę o własne bezpieczeństwo.

Po upływie kadencji Zarządu na Walne Zebranie wyborcze przyszło tylko osiem osób i nikt nie chciał kandydować ani do Zarządu, ani do Komisji Rewizyjnej. Walne Zgromadzenie przedłużyło więc kadencję starego Zarządu i starej Komisji Rewizyjnej, do czego było uprawnione, bowiem jedynymi aktami prawnymi regulującymi zasady działania stowarzyszenia są ustawa o stowarzyszeniach i statut stowarzyszenia, a te przedłużenia kadencji zarządu przez Walne Zgromadzenie nie zabraniają. Ordynacje wyborcze nie dotyczą stowarzyszeń, a przedłużanie kadencji zarządów stowarzyszeń i fundacji jest dość często praktykowane. Odparliśmy też próby zamknięcia naszej strony internetowej i hakerskie ataki na tę stronę – czujnie zainstalowaliśmy tę stronę na zagranicznym serwerze.

Kownacki osiągnął jednak swój cel polegający na spowodowaniu rezygnacji takiej ilości członków, żeby pozostało ich mniej niż ustawowo wymagane 15, co stanowi powód do likwidacji stowarzyszenia z urzędu. Wystąpił więc do swojego pachołka, Starosty Oławskiego – Zdzisława Brezdenia, aby ten, w ramach nadzoru starosty nad organizacjami pozarządowymi, spowodował likwidację SMSM. Ponieważ w tym czasie SMSM miało jeszcze przynajmniej 15 członków, prawnik starosty posłużył się zarzutem rzekomo niezgodnego z prawem przedłużenia kadencji Zarządu i wystąpił do Sądu Rejestrowego z wnioskiem o powołanie kuratora, który po nieudanej próbie wyboru nowego zarządu ma wystąpić z wnioskiem o likwidację stowarzyszenia (taka jest ustawowa procedura). Notabene, Kownacki „nakłonił” Brezdenia do udzielenia mu poparcia w ostatnich wyborach samorządowych przez lokalny PiS (!).

Sąd Rejestrowy (KRS) powołał kuratora, jednak nie zawarł w swoim postanowieniu stwierdzenia, że SMSM ma zarząd wybrany niezgodnie z prawem, bo takim stwierdzeniem strzeliłby sobie w stopę. Notabene, o sposobie rozpatrywania i rozstrzygnięcia tej sprawy niech zaświadczy fakt, że w pięcioliterowym nazwisku powołanego kuratora (zarejestrowanego radcy prawnego) sąd ten zrobił aż trzy błędy. Zamiast prawdziwego nazwiska Kolak, sąd napisał w postanowieniu Kałek.

W międzyczasie liczba członków SMSM spadła jednak poniżej 15, więc te wszystkie hocki-klocki z rzekomo „nielegalnym” zarządem nie mają już znaczenia, tym bardziej, że 30 kwietnia b.r. zakończyła się przedłużona kadencja Zarządu i Komisji Rewizyjnej SMSM i nie była już przedłużana. Co do opisanego w artykule stanowiska prawnika Brezdenia, mogę tylko powiedzieć: jaki starosta, taki prawnik. Brezdeń wziął czynny udział w nagonce na SMSM, bo sam też stał się w międzyczasie przedmiotem interwencji SMSM, do dwóch zawiadomień do prokuratury o przestępstwie włącznie (afera LGD i afera PKS).

Podobnie jest z Kownackim i jego wcześniejszym prawnikiem, radcą prawnym Arturem Świderskim. Przegrali sromotnie wszystkie zakończone już procesy sądowe z SMSM kompromitując się do szpiku kości. Jaki wójt, taki prawnik. Ostatnio prawnik Kownackiego błędną opinią prawną uniemożliwił ustalenie, kto w rodzinnej wsi Kownackiego Gać wytruł pszczoły kilku okolicznych pasiek.

Mechanizm niszczenia SMSM jest zatem znany i powody również, tym bardziej, że opinia publiczna była o tym sukcesywnie informowania poprzez GP-WO i stronę internetową. Ten mechanizm niszczenia opozycji i ochrony łamiących prawo rządzących, przez organy administracji i wymiaru sprawiedliwości, jest niestety w dzisiejszej POlsce dość powszechny i obejmuje najwyższe władze. Tylko ponowne przejęcie władzy w kraju przez Prawo i Sprawiedliwość zapewni zatrzymanie tej patologii oraz odbudowanie demokracji i zrujnowanej gospodarki. Zniesmaczeni oławskim PiS-em niech się nie obawiają, bowiem Brezdeń i jego „grupa”, to tacy sami PiS-owcy, jak niegdyś Kluzik-Rostkowska i czeka ich ten sam los. Notabene, Brezdeń, jako szef oławskiej struktury PiS, odmówił Mieszkańcom poparcia w 2013 roku w sprawie wyżej opisanego referendum, choć Zarząd Okręgowy PiS we Wrocławiu, takiego poparcia udzielił (Piotr Milczanowski).

Przyszłość SMSM po wykreśleniu z KRS, bo przecież „zlikwidować” fizycznie nas nie mogą – to nie te czasy, jest też jasna – będzie dalej działać, tyle że bez osobowości prawnej, bez formalnej struktury i nazwy „stowarzyszenie” i bez podawania nazwisk członków nawet sądom. Moja skromna osoba pozostanie aktywna zarówno w interwencjach na rzecz Mieszkańców, jak i w publikacjach. Strona internetowa będzie nadal działać. Dalej będziemy dochodzić praw Mieszkańców i rozliczać władzę, a także ją publicznie krytykować, jeśli będą ku temu podstawy. Dalej będziemy kierować sprawy do organów kontrolnych i do prokuratury, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Pozostaje zatem do wyjaśnienia jedynie pytanie, dlaczego Pani Redaktor Wioletta Kamińska, autorka artykułu o likwidacji SMSM, nie była w stanie odpowiedzieć na postawione przez Nią samą pytanie: „Zatem dlaczego się nie udało?”, ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że „Uczestnicy spotkania (cztery osoby skrzyknięte przez kuratora-terminatora) uznali, że na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.”. A co z obiektywną prawdą, albo przynajmniej z przedstawieniem różnych stanowisk, do weryfikacji przez czytelników?

Myślę, że sprawa kryminalnego samorządu gminy Oława i walczącego z nim przez 5 lat SMSM, jest dla Mieszkańców (czytelników GP-WO) tak ważna, że trzeba na to pytanie odpowiedzieć. Nabieranie wody w usta jest przyzwalaniem na kryminalne rządy Kownackiego i jego sitwy. A to z całą pewnością nie jest misją dziennikarza i to najlepszej w kraju gazety lokalnej.

Czyżby Pani Redaktor po ostatnim wywiadzie z Kownackim (GP-WO z 30 kwietnia b.r.), w którym bardzo odważnie wytknęła mu łamanie prawa i niszczenie SMSM (brawo Pani Redaktor!), dostała od mafii po swoich ślicznych łapkach i dlatego jest teraz taka wstrzemięźliwa?

Wobec braku odpowiedzi na to zasadnicze pytanie, przesłanie artykułu „Sąd zdecyduje o likwidacji SMSM” do czytelników jest jasne: Rozwaliłem wreszcie to wasze stowarzyszenie i doprowadzę do rozwiązania go przez sąd. Nie będziecie już mi psuć moich interesów. Podpisano – Kownacki.

To jednak nie jest prawdą, bo, jak wyżej wspomniałem, działalność grupy mieszkańców z SMSM będzie dalej prowadzona, tyle, że w innej regule formalnej. Dalej będziemy dochodzić praw Mieszkańców i reprezentować Ich interesy. Będziemy też skutecznie bronić członków tej grupy przed szykanami i represjami, nie ujawniając nikomu ich personaliów. Tylko moje nazwisko będzie występowało oficjalnie w działaniach, a ja jestem poza zasięgiem szykan i represji miejscowych kacyków. Jeśli jednak będzie szykanowana moja rodzina w Stanowicach, to niektórzy poznają mnie ze strony, z której mnie jeszcze nie znają. Już im współczuję.

Rolf Michałowski
członek i były prezes Zarządu SMSM

 

 

********************************

 

Oławska Cosa Nostra
wysyła swojego Consigliere z wizytą
do rodziny prezesa Zarządu naszego Stowarzyszenia
wczesnym popołudniem drugiego dnia
Świąt Wielkanocnych.

 

9 kwietnia 2015

 

Nie. To nie była kurtuazyjna wizyta ze spóźnionymi życzeniami świątecznymi, ani spóźniony śmigus-dyngus. Wrocławski radca prawny Paweł Kolak, przedstawiający się jako kurator naszego Stowarzyszenia, zrobił to w ramach organizowania Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia, celem wybrania nowego Zarządu, bo jak powszechnie wiadomo Oławska Cosa Nostra jest bardzo niezadowolona z aktualnego Zarządu Stowarzyszenia, a w szczególności z jego prezesa w osobie Rolfa Michałowskiego i postanowiła wybrać sobie dla naszego Stowarzyszenia nowy zarząd i nowego prezesa.

 

Jak już informowaliśmy, na wniosek wójta gminy Oława Jana Kownackiego, Starosta Oławski Zdzisław Brezdeń wynajął za publiczne pieniądze adwokata i wystąpił do sądu rejestrowego KRS z wnioskiem o ustanowienie kuratora dla naszego Stowarzyszenia, bo zdaniem obu tych wielce szanownych oławskich panów polityków, Stowarzyszenie ponoć nie ma zarządu.

Sąd podobno przychylił się do tego wniosku i wyznaczył kuratora dla Stowarzyszenia w osobie radcy prawnego Pawła Kolaka z Wrocławia, jednak odpowiednie postanowienie sądu nie zostało dotąd przez sąd prawidłowo doręczone Zarządowi SMSM.

Oczywiście nie chodzi wcale o wybór nowego zarządu, bo wobec opisanych na tej stronie internetowej szykan i prześladowań członków naszego Stowarzyszenia, a szczególnie członków Zarządu, do aktu fizycznego terroru włącznie, ewentualni chętni do pracy w Zarządzie Stowarzyszenia zostali skutecznie zastraszeni. Na zebranie zwołane przez kuratora po prostu nikt nie przyjdzie. Tu chodzi o likwidację naszego Stowarzyszenia, co jest zadaniem właśnie ww. kuratora.

Oławska Cosa Nostra nie może sobie bowiem pozwolić na dalsze działanie SMSM. No bo kto to słyszał, żeby jakieś stowarzyszenie mieszkańców wyciągało na światło dzienne poufne interesy oligarchów z organami władzy, ściągało do Urzędu Gminy Oława kontrolę Najwyższej Izby Kontroli, która w raporcie bezczelnie pisze o mechanizmach korupcjogennych, żeby wygrywało jeden pod drugim procesy z jaśnie panem wójtem przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, ściągało Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę na głowę tak uczciwego i tak bardzo przestrzegającego prawo człowieka, jakim jest wójt Jan Kownacki z Gaci, żeby na kryształowo uczciwą i przestrzegającą prawo, demokratycznie wybraną Radę Gminy Oława, napuszczało Wojewodę Dolnośląskiego, który w dodatku nie ma też żadnego szacunku dla wielce szanownej Rady i skarży wszystkie aktualne miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego gminy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a ten, zamiast uszanować wielce szanowną Radę Gminy, unieważnia w całości wszystkie ostatnie uchwały tej Rady dotyczące wspomnianych wyżej planów?

Kto to słyszał, żeby jakieś stowarzyszenie mieszkańców nasyłało Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska i prokuraturę na tak wspaniałego i przestrzegającego wszelkie prawo człowieka, jakim jest nasz ukochany Starosta Oławski Zdzisław Brezdeń i to tylko dlatego, że jakimś mieszkańcom przeszkadzają fabryki zlokalizowane obok dużego osiedla mieszkaniowego, bo ich podobno trują, albo żeby na tego wspaniałego człowieka nasyłało NIK i prokuraturę z powodu jakiegoś głupiego miliona, który podobno zginął z kasy LGD, czy z powodu głupich paru milionów strat wygospodarowanych przez oławski PKS, albo z powodu jeszcze głupszego ćwierć miliona wynikającego z niewinnych błędów w księgowości Starostwa?

Przecież to skandal za skandalem! W dodatku to byle jakie stowarzyszenie, które nawet nie ma zarządu, śmie o tym wszystkim informować prasę a nawet telewizję i publikować wszystko w Internecie! Tak dalej nie może być! To trwa już grubo ponad cztery lata i trzeba z tym skończyć!

Władza, rzecz święta i nie wolno jej krytykować, a już w żadnym wypadku nie wolno zaglądać jej w karty, czyli w przetargi, w gospodarowanie budżetem i majątkiem gminy, w ochronę (czytaj: dewastowanie) środowiska, ani w załatwianie (czytaj: niezałatwianie) skarg i wniosków obywateli. To sprawa władzy, a jakimś tam mieszkańcom wara od tego.

Jak prezes SMSM nie daje się zastraszyć, to trzeba postraszyć jego rodzinę, najlepiej w Święta. Oddany Consigliere to załatwi.

Coś nam się jednak wydaje, że ta kosa (nostra) nie ma pojęcia, na jaki twardy kamień trafiła i że w fizyce każda akcja powoduje odpowiednią reakcję, a energia w fizyce nie ginie. Taki kamień naładowany energią kinetyczną od walenia w niego kosą, nie tylko spowoduje połamanie kosy, ale odda również wpakowaną w niego energię, która może przyjąć różne formy. Widać, kosa nie uważała zbytnio w szkole na fizyce.

A sądy w III RP są różne. Są normalne i są „rozgrzane”. Są takie, które ścigają łamanie prawa przez władzę, jak np. wrocławski WSA, a są też takie, które ścigają tych, którzy ujawniają korupcję i łamanie prawa przez władzę, jak np. ostatnio w sprawie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.

Są też takie sądy, które w ważnym postanowieniu o powołaniu kuratora dla stowarzyszenia mieszkańców krytycznego dla władzy, robią w pięcioliterowym nazwisku kuratora trzy błędy na raz, robiąc z nazwiska "Kolak" nazwisko "Kałek", czyli zupełnie inne. Ile błędów jest zatem w merytoryce tego postanowienia, nie wspominając już w ogóle o braku formalnego doręczenia tego postanowienia zainteresowanej stronie postępowania?

Reasumując, oławska sitwa, przy pomocy KRS, załatwiła sobie terminatora w osobie kuratora, który ma zniszczyć nasze Stowarzyszenie. Jak kończą terminatorzy, można się dowiedzieć ze znakomitych filmów „Terminator” (I, II i III a nawet IV) z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej.

Na początek złożymy wniosek do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko naszemu terminatorowi z powodu nękania rodziny naszego prezesa w Święta Wielkanocne i posługiwania się zaświadczeniem sądowym wystawionym na inne nazwisko. Następnie sprawdzimy, czy terminator wytrzyma nacisk prasy, oczywiście myślimy tu o prasie, jako o mediach, a nie o prasie hydraulicznej, jak w filmie. Dalsze kroki, oczywiście wyłącznie zgodne z prawem, będą podejmowane w miarę rozwoju sytuacji.

Na zakończenie trzeba jeszcze dodać, że wysokie koszty likwidacji naszego Stowarzyszenia, w tym wysokie honorarium dla terminatora, ponosi budżet Starostwa Powiatowego w Oławie, jako wnioskodawca postępowania, czyli obywatele z ich podatków, bowiem nasze Stowarzyszenie nie posiada żadnego majątku i utrzymuje się jedynie z bardzo niewielkich składek członkowskich, które nawet nie wystarczają na pokrycie opłat pocztowych i kosztów materiałów biurowych.

Tak to demokratycznie1) wybrana władza, która zgodnie z art. 4 Konstytucji RP ma być przedstawicielem Narodu w sprawowaniu władzy zwierzchniej przez Naród, za pieniądze tegoż Narodu niszczy wszelkie przejawy kontrolowania przez Naród sposobu sprawowania tej władzy a nawet udaremnia ściganie korupcji i rozkradania majątku publicznego przez urzędników i oligarchów.

 

 

1)  Demokratycznie, czyli za pomocą wódki „Demokratki” albo „Wyborczej”, nie wspominając już w ogóle o „nieprawidłowościach” (czytaj: fałszerstwach) wyborczych.

 

************************