Prasa o nas

 

 

"Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie"
wydanie z dnia 11 września 2014 r.

 
 

Wójt i starosta walczą z pomówieniami w internecie

Wójt i starosta najchętniej cięliby wpisy prezesa Rolfa Michałowskiego

 

Jan Kownacki i Zdzisław Brezdeń mają dość. Chcą na drodze sądowej uciszyć Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców i jego prezesa. Czują się obrażani i pomawiani, ale Rolf Michałowski nie zamierza odpuścić

Powiat Na ile można sobie pozwolić?

O dobre imię  walczy od dłuższego czasu wójt gminy Oława Jan Kownacki. W drugiej połowie ubiegłego roku skierował  do wydziału cywilnego Sądu Okręgowego we Wrocławiu wniosek przeciwko Stanowicko-Marcinkowickiemu Stowarzyszeniu Mieszkańców. Zdaniem wójta, stowarzyszenie w publikacjach, umieszczanych na swojej swojej stronie internetowej oraz w prasie i innych mediach, używa słów i określeń, które "naruszają jego dobro osobiste, dobre imię i cześć, gdyż są niezgodne z prawdą i pomawiają. Wykraczają poza prawo do krytyki. Stanowią stwierdzenia nieprawdziwych faktów, czy też pomówienia o nieprawdziwe okoliczności. Celem publikacji nie jest informowanie, lecz obrażanie i szkalowanie, a to wpływa na sposób jego oceny jako wójta i podważa społeczne zaufanie do niego".

 Kownacki  domagał się zakazu publikowania przez SMSM obrażających go tekstów (wymienił je we wniosku, w 19 punktach). Chce też, aby stowarzyszenie przeprosiło go, na  swojej strony internetowej, a także na pierwszej stronie "Gazety Powiatowej-Wiadomości Oławskie" - poprzez oświadczenie o treści określonej w pozwie. Wójt domaga się też od SMSM kary finansowej - wpłaty 50 tys. zł  na rzecz Domu Dziecka w Oławie.

Na posiedzeniu niejawnym, w listopadzie ubiegłego roku, sąd uwzględnił wniosek Kownackiego i na czas postępowania, zakazał SMSM publikowania  w internecie i prasie tekstów obrażających Jana Kownackiego, do czasu rozstrzygnięcia sprawy (nie dłużej niż rok po wydaniu decyzji). Jej terminu do tej pory nie wyznaczono. Monika Mora z biura prasowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu powiedziała nam, że sąd czeka na akta spraw dotyczących gminy Oława z doniesień SMSM w prokuraturach w Oleśnicy i Trzebnicy,    

Stowarzyszenie złożyło zażalenie od decyzji sądu okręgowego do wyższej instancji, ale jak poinformował nas Rolf Michałowski, prezes SMSM, sąd podtrzymał decyzję sadu okręgowego.

Na drogę sądową zamierza wystąpić także starosta oławski, Zdzisław Brezdeń: - Podjąłem konsultację z prawnikami, bo ten stek różnych kalumnii, wyzwisk, obelg i pomówień, zawartych we wpisach internetowych, przekroczył granice nie tylko mojej tolerancji, ale przede wszystkim norm, wyznaczonych przez obowiązujące przepisy. Traktowaliśmy to z przymrużeniem oka i pewnym dystansem. Jednak zarzuty, które wysuwa pan funkcjonariuszowi publicznemu, są zbyt poważne, aby je zignorować. Są to zarzuty przestępstw, machlojek, matactw, nepotyzmu. Nie mogę tego tolerować z racji piastowanego urzędu.

 Po przeanalizowaniu wpisów w internecie - jednych podpisanych przez Rolfa Michałowskiego, innych - anonimowych, starosta i prawnicy podjęli stosowne działania. Kolejnym krokiem będzie zawiadomienie prokuratury z artykułu 226. kodeksu karnego - obraza funkcjonariusza publicznego. - Tak nie można - komentuje starosta Zdzisław Brezdeń. - Mamy wolność wypowiedzi, możemy wiele rzeczy mówić, ale trzeba ważyć słowa. Nie może być tak, że ktoś rzuca oskarżenia bez pokrycia i bezkarnie zarzuca przestępstwo działaczowi samorządowemu.

Co Michałowski sądzi o działaniach wójta i starosty? - To są metody nieuczciwych polityków, którzy chcą zamknąć usta krytyce i nazywają prawdę obrazą - komentuje i zapowiada, że nie zamierza zaprzestać obserwowania poczynań władzy i jej oceniania. - Prawda nie może stanowić obrazy. To funkcjonariusz publiczny w osobie starosty Zdzisława Brezdenia swoimi łamiącymi prawo działaniami obraża demokrację, sprawiedliwość i prawo. To samo dotyczy wójta Jana Kownackiego. Próba wykorzystania organów wymiaru sprawiedliwości do prześladowań organizacji społecznych, krytykujących bezprawne poczynania niektórych funkcjonariuszy publicznych, jest skandalem i należy do sposobów stosowanych w reżimach.

 Żadna ze stron nie zamierza ustąpić. Samorządowcy twierdzą, że muszą się bronić. Początkowo milczeli, ale teraz miarka się przebrała.

Wioletta Kamińska, Monika Gałuszka-Sucharska

 

Zobacz komentarze do tego artykułu: 

http://gazeta-olawa.pl/artykul-6875-wojt-i-starosta-walcza-z-pomowieniami-w-internecie.html

 

 

************************

 

"Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie"
wydanie z dnia 9 maja 2013 r.

Gmina w trzebnickiej prokuraturze

- W tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi wójt Jan Kownacki. I czeka na kolejne umorzenie

Stowarzyszenie donosi, prokuratura wszczyna śledztwo, ale dowodów nie ma. Przynajmniej na razie

OŁAWA/TRZEBNICA

Korupcja?

Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy wszczęła 29 marca śledztwo, w sprawie przyjęcia korzyści majątkowych przez obecnego i byłego wójta gminy Oława, w związku z pełnieniem przez nich funkcji publicznych. Doniesienie, a właściwie trzy doniesienia, złożyło do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców. Mowa w nim o korzyściach majątkowych, jakie wójtowie - były i obecny - mieliby otrzymać w związku ze sprzedażą działek w Stanowicach oraz zmianą ich przeznaczenia w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. W przypadku byłego wójta chodzi o rok 2009, a obecnego - od 2010 do dziś. W trzech doniesieniach mowa jest także o kilkunastu innych osobach, być może zamieszanych w sprawę stanowickich działek. Oprócz wójtów - byłego i obecnego - są tam wymienieni m.in. radni, urzędnicy i developer.
Ponieważ z obawy o posądzenia o stronniczość, oławska prokuratura i nasza policja wyłączyły się z postępowania, sprawa trafiła do Trzebnicy. - Akta są obecnie w trzebnickiej komendzie, z poleceniem, aby przesłuchać wszystkich, których wymienia się w doniesieniu - mówi prokuratur Jerzy Prędota, nadzorujący sprawę. Na razie przesłuchano tylko jedną osobę z kierownictwa stowarzyszenia. Jej zeznania były bardzo lakoniczne i nie wniosły niczego nowego: - Ta pani powiedziała też, żeby nie przesłuchiwać pozostałych osób z kierownictwa stowarzyszenia, bo nie wiedzą nic ponad to, co w pisemnym zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
A w pisemnym zawiadomieniu praktycznie nie ma żadnych dowodów, jedynie podejrzenia. W związku z tym prokurator Prędota apeluje: - Jeżeli ktokolwiek z Czytelników miałby jakiekolwiek konkretne informacje, dotyczące tej sprawy, prosimy o kontakt z trzebnicką Prokuraturą Rejonową, nawet anonimowo.

O co chodzi?

Ze swojej strony tłumaczy to w liście do gazety Rolf Michałowski, prezes Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców: - Sprawa dotyczy obszaru o powierzchni ok. 10 ha, który był całkowicie porośnięty dorodnym lasem, z którego korzystali mieszkańcy Stanowic oraz przyległych Marcinkowic, jako terenu spacerowo-rekreacyjnego, i który jednocześnie spełniał rolę naturalnego buforu pomiędzy osiedlami mieszkaniowymi Stanowic i Marcinkowic a Stanowicką Strefą Przemysłową. W 2008 roku gmina dokonała nielegalnej wycinki ok. 3 ha lasu, na działce nr 494/780, za co poniosła ponadmilionową karę, nałożoną przez starostę. We wrześniu 2009 gmina sprzedała całą tę działkę, na której stało jeszcze ok. 4 ha zdrowego lasu, spółce miejscowego przedsiębiorcy Krzysztofa Ł., po ok. 5 zł za metr kwadratowy, po czym, w roku 2010, wójt wydał zezwolenie na wycinkę reszty lasu na tej działce, nie pobierając od nowego właściciela podyktowanych prawem ochrony przyrody bardzo wysokich opłat za wycinkę drzew i krzewów. Starosta nie mógł już ukarać za to gminy, bo działka znalazła się w rękach prywatnych i tym samym szef Zarządu Powiatu przestał już być organem właściwym dla tej działki w zakresie ochrony przyrody. Organem właściwym stał się wójt gminy Oława. Sąsiadujący z działką nr 494/780 zalesiony teren, o łącznej powierzchni ok. 3 ha, gmina podzieliła na kilkanaście działek (mimo rosnącego tam litego kompleksu leśnego) i w grudniu 2009 sprzedała... po ok. 4 zł za metr kwadratowy.
Jak dalej tłumaczy Michałowski, w maju 2012 uchwałą Rady Gminy Oława, cały ten teren przekształcono na budowlany (pod wielorodzinną zabudowę mieszkaniową), a w październiku 2012 wójt wydał zgodę na kolejną wycinkę pojedynczych drzew, rozsianych na dziewięciu działkach, nie pobierając od właścicieli żadnych opłat. - Trzeba tu dodać, że wnioski o wydanie zgody na tę wycinkę nie spełniały elementarnych wymogów, przewidzianych prawem, a zgoda została mimo to wydana - pisze Rolf Michałowski. - Okazało się jednak, że powyższa uchwała Rady Gminy miała tak poważne wady, że została uchylona przez organ nadrzędny. W związku z tym Rada Gminy podjęła w grudniu 2012 nową uchwałę, mającą takie same skutki przekształceniowe, jak ta uchylona. W styczniu i lutym tego roku właściciele pozostałego jeszcze lasu, korzystając z zezwoleń wójta na wycinkę pojedynczych, podobno chorych drzew, zaczęli wycinać całe połacie lasu pod budowę.
Co na to wójt?

Jan Kownacki nie jest zdziwiony podejrzeniami. Bo, jak tłumaczy, sprawę badała już prokuratura oleśnicka. Badała i umorzyła.
- Tam lasu nigdy nie było - mówi wójt. - To są tereny zadrzewione, które w ewidencji gruntów występują jako „tereny różne”. Po drugie, działki sprzedawaliśmy w przetargu, więc nie ja ustalałem cenę. Podobnie to nie wójt decyduje o przekształceniu działek, tylko Rada Gminy. Jakie miałbym przyjąć korzyści majątkowe? Za co? Niech mi cokolwiek udowodnią!
Wójt mówi, że ma dość odpowiadania na bzdurne zarzuty, niepoparte żadnymi dowodami. - Ja już jestem przyzwyczajony, że muszę jeździć po różnych prokuraturach - mówi. - Nie mam sobie w tej sprawie nic do zarzucenia. Niech sobie prokuratorzy kontrolują. Niech to wszystko wyjaśniają, ale potem, gdy już umorzą sprawę, niech wyliczą wszystkie koszty postępowania i obciążą nimi stowarzyszenie.
Nie pierwszy raz

O sprawie działek w Stanowicach i wycince drzew pisaliśmy już wielokrotnie. Tym razem prokuratura zbada sprawę ewentualnego przyjęcia korzyści majątkowej, czyli po prostu łapówki, za określone działanie. Na razie, co ważne, jest to śledztwo „w sprawie”, a nie przeciw komuś. To znaczy, że nikomu nie przedstawiono zarzutów. Podobnie zresztą jak po innych doniesieniach stowarzyszenia, kierowanego przez Rolfa Michałowskiego. A jest ich sporo. Obecnie w oławskiej Komendzie Powiatowej Policji naliczono co najmniej cztery, które trafiły tam tylko w tym roku. Inne badają lub badały prokuratura w Oleśnicy, NIK i CBA.
Rolf Michałowski w „liście otwartym” do nowego komendanta powiatowego policji, wylicza wszystkie „afery”, wynalezione przez stowarzyszenie, i twierdzi, że dysponuje „obszernym materiałem dowodowym”. Trzebnicka prokuratura najwyraźniej tych dowodów jednak nie otrzymała. Nie przeszkadza to panu Michałowskiemu być dobrej myśli: - Jeśli wójtowie faktycznie przyjęli korzyści majątkowe, w zamian za „załatwienie” kupna gruntów grubo poniżej ich wartości, zgody na wycinkę lasu, i to bez ustawowych opłat, czy przekwalifikowania gruntów, to ktoś musiał im te korzyści majątkowe przekazać. Śledztwo wygląda zatem na rozwojowe.

Jerzy Kamiński
jkaminski@gazeta.olawa.pl


Komentarze

Avatar
Gość
Gość z 16.06.2013 godz. 14:23:12 „Podejrzany” najwyraźniej nie czytał tekstu o którym jest dyskusja. Prokurator Prędota powiedział w tym tekście wyraźnie, że nie ma dowodów i zaapelował do mieszkańców o ich dostarczenie, stąd właśnie to wiem.

Nie oceniam osób, tylko oceniam twarde fakty i wyniki działania lub braku koniecznego działania osób publicznych, które mają reprezentować interesy mieszkańców. Każdy obywatel ma prawo ocenić władzę, jej skuteczność, jej moralność i jej obietnice wyborcze. To właśnie robi stowarzyszenie mieszkańców, któremu mam zaszczyt przewodniczyć.

Nie moją rzeczą jest udowodnienie komuś winy. Od tego są prokuratury, CBA NIK i jeszcze parę innych instytucji i w końcu sądy. Mieszkańcy stwierdzają nieprawidłowości, które zresztą wołają o pomstę do Nieba i zgłaszają je komu trzeba, bo ani Wójt ani Rada Gminy nie reagują na żadne wnioski ani petycje mieszkańców.

Tak dla przykładu: do ostatniego projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dużej części gminy Oława, mieszkańcy różnych miejscowości zgłosili aż 150 uwag i wniosków. Wszystkie, ale to absolutnie wszystkie, zostały przez Wójta i Radę Gminy oddalone jako rzekomo bezzasadne, a uzasadnienia tego oddalenia są wręcz groteskowe. Wszystko można zobaczyć i przeczytać na stronie internetowej Gminy Oława w informacjach BIP. Zapraszam.

Wbrew podejrzeniom „Podejrzanego” Pan Kownacki wcale mnie osobiście nie „denerwuje”. Denerwuje mnie za to bardzo to, co, nie tylko Pan Kownacki, jako wójt, ale również radni wyprawiają z budżetem gminy, z lasami w Stanowicach, z elementarnymi potrzebami mieszkańców i wieloma innymi publicznymi rzeczami. Nie o osobę Pana Kownackiego tu idzie, tylko o skutki jakie jego wójtowanie wywołuje. Sam Pan Kownacki może być nawet równym gościem, co to i wypije i coś załatwi, nie znam go z tej strony, nie należy do grona moich znajomych. Problem jest jedynie w tym, że kompletnie nie nadaje się na wójta, bo wyrządza więcej szkody niż pożytku. To widać, słychać i czuć!

Co do „bzdurnych zarzutów” to odsyłam „Podejrzanego” na stronę internetową naszego Stowarzyszenia:

stanowice-marcinkowice.npage.de

Niech sobie „Podejrzany” tam poczyta, obejrzy zdjęcia i niech dopiero wtedy zabiera głos.

Naszemu „Podejrzanemu” najwyraźniej nie mieści się w głowie, że można po prostu służyć mieszkańcom, jakiejś zwykłej społeczności, po prostu społecznie, bez żadnego prywatnego interesu i bez służenia jakiemuś „układowi”. Takie to trudne do pojęcia? Z jakiej gliny jest ten „Podejrzany” ulepiony?

Na glinę dość mętnego pochodzenia wskazuje np. fakt, że zamiast samemu pójść do lasu w Stanowicach i przekonać się naocznie, że ten las istnieje, chce „dobrze zapłacić” za grzyby z tego lasu. Oczywiście w czerwcu grzybów nie ma jeszcze nigdzie, w żadnym lesie, ale już za miesiąc, dwa, można w Stanowicach w lesie „na lotnisku” nazbierać sporo grzybów. Najwięcej jest kozaków, ale trafiają się też i prawdziwki. Polecam.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Dr Rolf Michałowski
Dodano dnia: 19.06.2013 15:12:38
Odpowiedz
Avatar
Gość
Panie Dr. Michalowski,

Troche wiecej skromnosci przy ocenie innych ludzi. Tym bardziej przy posiadaniu tytulu naukowego. Skad Pan wie, ze Prokurator nie ma dowodow i czeka na zlozenie mu ich na biurku?. Na jakiej podstawie ocenia Pan inne osoby bez udowodnienia im winy?, czyzby Pan nie wiedzial o zasadzie domniemania niewinnosci?. Nie chce wymieniac szeregu wymyslonych zarzutow, takze straszenia “dzieci kominiarzem”. W kazdym razie powinien Pan nie zapominac o slomce w oku blizniego i nie obrazac innych bzdurnymi zarzutami. Gotow jestem tez dobrze zaplacic za dostarczenie mi grzybow zebranych w tym lesie. Ciekawi mnie tez bardzo, dlaczego Pana Doktora denerwuje wojt Kownacki, komu Pan sluzy?. Ale to mozna tez ustalic.

Podejrzany
Dodano dnia: 16.06.2013 14:23:12
Odpowiedz
Avatar
Gość
Odnosnie przepisow o wycince drzew to drogi gosciu jak sam opislaes (i mam nadzieje dobrze cie zrozumialem) przepis jest absurdalny poniewaz tak naprawde gmina nikomu nic nie zaplacila. Ale absurd tego przepisu polega przedewszystkim na tym ze drzewo posadzone przezemnie na moim wlasnym trerenie w momencie osiagnieca pewnego wieku staje sie praktycznie wlasnowcia urzedu. Ja wlasciciel ziemi na ktorym ono rosnie, osoba ktora je posadzila i o nie dba nie mam prawa do jego wycinki chyba ze zaplace za to gminie, wiec aby uniknac kar, oplat, i biurokracji nie sadze zadnych drzew albo wycinam je gdy sa jeszcze mlode. Obawiam sie ze takich osob jest wiele bo na zdrowy rozsadek to trzeba byc glupim zeby sobie klopot sadzic na wlasnej posesji. To jest ubezwlasnowlenienie obywatela glupim prawem a sasiad sie boi sasiada gdy cos sobie wytnie bo mu to przeszkadzalo. W Polsce gdzie zdecydowana wiekszosc lasow jest w rekach panstwa prawo takie nie ma sensu i pogwalca prawo obywatela do jego wlasnosci. Dla gmin prawo to jest forma zdobycia dodatkowych funduszy ktore napewno nie sa wydawane na sadzenie drzew.

Wedlug artykuly w sprawie drogi w Bystrzycy to 250 tys daje gmina. 250 tys starosta a reszta to ma byc dopalata ktorej nie ma.

Sprawa opisywana przez Ciebie z wojtem jest chyba zupelnie innym watkiem i z zainteresowaniem sledze jak sie potoczy. Dobrze ze sa ludzie ktorzy chca sia angazowac i mowic o tym co jest zle. Powodzenia.
Dodano dnia: 17.05.2013 14:56:48
Odpowiedz
Avatar
Gość
Drogi „Gościu” z 16.05.2013 godz. 22:14:41
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego przepisy o ochronie lasów, w tym Konstytucję (!) i ustawę o ochronie przyrody nazywasz absurdalnymi? Czyżbyś nie wiedział co to jest las i jaką rolę spełnia w naszym życiu?

Z absurdalnością niektórych przepisów zupełnie przypadkiem masz rację, ale tylko polegającą na niewiedzy. Niektóre przepisy dotyczące, słusznych skąd inąd, sankcji za dewastację przyrody, są rzeczywiście absurdalne. Np. ten, na mocy którego gmina wcale nie wpłaciła tej ponadmilionowej kary starostwu, tylko wpłaciła … sobie samej. Pieniądze te zostały w budżecie gminy jedynie przeksięgowane z jednego konta na drugie.

W ten sposób wójt staje się zupełnie bezkarny, bo albo wycinając las na terenie gminnym sam sobie płaci karę, którą może nałożyć na niego starosta, a jak najpierw sprzeda gminny las w prywatne ręce i dopiero wtedy nastąpi wycinka, to już starosta nie może nałożyć kary na gminę, tylko wójt na nowego właściciela gruntu, jako organ właściwy dla prywatnych gruntów na terenie gminy. Jeśli jednak nowym właścicielem gruntu jest koleś wójta, to oczywiście żadnej kary nie będzie. Wręcz przeciwnie, będzie urzędowa zgoda na wycinkę i to bez żadnych opłat, choć każdy inny zjadacz chleba musi zapłacić wysoką opłatę za zgodę wójta na wycinkę każdego drzewa na swojej własnej nieruchomości.

Nic tylko wyciąć takiego wójta, z korzeniami.

Krótko mówiąc starostwo nie dostało od gminy Oława ani grosza z tytułu tej kary, a środki na remont drogi w Bystrzycy pochodzą z budżetu powiatu.
 
Dodano dnia: 17.05.2013 09:18:10
Odpowiedz
Avatar
Gość
Nawiazujac do wczesniejszego artykulu odnosnie budowy dorgi w Bystrzycy. Gmina zaplacila starostwu "ponadmilionową karę" za wycinke drzew. Wiec Starostwo przejelo ta kwote od gminy po to aby teraz zadeklaraowac 250 tys na poczet remontu drogi w Bystrzycy. Z kolei gmina wyplacila ponadmilion ze swojej kasy kare za nie przestrzegeanie absurdalnych przepisow a za te pieniadze mogla by sama wyremontowac cala droge w Bytrzycy. Daje to do myslenia.
Dodano dnia: 16.05.2013 20:14:41
Odpowiedz
Avatar
Gość
Gdzie te dowody? Pyta prokurator

a Kownacki kłamie: „Tam lasu nigdy nie było”

Zaprezentowane w artykule „Gmina w trzebnickiej prokuraturze” stanowisko trzebnickiego prokuratora, Jerzego Prędoty, jest zupełnie niezrozumiałe, albo … aż nadto zrozumiałe.

Postanowienie o wszczęciu śledztwa wydaje prokurator w sytuacji gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Podstawą faktyczną decyzji o wszczęciu śledztwa może być tylko istnienie znanych organowi informacji, które obiektywnie uprawdopodabniają fakt popełnienia przestępstwa, subiektywnie zaś wywołują wysoki stopień podejrzenia co do zaistnienia tego faktu. Śledztwo prowadzi prokurator.
To jest zasada na poziomie prawniczego przedszkola, którą pan prokurator powinien znać i stosować. Jeśli jednak pan prokurator mówi, że w zawiadomieniu o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa nie ma żadnych dowodów, to trzeba go zapytać, na jakiej podstawie wydał postanowienie o wszczęciu śledztwa.

Zawiadomienie dotyczące „afery leśnej” w gminie Oława wskazuje na możliwość popełnienia całego szeregu przestępstw i to w zorganizowanej grupie, począwszy od niedopełnienia obowiązków, przekroczenia uprawnień i niegospodarności, a na oszustwie i korupcji skończywszy. Są to wszystko przestępstwa, które prokurator ma obowiązek ścigać z urzędu, a nie czekać, aż stowarzyszenie mieszkańców przeprowadzi za niego całe śledztwo i położy mu dowody na biurku.

Zawiadomienie zawiera cały szereg dokładnych wskazówek, w jakich dokumentach w Urzędzie Gminy należy szukać jakich dowodów. Prokuratura, zamiast zacząć od „przekopania” dokumentacji w Urzędzie Gminy, przesłuchuje jedną z osób składających zawiadomienie w charakterze świadka i dziwi się, że ten świadek nie przywiózł ze sobą na przesłuchanie ciężarówki dowodów na korupcję.

Ponadto zawiadomienie zawiera jednak obszerny materiał dowodowy w postaci dokumentacji fotograficznej i zestawienia odpowiednich informacji faktograficznych i liczbowych. Twierdzenie wobec tego faktu, że „w pisemnym zawiadomieniu nie ma praktycznie żadnych dowodów, jedynie podejrzenia”, całkowicie mija się z prawdą.

Jeszcze bardziej mija się z prawdą wójt Jan Kownacki, który, w odniesieniu do terenów przekształconych na budowlane, twierdzi: „Tam lasu nigdy nie było”.

Kownacki łże, aż się belki wyginają.

Część tego lasu, uratowana zmasowaną akcją Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców, jeszcze tam rośnie. Można tam pójść i się przekonać, a nawet zbierać grzyby. Można też zapytać całe setki mieszkających w pobliżu tego terenu mieszkańców, czy tam był las, czy nie.

Prowadzenie śledztwa przez prokuraturę polega na dochodzeniu do prawdy, ustalaniu faktów i zbieraniu dowodów. Jeśli prokurator będzie czekał, aż te czynności wykona za niego stowarzyszenie, czy wręcz anonimowi mieszkańcy, jak zaapelował, to będzie musiał to śledztwo umorzyć i pewnie właśnie o to chodzi, bo Kownacki, jak mówi, czeka już na to umorzenie.

Tak to się właśnie odbyło w postępowaniu prowadzonym w tej samej sprawie przez panią prokurator Iwonę Krzyżewską-Zazula z Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy. Głównym argumentem uzasadnienia umorzenia tego śledztwa było stwierdzenie, że świadek Jan Kownacki zeznał, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Koniec śledztwa.

Jak może być zgodny z prawem niezaprzeczalny fakt, że deweloper nabył od gminy grunty budowlane, na uzbrojonym terenie, po 4, czy po 5 zł za metr kwadratowy, kiedy są warte przynajmniej dziesięć razy tyle? Jak może być zgodny z prawem niezaprzeczalny fakt, że wycięto za darmo ok. 10 ha gminnego lasu pod budowę domów wielorodzinnych przez prywatnych deweloperów?

Za możliwością z góry powziętego zamiaru umorzenia wszczętego dopiero co śledztwa świadczyć może fakt, że jedynym przedmiotem tego śledztwa jest zawsze trudna do udowodnienia korupcja, a nie, w pierwszej kolejności, niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień i niegospodarność, na co istnieją niezbite dowody i wystarczy tylko po nie sięgnąć. Przecież oczywistym jest, że najpierw trzeba udowodnić „przekręty” i dopiero po tym sprawdzać, czy te „przekręty” mają tło korupcyjne, a nie odwrotnie. „Lody kręci się” zawsze na czymś, więc najpierw trzeba sprawdzić, czy było na czym „kręcić” i dopiero potem brać się za tropienie „lodów”.

Jeśli faktycznie prokurator Jerzy Prędota umorzy to śledztwo, bez przeprowadzenia prawdziwego śledztwa, to przynajmniej będzie musiał odpowiedzieć Prokuratorowi Generalnemu i sądowi na pytanie, na jakiej podstawie wydał postanowienie o wszczęciu tego śledztwa, gdzie ma te „uzasadnione podejrzenia popełnienia przestępstwa” i gdzie się podziały „znane organowi informacje, które obiektywnie uprawdopodobniły fakt popełnienia przestępstwa”.

Myślę jednak, że panu prokuratorowi Jerzemu Prędocie nie grozi przepracowanie przy zbieraniu dowodów. Wystarczy, że poczeka kilkanaście dni na protokół Najwyższej Izby Kontroli z kilkumiesięcznej kontroli przeprowadzonej w Urzędzie Gminy Oława, której przedmiotem była między innymi „afera leśna”. Nawet, jeśli bardzo się postara i do tego czasu zdąży umorzyć postępowanie, to NIK z całą pewnością złoży kolejne zawiadomienie o przestępstwie, którego prokuratura już nie będzie mogła zignorować. I dopiero wylezie szydło z worka.

Na zakończenie parafraza znanego powiedzenia:

Spieszmy się umarzać śledztwa, dowody tak szybko się mnożą.

Dr Rolf Michałowski
Dodano dnia: 16.05.2013 20:13:53
 
Powyższy komentarz został prawie w całości opublikowany w papierowym wydaniu "Powiatowej" z dnia 29 maja 2013 r.

 

 

"Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie"
wydanie z dnia 21 lutego 2013 r.

Stowarzyszenie straszy inwestora. Wójt ma dosyć

Jan Kownacki

W stanowickiej strefie ekonomicznej ma powstać farma fotowoltaiczna. Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców sprzeciwia się tej inwestycji. Napisali list do przedstawiciela firmy, w którym "przestrzegają" przed kłopotami, jeżeli zechce zrealizować projekt

Gmina Oława "Nie" dla farmy

Pismo do przedstawiciela firmy PolMont GreebEnergy, która chce inwestować w Stanowicach,  podpisał prezes zarządu S-MSM Rolf Michałowski.

- W związku z państwa staraniami, dotyczącymi zakupu od gminy Oława terenu w Stanowicach, położonego wzdłuż ulicy Poziomkowej, w celach realizacji na tym terenie inwestycji przemysłowej w kooperacji z państwa partnerem, firmą "Envalue" GmbH z Niemiec, przestrzegamy przed tym zakupem - czytamy w liście. - Budowa jakiejkolwiek inwestycji przemysłowej na tym terenie, który bezpośrednio przylega do osiedla mieszkaniowego, w zabudowie jednorodzinnej, spowoduje konieczność wycinki rosnącego tam lasu i krzewów, co jest zabronione prawem. Ponadto właściciele sąsiadujących z tym terenem nieruchomości mieszkalnych, którzy zakupili swoje działki, kiedy przedmiotowy teren figurował jeszcze w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako zieleń do celów rekreacyjnych, wystąpią z wysokimi roszczeniami odszkodowawczymi, z powodu znacznej utraty wartości ich nieruchomości, spowodowanej bezpośrednim sąsiedztwem przemysłu, a nie lasu i zieleni. Mieszkańcy uruchamiają właśnie procedury, zmierzające do uchylenia tej uchwały, aby nie dopuścić do dewastacji terenów zielonych i wycinki lasu. Kupując ten teren pod inwestycję przemysłową, ryzykują państwo bardzo wiele, bowiem w wypadku uchylenia tej uchwały, lub chociażby sądowego stwierdzenia jej niezgodności z prawem, czego należy się spodziewać, będą państwo mieli bardzo poważny problem, prowadzący do znacznych strat finansowych.

S-MSM pisze też,  że teren, o którym mowa, został przekwalifikowany w roku 2002 z rekreacyjnego na przemysłowy. Odbyło się to wbrew protestom mieszkańców i - jak twierdzą - z "rażącym naruszeniem prawa". Przestrzegają też inwestora przed robieniem jakichkolwiek interesów z aktualnym wójtem gminy Oława - Janem Kownackim. Po opinie w tej sprawie odsyłają do zarządu Przedsiębiorstwa Energetycznego "ESV" w Siechnicach. Twierdzą, że ich ostrzeżenia nie są działaniem na szkodę wójta i samorządu gminnego, ale w "dobrze pojętym interesie gminy, bo to mieszkańcy będą ponosić tego konsekwencje". Działają także w interesie potencjalnego inwestora, bo to on chce zapłacić kilka milionów złotych za grunt, na którym - jak piszą - "nie będzie wolno nic zbudować". Na koniec sugerują, aby potencjalny inwestor wstrzymał się z zakupem działki, do czasu rozstrzygnięcia zgodności z prawem uchwały Rady Gminy Oława z 2002 roku, zatwierdzającej plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu, i do zakończenia kontroli NIK, prowadzonej niedawno w oławskim Urzędzie Gminy.    

Wójt pozwie stowarzyszenie?

O piśmie S-MSM Jan Kownacki dowiedział się od przedstawicieli firmy, która chce budować farmę fotowoltaiczną. Przyszli do Urzędu Gminy z prośbą o wyjaśnienia. - Porozmawialiśmy sobie i na szczęście pana Michałowskiego inwestycja nie jest zagrożona - mówi Kownacki. - Gdyby inwestor zmienił zdanie, oskarżyłbym stowarzyszenie i jego prezesa o działania na szkodę gminy. Nie oznacza to jednak, że tego nie zrobię. Poczekam jeszcze do wyników kontroli NIK, która właśnie zakończyła się w urzędzie, a odbywała się dzięki bzdurom, które wypisuje pan Michałowski.

Wójt twierdzi, że w liście stowarzyszenia jest podstawowy błąd. Piszą o działce, która nie jest przedmiotem transakcji. Na początku lutego tego roku  gmina podpisała z firmą PolMont GreebEnergy umowę sprzedaży działki o powierzchni 14 ha, w Stanowicach, którą oddano za 2,1 mln zł. Jest to jednak teren położony przy rzece Oławie, a nie - jak pisze w swoim liście stowarzyszenie - graniczący z osiedlem domków jednorodzinnych. Według obliczeń wójta, teren, na którym stanie farma fotowoltaiczna, dzieli od osiedla pas szerokości 350 metrów. Nie wyklucza, że kiedyś i to zostanie sprzedane, ale na razie teren jest własnością gminy. Kownacki twierdzi, że rozumie problemy ludzi, mieszkających przy strefie, dlatego tak dobiera inwestycje, aby były jak najmniej uciążliwe.

- Nie możemy zaprzestać sprzedaży działek w strefie, bo gmina musi się rozwijać dla dobra i wygody mieszkańców - mówi. -  Na pewno nie sprzedamy gruntów pod inwestycję, która będzie zagrażała mieszkańcom.                       

Wioletta Kamińska wkaminska@gazeta.olawa.pl

 

 

Odpowiedź na publikację w „Gazecie Powiatowej – Wiadomości Oławskie z dnia 21 lutego b.r.

p.t. „Stowarzyszenie straszy inwestora. Wójt ma dosyć"

 

Wójt straszy stowarzyszenie. Mieszkańcy mają dosyć

 

Publikacja „Stowarzyszenie straszy inwestora. Wójt ma dosyćprzekazuje czytelnikom wrażenie: „dobry wójt Kownacki, który dba o gminę i zły Michałowski, który działa na szkodę gminy”.

Jeśli jednak sięgnie się nieco głębiej i postawi wójtowi Kownackiemu kilka dodatkowych pytań, to wyłoni się zupełnie inny obraz.

Można by zapytać wójta Kownackiego, co to są za „bzdury Michałowskiego”, które spowodowały kontrolę Najwyższej Izby Kontroli i śledztwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Czyżby wójt Kownacki uważał, że tak poważne naczelne instytucje państwowe jak NIK, czy CBA wszczynają kontrole i śledztwa na podstawie „bzdur”?

Prawda jest taka, że i NIK i CBA ruszają w teren dopiero po sprawdzeniu zgłaszanych im nieprawidłowości, tym bardziej, że nie chodzi tu o organ centralnej administracji państwowej, czy chociażby wojewódzkiej, lecz o małą gminę. Widać chodzi tu o zasadne podejrzenia i o rzeczy bardzo poważne, a nie o „bzdury”, jak to ujął wójt Kownacki, inaczej (z całym szacunkiem dla psów) pies z kulawą nogą by tu nie przyjechał, żeby cokolwiek wyjaśniać.

Istotnie, tak kontrola NIK jak i śledztwo CBA dotyczą bardzo poważnych podejrzeń dotyczących między innymi możliwości korupcji i oszustwa na dużą skalę - dotyczących gospodarki gruntami gminnymi, inwestycji, w tym budowy kanalizacji, a także dewastacji środowiska, trucia mieszkańców przez zakłady Stanowickiej Strefy Przemysłowej przy bezczynności wójta, ale też nieprawidłowości w księgowości Urzędu Gminy Oława i paru innych rzeczy, których w żadnym wypadku nie można nazwać „bzdurami”.

Wójt Kownacki twierdzi, że musi sprzedawać działki w strefie przemysłowej, „bo gmina musi się rozwijać dla dobra i wygody mieszkańców”. Patrząc na ilość sprzedanych już działek przemysłowych i osiadłych na nich fabrykach, mieszkańcy powinni już dawno żyć w samych luksusach. Okazuje się jednak, że mieszkańcy o dobrach i wygodach mieszkania w gminie rządzonej przez wójta Kownackiego mogą sobie tylko pomarzyć.

Ulice na osiedlach mieszkaniowych w Stanowicach i Marcinkowicach są jednym wielkim bagnistym torem przeszkód, często w ogóle nie do przebycia, ani pieszo, ani samochodem, o ciemnościach nawet nie wspominając. Okoliczne lasy są, wbrew prawu, wycinane pod dalszą zabudowę. Strefa przemysłowa truje mieszkańców, bo wójt Kownacki uważa, że osiedle mieszkaniowe może bezpośrednio sąsiadować z dymiącą, smrodzącą i hałasującą strefą przemysłową. Są już przypadki ciężkich zachorowań mieszkańców z rejonu ul. Poziomkowej w Stanowicach, spowodowanych trującymi emisjami do atmosfery i prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Dla wójta Kownackiego są to jednak „bzdury”, za które chce on „oskarżyć stowarzyszenie i jego prezesa o działania na szkodę gminy”.

„Na pewno nie sprzedamy gruntów pod inwestycję, która będzie zagrażała mieszkańcom” twierdzi wójt Kownacki. A kto sprzedał gminne grunty sąsiadujące z osiedlem mieszkaniowym zakładom przemysłu chemicznego, które trują teraz mieszkańców Stanowic i Marcinkowic?

Na zakończenie jeszcze jedno pytanie do wójta Kownackiego, który twierdzi, że farma fotowoltaiczna (dla niewtajemniczonych: pustynia w całości pokryta wielkopłytowymi modułami solarnymi i urządzeniami do sterowania nimi oraz do magazynowania energii elektrycznej, czyli również gigantycznymi akumulatorami) będzie „na terenie położonym przy rzece Oławie, a nie, jak pisze stowarzyszenie, graniczącym z osiedlem domków jednorodzinnych”. Pytanie brzmi: jak wójt Kownacki to obliczył, że farmę tę będzie dzielił od osiedla pas szerokości 350 metrów, skoro cały ten teren, między rzeką Oława, a osiedlem (ul. Poziomkową) ma 450 metrów szerokości? Jak pas o szerokości 100 metrów i długości 700 metrów może dać powierzchnię 14 ha, którą podaje wójt Kownacki?

Załączamy zdjęcie satelitarne (z liniałem) tego terenu i przyległego do niego fragmentu osiedla mieszkaniowego (źródło: Google Poland Sp. z o.o. 00-113 Warszawa, ul. E. Plater 53. Zdjęcie to, z możliwością dokonywania skalowanych zbliżeń, jest dostępne na stronie internetowej http://satelita.mapa.info.pl).

Żeby wyczerpać temat, jeszcze jedno pytanie do wójta Kownackiego. Dlaczego wójt Kownacki, na wniosek stowarzyszenia o przedłożenie umowy sprzedaży tego terenu, w ramach ustawowego obowiązku o udostępnianiu informacji publicznej, stwierdził tylko, że takiej umowy jeszcze nie ma, ale nie skorygował naszego rzekomego „podstawowego błędu”, a teraz twierdzi, że „stowarzyszenie pisze o działce, która nie jest przedmiotem transakcji”?

I jeszcze jedna ważna refleksja. Wójt Kownacki swoimi skandalicznymi decyzjami spowodował, że olbrzymie kwoty zostały i nadal są wyprowadzane z budżetu gminy i lądują w kieszeni prywatnej firmy. Mowa jest o odszkodowaniach płaconych przez Gminę Oława na rzecz Przedsiębiorstwa Energetycznego ESV AG Siechnice, którego roszczenia sięgają w sumie ok. 30 milionów złotych. Same koszty postępowania sądowego przekroczyły już dawno 100 tys. złotych i dalej rosną, bo wójt Kownacki nie chce przyznać się do spowodowania tych odszkodowań i gra na zwłokę, oczywiście za ciężkie pieniądze z budżetu gminy. Gminie grozi z tego powodu bankructwo, ale wójt Kownacki absolutnie nie poczuwa się do winy i twierdzi, że umowa gminy z ESV była bardzo korzystna dla gminy. Polecamy w tej sprawie lekturę publikacji „Gazety Powiatowej”, do których linki podajemy poniżej:

http://gazeta-olawa.pl/artykul-367-energetyczne-bankructwo.html

http://gazeta-olawa.pl/artykul-717-energetyczne-bankructwo-realne.html

Za ujawnienie prawdy o tym skandalu ówczesny radny Robert Padula został odwołany z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Gminy. Taki to wójt z tego Kownackiego i takie to „bzdury” prezesa Michałowskiego.

Bezpośrednio po opublikowaniu protokołu z kontroli NIK w Urzędzie Gminy Oława nasze stowarzyszenie podejmie kroki zmierzające do odwołania pana Jana Kownackiego z funkcji wójta w drodze referendum.

                                                                                                          Dr Rolf Michałowski

Komentarze

Avatar
Gość
No to raczej nie jest brak tolerancji. To jest zwykły chamski i pozbawiony wszelkich podstaw atak na osobę, która stoi nas czele stowarzyszenia mieszkańców walczących o swoje konstytucyjne prawa i która otwarcie krytykuje miejscową władzę dbającą o wszystko, tylko nie o interesy mieszkańców. To są metody stosowane przez bolszewików, komunistów, faszystów i inne zbrodnicze reżimy. Nie ma chyba wątpliwości, że autor, czy autorka tego ataku działa na zlecenie miejscowej władzy. Widać, jakie ta władza ma korzenie. Chyba najwyższy już czas na to referendum.
Dodano dnia: 02.03.2013 12:50:09
Odpowiedz
Avatar
Gość
Jestem mieszkańcem ul. Poziomkowej w Stanowicach. Jest mi bardzo przykro i wstyd mi narodzie. Gdzie podziała się tolerancja. Co ma do rzeczy gdzie ktoś mieszkał(w jakim kraju).Bardzo dużo Polaków przebywa za granicą i jak jest im przykro kiedy ktoś jest wobec nich nietolerancyjny. Pan Rolf bezinteresownie działa na rzecz mieszkańców.

Nie wiem gdzie podziała się Wasza empatia. Człowiek ma marzenia ,które stara się realizować. Kupuje działkę ,buduje dom za ciężko zarobione pieniądze lub na kredyt ,który będzie spłacał do końca życia a tu pech. To idealne miejsce, o którym marzyłem zamienia się w piekło. Smród, hałas, błoto, choroby. W imię czego nasze dzieci mają być narażone na życie obok takiego dobrodziejstwa. Nikt z nas nie jest przeciwko temu, żeby powstawały nowe miejsca pracy ale trzeba myśleć gdzie je lokować. Najgorsze jest to ,ze sami decydujemy kto ma nas reprezentować. Wybieramy naszych przedstawicieli ale oni wcale nie dbają o nas. Jest to przykre. Dlatego powstają takie stowarzyszenia, sami musimy się bronić. Co do płacenia podatków to je płacę i to nie małe ale to i tak nie ma znaczenia.
Dodano dnia: 01.03.2013 15:59:34
Odpowiedz
Avatar
Gość
A może skoro Herr Michałowski jest taki chętny do wszystkiego nie interesuje się sobą tylko innymi to może warto na niego głosować hehe to jest jakaś paranoja każdy wymaga ale że działki 10cio i 20sto arowe za grosze dostali to nikt tego teraz już nie bierze pod uwagę jak po rente to do Niemiec jak koło d**y komuś zrobić to do Polski bo w Niemczech nikt na niego nawet uwagi nie zwraca.
Dodano dnia: 01.03.2013 00:53:22
Odpowiedz
Avatar
Gość
Szanowny „Gościu” z Bystrzycy!

Bardzo chętnie pomożemy również mieszkańcom Bystrzycy i innych miejscowości w Gminie Oława w ich problemach, to nasz statutowy obowiązek. Prosimy się do nas zgłaszać. Zrobimy, co w naszej mocy, a może nawet trochę więcej.

Nasze Stowarzyszenie ma wprawdzie w nazwie tylko Stanowice i Marcinkowice, ale nasz statutowy teren działania jest ograniczony tylko granicami Polski. Proszę zajrzeć na naszą stronę internetową i przeczytać nasz statut – http://stanowice-marcinkowice.npage.de

W sprawie dróg w Bystrzycy i w innych miejscowościach gminy został już powołany specjalny zespół złożony z przedstawicieli naszego Stowarzyszenia i radnych Rady Gminy Oława. W najbliższym czasie zespół ten opracuje harmonogram naprawy dróg w całej gminie, uwzględniając ich obciążenie komunikacyjne i stan. Przewodniczący Rady Gminy zadeklarował, że będzie negocjował z wójtem odpowiednie przesunięcia w budżecie na naprawy i sukcesywne utwardzanie dróg.

Pozdrawiam

Rolf Michałowski
 
Dodano dnia: 28.02.2013 21:34:43
Odpowiedz
Avatar
Gość
Produkującym się tutaj anonimowo pieniaczom i trollom, działającym najwyraźniej na zlecenia wójta lub jego świty, wyjaśniam, że niczego nie żądam dla siebie, bo nie mieszkam ani w Marcinkowicach ani w Stanowicach, choć tu dość często bywam, bo mam tu rodzinę.

Nie dziwię się, że wójt Kownacki nie życzy sobie, żeby mieszkańcy Gminy Oława mieli takiego doradcę, jak moja skromna osoba, który odważnie i bezkompromisowo wyciąga całą prawdę o skandalicznych rządach wójta, wie jak się temu przeciwstawić i czynnie wspiera samoorganizację mieszkańców, którzy mają dość trwonienia majątku gminy, tonięcia w błocie na ulicach osiedli mieszkaniowych, niszczenia środowiska naturalnego i trucia ich wyziewami fabryk zlokalizowanych tuż przy ich domostwach.

Czy anonimowi trolle i pieniacze dalej chcą grzęznąć po ciemku w błocie i wdychać trujące wyziewy fabryk? Mieszkańcy nie chcą. Czy anonimowi trolle i pieniacze dalej chcą, żeby majątek gminy był za grosze oddawany miejscowym oligarchom? Mieszkańcy nie chcą. Czy anonimowi trolle i pieniacze chcą, żeby kolejne hektary lasu szły pod piły miejscowych oligarchów? Mieszkańcy nie chcą.

Mieszkańcy chcą utwardzonych, oświetlonych i bezpiecznych ulic, chcą zieleni w sąsiedztwie ich osiedli, chcą ciszy i czystego powietrza i chcą, żeby ich wójt nie nabijał ich w butelkę i nie roztrwaniał majątku gminy. Dlatego mieszkańcy zorganizowali się, wybrali moją skromną osobę na ich sługę i doradcę, a ja będę im wiernie służył, jak długo będą sobie tego życzyli. Jeśli ktoś sobie tego nie życzy, to niech się pod tym podpisze.

Pieniaczom i wójtowym trollom wyjaśniam ponadto, że jestem tylko jednym z trybików w organizacji stworzonej przez mieszkańców Stanowic i Marcinkowic. Stowarzyszenie jest kierowane przez pięcioosobowy Zarząd i kontrolowane przez trzyosobową Komisją Rewizyjną, która bierze czynny udział w każdym posiedzeniu Zarządu Stowarzyszenia. Zatem Ci, którzy próbują atakować moją osobę, faktycznie atakują dużą grupę dobrze zorganizowanych mieszkańców.

Pozdrawiam

Rolf Michałowski
 
Dodano dnia: 28.02.2013 20:25:57
Odpowiedz
Avatar
Gość
No i stał się cud! Ul. Brzozowa została w miarę wyrównana! Czyżby ten wpis na forum gazety miał aż taka moc działania? Może przez 5 dni będzie na tej drodze w miarę równo, a potem znowu musimy się wściekać i rzucać mięsem. Panie Wójcie, zrób Pan w końcu tę drogę, bo koszt wieloletniego zrównywania drogi przekroczył chyba koszt porządnie zrobionej drogi.
Dodano dnia: 28.02.2013 19:58:06
Odpowiedz
Avatar
Gość
Popieram Pana Michalowskiego... Nasz Wójt Jan Kownacki to krętacz, (...) i kłamca... Obiecal nam w Bystrzycy drogi, nowe boisko, które już 2 lata temu miało powstać, a tak naprawdę zrobił wielkie zero!!! ten człowiek jest tylko wójtem dla swojej miejscowości, zapomniał, ze Gmina składa sie z wielu miejscowości.... Miejscowość Gać nie jest pęmpkiem świata... Na hale w Gać znalazło sie 1,2mln a na drogi już kasy brakło... Panie Wójcie są rzeczy ważne i ważniejsze, hala może poczekać a drogi już chyba nie!!!! Szkoda, że w Bystrzycy nie ma takiego stowarzyszenia które coś działa... Trzymam za Stowarzyszenie kciuki.... Aby nasz super Janek już nie sprawował funkcji Wójta w następnej kadencji, już wystarczająco sie nachapał... Pozdro z Bystrzycy
Dodano dnia: 28.02.2013 19:27:21
Odpowiedz
Avatar
Gość
Słaby przepływ informacji! Za rękę trzeba przyprowadzić osobę, która chciała się wypisać ?
Dodano dnia: 28.02.2013 15:43:14
Odpowiedz
Avatar
Gość
Jakie podatki wpływają od Pana do Urzędu Gminy? Jest Pan niemieckim obywatelem zamieszkującym w Stanowicach i żąda Pan budowy dróg, oświetlenia za nasze podatki. Utrudnia Pan sprzedaż gruntów, a zatem powstawaniu nowych miejsc pracy, w czasach w których tak ciężko o nią.
Dodano dnia: 28.02.2013 15:40:24
Odpowiedz
Avatar
Gość
Skoro mieszka Pan w Kolonii, to po co Pan się aż tak angażuje w sprawy mieszkańców Gminy Oława? Nie potrzeba nam tutaj takich doradców. Uchowaj Boże od takich "doradców"!
Dodano dnia: 28.02.2013 15:21:11
Odpowiedz
Avatar
Gość
Odpowiadam "Gościowi" z 13:23:54.

Nieprawdą jest, że chodząc po Marcinkowicach zapisywaliśmy do Stowarzyszenia. Zbieraliśmy jedynie podpisy mieszkańców pod upoważnieniem dla Stowarzyszenia do reprezentowania ich interesów w sprawie stanu dróg i dewastacji lasów przez wójta.

Nieprawdą jest, że musieliśmy mieszkańców do tego długo namawiać. Zebraliśmy już około setki podpisów i mieszkańcy bardzo chętnie podpisywali. Stan dróg i masowa wycinka lasów same mówią za siebie.

Nieprawdą jest, że mieszkańcy nie zostali do końca poinformowani, co to za lista i czemu ma służyć. Deklaracja zawiera dwa zdania, które każdy podpisujący czytał.

Nieprawdą jest, że ktoś z Marcinkowic był u mnie w domu, bo musialby pojechać do Kolonii, gdzie mieszkam.

Nieprawdą jest, że nie ma możliwości "wypisać się", czyli cofnąć swoje pełnomocnictwo, bo lista poszła już do Urzędu Gminy. Dalej zbieramy podpisy pod tą listą i każdy, kto uważa, że drogi w Stanowicach i Marcinkowicach mogą pozostac jakie są a lasy moga być dalej dewastowane, może wycofać swoje pełnomocnictwo.

Nieprawdą jest, jakoby moja małżonka kiedykolwiek wypowiadała się na ten temat.

Zarzucanie mi, że nie mam racji, bo nie płacę moich podatków w Urzędzie Gminy Oława, jest po prostu idiotyczne.

Reasumując, cały wpis tego "Goscia" jest stekiem bezczelnych kłamstw.

Pozdrawiam

Rolf Michałowski


 
Dodano dnia: 28.02.2013 15:03:45
Odpowiedz
Avatar
Gość
I jeszcze jedna ważna refleksja. Wójt Kownacki swoimi skandalicznymi decyzjami spowodował, że olbrzymie kwoty zostały i nadal są wyprowadzane z budżetu gminy i lądują w kieszeni prywatnej firmy. Mowa jest o odszkodowaniach płaconych przez Gminę Oława na rzecz Przedsiębiorstwa Energetycznego ESV AG Siechnice, którego łączne roszczenia sięgają w sumie ok. 30 milionów złotych. Same koszty postępowania sądowego przekroczyły już dawno 100 tys. złotych i dalej rosną, bo wójt Kownacki nie chce przyznać się do spowodowania tych odszkodowań i gra na zwłokę, oczywiście za ciężkie pieniądze z budżetu gminy. Gminie grozi z tego powodu bankructwo, ale wójt Kownacki absolutnie nie poczuwa się do winy i twierdzi, że umowa gminy z ESV była bardzo korzystna dla gminy. Polecamy w tej sprawie lekturę publikacji „Gazety Powiatowej”, do których linki podajemy poniżej:

http://gazeta-olawa.pl/artykul-367-energetyczne-bankructwo.html

http://gazeta-olawa.pl/artykul-717-energetyczne-bankructwo-realne.html

Za ujawnienie prawdy o tym skandalu ówczesny radny Robert Padula został odwołany z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Gminy. Taki to wójt z tego Kownackiego i takie to „bzdury” prezesa Michałowskiego.

Bezpośrednio po opublikowaniu protokołu z kontroli NIK w Urzędzie Gminy Oława nasze stowarzyszenie podejmie kroki zmierzające do odwołania pana Jana Kownackiego z funkcji wójta w drodze referendum.

Rolf Michałowski
Dodano dnia: 28.02.2013 14:32:10
Odpowiedz
Avatar
Gość
tak dla Pana Rolfa, NIE dla wójta!!
Dodano dnia: 28.02.2013 14:19:54
Odpowiedz
Avatar
Gość
Wójt w najmniejszym stopniu nie dba o mieszkańców Stanowic-lotniska. Zapraszamy Panią Redaktor na główna drogę rozjazdową - ul. Brzozowa, wjazd mięwdzy BIMsem, a restauracją "Cykada". Droga ta to same jeziora i muldy! Horror! Nie można przejechać, ani przejść! Wójt kpi sobie z misszkańców, którzy codziennie muszą korzystać z tej rozjazdowej drogi.Jedyne co umie Wójt umie robić to podnosić rokrocznie podatki od nieruchomości.Kilkanaście lat czekamy na tę drogę, o pozostałych drogach na osiedlu, też skandalicznych, juz nie wspominam. Pani Redaktor, zapraszamy!
Dodano dnia: 28.02.2013 13:58:01
Odpowiedz
Avatar
Gość
Pan Prezes Rolf wraz z członkami Stowarzyszenia niedawno chodzili po miejscowości Marcinkowice i zapisywali do Stowarzyszenia. Niektórzy po długich namowach się wpisali, jednak jak się później okazało nie zostali do końca poinformowani co to za lista i czemu ma służyć. Poszli do domu Pana Rolfa żeby ich wykreślić z tej listy, jednak małżonka powiedziała, że nie mogą się wypisać, bo lista już poszła do Urzędu Gminy. Mam pytanie do Pana Rolfa jakie podatki wpływają od Pana do Urzędu Gminy, bo zazwyczaj jest tak, że najwięcej krzyczą Ci co nic od siebie nie dają!
Dodano dnia: 28.02.2013 13:23:54

 

*********************

Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie

08 Lutego 2013

Gdy nie ma miedzi...

- Za kontrole, które nic nie wykazują, powinni płacić piszący bezpodstawne donosy - twierdzi wójt Jan Kownacki

O nieustających wizytach służb specjalnych w urzędzie, gminnych długach, likwidacji stanowisk i planach na przyszłość - z wójtem gminy Oława Janem Kownackim rozmawia Wioletta Kamińska

Gmina Oława Półmetek kadencji

- Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców, którego prezesem jest Rolf Michałowski zarzuca panu korupcję, niegospodarność i działania na szkodę gminy...

- Nie chciałbym rozmawiać na temat tego pana i jego fantazji. O swoich podejrzeniach poinformował prokuraturę, która zajmowała się sprawą, ale po kilku miesiącach umorzyła. To jednak panu Michałowskiemu nie wystarczy, bo on ma zawsze rację. Uważa, że wie lepiej i za wszelką cenę chce to udowodnić, dlatego teraz mamy w urzędzie kolejną kontrolę. Nie mam nic przeciw kontrolom. Tylko jak to ma tak nadal wyglądać, to chyba niedługo kupię jeszcze jeden budynek - specjalnie dla pracowników CBA, CBŚ, NIK, czy kogo tam jeszcze. Nie będą musieli jeździć w tę i z powrotem, a my co chwilę reorganizować pracy urzędu, żeby zapewnić im pomieszczenie do pracy. Warto by się też zastanowić nad kosztami takich kontroli. Jeżeli nic nie wykażą, powinni za nie zapłacić ci, którzy piszą bezpodstawne donosy.

- Dlaczego ten temat pana denerwuje?

- Raczej drażni, bo od pewnego czasu, zamiast skupić się na pracy i obowiązkach,  przygotowujemy kolejne stosy dokumentów, a ludzie, którzy powinni zajmować się poważnymi sprawami, tracą czas na bzdury. I jeszcze jedno - jak nasz kraj był w potrzebie a  ludziom ciężko się żyło, to pan Michałowski wyjechał do Niemiec i zrzekł się polskiego obywatelstwa. Teraz przyjechał tu i oczekuje, że wszyscy będą tak tańczyć, jak on zagra. Jest niemieckim obywatelem, dlaczego tam nie walczy o swoje racje? Dlaczego nie likwiduje elektrowni wiatrowych czy fotowoltaicznych, którym jest przeciwny? Odpowiedź jest prosta. Tam nikt nie chciałby z nim nawet słowa zamienić. Ja też już skończyłem rozmowy z tym panem! Nie odpowiadam już nawet na jego pisma. Spotkałem się z przedstawicielami Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców na początku kadencji, aby ustalić zasady współpracy. Miały to być merytoryczne dyskusje, które skończyły się szybciej niż zaczęły. Dokładnie w momencie, gdy okazało się, że mam inne zdanie niż pan Michałowski i nie zamierzam go zmieniać.

- Zatem nie widzi pan nic niestosownego w tym, że gmina współfinansuje LZS, którego pan jest szefem, i pod jego szyldem startował w  wyborach?

   - Nie, nie widzę. Nie wziąłem z LZS-ów złotówki na kampanię wyborczą i można to sprawdzić. Jeżeli ktoś ma dowody na to, że kłamię, chętnie je poznam. Rozliczenie kampanii wyborczej złożyłem  u komisarza wyborczego w styczniu 2011.

 - Od kilku lat w Gaci - pana rodzinnej miejscowości - budowana jest największa hala sportowa w gminie.W tym roku w budżecie zapisano na ten cel ponad milion złotych, podobnie jak w roku ubiegłym. Po co w tak małej miejscowości tak spektakularna i kosztowna inwestycja?

- Wcale nie jest taka kosztowna. Przypominam, że dwa miliony złotych to dotacja z "Ekogoku", którą musielibyśmy oddać, rezygnując z budowy. Po drugie, w tamtym roku zaplanowaliśmy z budżetu gminy na halę ponad milion, ale wydaliśmy tylko 200 tysięcy złotych, bo wykonano prace tylko na taką kwotę. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się pozyskać dofinansowanie z Totalizatora Sportowego. Już złożyliśmy wniosek. Nie rozumiem, dlaczego ta inwestycja tak bardzo kłuje w oczy? Hala jest potrzebna na bazę treningową. Będzie z niej korzystać co najmniej sześć klubów sportowych, które zimą muszą jeździć do Marcinkowic lub do Bystrzycy. Obłożenie obiektów w tych miejscowościach jest tak duże, że niektóre treningi rozpoczynają się tam o godzinie 22.00. We wszystkich miejscowościach gminy Oława buduje się kanalizację i wodociągi, za pieniądze z budżetu gminy. W Gaci wybudowano to z pieniędzy "Ekogoku". Czy to znaczy, że tej miejscowości już nic się nie należy? Przecież jest częścią gminy Oława...    

- Zakończenie budowy hali zaplanowano na czerwiec 2013. Czy to realne?

- Termin oddania obiektu do użytku jest przesunięty na koniec roku, a pełne rozliczenie inwestycji nastąpi prawdopodobnie w pierwszym kwartale 2014.   

- Kiedyś powiedział pan, że chce stworzyć w Gaci szkołę mistrzostwa sportowego. Czy ten pomysł jest wciąż aktualny?

- Nie mówiłem o szkole mistrzostwa, tylko o szkółce piłkarskiej, w której mogliby trenować młodzi chłopcy.  Dla nas byłaby to okazja na wyłapanie młodych talentów, trenowanie i odpowiednie przygotowanie do gry w większych klubach. Mam nadzieję, że taka możliwość powstanie, bo obecny system szkolenia drużyn i zawodników jest zły.

- Radni nie poparli projektu uchwały w sprawie likwidacji Gminnego Centrum Kultury, Sportu i Rekreacji. Czy zrezygnował pan już z tego pomysłu?

- Nie, jeszcze raz poddam go pod głosowanie, tylko dam radnym trochę czasu na przemyślenie tematu. Gmina nie potrzebuje centrum kultury, bo to samo  może robić referat kultury, za zdecydowanie mniejsze pieniądze. Nie ukrywam, że likwidacja GCKSiR wiąże się z redukcją stanowisk, które obecnie są tam sztucznie utrzymywane.

- Czy decyzja o likwidacji Zakładu Wodociągów i Kanalizacji też była podyktowana sytuacją finansową gminy?

- Tak. To pracownicy Urzędu Gminy zajmowali się pisaniem wniosków unijnych i pozyskiwaniem środków zewnętrznych. ZWiK miał za mało ludzi, aby to robić. Nie było więc sensu utrzymywania jednostki gminnej, którą może zastąpić referat. To na pewno wpłynie na poprawę naszej sytuacji finansowej.       

-  W lipcu 2011 zwolnił pan z pracy komendanta Straży Gminnej i do tej pory nie powołał nowego. Dlaczego?

- Czekam na decyzję rządu w sprawie używania fotoradarów przez Straż Gminną. Jeżeli będzie  mogła ich używać, będą z tego pieniądze. Wówczas ogłoszę konkurs na komendanta. Jeżeli rząd zdecyduje inaczej, trzeba będzie ciąć etaty.

- Czy wprowadzone oszczędności mają odzwierciedlenie w poprawie sytuacji finansowej gminy, czy nadal balansujecie na granicy dopuszczalnego zadłużenia?

- Nie jest tak źle. Zadłużenie udało się zmniejszyć z blisko 60 do 45%.

- W budżecie na ten rok zaplanowano około 5 mln zł dochodu ze sprzedaży gruntów. Jeżeli  nie uda się tego osiągnąć, z jakich inwestycji zrezygnujecie?

- Nie musimy z niczego rezygnować. Przy mniejszym zadłużeniu gminy można bez obaw wziąć kredyt, albo pożyczkę, jeżeli w ogóle będzie taka potrzeba.

-  Jak wygląda sprawa kar umownych, które gmina ma zapłacić spółce ESV?

- Od maja ubiegłego roku negocjowaliśmy z nim podpisanie ugody. Gmina miała przekazać ESV majątek, wartości 1,5 mln złotych. Chodzi tu o część infrastruktury, w którą zainwestowała gmina podczas rozbudowy sieci energetycznej w stanowickiej strefie aktywności gospodarczej. Mieliśmy także zapłacić 3,5 miliona złotych w gotówce, ale ratalnie, przez 10 lat. Przystaliśmy na to, ale ESV chce też, aby gmina uznała zadłużenie wobec nich, w wysokości 27 mln zł. W sytuacji, gdybyśmy nie wywiązali się ze swoich obowiązków, ugoda traciłaby moc, a zapis o zadłużeniu wchodziłby w życie. Nie zgadzamy się na takie rozwiązanie, dlatego sprawa najprawdopodobniej trafi ponownie do sądu.          

- Od kilku lat mieszkańcy proszą, a władze gminy obiecują pas zieleni, oddzielający osiedle domków jednorodzinnych w Stanowicach od strefy ekonomicznej. Taki pas istnieje na mapach.  Wymagają tego przepisy, tymczasem drzew jak nie było, tak nie ma. Kiedy gmina wywiąże się ze swojego obowiązku?

- Już raz zasadzono pas zieleni, ale część drzewek uschła, a inne zniszczono. Dlatego teraz najpierw chcemy wybudować ulicę Poziomkową, a dopiero później powstanie pas zieleni. Jest też pomysł na wstawienie tam ekranów wygłuszających. Potrzebujemy jednak jeszcze trochę czasu.

 - Ile? Czy może pan podać konkretną datę?   

-  Nie, bo nie wiem, kiedy rozpoczniemy budowę Poziomkowej.

- Zgodnie z unijną dyrektywą do końca roku 2015 cała gmina ma być skanalizowana.

 Czy to to możliwe?

- Nie ma na to pieniędzy. Łatwo jest powiedzieć: - Macie zrobić to, czy tamto! Tylko niech jeszcze powiedzą, skąd wziąć na to pieniądze?! Powstał program, z którego gminy, należące do związku komunalnego "Ślęza-Oława", miały pozyskać pieniądze na budowę kanalizacji. Coś się komuś odmieniło i zmienili zasady dofinansowania z Funduszu Spójności. O pieniądze mogły się ubiegać gminy, które mają powyżej 15 tysięcy ludności. My mamy nieco ponad 14 tysięcy, zatem nie możemy starać się o te fundusze. Nikt nas jednak nie zwolnił z wymogu budowy kanalizacji sanitarnej, która ma spełniać zasady przyjęte przez związek, czyli odprowadzania ścieków do zlewni na Odrze. Gdyby nie to, moglibyśmy  budować odrębne oczyszczalnie dla kilku wiosek. Tego jednak nie wolno nam robić. Skoro tak,  niech się martwią i kombinują ci, którzy już w trakcie gry zgodzili się na wprowadzenie nowej unijnej dyrektywy.

- Ekonomiści zapowiadają 2013 jako trudny rok. Czego pan się najbardziej obawia w tym okresie?

- Kolejnych  chorych pomysłów naszego rządu i parlamentu. Tego, że znów zechcą obarczyć samorządy zadaniami, które będą nas słono kosztować. Jeżeli tego unikniemy, będzie dobrze.

- Jakie marzenie na drugą część swojej kadencji ma wójt gminy Oława?

- Chciałbym rozpocząć budowę dróg gminnych, wykorzystując do tego ustawę o partnerstwie publiczno-prywatnym.  Już w ubiegłym roku nad tym pracowałem i mam nadzieję, że wkrótce można będzie to zastosować. Problem w tym, że pożyczki, zaciągnięte na te zadania, teraz są wliczane do długu gminnego. Chcę tego uniknąć i według mnie ustawa na to pozwala, ale rządzący są innego zdania. Zamierzam udowodnić, że nie mają racji. Gdyby to się udało, jesteśmy w stanie rozpocząć budowę najważniejszych dróg gminnych. To nie jedyna rzecz, którą chciałoby się zrobić, ale jak nie ma miedzi, to się na..., no na czymś miękkim siedzi.     

- A czego życzy sobie Jan Kownacki w życiu prywatnym?

- Przede wszystkim zdrowia! Jeżeli będzie mi dopisywało tak jak dotychczas, będę zadowolony!

- Wystartuje pan w kolejnych wyborach, czy poświęci się pasji, którą jest piłka nożna?

- Jedno nie wyklucza drugiego. W wyborach wystartuję, bo lubię to, co robię. A i od futbolu nie zamierzam uciekać...

- Dziękuję za rozmowę!

 

A oto niektóre komentarze czytelników "Powiatowej" do tego wywiadu:

Gość

Nie, pan wójt nie wziąl ani złotówki z LZS, ale wszyscy piłkarze, trenerzy, ludzie związani ze sportem na wsi musieli oddać głos.

_______________

Gość
Uchowaj Panie Boże Gminę Oława od zarazy, wojny i kolejnej kadencji Kownackiego jako wójta. Niech sobie gra w piłkę, chociaż i w piłkarstwie korupcja szaleje, a on bez korupcji przecie żyć nie może.
 
________________
 
Gość
Żenujące. Jak taki załgany ignorant mógł zostać wójtem i to aż dwa razy. Jest w Polsce jeszcze jeden taki zakłamany działacz piłkarski, który też dwa razy wygrał wybory, tyle że na najwyższym szczeblu. Przykład zawsze idzie od góry. A jak Kownacki wygrywa wybory można się dowiedzieć tu: http://www.gazeta.olawa.pl/archiwum2/aktualnosci,wiecej,2392.html. Myślę, że ani jeden, ani drugi, nie dotrwają do końca ich kadencji i obaj zostaną potraktowani tak, jak się powinno traktowac przestępców. Tak im dopomóż Bóg (diabeł pomaga im cały czas).

 

 

*******************

Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie

04 Lutego 2013

NIK kontroluje Urząd Gminy

Wójt Jan Kownacki nie chce szerzej komentować donosów...

Narażenie gminy na straty finansowe oraz niegospodarność zarzuca wójtowi gminy Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców. O swoich obawach poinformowali Najwyższą Izbę Kontroli, która od początku roku sprawdza urząd

Gmina Oława Po donosach

O "gminnych aferach", jak określa to Rolf Michałowski, przewodniczący SMSM, pisaliśmy niejednokrotnie na łamach "GP-WO". Jeden z zarzutów, stawianych wójtowi przez stowarzyszenie, dotyczy nieprawidłowości przy budowie kanalizacji, drugi - podejrzenia nielegalnego finansowania kampanii wyborczej, trzeci - sprzedaży gruntów leśnych, wycinki drzew bez pobrania ustawowych opłat oraz przekwalifikowania tych gruntów pod budownictwo mieszkaniowe.

Sprawą domniemanej korupcji i niegospodarności zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy. Zawiadomienie w czerwcu ubiegłego roku złożyło SMSM. Pisaliśmy o tym w artykule "Kownacki w prokuraturze", który ukazał się na łamach "GP-WO" 2 października ubiegłego roku. Na początku listopada prokuratura umorzyła śledztwo. To nie spodobało się stowarzyszeniu, dlatego skierowali do Sadu Rejonowego w Oleśnicy zażalenie na postanowienie prokuratury. Domagają się uchylenia decyzji o umorzeniu śledztwa i prowadzenia dalszego postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez wójta gminy Oława. Chodzi o decyzje podjęte przez Jana Kownackiego w sprawie sprzedaży 11 hektarów gruntów leśnych w Stanowicach, przekształcenie ich na budowlane, wycinkę drzew oraz związaną z tym możliwość poniesienia przez gminę strat finansowych. - Uzasadnienie postanowienia o umorzenia śledztwa opiera się głównie na zupełnie bezkrytycznym przyjęciu za wiarygodne zeznań funkcjonariuszy Urzędu Gminy Oława i kupca zalesionej działki, czyli osób, które należą do kręgu podejrzanych, a nie niezależnych świadków, przy jednoczesnym nieuwzględnieniu zeznań bezstronnych świadków -  czytamy w zażaleniu SMSM, skierowanym do sądu. - W ramach prowadzonego śledztwa nie sprawdzono wiarygodności zeznań aktualnego wójta gminy Oława Jana Kownackiego - mimo że wszedł już kilkakrotnie w konflikt z prawem i nie jest osobą wiarygodną.

Zdaniem stowarzyszenia prokuratura nie sprawdziła całej dokumentacji przetargu sprzedaży działki i nie przesłuchała wszystkich świadków, dając wiarę urzędnikom oraz nowemu właścicielowi działki.

O umorzeniu sprawy stowarzyszenie poinformowało także prokuratora generalnego, domagając się wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec policjantki i prokuratora prowadzącego dochodzenie. Zawiadomili też Centralne Biuro Antykorupcyjne i Centralne Biuro Śledcze - prosząc o objęcie nadzoru nad śledztwem. Napisali również do Najwyższej Izby Kontroli, wnioskując o wszczęcie niezależnego postępowania kontrolnego w sprawie "podejrzenia możliwości korupcji w Urzędzie Gminy Oława".

Było to kolejne  pismo SMSM do NIK. Wcześniejsze dotyczyły wspomnianych już "afer gminnych". Z tego powodu od początku roku pracownicy wrocławskiego oddziału NIK prowadzą kontrolę w Urzędzie Gminy Oława. Kiedy się zakończy, jeszcze nie wiadomo.

Wójt Jan Kownacki nie chce komentować donosów. Co do kontroli nie ma nic przeciwko, zastanawia się tylko, kto powinien za to zapłacić. - Niech kontrolują, od tego są! - mówi. -  Ja się nie boję  i udostępnię wszystkie dokumenty. Mam tylko nadzieję, że kontrolujący wyciągną konsekwencje wobec skarżących, jeżeli kontrola nic nie wykaże. To niedopuszczalne, żeby pisali bzdury gdzie się da i na kilka tygodni angażowali ludzi, którzy w tym czasie mogliby robić coś naprawdę ważnego. Ich praca kosztuje. Dlaczego my mamy za to płacić?        

*    

Oliwy do ognia dolali gminni radni. Na grudniowej sesji uchwali plan zagospodarowania przestrzennego terenu w obrębie Stanowice, na którym znajdują się konfliktowe grunty. Ma tam powstać zabudowa wielorodzinna. Stowarzyszenie obawia się, że ta decyzja doprowadzi do wycinki drzew, pozostałych na działce. Już podjęło stosowne kroki. Chcą, aby wojewoda  uchylił uchwałę.   

Wioletta Kamińska wkaminska@gazeta.olawa.pl

 

***************************

Publikacja w „Gazecie Powiatowej – Wiadomości Oławskie” z dnia 26 lipca 2012 r.

Prokuratura odmawia

Prokuratura Rejonowa odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie poświadczenia nieprawdy przez wójta Jana Kownackiego

 

Wójt Jan Kownacki na oskarżenia Rolfa Michałowskiego zareagował pozwem o naruszenie dóbr osobistych


Gmina Oława Spór
 

Taki zarzut wobec wójta sformułował Rolf Michałowski, prezes Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców. Sprawa dotyczy remontu ulicy Wierzbowej w Stanowicach. Kownacki stwierdził, że pod koniec roku 2011 drogę wykorytowano, nawieziono gruz ceglano-betonowy i zawalcowano. Prezes stowarzyszenia uważa, że to poświadczenie nieprawdy, bo cały remont w 2011 polegał na zasypaniu jednej dziury.

Prokuratura Rejonowa odmówiła wszczęcia dochodzenia. Stowarzyszenie stara się o przeniesienie postępowania do innej prokuratury, zarzucając oławskiej brak bezstronności.

Reakcją wójta na oskarżenie o poświadczenie nieprawdy było żądanie przeprosin od Rolfa Michałowskiego za pomówienie i wpłacenie 10 tys. zł na cele charytatywne. Prezes stowarzyszenia uznał te żądania za bezzasadne. Zwrócił uwagę na to, że nie posiada żadnego adresu w Polsce i korespondencję należy kierować do Niemiec. Napisał, że jest obywatelem Niemiec, a jego zaangażowanie w działalność stowarzyszenia wynika z częstych odwiedzin u rodziny w gminie Oława. Zwrócił uwagę, że zawiadomienie o poświadczeniu nieprawdy złożyło stowarzyszenie, a nie osoba prywatna. Michałowski zarzucił też Kownackiemu, że jego prywatne oskarżenie o pomówienie sformułował pracujący za publiczne pieniądze radca prawny gminy, Artur Świderski.

(xa)

 

 

Publikacja w „Gazecie Powiatowej – Wiadomości Oławskie” z dnia 2 maja 2012 r.
 
Wątpliwości wokół wycinki drzew
Leśna afera
 
Ponad 600 drzew i krzewów wycięto w rejonie ulic Zielonej i Cisowej. W 2008 gmina dokonała wycinki nielegalnie i płaci za nią ponadmilionową karę. W 2010 wydano prywatnemu właścicielowi pozwolenie na usunięcie drzew. Rolf Michałowski nazywa sprawę aferą leśną, a wójt Jan Kownacki zapewnia, że druga wycinka dokonała się zgodnie z prawem
 
Michałowski chce zbadać, czy sprzedaż gruntów i wydanie pozwolenia na wycinkę drzew nie miały tła korupcyjnego

Stanowice
W 2008 roku na działce nr 732 doszło do masowego usuwania drzewostanu. Pod piłami robotników padały lipy, brzozy, wierzby i topole - łącznie 354 drzew. Do tego trzeba dodać 76 krzewów - bzu oraz głogu. Wycinki dokonano na zlecenie gminy Oława.

Według wójta Jana Kownackiego doszło wówczas do pomyłki. Ówczesny wójt Ryszard Wojciechowski przygotowywał działkę do przekształcenia na cele budowlane. Podobno miał zlecić robotnikom wycięcie drzew poniżej... 15 cm. Oni nie zrozumieli i wycięli drzewa poniżej 15 cm obwodu.

Czy możliwe jest wydawanie polecenia usunięcia sadzonek mierzących do 15 cm? Przecież są ledwie odrosłe od ziemi, trudno je nazywać drzewami, a od cięcia skuteczniejsze byłoby wyrywanie. Ryszard Wojciechowski nie przypomina sobie takiej pomyłki. W jego relacji wszystko wygląda inaczej. On nie był zleceniodawcą wycinki, tylko osobą, która powstrzymała nielegalny proceder. A usuwanie drzew nie dokonało się w 2008, tylko wcześniej - zrobili to samowolnie robotnicy, wynajęci przez gminę do uporządkowania terenu. Według tych słów, właściciel działki - gmina Oława - miał być nieświadomy, że na jego terenie niszczy się setki drzew.

Kara płacona sobie

Słowa te nie znajdują odzwierciedlenia w dokumentach postępowania administracyjnego, prowadzonego w tej sprawie przez oławskie starostwo powiatowe. Zgodnie z ustaleniami pracownika wydziału ochrony środowiska, wycinkę zlecała gmina Oława, ona też poniosła odpowiedzialność finansową. 22 października 2009 nałożono na gminę karę w wysokości 1,1 mln zł. Na wniosek wójta karę rozłożono na raty. Pierwszą - 23 tys. zł - zapłacono do 31 grudnia 2009, kolejnych 12, po 90 tys. zł każda, gmina miała płacić co miesiąc, począwszy od stycznia 2010.

Druga wycinka

Co dalej działo się na działce nr 732? W listopadzie 2008 podzielono ją na dwie o numerach 780 i 801. We wrześniu 2009 działkę nr 780 sprzedano prywatnym właścicielom. Także działkę 801 rozparcelowano na cztery mniejsze, a jedna jest już w prywatnych rękach. Te zawiłości są istotne, ponieważ na działce nr 780, w rejonie ulic Zielonej i Cisowej, doszło w 2010 do kolejnej wycinki. Tym razem wszystko odbyło się legalnie, właściciel działał na podstawie pozwolenia wójta z 8 marca 2010. Jednak mieszkańcy z niepokojem obserwowali usunięcie prawie 200 drzew i ogołocenie 100 m kw. z krzewów. Do tego doszło zwożenie ziemi i gruzu budowlanego na wielką skalę. - Co tam się dzieje? - zastanawiali mieszkańcy. - Dlaczego urządza się nam dzikie wysypisko śmieci? Sprawa już jest wyjaśniona. Okazało się, że właściciele wystąpili do gminy o zmianę przeznaczenia tych działek na tereny budowlane. Na podniesionym przez zwożoną ziemię terenie chcą postawić szeregowe domy jednorodzinne.

 

Oddalone postulaty

 

Rolf Michałowski - prezes Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców, zainteresował się wycinką z 2010 roku. Na początku marca w pismach do wójta domagał się przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, ukarania sprawców, a także usunięcia gruzu i ponownego zasadzenia lasu. Wójt Kownacki odpowiedział, że wycinki dokonano legalnie i przypomniał o zobowiązaniu właścicieli do wyrównania strat przez nasadzenie 300 drzew iglastych. Do wydania decyzji o usunięciu gruzu z działki Kownacki nie znalazł podstaw prawnych. W piśmie przygotowanym przez inspektora ds. ochrony środowiska Artura Batóra powołano się na ustawę o odpadach, zgodnie z którą prywatni właściciele mogą wykorzystywać gruz i ziemię na własne potrzeby, bez konieczności uzyskania pozwolenia. Pracownicy gminy nie stwierdzili na miejscu odpadów komunalnych, więc nie zgodzili się z zarzutem utworzenia tam nielegalnego śmietniska.  

Rolf Michałowski przyjął stanowisko gminy z oburzeniem. Wójtowi zarzucił tuszowanie działań pracowników Urzędu Gminy, Artura Batóra nazwał "wybitnym specjalistą od dewastacji", a właścicieli działek określił mianem "oligarchów". Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców chce teraz uzyskać wgląd do umowy sprzedaży działek i zapowiada powiadomienie CBA, NIK oraz wojewody.

- Gmina nie może ingerować w czyjąś własność - mówi wójt Kownacki. - Grunty sprzedano w 2009 roku, właściciele wystąpili o wycinkę i gmina się zgodziła. My nie możemy decydować o tym, co ludzie robią na swoich działkach.

Uchwała schodzi z obrad

25 kwietnia radni na komisji łączonej pozytywnie zaopiniowali wprowadzenie do planu zagospodarowania przestrzennego Stanowic zmian, przeznaczających dwie działki - w tym nr 780 - na cele budowlane. Następnego dnia, na sesji, wójt Kownacki nieoczekiwanie wycofał ten punkt z programu obrad. Radni mają na wyjazdowej komisji w maju przyjrzeć się tym terenom. Czy istnieją jakieś wątpliwości, związane ze sprzedażą tych działek lub udzieleniem pozwolenia na wycinkę? Kownacki zaprzecza. Mówi, że powstrzymanie się od przekształcenia terenów na cele budowlane ma związek jedynie z tym, że urbaniści wykonujący plan nie dostarczyli gminie kompletu dokumentów. Kownacki czeka na wyliczenia, jakie koszta poniesie za infrastrukturę. Mówi, że przy obowiązującej procedurze taki załącznik jest konieczny.


Moim zdaniem - Xawery Piśniak

Starostwo nałożyło karę finansową na gminę Oława, za nielegalną wycinkę drzew. Niemałą -  1,1 mln zł. Obowiązujące zapisy prawne powodują jednak, że gmina nie odczuwa dolegliwości, wynikających z nałożonej kary. Okazuje się bowiem, że płaci sama sobie - pieniądze z działu budżetowego "dochody" przesuwane są do działu "ochrona środowiska". Jak to możliwe? Nowelizacja ustawy o ochronie przyrody z 2004 roku umożliwia wprawdzie starostwu ukaranie gminy za nielegalną wycinkę, nie zmienia jednak tego, że to samorządy lokalne najniższego szczebla, czyli gminy właśnie, nadal inkasują opłaty z tytułu kar. Tak oto winny jest równocześnie beneficjentem kary finansowej. W takim systemie prawnym gmina nie musi obawiać się nielegalnego wycinania drzew - pieniądze i tak zostaną w budżecie.

Xawery Piśniak

*****************

 

 

 

 

 

 

Publikacja w "Gazecie Powiatowej" z dnia 15 marca 2012 r. (strona 29)  

Dekalog Rolfa

Rolf Michałowski przynosi radnym tablice z przykazaniami. Radni mówią, że od dawna je przestrzegają, a o takim prawodawcy nie chcą słyszeć
 
Rolf Michałowski, proponując radnym kodeks postępowania, wzbudził dyskusję nad sposobem funkcjonowania Rady Gminy.

Gmina Oława
Jak pracuje Rada Gminy?

Rozejm między Stanowicko-Marcinkowickim Stowarzyszeniem Mieszkańców a władzami gminy nie trwał długo. Na spotkaniu z wójtem Janem Kownackim sprzed pięciu miesięcy mówiono o współpracy, ale kiedy pojawiły się kwestie sporne, wrócił ostry ton, znany z konfliktów z poprzednią ekipą.

Zapalnikiem było wyłożenie do publicznego wglądu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Stanowic. Michałowski kategorycznie domaga się w imieniu stowarzyszenia zaniechania rozbudowy strefy przemysłowej. W piśmie do wójta z 5 stycznia zapowiada wniesienie pozwu zbiorowego, jeżeli w Stanowicach staną nowe fabryki. W stosunku do rajców nie przebiera w słowach: "...postawimy przed sądem wszystkich radnych Rady Gminy Oława, którzy, wbrew woli ich wyborców i wbrew zdrowemu rozsądkowi, zagłosują za przyjęciem tego projektu w jego aktualnej postaci, ponieważ będą w takim wypadku podejrzani o korupcję".

Analiza, konsultacje, kontrola!

Po tych wystrzałach Michałowski rozesłał do radnych apel z "10 przykazaniami", którymi powinni się kierować. Prezes stowarzyszenia zachęca do rzeczy słusznych - gruntownej analizy przedstawianych przez władze projektów uchwał, konsultacji z niezależnymi specjalistami i społeczeństwem, regularnych spotkań z wyborcami oraz wzięcia pod lupę finansów gminy - szczególnie zamówień publicznych oraz obrotu nieruchomościami.

Pismo nie jest jednak pozbawione ostrej retoryki. Michałowski twierdzi, że w ubiegłej kadencji radni byli manipulowani przez poprzedniego wójta oraz przewodniczącego rady Dariusza Witkowskiego. Ponawia groźby postawienia przed sądem tych rajców, którzy będą popierać uchwały "szkodzące społeczeństwu, bo takie zachowania będą generowały podejrzenia możliwości korupcji". Dla zrównoważenia oferuje "wszelką pomoc w zakresie doradztwa w trudnych sprawach fachowych, rozpoznawania problemów i potrzeb mieszkańców".

Co na to radni? - Ten pan chciałby nas zmanipulować i zastraszyć, wobec tego nie zamierzam komentować jego słów - ucina Weronika Olech. Podobnie reaguje większość. Padają słowa o niezniżaniu się do poziomu prezesa SMSM i aluzje, że właściwym miejscem dla takiego dialogu byłaby sala sądowa.

Zebrania organizujemy

Dopiero gdy proponujemy rzeczową rozmowę nad treścią przykazań, radni zaczynają mówić. - Zarzuty pana Michałowskiego uważam za bezpodstawne, a to, co postuluje, już jest realizowane - oświadcza Piotr Krótki z Siedlec. - Co do kontaktu radnych z wyborcami - zorganizowałem w mojej miejscowości zebranie na temat planu zagospodarowania przestrzennego. Uczestniczyłem też w rozmowach ze stowarzyszeniem "Eko-Natura" ze Stanowic o problemach związanych z sąsiedztwem strefy ekonomicznej. Zostawiłem członkom stowarzyszenia swój numer i poprosiłem o kontakt, jeśli będą organizować jakiekolwiek spotkania. Jestem otwarty na prośby, pytania i wątpliwości.

Jeśli chodzi o kontrolę funkcjonowania urzędu, to wykorzystujemy możliwości, jakie mamy. Rozmawiamy z kierownikami działów, także o sporządzaniu umów. Osoby, które wygrywają przetargi, muszą odpowiadać za źle wykonane prace. Tak było w przypadku firmy remontującej dach w Gimnazjum nr 3. Musieli na własny koszt dokonywać poprawek.

A co do pracy w komisjach, to jakie prawo do osądzania ma ten pan, jeśli nie uczestniczył w żadnej z nich? Jestem przewodniczącym komisji finansów i rozwoju gospodarczego. Jakoś pana Michałowskiego na naszych posiedzeniach nie widziałem. Też mógłbym mu dać jedno przykazanie: niech najpierw uczestniczy w posiedzeniach komisji, a dopiero potem stawia zarzuty.

W podobnym tonie wypowiada się Mirosława Księżopolska z Owczar: - Ten pan nie ma pojęcia o czym pisze! Ja szanuję ludzi, którzy o coś walczą i pilnują, aby nie dochodziło do nieprawidłowości. Ale za pomocą takich gróźb i sugerowania korupcji? To niepoważne, człowiek z tytułem, a tak się zachowuje.

Księżopolska mówi, że radni konsultują się z pracownikami urzędu i z radcą prawnym. Twierdzi, że jest w stałym kontakcie ze swoimi wyborcami. Także w Oleśnicy Małej, choć nie jest to jej rodzinna wioska. Opowiada o zorganizowaniu tam święta seniorów, urządzeniu placu zabaw i wyposażeniu świetlicy. Mieszkańcy Janikowa mogą zgłaszać bieżące sprawy Tomaszowi Niewodniczańskiemu podczas stałych godzin jego dyżurowania.

Weronika Olech miała właśnie zebranie z mieszkańcami, na którym mówiono o problemach Godzikowic i sytuacji finansowej gminy. - Następnym razem zaproszę i gazetę - zapowiada.

Wątpliwe projekty odrzucamy

Przewodniczący rady Dariusz Witkowski odpiera zarzut Michałowskiego, że radni nie mają czasu na przeanalizowanie projektów uchwał i automatycznie głosują nad tym, co podsuwa wójt: - Nie przypadkiem z porządku sesji ściągane są niektóre projekty uchwał. Jeśli brakuje nam informacji, prosimy o dodatkowe wyjaśnienia. Radny, który uważa, że miał za mało czasu na analizę projektów uchwał, może wnioskować o zdjęcie ich z programu sesji.

Pytamy, dlaczego dyskusje radnych z wójtem, wątpliwości i spory rozgrywają się na komisjach łączonych w przeddzień? Natomiast podczas sesji sołtysi i mieszkańcy nie mają szansy dowiedzieć się, co z bieżących decyzji gminy budzi zastrzeżenia ich przedstawicieli. W rozszerzonym gremium radni niemal nie zabierają głosu - ograniczają się do głosowań.

Witkowski odpowiada, że przecież każdy może przyjść na komisje. I że łączone posiedzenia radnych, które wprowadził, odkąd pełni swoją funkcję, są dobrze oceniane. - Musi być miejsce, w którym ścierają się różne opinie, a my wypracowujemy nasze stanowiska. Dzięki temu sesje przebiegają sprawnie - nie ma sensu, aby przeciągały się przez wiele godzin.

Zauważamy, że "głosowania na próbę" na wspólnych posiedzeniach komisji nie mają żadnego oparcia w oficjalnych procedurach.

- To nie jest głosowanie, tylko opiniowanie - odpowiada przewodniczący. - A poza tym spełnia swoją funkcję. Nie raz się zdarzało, że był to sygnał do podjęcia rozmów i negocjacji, a wójt wycofywał się ze swoich propozycji.


Nie do końca oczywiste


Na uwagi radnych, że nie można krytykować prac komisji, skoro się w nich nie uczestniczy, Rolf Michałowski odpowiada, że swoją krytykę odnosił do poprzedniej kadencji. Ma wiarygodne informacje, że wtedy faktycznej pracy w komisjach nie było. Domyśla się, że podobnie jest teraz, skoro przewodniczący został ten sam. - To dobrze, że radni odbywają spotkania z wyborcami - komentuje kolejne wypowiedzi. - Ale nie jest tak, że moje postulaty są oczywiste i już realizowane. Na przykład ten, aby nie głosować w sprawach budzących wątpliwości, a popierać tylko to, co do czego jest się absolutnie przekonanym. Niedawno została oddalona skarga stowarzyszenia "Eko-Natura". Żaden radny nie mógł głosować w tej sprawie z logiką i własnym sumieniem...              



Najnowsze doniesienia z frontu

W piśmie do wójta z 15. lutego Michałowski zaprotestował przeciwko temu, że inspektor ds. gospodarki przestrzennej Krzysztof Figura odmówił dostępu do dotychczasowych planów zagospodarowania przestrzennego Renacie Ziobrowskiej z zarządu Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców. Pod groźbą skierowania sprawy do prokuratury prezes stowarzyszenia zażądał udostępnienia dokumentów. Figura zadzwonił do Ziobrowskiej i umówił się na termin przeprowadzenia wglądu.


 Dekalog radnego wg Rolfa Michałowskiego

Po pierwsze - intensywna praca w komisjach i podejmowanie własnych inicjatyw legislacyjnych.

Po drugie - szczegółowe zapoznawanie się z projektami uchwał z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym.

Po trzecie - konsultowanie treści projektów uchwał z niezależnymi specjalistami.

Po czwarte - konsultowanie ważnych projektów uchwał ze społeczeństwem.

Po piąte - głosowanie za uchwałami tylko wtedy, kiedy istnieje zupełna pewność, że służą społeczeństwu.

Po szóste - głosowanie przeciw uchwałom, jeśli było zbyt mało czasu na ich gruntowną analizę i konsultacje ze specjalistami oraz wyborcami.

Po siódme - regularne spotkania ze społeczeństwem i dyskutowanie o aktualnych problemach.

Po ósme - kontrolowanie administracji gminy pod kątem wykorzystania czasu pracy, efektywności, organizacji pracy i podejścia do interesantów.

Po dziewiąte - szczególna kontrola wydatków związanych z zamówieniami publicznymi i z obrotem nieruchomości.

Po dziesiąte - szczególna kontrola sposobów pozyskiwania dochodów przez gminę. 


Tekst i fot.: Xawery Piśniak
xpisniak@gazeta.olawa.pl
 

 

                 *************************************

 

 

 

Awantura w Stanowicach
17:58, 09.02.2012
W Stanowicach wybuchł konflikt między mieszkańcami a wójtem gminy Oława. Poszło o strefę ekonomiczną, której fabryki powstają tuż pod ich domami. Mieszkańcy czują się oszukani, bo obiecywano im tereny rekreacyjne. Powołali już stowarzyszenie, które zarzuca urzędnikom działania korupcyjne i lekceważenie ludzi.
Mieszkańcy Stanowic chcą walczyć o ocalenie ostatnich terenów bez fabryk
Mieszkańcy Stanowic chcą walczyć o ocalenie ostatnich terenów bez fabryk.
 
W Stanowicach wrze. W czwartek w świetlicy zebrało się kilkadziesiąt osób. Gorzkich słów pod adresem wójta nie brakowało. Mieszkańcy nowych domów twierdzą, że gdy je budowali obiecywano im, że po drugiej stronie drogi będą tereny rekreacyjne. Zdaniem mieszkańców w 2007 roku plan zagospodarowania się jednak zmienił. Teraz mogą tam powstawać zakłady przemysłowe Stanowickiej Strefy Ekonomicznej.

W Stanowicach powstało stowarzyszenie. Ludzie chcą walczyć o ocalenie ostatnich terenów bez fabryk. Strefy nie zmniejszę, bo mi nie wolno - odpowiada wójt gminy Oława. To kompetencja Rady. A ludzi nikt nie oszukiwał - już tłumaczyłem wiele razy, że plan został zmieniony w 2002 roku, a ci ludzie pobudowali się później. Dzisiaj mówią, że nic nie wiedzieli, to nie mogli sprawdzić? - dodaje.

Ostatnio stanowickie stowarzyszenie wysłało do wójta pismo, w którym zarzuca urzędnikom korupcję. Stowarzyszenie zapowiada, że jeśli w Stanowicach powstaną kolejne fabryki, mieszkańcy złożą pozew zbiorowy przeciwko wójtowi i będą się domagać odszkodowań za utratę wartości ich domów.

Paweł Wilk - TVP Wrocław "Fakty" 9 lutego 2012
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Publikacja w "Gazecie Powiatowej" z dnia 23 września  2010 r (strona 26)

 

  Poseł Roman Kaczor wysłuchał bolączek mieszkańców Stanowic, obiecał im pomoc finansową, a na koniec spotkania przedstawił kandydata PO w wyborach na wójta


Poseł Kaczor na spotkaniu z mieszkańcami Stanowic. Po jego prawicy asystent Mieczysław Koprowski. Na lewicy kandydat na wójta, bystrzyczanin Mariusz Michałowski

 

 

 

 

 

 

 

Wybudują stację?

Dodano: 2011-10-26 11:02:46

Pomysł budowy zbiorczej stacji zmiękczania wody w Stanowicach podsunęli wójtowi Janowi Kownackiemu przedstawiciele Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców

Członkowie stowarzyszenia pokazali wójtowi zapchany osadem zawór


Rolf Michałowski starał się o nawiązanie dobrych relacji z Kownackim

Sprawy do załatwienia
Stanowice/Marcinkowice

Prezes stowarzyszenia Rolf Michałowski zabiegał o to spotkanie przez kilka miesięcy. Po zmianie władz gminy zależało mu na nowym otwarciu. Decyzja Kownackiego o budowie rowu melioracyjnego na całej długości ulicy Astrów, a nie na jej części, jak chciała poprzednia ekipa, pozytywnie nastroiła stanowiczan do nowego wójta. Ale na bezpośrednią rozmowę musieli czekać aż do 4 października. Kownacki zaprosił do swojego gabinetu prezesa Rolfa Michałowskiego, wiceprezesa Piotra Kozickiego, sekretarza Roberta Wiewiórskiego, oraz Dorotę Gudaniec, która należy do stowarzyszenia, a zarazem przewodniczy fundacji "Krok po kroku".

Michałowskiemu zależało na nawiązaniu jak najlepszych relacji z wójtem. Chwalił Kownackiego za dotychczasowe działania, deklarował respekt i oferował szeroką współpracę. Przede wszystkim wyraził gotowość pozyskania dotychczasowych środków finansowych na inwestycje w Stanowicach i Marcinkowicach. Jego zdaniem stowarzyszenie, jako potencjalny beneficjent, jest w uprzywilejowanej sytuacji. Ponadto zapowiedział bezpłatną pomoc prawną, techniczną i organizacyjną. - W naszych szeregach mamy ekspertów z różnych dziedzin - zachwalał.

Gdzie zbudują drogi

Po tych ciepłych słowach zaczęły się rozmowy o konkretach. - Kwestia dróg to najpoważniejszy problem mieszkańców - mówił Piotr Kozicki. - Kiedy zaczyna się okres zimowy, dojazd do posesji jest niezwykle uciążliwy. Kownacki poinformował o pracy nad dwoma projektami dróg. Ich realizacja powinna poprawić komunikację. Pierwszy zakłada wykonanie 1.200 metrów drogi z chodnikami, oświetleniem i kanalizacją burzową - od firmy Bims Plus, przez Brzozową i Ogrodową. Dla obniżenia kosztów częściowo będzie wykorzystana istniejąca sieć kanalizacji burzowej. Drugi przewiduje budowę drogi przez Malinową i Parkową. Kownacki chce zrealizować te inwestycje w przyszłym roku, pod warunkiem, że znajdą się na ten cel fundusze.

Gmina złożyła wniosek o budowę "schetynówki" na przemysłowej części ulicy Poziomkowej. Kosztorys opiewa na 2,6 mln zł, od tego roku można uzyskać już tylko 30% dofinansowania. Projekty budowy dróg na Poziomkowej i Astrów są gotowe. Zamiast masy asfaltowej wykorzysta się tam tańszy materiał - kostkę. Ze względu na wysoki stan wód gruntowych zdecydowano się na budowę rowu melioracyjnego wzdłuż Poziomkowej. Kownacki twierdzi, że to efektywniejsze rozwiązanie niż kanalizacja deszczowa.

Na tej samej ulicy powstanie ochronny pas zieleni, a posesje mieszkańców będą odgrodzone od zakładów przemysłowych specjalnymi ekranami. Wójt zapowiedział stworzenie podobnych zabezpieczeń na Wierzbowej, jeżeli AAM zdecyduje się na budowę fabryki. Dorota Gudaniec prosiła o utwardzenie 50-metrowego odcinka na Wierzbowej. - Tam wszyscy grzęzną, niezależnie od pory roku. Nie ma dnia, żeby nie trzeba było kogoś wyciągać - mówiła.

Zrzutka na stację?

Drugim tematem spotkania były problemy mieszkańców z wodą: wysoka twardość, tworzenie się osadu, słabe ciśnienie. Rolf Michałowski mówił, że ze względu na zanieczyszczenie woda nie nadaje się do picia. Na potwierdzenie swoich słów zaprezentował zawór z dużą ilością osadu. Zdaniem Kozickiego zanieczyszczenia mogą powstawać w sieci przesyłowej, ponieważ badania przy ujęciu nie wykazują nieprawidłowości. Kownacki wykluczył taką możliwość. Zapewnił, że sieć jest zbudowana z nowoczesnych rur PCV, a osad powstaje z powodu wysokiej twardości. Wójt mówił, że udało się ją obniżyć poprzez uruchomienie studni w Siedlcach i mieszanie wody. Gmina zamierza otworzyć kolejne ujęcie w Sobocisku. Kownacki liczy, że to poprawi jakość wody.

Poruszono także kwestię słabego ciśnienia. Michałowski zapytał, czy nie można uniknąć tego problemu poprzez podłączenie się do rurociągu z Wrocławia. Wójt odniósł się do tego pomysłu z rezerwą. Przypomniał, że linię z Mokrego Dworu do Oławy czeka modernizacja i wyraził obawę, że gmina mogłaby stracić finansowo na takiej decyzji. Radził odczekać do uruchomienia studni w Sobocisku, a jeśli to nie poprawi ciśnienia, obiecał rozważenie możliwości wpięcia się do rurociągu miejskiego.

Członkowie stowarzyszenia rzucili pomysł wybudowania zbiorczej stacji zmiękczającej. Kozicki powiedział, że wielu mieszkańców kupuje małe stacje na potrzeby swoich gospodarstw. Jest to wydatek rzędu 2,5 - 3 tys. zł: - Gdyby zebrać odpowiednią liczbę mieszkańców gotowych na przeznaczenie nie 2,5 tys. zł, tylko 500 zł na ten cel, można by wybudować stację zbiorczą. Michałowski zapewnił, że stowarzyszenie może przeprowadzić akcję informacyjną, aby zmotywować lokalną społeczność do wspólnej inwestycji. Ustalono, że gmina przekaże stanowiczanom wyniki badań wody wraz z danymi o wydajności. Stowarzyszenie prześle je firmom zajmującym się budową stacji zmiękczających, aby przygotowały oferty. - Jeżeli uzdatnianie wody ograniczy się do wytrącenia wapnia, to przy udziale mieszkańców wydatek gminy powinien być minimalny - podsumowywał Kozicki.

Tekst i fot.: Xawery Piśniak

xpisniak@gazeta.olawa.pl

 

Stanowice
Poseł obiecuje

Do naszej redakcji wpłynęło pismo Stowarzyszenia Obrony Praw Mieszkańców ze Stanowic: “Poseł Roman Kaczor chce pomóc mieszkańcom Stanowic i Marcinkowic w rozwiązaniu ich problemów z administracją Gminy Oława. Chciałby jednak najpierw wysłuchać szczegółów skarg mieszkańców w bezpośrednim spotkaniu z Państwem. Zapraszamy zatem na bezpośrednie spotkanie z posłem Romanem Kaczorem, które odbędzie się na zebraniu wiejskim w świetlicy w dniu 19 września o godz. 11.20. Gospodarzem tego zebrania będzie sołtys Stanowic, Ryszard Terlecki”.  Dlaczego o 11.20? - zapytaliśmy sołtysa. - A bo po kościele…

Lista skarg

Niedziela 19 września była pogodnym dniem. Mieszkańcy z zainteresowaniem przyjęli ofertę pomocy w sporach z gminą. Zaparkowanie przed świetlicą graniczyło z cudem. Większość miejsc siedzących była zajęta, ludzie stali nawet w wejściu do budynku. Spotkanie prowadził Jarosław Kochutek ze Stowarzyszenia Obrony Praw Mieszkańców. Opowiedział o tym, że mieszkańcy ulicy Astrów nie mogli doczekać się w gminie spełnienia swoich postulatów i postanowili założyć stowarzyszenie, aby mieć większą siłę przebicia. 
Poseł Kaczor zaprosił mieszkańców, aby zgłosili mu swoje problemy. Przez godzinę nie milkły głosy, kolejne osoby poruszały nowe problemy. Adam Parys z ulicy Zielonej skarżył się, że od dwóch lat na jego posesji utrzymuje się woda, sięgająca od 50 cm do metra. Pisma do referatu gospodarki komunalnej pozostawały bez odpowiedzi. Drogę zamknięto, melioracja próbuje udrożnić dreny. Parys musi jeździć naokoło. W dodatku nie działa oświetlenie. 
Arkadiusz Liszka był oburzony, że nie poinformowano dostatecznie mieszkańców, że kupują działki na tak podmokłym terenie. Przypominał niezrealizowane przez gminę obietnice: odpompowania wody, wyrównania dróg tłuczniem. - Nie realizują swoich obowiązków i nic się im nie dzieje, a jak człowiek spóźni się z podatkami dwa dni, to już są naliczane odsetki... 
Lidia Szeligiewicz ze stowarzyszenia “Eko-natura” zapytała posła Kaczora, jak widzi przyszłość strefy ekonomicznej? Jakie zakłady będą funkcjonować, jak to zagraża środowisku? Czy nie będzie naruszony komfort życia mieszkańców i ich dzieci? 
Jacek Polasz zwrócił uwagę na bałagan w numeracji i nazewnictwie ulic w starej części miejscowości. Niektóre ulice w ogóle nie mają nazw. Stwarza to problemy osobom przyjeżdżającym, lub interweniującym służbom, np. karetkom pogotowia. 
Mieszkanka ulicy Sosnowej mówiła o fatalnym stanie tej drogi. Przez dwa lata nie robiono nic. Kiedy jest deszcz, mieszkańcy mają problem z wyjazdem z posesji. 
Marek Hawro poruszył temat wody pitnej. Współczynniki lokują ją na granicy spożywalności. Jeżeli w domu brakuje zmiękczacza do wody, wtedy urządzenia AGD - pralki, zmywarki, ekspresy do kawy - psują się bardzo szybko. Brak placu zabaw dla dzieci, wycinanie lasu, możliwość złożenia zbiorowego odszkodowania za naprawy samochodów - to kolejne tematy zgłaszane przez mieszkańców.

Załatwię... przepraszam, będę lobbował

Poseł słuchał i skrzętnie notował. Po wyczerpaniu najpilniejszych spraw rozpoczął swoje wystąpienie. Mówił, że gmina ma bardzo ciężką sytuację finansową i musi spłacić długi. Wspomniał, że jeździł po Stanowicach i Marcinkowicach, ocenia stan dróg jako tragiczny. Następnie przedstawił się jako parlamentarzysta skutecznie zabiegający o pomoc finansową dla swojego okręgu. Dzięki jego staraniom Oława miała zyskać 54 mln zł a powiat 21 mln zł. - Tylko nikt z gminy Oława nie poprosił mnie o pomoc - mówił Kaczor. Zaapelował do stanowiczan, aby wprowadzili do Rady Gminy swojego przedstawiciela, a po wyłonieniu nowych władz będzie możliwe dogadanie się i ustalenie, na co można pozyskać pieniądze. - Jestem w stanie załatwić... przepraszam, to złe słowo... lobbować, na rzecz pozyskania środków finansowych na kanalizację i drogi, oczywiście przy współudziale władz gminy.
- Coś mi się tu nie składa w całość - zauważył Piotr Kozicki. - Sam pan mówił, że gmina jest zadłużona. A przecież każde działanie z Regionalnego Programu Operacyjnego wiąże się z wkładem własnym. To, że są programy unijne, to żadna nowość, wystarczy wejść na stronę i poczytać. 
Poseł odpowiedział, że współpraca z miastem Oławą i powiatem była owocna. Udało się zapewnić potężny zastrzyk finansowy. - Ale oni nie mają takiej sytuacji finansowej jak gmina - skwitował Kozicki.

Poseł PO rekomenduje kandydata PiS

Poseł Kaczor wywołał do głosu radnego Władysława Grendysza. Przedstawił on budżet gminy z 2007 roku, układany przez Jana Kownackiego. 
- 1.150.000 zł przeznaczono na boisko w Gaci, 1.050 zł na świetlicę w Godzikowicach - a na elektryfikację strefy gospodarczej w Stanowicach? 100 tysięcy... 
Wystąpienie Grendysza przyjęto oklaskami. - Nie chciałem tego mówić, ale pan Grendysz właściwie już powiedział - komentował Kaczor. - Najwięcej pieniędzy idzie tam, bo tam jest elektorat Kownackiego. Musicie mieć swojego przedstawiciela… 
Poseł PO wspomniał nieoczekiwanie, że na sali jest Mirosław Kulesza z Marcinkowic, który startuje w wyborach na wójta z PiS-u. Kulesza skorzystał z okazji i zabrał głos. Mówił o tym, że na lotnisku były tereny podmokłe, które Niemcy odwodnili za pomocą systemu drenów. W trakcie prac budowlanych system drenarski uległ zniszczeniu. Teraz fragmenty rur zbierają wodę i wypuszczają ją w miejscach, gdzie są przerwane. Unormowanie tej sytuacji nie będzie łatwe. Co więcej, woda gromadząca się na lotnisku zalewa starsze części miejscowości.  
Dopiero pod koniec zebrania poseł Kaczor oddał głos kandydatowi na wójta z PO. - Nazywam się Mariusz Michałowski, jestem mieszkańcem Bystrzycy... Sala przerwała wystąpienie głośnym śmiechem. - Bystrzyca? No to dziękujemy panu! - komentowali uczestnicy zebrania. Roman Kaczor przedstawił również dwie kandydatki PO do Rady Gminy: Renatę Dudycz oraz Małgorzatę Romanowicz.
Założyciele Stowarzyszenia Obrony Praw Mieszkańców przyjęli ponad 30 deklaracji członkowskich.      

Tekst i fot.:  
Xawery Piśniak
xapi@gazeta.olawa.pl
 

 Gmina spełni niektóre postulaty mieszkańców ul. Astrów - zapowiada wicewójt Zbigniew Pryjda

W sprawie rowu melioracyjnego wicewójt Pryjda ustępuje, ale wykonanie drogi ma nastąpić dopiero po 2012 roku

Stanowice
Spór o odwodnienie posesji

O sprawie pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Od ubiegłego roku mieszkańcy toczą batalię o odwodnienie swoich posesji. Domagają się m.in. wykonania rowu melioracyjnego oraz likwidacji dziur i utwardzenia ul. Astrów. 
Spór zaostrzył się po oddaleniu przez Radę Gminy skargi stanowiczan na stanowisko wójta w tej sprawie. Pełnomocnik mieszkańców Rolf Michałowski zawiadomił oławską prokuraturę o podejrzeniu niedopełnienia obowiązków przez wójta i narażeniu mieszkańców na straty. Sprawę przekazano prokuraturze w Strzelinie, która odmówiła wszczęcia postępowania. Michałowski złożył ponadto doniesienie do CBA o możliwości wystąpienia korupcji w radzie oraz administracji gminy Oława.
Zbigniew Pryjda poinformował nas, że gmina zleci wykonanie projektu na połączenie rowów na ulicach Astrów i Różanej. Jest to zmiana stanowiska, wyrażonego w piśmie z 26 listopada 2009, w którym Pryjda kategorycznie  odmówił wykonania rowu melioracyjnego w obrębie ulicy Astrów, ze względu na brak możliwości odprowadzenia z niego wód opadowych. 
Po pół roku okazało się, że możliwość odprowadzenia wód opadowych istnieje - poprzez połączenie rowu z Astrów z rowem na Różanej i uzyskanie pozwolenia wodno-prawnego.
Wicewójt zapowiedział ponadto ustawienie znaku drogowego, ograniczającego prędkość na Astrów do 30 km na godzinę, czego również domagali się mieszkańcy. 
Gmina nie spieszy się natomiast z utwardzeniem nawierzchni drogi, likwidacją dziur i budową chodników. - Astrów i Poziomkowa mają opracowane projekty budowy ulic z nawierzchnią asfaltową, chodnikami i oświetleniem, ale to jest wydatek ponad 4 miliony złotych. W związku z tym przystąpimy do realizacji tego zadania po roku 2012 - mówi Pryjda. - Na lotnisku w Stanowicach i w Marcinkowicach jest wiele dróg w znacznie gorszym stanie i tam w pierwszym rzędzie będziemy kierować środki finansowe. 
W piśmie do mieszkańców ul. Astrów, z 27 lipca, Pryjda podkreśla, że wysoki poziom wód gruntowych to problem występujący w całej gminie. Zapowiada stworzenie systemu odwodnienia terenów inwestycyjnych oraz mieszkaniowych. Termin budowy rowu melioracyjnego określa na przyszły rok. Wicewójt informuje, że w sierpniu będzie zlecone wykonanie projektu montażu progów zwalniających oraz postawienia znaków ograniczających prędkość do 30 km/godz. na ul. Słonecznikowej. 
Pryjda odniósł się również do pism pełnomocnika mieszkańców: „Uprzejmie proszę o nieużywanie w naszych wzajemnych kontaktach szantażu; nie popartych dowodami donosów do organów ścigania; straszenia sądami, prokuratorami czy też mediami”. Wicewójt zapowiedział, że wniesie pozew o naruszenie dóbr osobistych, o ile Michałowski nie zaprzestanie stosowania inwektyw.  

(xa) 

**************************

 

Publikacja w "Gazecie Powiatowej" z dnia 12 sierpnia 2010 r.

 

 

W obronie swoich praw

Dodano: 2010-08-16 13:12:38

Powstaje Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Obrony Praw Mieszkańców

Rolfa Michałowski organizuje mieszkańców Stanowic i Marcinkowic

Gmina Oława 
Mieszkańcy się organizują

Rolf Michałowski, który dał się poznać jako pełnomocnik mieszkańców stanowickiej ulicy  Astrów w sporze  z gminą, zredagował pismo, w którym formułuje cele nowego stowarzyszenia. Pismo rozesłano do 150 mieszkańców obu miejscowości.
- Wszędzie napotykaliśmy na żywe zainteresowanie - mówi Iwona Kochutek. - Odwiedziliśmy ulice Poziomkową, Modrzewiową, Zieloną, Jodłową, część Stanowic za „BiM-sem”, w Marcinkowicach - osiedle wyjazdowe w kierunku Wrocławia. Ludzie mają te same bolączki: zły stan nawierzchni dróg oraz wysoki poziom wód gruntowych. Narzekają na bezczynność gminy. Mam nadzieję, że kiedy powstanie stowarzyszenie, urzędnicy będą się z nami bardziej liczyć. A po drugie, Stanowice i Marcinkowice, jako duże miejscowości, potrzebują autentycznej reprezentacji. Takiej, która będzie miała wpływ na wybór radnych oraz wójta.  
Na wrzesień planowane jest zebranie założycielskie. Aby stowarzyszenie mogło funkcjonować jako podmiot prawny, potrzeba przynajmniej 15 członków-założycieli. Michałowski informuje, że akces zgłosili już mieszkańcy ulic Sportowej i Polnej  w Marcinkowicach, skarżący się na pozalewane piwnice. 
Nowe organizacja zamierza współpracować ze stowarzyszeniem „Eko-Natura” ze Stanowic, starającym się m.in. o oddzielenie terenów przemysłowych od osiedli mieszkaniowych.
W jaki sposób Michałowski zachęca mieszkańców do zrzeszania się? Przekonuje, że stowarzyszenie będzie miało znacznie większą siłę przebicia w sporach z administracja gminy, powiatu i województwa, niż pojedyncze osoby. Zapowiada wystawienie kandydatów na radnych i przy okazji krytykuje obecnych członków Rady Gminy Oława, zarzucając im, że reprezentują interesy wójta. 
„Problemów nękających mieszkańców Stanowic i Marcinkowic jest dużo, a administracja gminy najczęściej zupełnie je ignoruje. Potrzebne jest więc zorganizowanie się mieszkańców w silny podmiot, posiadający osobowość prawną, który może stawić czoła biurokracji” - czytamy w piśmie.
Dalsza część poświęcona jest kwestiom formalnym i finansowym. Stowarzyszenie ma mieć charakter społeczny, członkowie zarządu nie będą pobierali wynagrodzenia. Michałowski proponuje, aby siedziba mieściła się w świetlicy w Stanowicach i zobowiązuje się do napisania statutu oraz przeprowadzenia rejestracji. Wspomina, że koszty mogą się pojawić przy wynajęciu rzeczoznawców oraz adwokatów. Naturalnie, im więcej osób przystąpi do stowarzyszenia, tym mniejsze będą obciążenia.
Sołtys Stanowic Ryszard Terlecki nie dziwi się, że mieszkańcy powołują organizację, dzięki której chcą mieć większy wpływ na władze gminy: - Wystarczy popatrzeć na tę czteroletnią kadencję. Wszystko jest robione tak, jak być nie powinno. Właściwie to nic się nie robi, tylko ciągle powtarza jedną śpiewkę: czekamy na środki, jak będą środki...

Xawery Piśniak
xapi@gazeta-olawa.pl