RAPORT Z KONTROLI NIK

Najwyższa Izba Kontroli, która kontrolowała Urząd Gminy Oława od stycznia do czerwca 2013 r. wydała raport z tej kontroli, który, mimo ogólnej oceny pozytywnej działalności gminy, negatywnie ocenia wójta, radę gminy i niektórych urzędników w zakresie gospodarki nieruchomościami, planowania przestrzennego, ochrony środowiska i niektórych wycinków gospodarki finansowej.

Mimo tego wójt Jan Kownacki twierdzi, że jest zadowolony z wyników tej kontroli.

Cały raport (wystąpienie pokontrolne) jest dostępny na stronie internetowej www.bip.gminaolawa.pl pod zakładką Kontrole zewnętrzne, 2013.

 

Poniżej nasz komentarz do tego protokołu i wypowiedzi wójta.

 

Wójt Kownacki zadowolony z raportu NIK ?

 

Powodem, wyrażonego w oławskiej ”Gazecie Powiatowej”, zadowolenia Wójta Gminy Oława Jana Kownackiego z raportu pokontrolnego NIK jest ogólna ocena „pozytywna, mimo stwierdzonych nieprawidłowości”. Kownacki nie wspomina jednak ani słowem o „ocenach cząstkowych” zawartych w tym raporcie, a w szczególności o ocenie negatywnej działalności gminy w zakresie obejmującym gospodarowanie nieruchomościami.

Właśnie w ramach gospodarki nieruchomościami, w zakresie:

  1. prowadzenia przez Urząd Gminy Oława procedur sprzedaży nieruchomości,
  2. procedur sporządzania i uchwalania Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz
  3. sporządzania i uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a także
  4. postępowań w sprawie wycinki drzew i krzewów,

(cztery elementy wykrytej przez Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców SMSM „afery leśnej”) opinia NIK jest jednoznacznie

negatywna !

Mało tego, NIK stwierdza, że sposób realizacji ww. zadań przez Urząd Gminy, a więc przez wójta, przez jego odpowiednich urzędników i przez radę gminy, może rodzić okoliczności prowadzące do powstania mechanizmów korupcjogennych.

Te, oględnie przez NIK nazwane mechanizmy korupcjogenne, to nic innego, jak możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej uprawiającej regularną korupcję. NIK stwierdza zatem, że sposoby, jakimi posługują się urzędnicy i radni gminni przy sprzedaży gminnych nieruchomości, przy wydawaniu decyzji o wycince drzew i krzewów (czytaj: lasów) i przy manipulacjach w planach zagospodarowania przestrzennego, prowadzą do możliwości powstawania zorganizowanych grup przestępczych trudniących się korupcją.

Dokładnie do takiego samego wniosku doszło SMSM już półtora roku temu, kierując do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w ramach „afery leśnej” i jednocześnie zawiadamiając o tym NIK, która wszczęła tę kontrolę.

Pierwsze śledztwo w tej sprawie zostało wprawdzie umorzone, jednak po kolejnych interwencjach SMSM, zostało ponownie podjęte i trwa, niezależnie od kontroli przeprowadzonej przez NIK, zajmując się właśnie tym, co nie jest przedmiotem kontroli NIK, czyli zweryfikowaniem, z punktu widzenia prawa karnego, podejrzeń możliwości niedopełnienia obowiązków, niegospodarności i zorganizowanej korupcji.

 

Jak powstała ocena pozytywna, mimo stwierdzonych nieprawidłowości.

Jak wynika z uzasadnienia oceny ogólnej, ocena pozytywna została podyktowana jedynie prowadzeniem przez gminę szeroko zakrojonej działalności inwestycyjnej, z wykorzystaniem dofinansowania ze źródeł zewnętrznych.

NIK kontrolowała i oceniała działalność prawie całej administracji gminnej, a więc około 50 pracowników Urzędy Gminy, których olbrzymia większość, to uczciwi, sumienni i szanujący mieszkańców i prawo urzędnicy.

Nieprawidłowości ustalone przez NIK, dotyczące głównie gospodarowania gruntami gminy, planowania przestrzennego, ochrony środowiska i pewnego wycinka sektora finansowego, zostały spowodowane przez jedynie kilku urzędników, w tym wójta.

Tym samym, tym niektórym urzędnikom a przede wszystkim wójtowi, w zakresie ustalonych nieprawidłowości NIK wystawiła ocenę negatywną, co zostało zapisane na stronie 14 wystąpienia pokontrolnego w ocenie sporej i ważnej części działalności gminy.

Ta ocena i związane z nią ustalenia kontrolerów NIK są druzgocące dla wójta i tych kilku urzędników odpowiedzialnych za przedmiotowe zagadnienia.

Wyrażona w miejscowej prasie, propagandowa euforia wójta Jana Kownackiego, zadowolonego z wyników kontroli NIK, jest zatem pozbawiona wszelkich podstaw.

 

Jakie nieprawidłowości ustaliła NIK?

Wyliczone w uzasadnieniu oceny ogólnej 6 nieprawidłowości, to jedynie rodzaj spisu treści następujących na 20 stronach protokołu szczegółowych ustaleń, w dużej części druzgocących i wprawiających w osłupienie.

Ustalenia NIK wskazują jednoznacznie na świadome i zamierzone naruszanie przepisów prawa administracyjnego i nie tylko. To z kolei daje podstawy do podejrzeń działań korupcyjnych, bo trudno o inne logiczne wytłumaczenie takiego postępowania. Trzeba tu dodać, że stwierdzonego w ustaleniach NIK naruszania prawa dopuszcza się nie tylko sam wójt, ale również jego odpowiedni urzędnicy, ich przełożeni i radni, bo taki jest proces decyzyjny, na którego każdym etapie doszło do świadomego naruszenia prawa.

Już sam punkt 1) tego swoistego „spisu treści nieprawidłowości” świadczy o świadomym łamaniu prawa zamówień publicznych, gdzie jednolite zadanie inwestycyjne (wykonanie projektu budowy ulic z kanalizacją burzową i oświetleniem w Stanowicach) zostało sztucznie podzielone na dwa oddzielne, w celu ominięcia wymogów prawa zamówień publicznych, których głównym celem jest zapobieganie niegospodarności i korupcji.

Podobnie punkty 3) i 4) wyraźnie definiują zamierzone łamanie prawa, powodujące znaczne korzyści majątkowe dla dwóch deweloperów na koszt budżetu gminy (gwałcące prawo decyzje o zgodzie na wycinkę lasów, bez pobrania ustawowych opłat, czy wbrew ustaleniom miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego).

Z kolei punkty 5) i 6) świadczą o świadomej i zamierzonej próbie ukrycia działań mogących mieć tło korupcyjne (zaniechanie informowania odpowiednich organów kontrolnych o zmianach w planach zagospodarowania przestrzennego).

Zaś punkt 2) świadczy o świadomych i zamierzonych manipulacjach podatkowych mających na celu ukrycie prawdziwego stopnia zadłużenia gminy, co potocznie jest nazywane „kreatywną” księgowością.

 

Nielegalna sprzedaż gminnych gruntów leśnych

NIK potwierdziła w całości wcześniejsze zarzuty SMSM, mówiące o tym, że gminne tereny lasów i dolesień o łącznej powierzchni ok. 25 ha zostały sprzedane dwóm deweloperom i jednemu inwestorowi przemysłowemu, z pogwałceniem prawa.

NIK stwierdziła np. niedozwoloną manipulację dotyczącą procedury przetargowej, czyli niezachowania 14 dniowego terminu przed ogłoszeniem przetargu, jednak główne ustalenia NIK dotyczą cen gruntów, bowiem, w wypadku gruntów lasów i dolesień sprzedanych później z wolnej ręki inwestorowi przemysłowemu, wójt ustalił ceny wywoławcze w dwóch kolejnych przetargach w wysokości prawie siedmiokrotnie wyższej, od ustalonych w operacie szacunkowym.

Miało to na celu odstraszenie ewentualnych innych amatorów, którzy oczywiście nie mieli pojęcia o tym, o czym wiedział wybrany inwestor, czyli o tym, że będzie zgoda na wycinkę drzew i krzewów oraz przekwalifikowanie tych gruntów z leśnych na przemysłowe. Dwa kolejne bezowocne (bo „ustawione”) przetargi upoważniły wójta do sprzedaży tych gruntów wybranemu inwestorowi z wolnej ręki.

Podobne manipulacje stwierdziła NIK przy sprzedaży gminnych gruntów leśnych, dwóm deweloperom, gdzie również cena wywoławcza odstraszała potencjalnych kupców, którzy nie wiedzieli o tym, o czym wiedzieli wybrani deweloperzy, czyli o tym, że będzie zgoda na wycinkę lasu i przekwalifikowanie tych gruntów z leśnych lub tzw. różnych na budowlane.

Skutek był taki, że jedynymi oferentami w tych przetargach i w efekcie kupcami byli ci wybrani deweloperzy, płacąc po ok. 4,- do 5,- zł za metr kwadratowy gruntu, który po wycince drzew (sprzedanych okolicznym mieszkańcom jako drewno kominkowe) i przekwalifikowaniu na grunty budowlane uzyskał wartość ok. 70,- zł za metr kwadratowy.

 

Nielegalna wycinka lasów

Szczególnie drastyczne łamanie prawa miało miejsce w procedurze wydawania przez wójta i jego inspektora ds. leśnictwa zezwoleń na wycinkę drzew i krzewów, czyli głównie lasów. Doszło tu do ewidentnych fałszerstw i do poświadczenia nieprawdy, tak we wnioskach o wyrażenie zgody na wycinkę, jak i w decyzjach wydających tę zgodę.

Jest w tych dokumentach mowa np. o nieprzedstawiających użytkowej wartości drzewach porastających teren nieruchomości, czy o samosiejkach drzew i krzewów w stosunku do dorodnego, zdrowego lasu. Jest w jednej z decyzji mowa o zgodzie na wycinkę lasu, bez żadnych opłat ze zobowiązaniem kupca gruntów do nasadzenia 300 młodych drzew iglastych, co było oczywistą lipą, bo deweloper nigdy tych nasadzeń nie dokonał, a dodatkowe wezwanie go przez wójta, już w czasie trwania kontroli NIK (dwa lata po fakcie !), również było lipą na pokaz.

Nasadzenia wzdłuż odcinka ul. Poziomkowej w Stanowicach zostały dokonane w kwietniu i maju 2010 r. przez firmę „Zielone Usługi Artur Marczak, ul. Minkowicka 6/1 55-200 Janików, poczta Oława, na zlecenie Urzędu Gminy Oława. Były to nasadzenia mieszane, sadzonek drzew liściastych i iglastych. Sadzonki iglaste przyjęły się i mają dzisiaj wysokość ok. 1 m, natomiast sadzonki liściaste (większość nasadzeń) zginęły, prawdopodobnie zjedzone przez dzikie zwierzęta żerujące na tym terenie (sarny, zające itp.), ponieważ ani wójt, ani jego inspektor ds. leśnictwa, nie zabezpieczyli sadzonek zgodnie ze sztuką zabezpieczania szkółek leśnych.

Na skutek zgłoszenia mieszkańców, ww. firma i prowadzone przez nią prace przy ww. nasadzeniach, była kontrolowana przez Państwową Inspekcję Pracy we Wrocławiu w maju 2010 r. – sygn. akt 1X-16075-4601-1890-K023/2010.

Nie są to zatem nasadzenia opisane przez NIK, rzekomo dokonane w dniu 18.04.2013 r. Jeśli gmina przedłożyła NIK dokumenty potwierdzające nasadzenia ponad 300 drzew dokonane w kwietniu 2013 r. na terenie pasa wzdłuż ul. Poziomkowej w Stanowicach (działki nr 494/641 i 494/644, to dokumenty te nie odpowiadają stanowi faktycznemu.

Poza tym, właściciel działki nr 494/780 w Stanowicach był zobowiązany do posadzenia młodych drzew iglastych z bryłą korzeniową, a nie malutkich, kilkunasto-centymetrowych sadzonek.

W innej decyzji o zgodzie na wycinkę drzew jest mowa o wycince w celu postawienia instalacji fotowoltaicznej, bo drzewa te rzucałyby cień na instalację, podczas gdy przedmiotowe grunty leśne nie miały w planie zagospodarowania przeznaczenia przemysłowego.

W innym miejscu uzasadnia się wycinkę lasu, ponieważ drzewa i krzewy zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia w istniejących obiektach budowlanych, podczas, gdy na tym terenie nie ma żadnych obiektów budowlanych, lecz jest tylko las.

W jednej z decyzji o zgodzie na wycinkę dorodnego, zdrowego lasu, bez uiszczenia ustawowych opłat, jest mowa o nadmiernym zagęszczeniu częściowo podeschniętych drzew, bez wymaganego prawem szczegółowego opisu, czy też o tym, że drzewa obumarły lub nie rokują szans na przeżycie, a rzekome zabiegi pielęgnacyjne drzewostanu posłużyły jako pretekst do zakazanej prawem likwidacji lasu w ogóle.

NIK oszacowała straty gminy (na korzyść dewelopera) za samą tylko utratę drzewostanu, na prawie 350.000 zł, przy czym szacunek ten oparła na danych ilości drzew zawartych w sfałszowanym wniosku dewelopera o zgodę na wycinkę i poświadczającej nieprawdę decyzji wójta o zgodzie na tę wycinkę. Szacunki SMSM oparte na istniejącym jeszcze faktycznym drzewostanie tego samego lasu na sąsiedniej działce, są kilkakrotnie wyższe.

W innej decyzji wójta (i rozumie się, gminnego inspektora ds. leśnictwa) jest mowa o usunięciu samosiewów młodych, pochylonych i wadliwie ukształtowanych drzew oraz krzewów, choć prawdziwym zamiarem było kompletne „ogolenie” terenu pod budowę instalacji fotowoltaicznej. Wójt Kownacki, w złożonych NIK wyjaśnieniach oświadczył, że wydanie zgody na tę wycinkę nie miało związku z budową instalacji fotowoltaicznej, choć we wniosku jest wyraźnie o tym mowa. Kownacki najwyraźniej pogubił się w tych fałszerstwach i skompromitował się w wyjaśnieniach składanych kontrolerom NIK.

We wszystkich tych fałszerstwach i poświadczeniach nieprawdy NIK stwierdziła jedynie naruszenie przepisów administracyjnych, jak np. art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego, notabene mówiącego o staniu organów administracji publicznej na straży praworządności, bowiem nie jest zadaniem NIK badanie fałszerstw i poświadczeń nieprawdy, czy podejrzeń działań korupcyjnych, z pozycji prawa karnego, lecz jedynie ustalenie nieprawidłowości z punktu widzenia prawa administracyjnego.

Zbadanie, czy organ, zamiast stać na straży praworządności, nie stoi przypadkiem na straży zorganizowanej korupcji, jest już zadaniem prokuratury.

 

Zalewanie nieruchomości sąsiadujących z terenem po wyciętym lesie

NIK nie stwierdziła w tym zakresie nieprawidłowości, ponieważ wójt zataił przed kontrolującymi, że poza SMSM również jeden z mieszkańców ulicy Zielonej, przyległej do tego terenu, zgłaszał zalewanie jego posesji i dojazdu do niej. Sprawa była głośna i to przynajmniej dwukrotnie, włącznie z publikacjami zdjęć jeziora na drodze dojazdowej w lokalnej prasie.

NIK zakwestionowała jednak brak podjęcia przez wójta rozpoznania tego problemu i wszczęcia odpowiedniego postępowania administracyjnego, bowiem zalewana droga (ulica Zielona) jest własnością gminy.

Z punktu widzenia prawa administracyjnego jest to zaniechanie, którego NIK nie oceniła jako nieprawidłowość. Jednak z punktu widzenia prawa karnego jest to ewidentne niedopełnienie obowiązków z podejrzeniem tła korupcyjnego, bowiem wymagane działania wójta wskazane przez NIK (rozpoznanie problemu i wszczęcie postępowania administracyjnego) godziłoby w interesy dewelopera, któremu wójt, jak to zostało wyżej opisane, nielegalnie sprzedał działkę leśną i nielegalnie pozwolił mu na wykarczowanie zdrowego lasu.

 

Przekręty przy planach zagospodarowania przestrzennego

NIK ustaliła cały szereg rażących nieprawidłowości przy tworzeniu i uchwalaniu zarówno Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, jak i miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Rażące naruszanie prawa w tym zakresie potwierdziły również trzy jednoczesne skargi Wojewody Dolnośląskiego na uchwały Rady Gminy Oława w sprawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla terenu całej gminy, złożone do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, już po zakończeniu kontroli NIK. Każde z uzasadnień tych skarg zawiera ok. 30 drobno zadrukowanych stron i stwierdza tak rażące naruszenie przez te uchwały tak nieprawdopodobnej ilości przepisów obowiązującego prawa, że aż trudno uwierzyć, że jest to w ogóle możliwe.

Te nieprawidłowości w planowaniu przestrzennym są ściśle powiązane z nielegalną sprzedażą gruntów gminnych i z nielegalną wycinką porastających je lasów. Wytłumaczeniem tego skandalu może być tylko korupcja w zorganizowanej grupie przestępczej.

Ustalenia NIK wskazują nie tylko na rażące nieprawidłowości, ale również na matactwa w czasie trwania kontroli i „pojawianie się” dokumentów, których kontrolerzy NIK nie znaleźli w aktach, w których powinny były być i których treść przeczyła wcześniejszym wyjaśnieniom składanym przez gminnych urzędników .

Osobny rozdział stanowią oddalone skargi i wnioski mieszkańców w sprawie planowania przestrzennego. NIK stwierdziła tu wielokrotne bezzasadne oddalenie tych skarg, albo bezprawne ograniczenie konsultacji społecznych, a nawet sfałszowanie protokołu z dyskusji publicznej z dnia 16 marca 2007 r. Jednocześnie, niczym nie uzasadnione wnioski dwóch deweloperów i kilku inwestorów przemysłowych doprowadzały do wprowadzania decydujących, szkodliwych dla mieszkańców zmian w studium i w planach zagospodarowania przestrzennego, mimo zmasowanych protestów mieszkańców.

NIK stwierdziła brak wymaganych rejestrów co rusz zmienianych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz wniosków o ich sporządzenie lub zmianę. Jasnym jest, że brak tych rejestrów bardzo ograniczał możliwości kontroli społecznej planowania przestrzennego, co wskazuje na chęć ukrycia przed społeczeństwem działań wójta i rady w tym zakresie.

Wojewoda Dolnośląski i NIK stwierdzili niezależnie od siebie, że w zakresie gospodarowania nieruchomościami, Wójt Jan Kownacki i jego odpowiedzialni za te zagadnienia urzędnicy, działają na szkodę gminy. Muszą zatem zostać natychmiast powstrzymani.

Niestety, rada gminy, mimo wymienionych już wyżej skarg i wniosków mieszkańców, w tym 40 minutowej prezentacji multimedialnej SMSM o szkodliwości jednej z tych uchwał, podejmowała jednogłośnie, albo prawie jednogłośnie, uchwały sankcjonujące łamanie prawa przez wójta.

NIK ustaliła w tym zakresie, że już na sesji w dniu 30 września 2010 r. ówczesny wicewójt Zbigniew Pryjda poinformował radnych o tym, że gmina sprzedała w prywatne ręce działki przeznaczone w studium na rekreację, a nabywcy (dwaj deweloperzy) chcą przekształcenia tych terenów na budowlane. Radni zatem świadomie podjęli uchwałę szkodliwą dla ogółu mieszkańców i korzystną dla tych dwóch deweloperów, sankcjonując prawdopodobne działania korupcyjne.

NIK powołuje się tu również na negatywną opinią Gminnej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej w tym zakresie, która mówi wyraźnie o braku racjonalności podejmowanych zmian w planowaniu przestrzennym, co również wskazuje na możliwość korupcji z udziałem rady, a przynajmniej za jej czynnym przyzwoleniem.

 

Decyzje środowiskowe

Wbrew prawu, a także wbrew protestom mieszkańców, wójt uznał brak konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania stworzonej przez niego Strefy Aktywności Gospodarczej (czytaj: trujących, smrodzących i hałasujących fabryk w bezpośrednim sąsiedztwie osiedli mieszkaniowych) na środowisko (środowisko, to też ludzie mieszkający na tym terenie) i brak sporządzenia raportu z takiej oceny.

NIK ustaliła, że kontrole przeprowadzane przez Starostę Oławskiego i Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska wykazywały przekroczenia dopuszczalnych limitów emisji do atmosfery szkodliwych dla zdrowia substancji. Jednak ani wójt ani rada gminy nie kiwnęli nawet palcem w bucie, żeby coś z tym zrobić i uchronić mieszkańców przed zatruciami.

Trzeba sobie tu jednak wyraźnie powiedzieć, że nawet gdyby te limity były przestrzegane, to tak bliskie sąsiedztwo osiedla mieszkaniowego z trzystuhektarową strefą przemysłową (przez ulicę) obejmującą zakłady stosujące technologie wydzielające ciężkie trucizny i tak zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców, co potwierdzają zachorowania na choroby śmiertelne.

 

Manipulacje podatkowe

NIK ustaliła, że gmina dopuściła się nieprawidłowości podatkowych w zakresie podatku od nieruchomości na łączną kwotę ponad 3,6 mln zł w latach 2010 do2012. Wójt tłumaczy to „błędami rachunkowymi” i „omyłkowym” zakwalifikowaniem dróg wewnętrznych do dróg publicznych.

„Błędy rachunkowe” prowadzące do zaniżenia należnego podatku stanowią przestępstwo i są ściganie prawem karnym podatkowym.

Jak może dojść do „błędów rachunkowych” w rozliczeniach podatkowych gminy, która zatrudnia 5 inspektorów i podinspektorów w samej tylko księgowości podatkowej (plus niezależnie od tego 6 dalszych inspektorów w księgowości budżetowej), kierownika referatu księgowości podatkowej, skarbnika i zastępcę skarbnika?

Jak skarbnik, pobierająca miesięczną pensję w wysokości prawie 10.000 zł może dopuścić do takiej sytuacji, że z księgowości podatkowej z dwustopniową kontrolą wychodzą deklaracje podatkowe z błędami rachunkowymi? Kto ma w to uwierzyć?

Zresztą jak skarbnik ma wywiązywać się z tej bardzo odpowiedzialnej funkcji, skoro, poza tym bardzo dobrze płatnym stanowiskiem, wg oświadczenia majątkowego pracuje na dwóch dodatkowych półetatach, zarabiając kolejne ok. 8.600 zł miesięcznie. Kto może pracować wydajnie i rzetelnie na dwóch pełnych etatach (16 godzin dziennie) jednocześnie ?!

Jak to jest możliwe, że z jednej strony, wójt i jego inspektor ds. administrowania drogami gminnymi, zaniedbują w karygodny sposób bezpieczeństwo na drogach gminnych, twierdząc wielokrotnie na piśmie, że nie są to drogi publiczne, a jedynie wewnętrzne, a z drugiej strony ten sam wójt i ten sam inspektor od dróg, jak idzie o podatki, to drogi wewnętrzne „omyłkowo” kwalifikują jako drogi publiczne?

Dla prasy wójt ma jeszcze inną wersję. Mówi, że to są tylko wirtualne pieniądze, bo gmina sama sobie płaci podatki i w ogóle nie ma o czym mówić. Jakby coś takiego powiedział kontrolerom NIK, to pewnie wezwaliby zaraz psychiatrę, albo prokuratora.

Cel tej kreatywnej księgowości jest jeden, stwierdza NIK: niedozwolona manipulacja wysokością dochodów gminy, co spowodowało sztuczne obniżenie wskaźników zadłużenia i spłaty, liczonych od wielkości uzyskiwanych dochodów.

Zdaniem NIK kreatywna księgowość podatkowa miała również wpływ na gospodarkę nieruchomościami.

 

Budowa kanalizacji w Stanowicach i Marcinkowicach

Równolegle z kontrolą prowadzoną przez NIK rozliczeniem tej inwestycji zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Dlatego NIK potraktowała tę sprawę jedynie pobieżnie, opierając się na dokumentach, których wiarygodność stoi pod znakiem zapytania i nie uwzględniając roku 2013, czyli nie ustalając faktycznego kosztu wykonania całej inwestycji.

W tej sprawie trzeba poczekać na zakończenie śledztwa prowadzonego przez CBA i Prokuraturę Rejonową w Trzebnicy.

Jedno jest już pewne, dokumenty przedłożone kontrolerom NIK w sprawie rzekomej utylizacji odpadów asfaltowych są w skrajnej sprzeczności z zeznaniami sześciu świadków (byłych pracowników wykonawcy) i dokumentacją fotograficzną sporządzoną przez SMSM.

Pewne jest również, że umowa zawarta z wykonawcą kanalizacji w wielu miejscach znacznie odbiega od warunków przetargu i jest przez to bardzo niekorzystna dla gminy.

 

Dotacje gminne dla klubów sportowych

NIK ustaliła, że przyznawanie dotacji klubom sportowym z budżetu gminy odbywało się z naruszeniem prawa, ponieważ osoby decydujące o tym, którym klubom i jakie dotacje zostaną przyznane, albo były jednocześnie stroną (wójt Jan Kownacki) albo pozostawały w podrzędności służbowej w stosunku do wójta (będącego jednocześnie stroną, czyli beneficjentem dotacji), z naruszeniem ustawowego obowiązku wyłączenia ich z prac komisji przyznającej dotacje.

Efekt tego „układu” jest taki, że Zrzeszenie LZS, będące jednocześnie komitetem wyborczym Jana Kownackiego i większości radnych, otrzymało dotacje:

290.000,00 zł w roku 2010,
250.000,00 zł w roku 2011,
500.000,00 zł w roku 2012,

podczas, gdy Szkolny Związek Klubów Sportowych, finansujący nie tylko bardzo szeroką działalność sportową, ale również organizowanie obozów sportowo-turystycznych, otrzymał jedynie:

80.000,00 zł w roku 2010
90.000,00 zł w roku 2011
95.000,00 zł w roku 2012

Ponadto, poza konkursem, klub LKS Foto-Higiena Gać, w którego władzach zasiada wójt Jan Kownacki, otrzymał dodatkowo prawie 10.000,00 zł.

Ten stan rodzi zasadne podejrzenia możliwości nielegalnego finansowania kampanii wyborczych przez „układ” LZS-wójt-radni, co jest przedmiotem aktualnie prowadzonego śledztwa przez prokuraturę.

Deklarację Jana Kownackiego wobec kontrolerów NIK, że nie wywierał nacisków na członków komisji złożonej z wyznaczonych przez niego samego, podległych mu służbowo pracowników, można włożyć między bajki. Ktoś, kto kupował głosy wyborców, jest w tego typu deklaracjach zupełnie niewiarygodny.

NIK, która, mimo że nie bada stanu faktycznego z punktu widzenia prawa karnego, stwierdziła, że stan ten może implikować posądzenia o stronniczość.

Osobną uwagę należy poświęcić temu, że mimo wiedzy o rażących nieprawidłowościach w księgowości i w dokumentacji finansowej w LZS, stwierdzonych przez kontrole przeprowadzone przez komórkę kontroli Urzędu Gminy, wójt Kownacki i jego komisja, zamiast wstrzymać dotacje dla LZS, podwoili je, przyznając LZS pół miliona złotych dotacji na rok 2012.

 

Konkluzja

Jak zostało to na wstępnie powiedziane, ogólna ocena pozytywna, mimo stwierdzonych nieprawidłowości, nie upoważnia do przejścia nad tymi nieprawidłowościami do porządku dziennego, tym bardziej, że stwierdzone nieprawidłowości dotyczą obszarów korupcjogennych i poważnych strat.

Osoby odpowiedzialne za te nieprawidłowości muszą ponieść konsekwencje swojego działania naruszającego obowiązujące prawo, a szczególnie te osoby, które korzystają z przywileju szczególnego zaufana społecznego, jakimi są wójt i radni.

Wobec znacznych szkód wyrządzonych gminie przez niezgodne z prawem działania wójta i rady gminy, istnieje paląca potrzeba natychmiastowego wstrzymania dalszego wyrządzania tych szkód.

Nie można liczyć na to, że omawiane tu ustalenia NIK i trwające śledztwa prokuratorskie nakłonią wójta i radnych do zaprzestania ich szkodzących gminie działań, co wynika z aroganckich, lekceważących i kłamliwych wystąpień wójta komentujących w prasie tak ustalenia NIK, jak i zarzuty stawiane przez SMSM.

W interesie gminy leży zatem jak najszybsze odwołanie wójta z pełnionej funkcji i rozwiązanie rady, co może nastąpić jedynie w drodze referendum.

Ponadto w interesie gminy leży natychmiastowe usunięcie z administracji gminnej urzędników, którzy wspólnie z wójtem dopuścili się łamania prawa, powodując znaczne szkody i stwarzając grunt dla powstawania mechanizmów korupcyjnych.

 

W związku z tym oraz innymi zarzutami, SMSM podjęło decyzję o zainicjowaniu referendum w sprawie odwołania wójta i rady gminy, z wyznaczeniem przez wojewodę zarządcy komisarycznego, do czasu regularnych wyborów samorządowych.

Pełne uzasadnienie inicjatywy referendum:

  1. Rażące i powodujące znaczne straty naruszanie prawa w zakresie gospodarowania gruntami gminnymi, generujące mechanizmy korupcyjne.
  2. Rażące naruszanie prawa w zakresie planowania przestrzennego gminy na szkodę gminy i jej mieszkańców, generujące mechanizmy korupcyjne.
  3. Rażące i powodujące duże straty finansowe naruszanie prawa w zakresie gospodarki leśnej i ochrony przyrody, generujące mechanizmy korupcyjne.
  4. Rażące naruszenie prawa zamówień publicznych, generujące mechanizmy korupcyjne.
  5. Narażenie zdrowia i życia mieszkańców poprzez ulokowanie bezpośrednio obok siebie osiedli mieszkaniowych i przemysłu.
  6. Rażące zaniedbanie stanu dróg na osiedlach mieszkaniowych.
  7. Ignorowanie ważnych uwag i wniosków mieszkańców, tak przez wójta, jak i przez radnych.
  8. Arogancja wójta i niektórych jego urzędników w stosunku do mieszkańców i zarządu ich stowarzyszenia.
  9. Naruszające prawo nieudzielanie informacji publicznej przez wójta.
  10. Niedotrzymanie obietnic wyborczych przez wójta.

Zarzuty są oparte na ustaleniach:

  1. Najwyższej Izby Kontroli
  2. Wojewody Dolnośląskiego
  3. Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu
  4. Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska
  5. Starosty Oławskiego
  6. Wywiadów przeprowadzonych przez Zarząd SMSM z mieszkańcami
  7. Dokumentacji fotograficznych sporządzonych przez SMSM

oraz na fakcie czterech śledztw aktualnie prowadzonych przez prokuratury.