Skandal z PKS Oława

Odpowiedzialny za sytuację w PKS w Oławie
jest przede wszystkim Starosta Oławski Zdzisław Brezdeń

 

25 marca 2016

 

Nasz komentarz do informacji o kolejnej aferze w PKS w Oławie S.A. podanej przez tygodnik „Gazeta Powiatowa – Wiadomości Oławskie” p.t. „Co się stało w PKS-ie?”

 

Oczywiście odpowiedzialność za takie kryminalne malwersacje w spółce ponosi jej prezes, a także rada nadzorcza, która takiego gów…nego prezesa toleruje. Jednak największą odpowiedzialność ponosi właściciel spółki, czyli starosta Zdzisław Brezdeń, bo spółka ta jest w 100% własnością powiatu a więc jednocześnie własnością społeczną, nad którą czuwać ma samorząd.


Mimo trwającej już od kilku lat masywnej krytyki społecznej i wielu afer w PKS-sie, Brezdeń trzyma tego nieudolnego prezesa i jeszcze bardziej nieudolną radę nadzorczą. Straty generowane przez tę spółkę idą corocznie w miliony. Już sam tylko ten fakt dyskwalifikuje zarówno zarząd PKS-u, jak i Zarząd Powiatu. Dziwię się, że członkowie lokalnej struktury PiS-u jeszcze nie postawili Brezdenia przez Rzecznikiem Dyscyplinarnym Zarządu Krajowego PiS-u. Boją się? Nie chce im się? Mają w tym jakiś udział? Co tu jest grane? Czy „dobra zmiana” trafiła w Oławie na jakiś mur?


Jeśli Brezdeń, pełniący funkcję szefa oławskiej struktury PiS-u nie potrafi tego muru rozwalić, to niech ustąpi i zrobi miejsce komuś, kto ma dość odwagi i rozumu, nie siedzi w szemranych układach z postkomuną i rozpędzi to koteryjne towarzystwo na cztery wiatry.

 

 

************************************

 

Oławski PKS
wraca na dworzec autobusowy
we Wrocławiu

 

31 stycznia 2014 r.

 

Jak poinformowała „Gazeta Powiatowa-Wiadomości Oławskie” (GP-WO), na swoim portalu internetowym ( http://gazeta-olawa.pl/artykul-6226-pks-wraca-na-dworzec-koniec-z-brezdeniowka.html ) w dniu 30 stycznia b.r. Prezes Zarządu PKS w Oławie z powodzeniem zakończył negocjacje w sprawie powrotu autobusów i pasażerów tego przedsiębiorstwa na wrocławski dworzec.

 

Zarząd SMSM dziękuje mieszkańcom, którzy swoimi licznymi wpisami na forum GP-WO, http://osi.olawa.pl/  i innych, udzielili mocnego poparcia interwencji SMSM w tej sprawie i zmobilizowali tym Starostę i Prezesa Zarządu PKS do efektywnego działania.

 

Panu Staroście Brezdeniowi i Panu Prezesowi Monastyrskiemu gratulujemy skuteczności negocjacji. Szkoda tylko, że pasażerowie musieli na to czekać pół roku, w tym częściowo w zimie. Jednak szybkie zajęcie się sprawą skreślonych kursów PKS-u w Nysie wskazuje na to, że obaj Panowie zrozumieli, że muszą się liczyć ze zdaniem mieszkańców, czyli pasażerów.

 

W sprawie PKS-u w Oławie pozostało jeszcze do załatwienia:

 

  1. Bezzwłoczne zastąpienie zlikwidowanych kursów PKS-u w Nysie odpowiednimi kursami PKS-u w Oławie.
  2. Natychmiastowe załatwienie sprawy zlikwidowanych kursów do i w obrębie Strzelina.
  3. Pilne uregulowanie sprawy poczekalni na dworcu autobusowym w Oławie – ma to być poczekalnia z prawdziwego zdarzenia, a kasa biletowa ma być czynna w godzinach wskazanych na wywieszce i dopasowanych do ruchu.
  4. Bezzwłoczna zamiana „czerwonych cyfr” w rubryce bilansu „zyski/straty” na czarne. W tym optymalizacja zatrudnienia, pozbycie się ewentualnie nietrafionych inwestycji, radykalne zmniejszenie składu Rady Nadzorczej, intensyfikacja nadzoru i poprawa organizacji pracy, głównie w sektorze przewozu towarów i serwisowym itp.)
  5. Dopasowanie wszystkich cen biletów do sytuacji na rynku przewozowym, przy czym priorytet przed wysokimi zyskami powinna mieć wysoka jakość usług (ilość kursów dopasowana do potrzeb mieszkańców, punktualność, ogrzewanie autobusy itp.) i konkurencyjność cen. Oławski PKS nie jest przedsiębiorstwem prywatnym, nastawionym na wyciągnięcie maksymalnych zysków kosztem pasażerów. Głównym zadaniem jest zapewnienie dobrej komunikacji publicznej, jednak bez generowania strat.

 

W dalszym ciągu stoimy na stanowisku, że bez kompletnej wymiany Zarządu i Rady Nadzorczej tego przedsiębiorstwa, celów tych nie uda się osiągnąć.

 

 

**********************

 

Indolencja i ignorancja Prezesa PKS w Oławie sięgnęła zenitu

Starosta Oławski toleruje kpiny oławskiego PKS
z mieszkańców
i rujnowanie komunikacji publicznej

 

14 stycznia 2014 r.

 

Oławski PKS zlikwidował ponad dwadzieścia kursów autobusów do i ze Strzelina i w okolicach Strzelina w tym porannych, szkolnych. Ludzie tam mieszkający mówią, że nawet krótko po wojnie mieli połączenia z większymi miastami, a teraz zostali praktycznie odcięci od świata.

 

 

Najbardziej uderza to w młodzież dojeżdżającą do szkół i w starszych ludzi, którzy nie mogą teraz dojechać do przychodni czy po lekarstwa. Dotknięci tymi cięciami mieszkańcy mówią, że ten krok można nazwać tylko dywersją skierowaną przeciwko transportowi publicznemu, czyli przeciwko państwu.

 

Szczegóły są tutaj:

 

http://przewozy.pks.olawa.pl/aktualnosci-2/

 

Podobno zlikwidowane kursy były nieopłacalne. Może zamiast wielkiego autobusu, wzorem innych przewoźników w Polsce, wystarczyłoby na tę trasę wysłać małe busy, a nie rujnować transport publiczny, który w wykonaniu PKS w Oławie zaczyna być gorszy niż nawet za czasów PRL? Ale tam nie mieszkają przecież wyborcy starosty, ani nikogo z zarządu powiatu, więc ta skrajna indolencja i ignorancja Prezesa oławskiego PKS i naszpikowanej postkomuchami Rady Nadzorczej tej spółki nie robi na Staroście Brezdeniu żadnego wrażenia. Musi słuchać postkomuchów, bo bez ich przyzwolenia nie byłby starostą. I to ma być Przewodniczący Zarządu Oławskiego „Prawa i Sprawiedliwości”? Gdzie to prawo? Gdzie ta sprawiedliwość Panie Starosto Brezdeń? Gdzie jest realizacja programu partii, która od dawna bije w sondażach wszystkie inne na głowę? Świętowanie patriotycznych rocznic, które nie podobają się postkomuchom, jest też ważne, ale gdzie jest cała reszta?

 

Na procesowanie się z reprezentującym mieszkańców Stanowicko-Marcinkowickim Stowarzyszeniem Mieszkańców Prezes PKS znalazł pieniądze, ale na korzystanie z dworca we Wrocławiu czy na kursy do Strzelina oławskiego PKS-u nie stać.

 

Poza tym, trzeba sobie jasno powiedzieć, że transport publiczny, to nie jest jakaś tam działalność usługowa, z której można sobie po prostu zrezygnować, jak się w jakiejś części nie opłaca. Trzeba zrobić wszystko, żeby funkcjonowała na przyzwoitym poziomie i docierała wszędzie, nawet dokładając do niektórych tras. Tak to funkcjonuje we wszystkich normalnych krajach, a odpowiadają za to rządy i samorządy, tak samo jak np. za służbę zdrowia.

 

Starosta Oławski ma to jednak gdzieś i toleruje nieudolny Zarząd PKS-u, który zamiast załatwiać problemy zgłaszane przez mieszkańców, próbuje zastraszyć ich organizację społeczną, żeby zapobiec publicznej krytyce nieudolności, arogancji i ignorancji.

 

Wybory samorządowe coraz bliżej. Już mieszkańcy będą wiedzieć, jak podziękować dzisiejszym włodarzom powiatu Oławskiego. Dotyczy to również radnych powiatowych, bo sprawa oławskiego PKS-u została zgłoszona przez SMSM do Rady Powiatu jeszcze w listopadzie ubiegłego roku i, poza skierowaniem sprawy do kilku komisji, do dnia dzisiejszego nie ma żadnego odzewu, ani żadnej poprawy sytuacji, a wręcz nastąpiło kolejne pogorszenie. Radni są w tej sprawie najwyraźniej bezradni, a przynajmniej ich znakomita większość. Trzeba będzie zatem wybrać innych radnych i innego starostę, którzy szybko znajdą radę i sposób na zaspokojenie elementarnych potrzeb ludności powiatu.

 

 

*********************

 

Zarząd oławskiego PKS chce zakneblować SMSM

Skandaliczna próba storpedowania słusznej krytyki pasażerów i mieszkańców

 

11 stycznia 2014 r.

 

Prezes PKS w Oławie, Erwin Monastyrski, wynajął prawnika, który wezwał SMSM do przeprosin z powodu rzekomego naruszenia dóbr osobistych PKS publikacjami na stronie internetowej SMSM w zakładce „Skandal w PKS Oława”.

 

Legitymujący się pełnomocnictwem PKS w Oławie S.A., podpisanym osobiście przez Prezesa Zarządu Erwina Monastyrskiego, jeden z wrocławskich radców prawnych przysłał pismo do SMSM, w którym stwierdza, że Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców SMSM rzekomo naruszyło dobra osobiste tego przedsiębiorstwa poprzez podanie na stronie internetowej SMSM:

http://stanowice-marcinkowice.npage.de/skandal-z-pks-oawa.html

rzekomo nieprawdziwych informacji godzących w dobre imię PKS Oława S.A.

Pismo zawiera wezwanie SMSM do opublikowania przeprosin za te publikacje i grozi skierowaniem sprawy na drogę sądową i żądaniem zapłaty zadośćuczynienia.

Te rzekomo nieprawdziwe informacje, to zdaniem prawnika reprezentującego oławski PKS, to „fatalna kondycja finansowa” tej firmy, „wypowiedzi oczerniające organy PKS Oława S.A. w tym Zarząd i Radę Nadzorczą”, a także „wypowiedzi sugerujące niegospodarność w PKS Oława S.A.”

Zarząd SMSM ocenia tę reakcję szefostwa oławskiego PKS jako, rodem z PRL, wyjątkowo bezczelną próbę zablokowania słusznej i w pełni zasadnej krytyki pasażerów i mieszkańców Ziemi Oławskiej, publicznie piętnującej nieudolność kierownictwa oławskiego PKS i jego działanie na szkodę nie tylko tego przedsiębiorstwa, pasażerów i transportu publicznego w ogóle, ale również na szkodę majątku Powiatu Oławskiego, bowiem oławski PKS jest w 100% majątkiem Powiatu.

Jest to zamach na zagwarantowaną Konstytucją RP wolność słowa, czyli prawo do wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania uzyskanych informacji.

Publikacje SMSM nie są wymysłem jego zarządu, tylko przekazują skargi i wnioski mieszkańców, w tym pasażerów i pracowników oławskiego PKS, którzy pragną zachować anonimowość, ze względu na możliwe szykany ze strony władz. My zaś szykanować się nie damy i będziemy walczyć o prawa mieszkańców, o sprawiedliwość, gospodarność i przestrzeganie prawa przez władze w powiecie Oławskim, bez względu na to, czy się to panoszącej się we władzach sitwie podoba, czy nie. Publikacje SMSM opierają się również na wypowiedziach osób publicznych, np. na sesjach Rady Powiatu, czy w mediach.

SMSM przygotowuje pismo wzywające pełnomocnika PKS w Oławie S.A. do wycofania tego skandalicznego żądania, z odpowiednim uzasadnieniem.

 

*********************

 

Polemika do wywiadu z Prezesem Zarządu PKS w Oławie
(GP-WO z 5 grudnia b.r.) „PKS na równi – prostej czy pochyłej?”

 

To już nie jest równia pochyła oławskiego PKS,
to lot w przepaść!

 

09 grudnia 2013 r.

 

Propaganda i szkolne wymówki – tak można ogólnie określić wypowiedzi aktualnego Prezesa Zarządu PKS w Oławie S.A. Erwina Monastyrskiego, do których zmusiła go w końcu Redakcja „Powiatowej”, po długim milczeniu i po kompromitującym wystąpieniu Starosty do SMSM.

 

Już na samym początku tego wywiadu Prezes Monastyrski zwala całą winę za bryndzę finansową kierowanego przez niego przedsiębiorstwa na firmę MAN, która wypięła się na oławski PKS i zbudowała sobie własną stację serwisową.


Po pierwsze, firma MAN nie pakowałaby się w tę kosztowną inwestycję, gdyby była zadowolona z serwisu oławskiego PKS. Po drugie, taka inwestycja wymaga długiego okresu czasu, który PKS w Oławie powinien był wykorzystać na przygotowanie się do utraty kontraktu serwisowego i pozyskać nowy kontrakt wykorzystujący istniejącą infrastrukturę. Tak reaguje każdy dobry i odpowiedzialny manager. Kilka zdań później Prezes Monastyrski stwierdza, że jednak dalej prowadzi serwis firmy MAN. Co tu jest prawdą?


Podnoszone przez Prezesa Monastyrskiego ówczesne „różne koncepcje nowego podporządkowania właścicielskiego naszej firmy, co rzekomo „rodziło napięcia w załodze i nie pozostawało bez wpływu na kondycję firmy”, nie stanowi żadnego sensownego usprawiedliwienia na generowanie strat. O wyniku ekonomicznym przedsiębiorstwa decyduje tylko zarząd i nikt inny. Nawet nie załoga, bo jeśli załoga nie spełnia odpowiednich wymogów, to dobry zarząd sprawia, żeby spełniała, do wymiany niewłaściwych pracowników włącznie. Ta załoga funkcjonowała jednak pod innym zarządem bardzo dobrze. Dla załogi nie ma znaczenia, kto jest właścicielem akcji przedsiębiorstwa w którym pracują. Akcje są sprzedawane, kupowane, a przedsiębiorstwo funkcjonuje tak, jak jest zarządzane przez zarząd.


Mam poważne wątpliwości do tłumaczeń dotyczących księgowego wydłużenia amortyzacji pojazdów. Sprawdzi to NIK, która otrzymała już od SMSM wniosek o przeprowadzenie kontroli w oławskim PKS i potwierdziła przyjęcie tego wniosku do kalendarza kontroli. Mam też wątpliwości, co do leasingowania pojazdów. Towarzystwa leasingowe nie kupują tych pojazdów za własne pieniądze, tylko finansują kredytami bankowymi, które kosztują i to słono. Całe koszty kredytów, razem z odsetkami i wszelkimi opłatami, są przerzucane na leasingobiorców w ramach umowy leasingowej, czy to przy leasingu operacyjnym, czy przy kapitałowym. Prócz tego towarzystwa leasingowe doliczają swoje prowizje, najczęściej bardzo wysokie.


Każdy dobry gospodarz, mający odpowiednią zdolność kredytową, która jest też niezbędna przy leasingu, nie będzie opłacał kosztów kredytu i dodatkowo wysokich kosztów leasingu, tylko sam weźmie kredyt i kupi te pojazdy bezpośrednio u producenta, bez potrzeby płacenia dodatkowego haraczu towarzystwom leasingowym. Co skłania oławski PKS do kosztownego leasingowania pojazdów, zamiast ich kupna? Jeśli stosowany jest tu leasing kapitałowy, na co wskazywałyby wypowiedzi o amortyzacji, to w efekcie PKS i tak staje się właścicielem tych pojazdów, opłaciwszy wcześniej nie tylko koszty kredytu bankowego, ale też opasłe prowizje leasingodawców. O co tu chodzi? Będziemy wdzięczni za wyjaśnienie, bo to chyba nie jest kwestia „wrażliwych danych”, lecz publicznych pieniędzy.


Prezes Monastyrski ma rację - rynek transportowy jest trudny, ale jaki rynek jest dzisiaj łatwy? Po to stawia się na czele firmy dobrych, profesjonalnych zarządców, żeby sobie z tym rynkiem radzili i odpowiednio elastycznie dostosowywali firmę do potrzeb i reguł rynku. Biadolenie na rynek, to jak ta szkolna wymówka – paluszek i główka.


Na tym tak strasznie trudnym rynku i w tych okropnych czasach kryzysu Niemcy właśnie powołali do życia dużą firmę przewozową obsługującą autobusowe przewozy międzymiastowe. Swoje siły połączyły ADAC (Powszechny Automobilklub Niemiecki) i Poczta Niemiecka, kupując nowiutkie, bardzo przestronne i luksusowo wyposażone autobusy z Finlandii. Duża przestrzeń między siedzeniami na nogi, trzypunktowe pasy bezpieczeństwa przy każdym siedzeniu, duże toalety, centrum medialne, które poza filmami i muzyką oferuje bezpłatne korzystanie z Internetu, a nawet gniazdka do ładowarek i serwowane na pokładzie napoje i kanapki, to wygody, jakie te autobusy oferują podróżnym. Bilet np. z Monachium do Stuttgartu kosztuje 11 euro, z Frankfurtu nad Menem do Dortmundu – 18 euro, a z Kolonii do Berlina (600 km) – 28 euro. To tak, jakby w Polsce bilet z Krakowa do Gdańska kosztował 28 złotych. I proszę mi wierzyć, odjazdy są z dworców autobusowych, nie z przystanków koło śmietników a’la PKS Oława, przysięgam! Kto nie wierzy, niech sam zobaczy: https://www.adac-postbus.de/


Zdumienie budzi wspaniała współpraca pomiędzy zarządem a właścicielem PKS. Prezes Monastyrski mówi: ”jest to kompetencja Walnego Zgromadzenia, którą to rolę pełni Zarząd Powiatu”, a Starosta pisze do SMSM „Starostwo Powiatowe w Oławie nie jest stroną procesu tego postępowania”. Pewnie właśnie dlatego PKS generuje straty, a jego pasażerowie marzną na przystanku we Wrocławiu i za radą radnego Paduli (PO), biegają za potrzebą do pobliskich galerii handlowych, które wcale nie są pobliskie. Jednocześnie Zarząd Powiatu publikuje, że „niecierpliwie oczekuje na wynik rozmów i negocjacji, które zostaną podjęte przez PKS w Oławie S.A. …”, a Prezes Monastyrski nie podjął żadnych rozmów ani negocjacji z zarządcą dworca we Wrocławiu. Jaki wspaniały chór, a jaka harmonia!


Prezes Monastyrski mówi, że będzie dobrze, „mimo wciąż trwającego kryzysu gospodarczego”. Widać, był bardzo długo na urlopie poza granicami kraju, o którym wspomniał i nie zauważył, jak Premier Tusk ogłosił koniec kryzysu, czy Kryzys ogłosił koniec Tuska, czy jakoś tak.


Okres wakacyjny, który dla prężnych przewoźników jest najlepszym okresem, dla Prezesa Monastyrskiego jest „corocznie trudny, bo spadają nam wtedy znacznie przychody z przewozów osobowych”. Właśnie w okresie wakacyjnym autobusy ganiają po Polsce całymi stadami, wożąc urlopowiczów i wycieczkowiczów w te i nazad, tylko PKS-owi w Oławie jakoś w tym czasie spadają przychody z przewozów osobowych.


Kto mówi, że oławski PKS generuje milionowe straty? Nieprawda! W samym tylko październiku tego roku Prezes Monastyrski melduje ćwierć miliona zysku! A poprawa w tym roku jest o 800 tysięcy do przodu! Jaki z tego wniosek? Ano taki, że strata w tym roku nie będzie już milionowa, a najwyżej jeden milion złotych. Same sukcesy!


A co do wysokości gaży zarządu, to przecież Prezes Monastyrski nie ma w ogóle nic do powiedzenia. To Walne Zgromadzenie, którą to rolę pełni Zarząd Powiatu (trzyosobowe Walne Zgromadzenie), decyduje, jaką pensję ma Prezes Monastyrski. Taką pensje mu Zarząd Powiatu narzucił i taką musi biedak brać, czy mu się podoba, czy nie. O co te pretensje?,


Za to prokurenci (czterech !) to same wolontariuszki. Nic a nic nie biorą za prokurę. Wszystko w czynie społecznym, jak za PRL. Mam nadzieję, że przynajmniej zostały wyróżnione zaszczytnym tytułem Przodownika Pracy. Prezes Monastyrski jednak nie wyjaśnił nam, jak to jest, że pięć osób, każda samodzielnie i jednoosobowo, może reprezentować firmę na zewnątrz i składać oświadczenia woli w imieniu całej firmy. Jak to było? Gdzie kucharek sześć, tam …, aha tu są tylko cztery kucharki i jeden kucharz, więc musi być co jeść?


Za to ani słowa Prezes Monastyrski nie uronił w sprawie pięciu członków Rady Nadzorczej, którzy najwyraźniej czuwają nad tym, żeby straty nie spadły poniżej „progu ostrożnościowego” jednego miliona i żeby w okresie wakacyjnym broń Boże nie wzrosły przychody z przewozów osobowych. Taki doświadczony sekretarz PZPR w takiej radzie, to prawdziwy skarb. Wszelkie przejawy obrzydliwej kapitalistycznej gospodarki są unicestwiane już w zalążku. Mędrców musi być pięciu, bo jak jeden zachoruje, to z tych pozostałych czterech jednego wygania się do domu i trzech może głosować (nie może być równowagi). Gdyby było trzech i jeden by zachorował, to po wysłaniu jednego z tych pozostałych dwóch do domu, zostałby tylko jeden. Co to za Rada Nadzorcza z jednym członkiem? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego dla bezpieczeństwa głosowania, Rada Nadzorcza PKS w Oławie nie składa się z przynajmniej siedmiu członków.


Argumenty Prezesa Monastyrskiego w sprawie rezygnacji z korzystania z dworca autobusowego we Wrocławiu są wręcz powalające. Jak w ogóle można krytykować taką, jedynie słuszną decyzję, skoro aż dwie firmy przewozowe ze Świdnicy też wywaliły pasażerów na ulicę. DWIE !  Czy to nie argument?  A w ogóle, to tego dworca przecież już prawie nie ma, bo za kilka lat będzie tam galeria handlowa, a dworzec autobusowy chcą przenieść do podziemia. Pasażerowie PKS w Oławie S.A. mają siedzieć w piwnicy?! Prezes Monastyrski już teraz zapewnił im świeże powietrze, no może trochę zmieszane ze spalinami kawalkady pojazdów na Ślężnej, ale nawet jeśli, to nie PIWNICA!


A na okres budowy, ci nic nie potrafiący budowniczy z Wrocka zrobią jakąś straszną prowizorkę dla autobusów, z której wszyscy przewoźnicy na pewno uciekną. Pasażerowie PKS w Oławie S.A. nigdzie nie będą musieli uciekać. Już teraz mają świetny przystanek z naturalną klimatyzacją, a w planach jest jeszcze lepszy, „o podwyższonym standardzie”, bo pewnie będzie tam kosz na śmieci i tabliczka z rozkładem jazdy. No przecież „nie będziemy tam szaleć z inwestycjami, bo nie jesteśmy właścicielami terenu”, mówi Prezes Monastyrski i dodaje: „to jest przecież w zasadzie komunikacja podmiejska, gdzie czas przejazdu nie przekracza w jedną stronę 60 minut, więc nie ma potrzeby tworzenia dla niej jakiejś rozbudowanej i kosztownej infrastruktury”. Święte słowa! Luksusów im się zachciało. Ciepła, toalet i tym podobnych burżujowskich bajerów. A kosz na śmieci też nie może być zbyt duży. Żadnych szaleństw z inwestycjami!


Zapomniał przy tym Prezes Monastyrski, że pasażerowie z innych dalekobieżnych linii, którzy we Wrocławiu będą chcieli przesiąść się na autobus do Oławy, czy Strzelina, w życiu nie znajdą miejsca odjazdu autobusów PKS w Oławie S.A. i pojadą z konkurencją. Jeszcze teraz, jak im ktoś podpowie, żeby szli w kierunku smrodu ze śmietników, to znajdą „Wiatę Wuja Zdzicha”, jak ją nazwali internauci, ale po przeniesieniu przystanku na parking przy NOT nie będą już mieli żadnych szans. Nie znajdą. I dobrze im tak, niech siedzą w domach, a nie szlajają się po obcych powiatach.


Prezes Monastyrski jest zdania, że wywalenie z dworca na ulicę „większość klientów, mimo pewnych niedogodności, przyjęła ze zrozumieniem”.  Mówi też: „wynagrodziliśmy im ten kłopot obniżką cen biletów za przejazd na trasie z Wrocławia do Oławy”.


G…o prawda, Panie Prezesie! Proszę poczytać sobie komentarze klientów w Internecie. A ceny biletów? Staniały jedynie bilety jednorazowe, jednak większość klientów korzysta na tej trasie z biletów miesięcznych, które g…o potaniały. A te „pewne niedogodności” to zdaniem klientów koszmar.


Oczywiście nie mam zamiaru pochwalać zachowania zarządcy wrocławskiego dworca. To, co zrobił (100%, a wcześniej nawet 600% podwyżki opłat), jest zwykłym rozbojem, na jaki bezkarnie mogą w dzisiejszej Polsce pozwolić sobie tylko banki. Jednak wszyscy liczący się na rynku przewoźnicy potrafili sobie z tym poradzić, tylko PKS w Oławie S.A. nie, no i jeszcze dwóch jakichś przewoźników ze Świdnicy. Pewnie też mają doświadczonych PZPR-owców w swoich gremiach nadzorczych.


Na koniec wywiadu Prezes Monastyrski powiedział jednak jedną bardzo mądrą rzecz: „Ważne, aby właściwie i szybko reagować na ewentualne negatywne zjawiska.” Po prostu genialne. Tylko dlaczego Prezes Monastyrski tego nie robi?


Nie do pominięcia jest w tym wszystkim rola Starosty, który, mimo, że uważa, iż nie jest stroną w tej sprawie, stoi na czele właściciela 100% akcji PKS w Oławie S.A. Osobiście uważam Starostę za geniusza. Realizując program PO/PSL („róbta co chceta”, i „nic nie mogę”) jest członkiem PIS. Tylko geniusz to potrafi.

 

                                                                                                  Rolf Michałowski
                                                              Prezes Zarządu SMSM

 

****************

 

W związku ze skargami mieszkanców na utrudnienia w korzystaniu z usług PKS w Oławie wystąpiliśmy do Prezesa Zarządu z poniższym pismem:

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Prezes Zarządu – Pan Erwin Monastyrski
Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej
w Oławie S.A.
ul. Opolska 50

55-200 Oława

 

 

Data: 11.09.2013

 

Dot. zmiany lokalizacji przystanku odjazdów i przyjazdów autobusów
           PKS Oława S.A., we Wrocławiu

 

Z dniem 01.06.2013r nastąpiła zmiana lokalizacji  przystanku odjazdów i przyjazdów autobusów PKS Oława S.A. we Wrocławiu i autobusy te odjeżdżają z przystanku zlokalizowanego przy ul. Ślężnej (Skwerowa), nr przystanku 11329. Przystanek ten jest zlokalizowany przy ruchliwej ulicy, w bezpośrednim sąsiedztwie kontenerów ze śmieciami. Szumna nazwa „przystanek” dotyczy w tym konkretnym przypadku, jedynie słupa na ulicy, gdyż nie postawiono tutaj żadnej wiaty chroniącej pasażerów przed deszczem i wiatrem, lampy oświetleniowej ani nawet ławki dla setek podróżnych korzystających codziennie z usług przewoźnika PKS Oława S.A. Podróżni, delikatnie mówiąc, są lekceważeni, gdyż nie dość, że płacą wcale niemałe pieniądze za przewóz, to niestety przewoźnik nie zapewnił im elementarnych rzeczy niezbędnych dla podróżujących, czyli wspomnianej już oświetlonej wiaty wraz z ławką oraz toalety i kasy biletowej. Po bilet miesięczny należy zatem pofatygować się do Oławy, a z toalety można skorzystać udając się kilka ulic dalej na dworzec PKP lub PKS we Wrocławiu.

Taka sytuacja jest groteskowa, nie powinna mieć zatem miejsca w XXI wieku, jest więc nie do zaakceptowania.

Działając w imieniu mieszkańców – pasażerów wzywamy Pana do podjęcia natychmiastowych kroków zmierzających do załatwienia tego palącego problemu jeszcze przed nastaniem  jesiennych szarug.

Ponadto w związku z brakiem informacji dla podróżnych (także na stronie internetowej PKS Oława S.A.) o przyczynach przeniesienia dotychczasowych przystanków z dworca PKS we Wrocławiu na ulicę oraz o przewidywanym terminie utrudnień i proponowanych zmianach, prosimy o pisemne wyjaśnienie:

- dlaczego przewoźnik PKS Oława S.A. jako jedyny nie korzysta od 01.06.2013r z dworca PKS we Wrocławiu?

- czy obecny przystanek przy ul. Ślężnej pozostanie już na stałe jako docelowy? Jeżeli nie, to kiedy można spodziewać się innego rozwiązania i jakiego?

Ponadto w związku z licznymi skargami mieszkańców na przewoźnika PKS Oława S.A. kierowanymi do zarządu naszego stowarzyszenia prosimy Pana o ustosunkowanie się do następujących kwestii:

- dlaczego w kasach biletowych PKS we Wrocławiu nie można kupić biletu miesięcznego np. na trasie Wrocław- Marcinkowice?

- co stanowi przyczynę, że w kasie biletowej w Oławie niemal każdy klient jest traktowany jak intruz ?

- dlaczego autobusy PKS Oława S.A. przyjeżdżają z Oławy przez Marcinkowice do Wrocławia permanentnie z opóźnieniem?

- jaka jest różnica między kursem zwykłym a przyspieszonym na trasie Oława- Wrocław przez Marcinkowice, skoro czas przejazdu jest taki sam mimo, że autobus przyspieszony zatrzymuje się tylko na niektórych przystankach ?

- czy możliwe jest wzorem innych przewoźników autobusowych skierowanie części taboru w godzinach rannych ( godz. 6:00- 9:00) na plac Dominikański we Wrocławiu i zlokalizowanie tam przystanku dla wysiadających? Takie rozwiązanie znacznie ułatwiłoby młodzieży szkolnej i osobom pracującym  dojazd do centrum miasta  w godzinach porannego szczytu.

 

                                                                     Z poważaniem

 

WICEPREZES ZARZĄDU
STANOWICKO-MARCINKOWICKIEGO
STOWARZYSZENIA MIESZKAŃCÓW
            DS. EKSPERTYZ                  

 

                                                            mgr inż. Renata Ziobrowska

 

Prezez Zarządu PKS w Oławie przyjął przedstawicielkę Zarządu SMSM osobiście, wyjaśnił powody wyrzucenia autobusów PKS w Oławie z dworca PKS we Wrocławiu i przekazał poniższe pismo:

 

W związku z tym wystąpiliśmy z poniższym pismem do spółki Polbus-PKS Sp. z o.o. we Wrocławiu:


Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Zarząd
Polbus-PKS Sp. z o.o.
ul. Sucha 1-11

50-086 Wrocław

 

 

Data: 27 września 2013 r.

Dot. współpracy z PKS w Oławie S.A.

 

Szanowni Państwo !

 

W załączeniu przesyłamy kopię naszego pisma do PKS w Oławie S.A. oraz kopię odpowiedzi.

Prosimy o zajęcie stanowiska w tej sprawie i wyjaśnienie nam, dlaczego autobusom i pasażerom PKS w Oławie uniemożliwiono korzystanie z dworca PKS we Wrocławiu, podczas gdy inni przewoźnicy nadal z tego dworca korzystają.

Jest nam wiadomo, że dworzec został sprzedany firmie, która ma go przebudowywać, jednak do całkowitego zamknięcia wrocławskiego dworca jest jeszcze daleko i inne autobusy komunikacji międzymiastowej nadal z tego dworca korzystają.

Oczekujemy wiążącej i wyczerpującej odpowiedzi do dnia 15 października 2013 r.

Po bezowocnym upływie tego terminu podejmiemy odpowiednie kroki.

 

                                                                    Z poważaniem

 

                                PREZES ZARZĄDU                     

                                  Dr.-Ing.h.c. Rolf Michałowski

POLBUS odpisał nam, że oławski PKS jest jedynym przewoźnikiem, który musiał opuścić dworzec PKS we Wrocławiu, ponieważ opłaty za korzystanie z tego dworca były mu zbyt wysokie.

To spowodowało nasze poniższe wystąpienie do Starosty Oławskiego, bowiem Powiat Oławski jest jedynym udziałowcem spółki akcyjnej PKS w Oławie, czyli jedynym właścicielem publicznym tego przedsiębiorstwa.

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Starosta Powiatu Oława
Sz. Pan Zdzisław Brezdeń - osobiście
ul. 3 Maja 1

55-200 Oława

 

Data: 27 października 2013 r.

Dot. PKS w Oławie S.A.

 

Szanowny Panie Starosto

W załączeniu przesyłamy Panu do wiadomości kopie następującej korespondencji:

  • nasze pismo do Zarządu PKS w Oławie z dnia 11.09.2013 r.
  • odpowiedź Zarządu PKS w Oławie z dnia 23.09.2013 r.
  • nasze pismo do Zarządu Polbus-PKS sp. z o.o. z dnia 27.09.2013 r.
  • odpowiedź Zarządu Polbus-PKS sp. z o.o. z dnia 11.11.2013 r.

Nie mamy powodów, aby wątpić w prawdziwość stwierdzeń zawartych w piśmie firmy Polbus-PKS i nie chcemy tracić cennego czasu pasażerów - mieszkańców naszego powiatu na dalszą korespondencję z Zarządem PKS w Oławie.

Jeśli faktem jest, że PKS w Oławie jest jedynym przewoźnikiem, który nie potrafił wynegocjować odpowiednich warunków korzystania z dworca PKS we Wrocławiu, czy jedynym przewoźnikiem, którego nie stać na opłacenie korzystania z tego dworca i tym samym jedynym przewoźnikiem, którego pasażerowie zostali wyrzuceni z dworca PKS na ulicę, to oczekujemy od Pana natychmiastowego działania, które doprowadzi do bezzwłocznego powrotu autobusów i pasażerów PKS w Oławie na dworzec autobusowy we Wrocławiu.

Nie może Pan dopuścić do tego, żeby w wypadku PKS w Oławie doszło do podobnej sytuacji, jak w LGD „Starorzecze Odry”, a bardzo mocno na to wygląda, że Zarząd i Rada Nadzorcza PKS w Oławie niezbyt dobrze gospodarują w tym przedsiębiorstwie, skoro nie stać ich na opłacenie korzystania z dworca autobusowego we Wrocławiu, podczas, gdy wszystkich innych przewoźników na to stać.

Oczekujemy, że potraktuje Pan tę sprawę, jako absolutny priorytet i zrobi generalny porządek z tym przedsiębiorstwem, bez żadnej zwłoki. Pasażerowie i autobusy PKS w Oławie muszą bezzwłocznie wrócić na dworzec autobusowy we Wrocławiu.

Nie wchodzi w rachubę również żadna inna zamienna lokalizacja głównego przystanku we Wrocławiu dla oławskich autobusów, oczywiście poza ewentualnymi dodatkowymi. Pasażerowie mają święte prawo do możliwości korzystania z całej infrastruktury dworca autobusowego, tak samo jak pasażerowie innych przewoźników i nie będą koczować na jakichś ulicznych przystankach, tylko dlatego, że Zarząd PKS w Oławie nie potrafi efektywnie gospodarować, a to że nie potrafi, zostało opisane np. w artykule prasowym, do którego link podajemy poniżej.

http://gazeta-olawa.pl/artykul-4484-pks-na-rowni-pochylej.html

Opisana sytuacja miała miejsce ponad rok temu. Starosta Powiatowy miał zatem dość czasu, żeby zaprowadzić tam porządek.

Uprzedzamy, że jeśli pasażerowie i autobusy PKS w Oławie nie wrócą szybko na dworzec autobusowy we Wrocławiu, będziemy musieli wyjść z założenia, że ktoś nie dopełnił obowiązków służbowych i zawiadomić o tym prokuraturę. Nie będzie wykluczone również podejrzenie możliwości niegospodarności w tym przedsiębiorstwie.

 

                                                                   Z wyrazami szacunku

                     PREZES ZARZĄDU     

                                       Dr.-Ing.h.c. Rolf Michałowski

 

 

Jednocześnie w "Gazecie Powiatowej - Wiadomości Oławskie" ukazał się poniższy artykuł:

 

03 Listopada 2013

Oławskiego PKS nie stać na korzystanie z dworca autobusowego we Wrocławiu


Według informacji zarządcy dworca autobusowego we Wrocławiu Polbus-PKS, oławski PKS jest jedynym przewoźnikiem, który przestał korzystać z tego dworca, bo było mu za drogo. W efekcie pasażerowie PKS w Oławie zostali wyrzuceni z dworca dosłownie na ulicę, na prowizoryczny przystanek przy ul. Ślężnej

Listy, polemiki, opinie

Po zgłoszeniach mieszkańców do zarządu Stanowicko-Marcinkowickiego Stowarzyszenia Mieszkańców (SMSM) o wyrzuceniu pasażerów z wrocławskiego dworca autobusowego na prowizoryczny przystanek na ulicy, SMSM wystąpiło do prezesa PKS w Oławie, Erwina Monastyrskiego, ze skargą na ten stan rzeczy. Prezes Monastyrski odpowiedział, że zarządca wrocławskiego dworca zażądał tak wysokich opłat, że nie można było ich zaakceptować, co spowodowało przeniesienie miejsca odjazdu oławskich autobusów PKS na ulicę Ślężną.

Z relacji pasażerów wynika, że to nowe miejsce odjazdu autobusów, to tylko słupek ze znakiem, przy bardzo ruchliwej ulicy, i w bezpośrednim sąsiedztwie kontenerów ze śmieciami. Żadnej wiaty, ławki, o toalecie już nie wspominając, a podróżnych korzystających z autobusów PKS w Oławie jest codziennie podobno nawet kilkuset.

Zarząd SMSM wystąpił zatem do zarządcy dworca - Polbus-PKS - z pytaniem, dlaczego tak jest. Z odpowiedzi dowiadujemy się, że ceny, po bardzo długiej stagnacji, faktycznie wzrosły dość istotnie, jednak wszyscy inni przewoźnicy, po negocjacjach podpisali stosowne umowy i tylko jedyny PKS w Oławie nie chciał zaakceptować nowych warunków, dopasowanych do realiów, więc wyleciał z dworca na ulicę.

SMSM postanowiło zatem wystąpić do właściciela (jedynego akcjonariusza) PKS w Oławie - starosty oławskiego Zdzisława Brezdenia, z żądaniem naprawienia tej skandalicznej sytuacji i spowodowania bezzwłocznego powrotu autobusów i pasażerów na wrocławski dworzec autobusowy.

W piśmie SMSM do starosty czytamy między innymi: - Pasażerowie mają święte prawo do możliwości korzystania z całej infrastruktury dworca autobusowego tak samo, jak pasażerowie innych przewoźników i nie będą koczować na jakichś ulicznych przystankach, tylko dlatego, że Zarząd PKS w Oławie nie potrafi efektywnie gospodarować, a to że nie potrafi, zostało opisane np. w artykule prasowym.

Opisana sytuacja miała miejsce ponad rok temu. Starosta miał zatem dość czasu, żeby zaprowadzić tam porządek.Uprzedzamy, że jeśli pasażerowie i autobusy PKS w Oławie nie wrócą szybko na dworzec autobusowy we Wrocławiu, będziemy musieli wyjść z założenia, że ktoś nie dopełnił obowiązków służbowych i zawiadomić o tym prokuraturę. Nie będzie wykluczone również podejrzenie możliwości niegospodarności w tym przedsiębiorstwie.

Faktycznie, w sierpniu ubiegłego roku "GP-WO" przeprowadziła wywiad z Janem Kowalczykiem - który wcześniej był dyrektorem PKS Oława przez 29 lat. Wywiad ten ukazał się pod tytułem "PKS na równi pochyłej" i miał miejsce mniej więcej dwa lata po przejęciu tego, znakomicie kiedyś prosperującego i jednego z najlepszych w kraju przedsiębiorstwa przez starostwo.

Jan Kowalczyk, ciągle jeszcze emocjonalnie bardzo związany z tym przedsiębiorstwem i jego załogą, był bardzo zaniepokojony aktualnym zarządzaniem tą firmą i nie wróżył na przyszłość niczego dobrego, przy takim kierownictwie. Jak widać, te pesymistyczne prognozy stały się rzeczywistością. Oławskiego PKS, jako jedynego przewoźnika z korzystających z wrocławskiego dworca autobusowego, nie stać na opłacenie za korzystanie z tego dworca i jego pasażerowie muszą stać na deszczu albo w palącym słońcu obok śmierdzących kontenerów ze śmieciami, przy jednej z głównych arterii komunikacyjnych Wrocławia.

A wydawałoby się, że przedsiębiorstwu powinno się dobrze powodzić, skoro prezes zarządu zarobił w roku 2012 dokładnie 121.343,57 zł plus 11.642,28 zł jako członek rady nadzorczej PKS Tour Oława (dane z oświadczenia majątkowego opublikowanego w bip.starostwo.olawa.pl).

Jak się do tego jeszcze doliczy pięcioosobową Radę Nadzorczą i czterech prokurentów, to zbierze się zupełnie niezła sumka, a na opłatę za korzystanie z dworca autobusowego we Wrocławiu nie stać. Coś tu chyba nie gra.

Czekamy na reakcję starosty. Zaprowadzi tam porządek, czy może będziemy mieli powtórkę z LGD?

 

I co?  I NIC !  Kompletnie NIC !

Więc wysyłamy do Starosty Brezdenia kolejne pismo:

 

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Starosta Powiatu Oława
Sz. Pan Zdzisław Brezdeń - osobiście
ul. 3 Maja 1

55-200 Oława

 

 

 

Data: 14 listopada 2013 r.
Nasz znak: 6010
(proszę podawać przy wszelkiej korespondencji w tej sprawie)

 

Dot. PKS w Oławie S.A.

 

Szanowny Panie Starosto !

 

Na nasze pismo z dnia 27 października nie otrzymaliśmy w ogóle żadnej odpowiedzi. Brak jest również w przestrzeni publicznej jakichkolwiek oznak podjęcia przez Pana działań mających na celu szybkie uzdrowienie sytuacji, chociaż, po ukazaniu się publikacji prasowej w tej sprawie, w internecie aż huczy od bardzo krytycznych komentarzy.

Wobec tego stanu rzeczy, jako statutowy przedstawiciel mieszkańców – pasażerów oławskiego PKS-u, wzywamy Pana do podjęcia natychmiastowych zdecydowanych kroków i powiadomienia nas o tym, co Pan przedsięwziął i jakie zostały zaplanowane terminy realizacji tych przedsięwzięć

w terminie do dnia 22 listopada 2013 r.

Oczekujemy przede wszystkim natychmiastowego powrotu autobusów oławskiego PKS-u na dworzec autobusowy we Wrocławiu.

Ponadto, wobec fatalnych wyników finansowych oławskiego PKS-u, który jeszcze nie tak dawno należał do najlepszych w kraju, oczekujemy kompletnej wymiany zarządu i rady nadzorczej tego przedsiębiorstwa.

Oczekujemy bezzwłocznego rozpisania ogólnokrajowego konkursu na nowy zarząd i nową radę nadzorczą, przy czym, naszym zdaniem, rada nadzorcza nie powinna przekraczać trzech osób i składać się wyłącznie z wysokiej klasy fachowców w zakresie: transportu publicznego, gospodarki finansowej i prawa, zaś prezesem zarządu powinien zostać wysokiej klasy manager z dużym doświadczeniem w kierowaniu tego typu przedsiębiorstwami.

Również aktualna ilość prokurentów (czterech) budzi bardzo poważne zastrzeżenia. W zdrowych przedsiębiorstwach tej wielkości z reguły jest tylko jeden prokurent, którym najczęściej jest główny księgowy.

W wypadku niedotrzymania powyższego terminu będziemy zmuszeni do natychmiastowego zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu możliwości niedopełnienia obowiązków przez Pana osobiście, jako osoby odpowiedzialnej z ramienia właściciela publicznego za stan w omawianym przedsiębiorstwie.

Zupełnie niezależnie od tego, wystąpimy do Najwyższej Izby Kontroli z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli w oławskim PKS-ie.

                                                  Z poważaniem

 

    PREZES ZARZĄDU     

 

                       Dr.-Ing.h.c. Rolf Michałowski

 

Do wiadomości:

Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Oławie S.A.
Prezes Zarządu – Pan Erwin Monastyrski
ul. Opolska 50, 55-200 Oława

 

 

Starosta, niby jak Piłat, umywa ręce,
ale jednocześnie zajmuje skandaliczne stanowisko

 

Na nasze wcześniejsze pismo w sprawie wyrzucenia oławskiego PKS-u z dworca we Wrocławiu, o którym jest mowa w publikacji zamieszczonej tu:

http://gazeta-olawa.pl/artykul-5924-olawskiego-pks-nie-stac-na-korzystanie-z-dworca-autobusowego-we-wroclawiu.html

Starosta Oławski Zdzisław Brezdeń odpowiedział nam pismem z dnia 7 listopada b.r., które dotarło do nas dopiero teraz, w następujący sposób:

„W odpowiedzi na otrzymane od Państwa pismo z dnia 27 października 2013 r., w sprawie PKS-u Oława, uprzejmie informuję, iż Starostwo Powiatowe w Oławie nie jest stroną procesu tego postępowania. Po przeanalizowaniu załączonej korespondencji pragnę podkreślić, iż podzielam stanowisko Prezesa Zarządu Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Oławie S.A. zawarte w przesłanej do Państwa korespondencji w dniu 23 września 2013 r.”

Podpisano: Starosta Zdzisław Brezdeń.

Podpisując to pismo Starosta Brezdeń nie miał jeszcze naszego drugiego pisma w tej sprawie zawierającego ultimatum i termin, o którym „Powiatowa” informuje tu:

http://gazeta-olawa.pl/artykul-5978-skandalu-w-olawskim-pks-ciag-dalszy.html

Zaczekamy więc jeszcze te parę dni. Może Starosta jednak obudzi się wcześniej, niż dopiero na przesłuchaniu w prokuraturze.

Pismo to świadczy o żenującej wręcz indolencji jego autora, bo jeśli Starostwo Powiatowe nie jest stroną postępowania, co już samo w sobie jest oczywistą bzdurą, to Starosta nie powinien zajmować w tej sprawie żadnego stanowiska, a zajął i to skandaliczne.

Tu chodzi o majątek Powiatu Oławskiego. Jak już internauci słusznie zauważyli, dodatkowe koszty związane z korzystaniem przez autobusy z przystanku zastępczego (objazdy, dojazdy z przystanku do miejsca postoju między kursami itd.) są przynajmniej takie same, jak te nowe opłaty za korzystanie z dworca. Najpoważniejszą stratą jest jednak masowa ucieczka pasażerów do konkurencji. Jednak Starosta uważa, że to wprawdzie ponoć nie jego sprawa, jednak aprobuje jawne rujnowanie majątku Powiatu Oławskiego.

Może się jednak opamięta? Ma jeszcze kilka dni czasu.

 

Jednak jeszcze przed prokuraturą prosimy o pomoc Radę Powiatu w Oławie

 

Stanowicko-Marcinkowickie
Stowarzyszenie Mieszkańców

Organizacja o charakterze pożytku publicznego
__________________________________________________________________________________


 

Nad.: Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców
          ul. Słonecznikowa 5 * PL 55-200 Stanowice

Starostwo Powiatowe w Oławie
Rada Powiatu w Oławie                                                                 BARDZO
Sz. Pani Przewodnicząca Bożena Worek                                     PILNE !

ul. 3 Maja 1

55-200 Oława

 

Data: 21 listopada 2013 r.

Dot. PKS w Oławie S.A.

 

Szanowna Pani Przewodnicząca !

 

Zapewne dotarły już do Pani i do innych Radnych Rady Powiatu w Oławie informacje o tym, że w spółce PKS w Oławie S.A., będącej w 100 % własnością Powiatu Oławskiego, dzieje się bardzo źle.

Chodzi przede wszystkim o fatalne wyniki finansowe tego przedsiębiorstwa, czyli generowanie wysokich strat, obciążających budżet Powiatu Oławskiego. Nasi specjaliści nie mogli przeanalizować struktury przychodów i kosztów, ponieważ na BIP Starostwa Powiatowego nie mogliśmy doszukać się sprawozdań finansowych PKS-u, choć powinny się tam znajdować. Tego typu sytuacje są jednak w olbrzymiej większości wypadków spowodowane niewłaściwym zarządzaniem przedsiębiorstwem.

Ostatnio bardzo wzmogła się publiczna krytyka ze strony pasażerów w związku z wyrzuceniem oławskiego PKS-u, jako jedynego z wielu przewoźników, z dworca autobusowego we Wrocławiu. Prowadziliśmy w tej sprawie korespondencję zarówno z Zarządem oławskiego PKS-u, jak i z zarządcą dworca autobusowego we Wrocławiu, a także ze Starostą Powiatowym w Oławie. Kopie tej korespondencji załączamy.

Otrzymaliśmy w tej sprawie wiele skarg od mieszkańców, którzy oczekują od nas działań mających na celu szybkie uzdrowienie tej sytuacji. Wobec postawy Starosty Powiatowego Pana Zdzisława Brezdenia, zademonstrowanej w piśmie do nas z dnia 07.11.2013 r., pozostaje nam jednak jedynie skierowanie sprawy do prokuratury w formie zawiadomienia o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych i niegospodarności, nie tylko w stosunku do Zarządu i Rady Nadzorczej oławskiego PKS-u, ale również w stosunku do Pana Starosty.

Zanim to jednak uczynimy, uprzejmie proponujemy, aby Państwo Radni pilnie zbadali tę sprawę w ramach nadzoru sprawowanego przez Radę Powiatu w Oławie nad majątkiem Powiatu Oławskiego i nad transportem publicznym oraz, bez zbędnej zwłoki, podjęli stosowne decyzje w formie uchwały.

Jak wynika to z załączonej korespondencji, naszym zdaniem powinno dojść do bezzwłocznego odwołania Zarządu i całej Rady Nadzorczej tego przedsiębiorstwa, rozpisania konkursu na nowy Zarząd i nową Radę Nadzorczą przynajmniej na całe województwo, jeśli nie na cały kraj (ostatni konkurs budzi bardzo poważne zastrzeżenia) i na czas trwania procedur konkursowych ustanowienia tymczasowego zarządcy komisarycznego, w osobie w żaden sposób niezwiązanej z aktualnym Zarządem i aktualną Radą Nadzorczą, ani z żadnymi miejscowymi strukturami politycznymi. To musi być dobry fachowiec zupełnie niezależny od miejscowej władzy. Chodzi tu bowiem już nie tylko o trwoniony majątek publiczny, ale także o zapewnienie solidnego transportu publicznego na odpowiednim poziomie usług.

Jeśli możemy coś zasugerować i ta osoba wyraziłaby zgodę, to, naszym zdaniem, właściwym kandydatem na tymczasowego zarządcę komisarycznego byłby z pewnością były wieloletni dyrektor PKS-u w Oławie, Pan Jan Kowalczyk. Chodzi tylko o dwa, trzy miesiące i podjęcie szybkich trafnych decyzji wstrzymujących działania szkodzące temu przedsiębiorstwu i dalszemu masowemu odpływowi pasażerów do konkurencji, poczynając od pilnego przeprowadzenia negocjacji w sprawie powrotu oławskiego PKS-u na dworzec autobusowy we Wrocławiu.

Jednocześnie lojalnie informujemy, że skierowaliśmy już do Najwyższej Izby Kontroli wniosek o przeprowadzenie w oławskim PKS-sie stosownej kontroli, która, zważywszy przekazaną nam informację o złożonym już w Brukseli wniosku oławskiego PKS-u o potężne dofinansowanie zakupu taboru z funduszy unijnych, z pewnością zostanie przeprowadzona stosunkowo szybko.

                                                   Z wyrazami szacunku

    PREZES ZARZĄDU     

                       Dr.-Ing.h.c. Rolf Michałowski

 

 

Jednak Starosta idzie w zaparte

 

28 listopada 2013 r.

Starosta Oławski Zdzisław Brezdeń, cieszący się przydomkiem „nic nie mogę” najpierw autorytatywnie stwierdził, że w sprawie wyrzucenia pasażerów oławskiego PKS z dworca autobusowego we Wrocławiu nie jest stroną (mamy to na piśmie).

 

Jednak po medialnej burzy w tej sprawie i po liście otwartym zarządcy wrocławskiego dworca autobusowego do Prezesa oławskiego PKS, bardzo szybko stał się stroną i nawet znalazł kozła ofiarnego. Nie, nie w Zarządzie ani w Radzie Nadzorczej oławskiego PKS, ani nawet nie w Starostwie. Zdaniem Starosty wszystkiemu winne jest Stanowicko-Marcinkowickie Stowarzyszenie Mieszkańców (SMSM), które „nie zna realiów i zasad funkcjonowania podmiotów korporacyjnych”, a w ogóle to SMSM „działa na rzecz konkurencyjnego w stosunku do PKS w Oławie podmiotu”, jak czytamy w liście otwartym Starosty do SMSM, opublikowanym w dzisiejszym papierowym wydaniu „Gazety Powiatowej – Wiadomości Oławskie”.

Jakoś nie mogę się oprzeć porównaniu tego paszkwilu do zakłamanej propagandy tzw. Zespołu Laska, czy Komisji ds. Etyki PAN (w której nie ma ani jednego etyka), które światowej sławy naukowców z najwyższej półki nazywają pseudonaukowcami, bo się ponoć na niczym nie znają i działają na polityczne zamówienie konkurencji. Skala oczywiście inna, ale mechanizm dokładnie ten sam, rodem z PRL.

Realia, których SMSM ponoć nie zna, są jednak wszystkim znane. Pasażerowie oławskiego PKS zostali wyrzuceni z wrocławskiego dworca autobusowego na ulicę, a i na oławskim dworcu autobusowym nie bardzo mają się gdzie podziać, bo czekanie z tobołami na autobus między regałami wielkiej drogerii jakoś nie bardzo im odpowiada. Realia są też takie, że wyniki finansowe oławskiego PKS są fatalne, choć skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną, bo nie publikowane w BIP Starostwa. Jakieś wyrwane z rocznego bilansu szczątkowe liczby, po „kreatywnym” księgowaniu amortyzacji taboru, które mają świadczyć o „osiągnięciu dodatniego wyniku finansowego w ostatnich miesiącach” są bardzo grubymi nićmi szytą typową dla PRL propagandą sukcesu.

Już sam fakt, że uzyskanie „dodatniego wyniku finansowego” Starosta uważa za osiągnięcie, świadczy o tym, że to właśnie Starosta nie zna podstawowych zasad funkcjonowania podmiotów gospodarczych, których najważniejszym zadaniem jest przecież wypracowywanie zysków. Swoją drogą, trudno dojść, skąd Staroście przyszło do głowy, że oławski PKS jest podmiotem korporacyjnym. Jest to najzwyklejsza w świecie spółka akcyjna mająca jednego właściciela i nic nie wskazuje na to, żeby należała do jakiejś korporacji, czy holdingu.

Trudno też dojść, na rzecz jakiegoż to konkurencyjnego dla oławskiego PKS podmiotu ma działać SMSM. Znowu nie mogę się oprzeć porównaniu tego twierdzenia do zarzutu, że ponoć pijany śp. gen. Błasik był w kokpicie i zmusił pilotów do lądowania we mgle. Skala oczywiście inna, ale zarzut tak samo absurdalny i tak samo świadomie złośliwy.

Jeśli Starosta nie potrafi pogodzić obowiązku dbania o majątek powiatu, czyli w tym wypadku dopilnowania, żeby spółka, będąca w 100% własnością powiatu, wypracowywała zyski, a nie straty, z obowiązkiem dbania o odpowiedni poziom usług transportu publicznego, to trzeba zapytać, jakim cudem został starostą. Słyszałem coś o cudach w Oławie, może to właśnie jeden z nich?

Jeśli do tego jeszcze Starosta twierdzi, że święte prawo pasażerów oławskiego PKS do korzystania z dworców autobusowych jest „sprzeczne z polityką rozwoju i bieżącymi planami” tegoż PKS, a tak twierdzi, to trzeba zapytać, któż to prowadzi taką politykę rozwoju i tworzy takie bieżące plany, które w ogóle nie uwzględniają klientów, z których ten PKS ma się utrzymać?

Właśnie przez tę całkowicie chybioną politykę i ciężko chore „bieżące plany”, oławski PKS stracił właśnie dużą ilość klientów i będzie ich tracił dalej, jeśli to będzie dalej trwało. Pytanie tylko, czy to nieudolność, czy może jednak sprawa ma drugie dno? Znane są bowiem w Polsce częste przypadki spółek nie będących prywatną własnością, które, po doprowadzeniu ich do upadłości, stają się prywatną własnością, za przysłowiowe grosze. Jeśli jeszcze taka spółka oczekuje poważnych dotacji unijnych, to sprawa nabiera rumieńców.

Starosta pisze, że Zarząd Powiatu „nie może realizować interesów wyłącznie wybranych grup”. Słusznie! Oczywiście, że nie może! Tyle, że Panu Staroście najwyraźniej pomyliły się te grupy. Mianowicie, olbrzymia grupa mieszkańców korzystających z transportu publicznego, z malutką grupą miejscowej sitwy, która obległa co bardziej intratne stanowiska w powiatowych instytucjach.

Jasnym jest, że tak drastyczne podwyższenie opłat za korzystanie z wrocławskiego dworca, jest draństwem i rozbojem, na jakie w dzisiejszej Polsce właściwie tylko banki mogą sobie bezkarnie pozwalać. Jednak wszyscy liczący się na rynku przewoźnicy jakoś sobie z tym poradzili, tylko oławski PKS, będący pod nadzorem organu samorządowego, nie. Podobnie, jak żadna LGD w kraju nie upadła, tylko jedna jedyna oławska, będąca pod nadzorem tego samego organu samorządowego, wylądowała na śmietniku i na biurku prokuratora. Przypadek? Śmiem wątpić.

Tylko patrzeć, jak się okaże, że to SMSM jest winne aferze LGD. Tak samo, jak np. śp. Lech Kaczyński jest rzekomo winien katastrofie smoleńskiej. Starosta już przecież poddaje w wątpliwość działanie SMSM w interesie mieszkańców. Jakoś jednak Starosta zapomniał przy tym, że SMSM to właśnie mieszkańcy, a nie jakiś obcy twór. Dla przypomnienia o tym fakcie proponuję Panu Staroście poczytanie komentarzy mieszkańców na różnych forach internetowych, jak np. oławskiej „Gazety Powiatowej”. Tam się dowie, co mieszkańcy o tym myślą.

Żałosne i wręcz groteskowe są lamenty Starosty (nie będącego stroną w tej sprawie, a skądże) dotyczące rzekomo katastrofalnych dla oławskiego PKS następstw zwiększenia opłaty za korzystanie z wrocławskiego dworca z 25 tys. zł do 65 tys. zł miesięcznie. Nie mogę się oprzeć wyliczeniu tych wymienionych przez Starostę kataklizmów, które ponoć zrujnują nie tylko oławski PKS, ale i cały kawał powiatu:

  • wyzbycie się składników majątkowych znacznej wartości,
  • likwidacja miejsc pracy,
  • ograniczenie ilości i częstotliwości kursów,
  • opcjonalnie - podwyżka cen biletów,
  • uniemożliwienie realizacji zadania własnego przez j.s.t

Jak SMSM może żądać takich ofiar dla jakichś kilku pasażerów, którym zachciewa się luksusów? Mają wiatę na przystanku? Mają. Toalety mają w domu. Czego u diabła jeszcze chcą?

A tak poważnie, to internauci bez trudu wyliczyli, że dodatkowe koszty wygenerowane objazdami i dojazdami autobusów na miejsce parkowania i z powrotem na przystanek, bo na przystanku parkować nie mogą, przewyższają różnicę między starą i nową opłatą za korzystanie z dworca.

Wracając jeszcze do działania SMSM w interesie jakiejś konkurencji, to chciałbym zwrócić uwagę Pana Starosty na to, że właśnie na skutek działań medialnych podjętych przez SMSM, zarządca wrocławskiego dworca autobusowego zaproponował Prezesowi oławskiego PKS wznowienie negocjacji. To powoduje, że pozycja negocjacyjna oławskiego PKS jest teraz dużo lepsza, dzięki SMSM. Kampania medialna zainicjowana przez SMSM postawiła bowiem również zarządcę wrocławskiego dworca pod pręgierzem, który musi się teraz wykazać kompromisem, dla dobra pasażerów i dla ratowania własnego wizerunku.

Czy właśnie to miał Pan Starosta na myśli pisząc o „nieprzemyślanych i w swych konsekwencjach godzących w dobro naszego powiatu” żądaniach SMSM?

Zdaniem Starosty SMSM podało do publicznej wiadomości nieprawdę. No jasne! Same kłamstwa! Pasażerowie wcale nie chcą wracać na dworzec autobusowy we Wrocławiu – wolą smród ze śmietników przy nowym przystanku, lubią trochę zmoknąć i trochę zmarznąć, dla zdrowia, lubią przebiec się z tobołami kilkadziesiąt metrów spod wiaty do autobusu, bo to też dla zdrowia, lubią posłuchać huku przejeżdżającej kawalkady samochodów i upajać się zapachem spalin, zamiast ćpać drogie wyroby wiadomego przemysłu.

A jak SMSM nałgało na Zarząd i Radę Nadzorczą PKS w Oławie, to w ogóle szkoda słów! Przecież to sama śmietanka menedżerska, sami wybitni fachowcy, niektórzy mają nawet wyszkolenie jeszcze z PZPR! No przecież byle komu nie płaci się miesięcznie 12 tys. zł. Na taką pensję trzeba się porządnie naharować i wypracować nie lada zyski.

Apele Pana Starosty skierowane do SMSM przyjmujemy z pełną pokorą i nie będziemy z nimi polemizować. Ograniczymy się jedynie do skierowania do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstw niedopełnienia obowiązków, nadużycia uprawnień i niegospodarności w związku z działalnością PKS w Oławie i nadzorem tej działalności z ramienia publicznego akcjonariusza.

 

 

 

W Nysie mieli już dość prezesa PKS-u
a na co czeka oławski Starosta?

 

Bezrobocie w powiecie nyskim znów wzrośnie. Zaczęły się zwolnienia w miejscowym PKS-ie. Redukcja etatów to element ratowania katastrofalnej sytuacji finansowej spółki. Na razie wypowiedzenia dostało 10% załogi, ale zwolnień może być więcej. Nyski urząd pracy szykuje program szkoleń dla osób objętych restrukturyzacją.

 

W warsztatach trwa naprawa taboru, a w biurach nyskiego PKS-u toczy się walka o być albo nie być zakładu.
– Gdyby nie kroplówka finansowa, którą utrzymuje powiat w stosunku do PKS-u, ta firma nie miała by racji bytu i nie mogłaby dalej funkcjonować – mówi Arkadiusz Minta, nowy prezes PKS Nysa.

Powiat jednak ma już dość pompowania pieniędzy.
– Co roku dopłacamy prawie milion złotych. W tym roku będzie to kwota wyższa. Na najbliższej sesji rady powiatu będziemy rekomendować dodatkowe 400 tysięcy złotych – mówi Adam Fujarczuk, starosta nyski.

Ma to być ostatni zastrzyk finansowy. Sytuację ma uzdrowić nowy prezes. Do stawiania diagnozy zabrał się w lipcu. Dziś już wie, że konieczne są cięcia.
Polegające na zmianie organizacji pracy, na głębokich oszczędnościach w zakresie nadmiernego zatrudnienia – dodaje Arkadiusz Minta.

Już dziś wypowiedzenia otrzymało 10 osób z ponad setki pracowników. Na razie z administracji, ale strach przed zwolnieniami panuje w całym zakładzie.
– Nie ma pracy tu w rejonie. Nysa to jest dziura. Będzie ciężko – mówią pracownicy.

Prezes szczegółów nie zdradza, ale nie wyklucza kolejnych zwolnień. Zmieni się też rozkład jazdy. To oznacza likwidację części kursów. Na sesji powiatu szykuje się walka o kształt restrukturyzacji, bo część radnych nie popiera cięć. Mają inny pomysł.
– Stworzenia spółki z udziałem tych gmin, które będąc udziałowcem, będą czuły się w obowiązku, aby wspomagać PKS i dbać o swoją własną spółkę – mówi Daniel Palimąka, radny powiatu nyskiego.

Na pomoc zwalnianym gotowy jest urząd pracy. Ma dodatkowe 240 tysięcy złotych z ministerstwa.
– Pomożemy przekwalifikować pracowników i pomożemy w znalezieniu pracy w nowym zawodzie – mówi Kordian Kośbiarz, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Nysie.

Ile osób będzie musiało skorzystać z tego wsparcia? Dowiemy się w przyszłym miesiącu. Wtedy gotowy ma być pełen plan restrukturyzacji.

Andrzej Buchowski
red. I.T.

Źródło: TVP Regionalna – 25.09.2013